Polityka i prawo

Historia Pegasusa. Brejza: ekwiwalent hejtu mojej osoby to 5 mln euro

Na zdjęciu senator Krzysztof Brejza wraz z małżonką Dorotą podczas senackiej komisji nadzwyczajnej ds. Pegasusa.
Fot. Senat RP (@PolskiSenat)/Twitter

W czasie kampanii wyborczej w 2019 roku w publicznej telewizji miało ukazać się 500 materiałów uderzających w Krzysztofa Brejzę, ówczesnego szefa sztabu wyborczego KO. Treści powstały na bazie m.in. danych skradzionych za pomocą Pegasusa. „Ekwiwalent majątkowy tej kampanii hejtu wynosi 5 mln euro” – wskazał polityk w Parlamencie Europejskim.

Przed komisją śledczą Parlamentu Europejskiego ds. Pegasusa stanął senator RP Krzysztof Brejza. Polityk przedstawił swoje stanowisko z perspektywy ofiary inwigilacji za pomocą izraelskiego systemu – miało to miejsce, gdy był szefem kampanii wyborczej Koalicji Obywatelskiej w 2019 roku oraz startował w wyborach do europarlamentu. 

Krzysztof Brejza stara się dociekać swoich praw i pociągnąć do odpowiedzialności osoby, które mogą odpowiadać za jego inwigilację. Obecnie prowadzonych jest 13 spraw (cywilnych i karnych) związanych z użyciem Pegasusa wobec polityka. 

Czytaj też

Brak hamulców

„Rządzący krok po kroku pozbywali się bezpieczników dla demokracji” – wskazał przed komisją PE senator, odnosząc się do sytuacji w naszym kraju. Swoje stanowisko argumentował tym, że wiele stanowisk i procesów zostało w Polsce upolitycznionych. 

„Prokuratura została upolityczniona poprzez połączenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Upolityczniono sposób wyboru sędziów. Upolityczniono służby specjalne i w praktyce zniesiono demokratyczną kontrolę nad nimi. Z telewizji publicznej uczyniono telewizję rządową, która stała się tubą propagandową i nienawiści wobec opozycji” – wymieniał Brejza. 

W Polsce jedna i ta sama osoba jest ministrem sprawiedliwości, politykiem, szefem partii koalicji rządzącej, posłem i prokuratorem generalnym, który akceptuje wnioski o podjęcie kontroli operacyjnej wobec przedstawicieli opozycji.
Krzysztof Brejza, senator RP, ofiara Pegasusa

Zdaniem polityka to wszystko sprawiło, że rząd nie miał hamulców, aby sięgnąć po cyberbroń wobec opozycji. „Liczyli, że inwigilacja Pegasusem nie wyjdzie na jaw” – stwierdził senator. 

Czytaj też

„Atak na wolne wybory”

W ocenie Krzysztofa Brejzy, afera związana z użyciem izraelskiego systemu w Polsce pokazuje, w jakiej kondycji jest demokracja nad Wisłą. 

„To historia ataku na wolne wybory, szpiegowanie kampanii opozycji. W 2019 r. nie graliśmy na równych zasadach. PiS miał tego świadomość, my jako demokratyczna opozycja - nie” – mówił w trakcie posiedzenia komisji PE przedstawiciel polskiego Senatu. 

Krzysztof Brejza, powołując się na m.in. opinię prof. dr hab. Andrzeja Zolla, zaznaczył, że nie można używać takich narzędzi, jak Pegasus w trakcie kampanii wyborczej. 

„Gdyby inwigilację opozycji ujawniono w 2019 roku, wtedy obywatele mogliby złożyć protest wyborczy do Sądu Najwyższego i ten mógłby je unieważnić” – stwierdził senator. 

Czytaj też

W Polsce jak w Rosji?

Zdaniem polityka, obóz partii rządzącej posiadał nie tylko „stały, 24-godzinny monitoring sztabu opozycji", ale również wykradano za pomocą Pegasusa treści z telefonów, które następnie wykorzystywano do manipulacji i atakowania drugiej strony w czasie kampanii wyborczej. 

„Służby z rządową telewizją przeprowadzały kampanie oczerniania opozycji” – podkreślił Krzysztof Brejza. 

Według senatora to sytuacja rodem z Rosji. Nawiązał do 2009 r., kiedy to państwowa Rosija 1 uderzyła w Aleksieja Nawalnego za pomocą zmanipulowanej korespondencji, którą wykradziono z jego urządzeń. 

Polityk wskazał, że w czasie kampanii wyborczej w 2019 r. w publicznej telewizji ukazało się 500 materiałów uderzających w jego osobę, powstałych na bazie m.in. treści skradzionych za pomocą Pegasusa. „Ekwiwalent majątkowy tej kampanii hejtu wynosi 5 mln euro” – przekazał europarlamentarzystom Krzysztof Brejza. 

Co więcej, zaalarmował, że po czasie służby mogą niszczyć pozyskane podczas kontroli operacyjnej materiały. 

Czytaj też

Niebezpieczny trójkąt

Krzysztof Brejza nie ma wątpliwości, że obóz rządzący dalej będzie sięgać po tego typu metody i instrumenty podczas przyszłych wyborów. 

Ostrzegł przede wszystkim przed pojawieniem się >>trójkąta niebezpieczeństwa dla demokracji<<, który w Polsce już powstaje. Mowa o spojeniu mediów rządowych (i niszczeniu ośrodków niezależnych), podporządkowaniu prokuratury politykom oraz wykorzystywania służb specjalnych do niszczenia opozycji. 

Polska upolityczniona prokuratura nie chce skutecznie zajmować się przestępcami, sądy doświadczają „efektu mrożącego”, a rząd umywa ręce i uważa, że nie ma problemu.
Krzysztof Brejza, senator RP, ofiara Pegasusa

Czytaj też

Operacja za 20 mln zł

„Historia Pegasusa to też historia samotności” – wskazał Krzysztof Brejza. Zwrócił również uwagę europosłów na inwigilację jego bliskiego otoczenia, w tym ojca – Ryszarda Brejzy – i dyrektora jego biura.

Zdaniem polityka, to „atak zorganizowany przez władzę autorytarną”. „Ta wielka operacja (Pegasusa – red.) kosztowała 20 mln zł. Jej celem była dyskredytacja opozycji w czasie kampanii wyborczej” – zaznaczył. 

Czytaj też

„Nigdy nie miałem postawionych zarzutów”

Pegasus to narzędzie, które – jak deklaruje producent NSO Group – powstało z myślą o wsparciu państwowych służb w walce z terroryzmem i ciężką przestępczością. Czy Brejza zalicza się do tej kategorii? 

„Nigdy nie popełniłem żadnego przestępstwa. Nigdy nie miałem postawionych zarzutów. Nigdy nie byłem wezwany do prokuratury. Nigdy nie próbowano uchylić mi immunitetu” – podkreślił senator. 

Dodał, że obecnie nie wiadomo, ile osób tak naprawdę było inwigilowanych w podobny sposób. Polskie służby i rząd milczą. Odmawiają także współpracy zarówno z senacką komisją nadzwyczajną działającą w Polsce, jak i komisją śledczą w PE.

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected]

Komentarze

    Czytaj także