- WIADOMOŚCI
Handel dziećmi na Vinted? Oto co wiadomo o podejrzanych ogłoszeniach
Autor. CyberDefence24/Canva
Kilka nietypowych ogłoszeń na Vinted wystarczyło, by w mediach społecznościowych wybuchła fala spekulacji o możliwym handlu dziećmi. Sprawa została zgłoszona służbom, ale oficjalnych ustaleń wciąż nie ma. Policja, jak i sama platforma apelują o ostrożność, weryfikację informacji i zgłaszanie podejrzanych treści właściwymi kanałami.
Najpopularniejsza platforma sprzedażowa second-hand ponownie znalazła się w samym ogniu kontrowersji po tym, jak zaczęły pojawiać się na niej oferty sprzedaży zabawek opiewające na tysiące złotych – z podanym wzrostem „zabawki” (np. 158 cm), jej wiekiem (np. 12 lat), a czasami nawet określonymi cechami charakteru, jak „posłuszna” albo „nieśmiały”.
Na platformach społecznościowych (TikTok i Instagram, szybko zaczęły pojawiać się zestawienia zrzutów ekranu podejrzanych ofert, łącząc je z działalnością przestępczą – handlem dziećmi. Materiały szybko stały się viralami.
Według ich interpretacji, pozornie zwykłe ogłoszenia sprzedażowe miały być przykrywką dla nielegalnego procederu, a zabawki i ich opisy – zakodowanymi komunikatami.
The Telegraph przywołuje opis jednej z podejrzanych ofert sprzedaży zabawki Etch A Sketch.
Cena zabawki wynosi 6000 euro (ok. 25 700 zł. - red.). W poście wykorzystano język o charakterze seksualnym - przedmiot został opisany jako 13-latek - nieśmiały, lękliwy i hałaśliwy.
The Telegraph
Podejrzenia trafiły do służb
W wyniku szerokiego zainteresowania sprawą została zgłoszona do Pharos – francuskiego centrum przyjmującego zgłoszenia dotyczące nielegalnych treści w internecie.
Prokuratura w Nanterre, mieście położonym na zachód od Paryża, rozpoczęła wstępne śledztwo z udziałem jednostki policji specjalizującej się w sprawach dotyczących nieletnich. Informację tę potwierdzono agencji AFP 26 czerwca 2026 roku.
Prawdę trzeba ustalić bez żadnych tabu. Platformy mają odpowiedzialność : żadna przestrzeń nie powinna być terenem łowieckim dla drapieżników.
Sarah El Haïry, francuska wysoka komisarz ds. dzieci
Oficjalne wyniki dochodzenia nie zostały jednak jeszcze ogłoszone. Jak podaje portal The Straits Times, AFP skontaktowała się z częścią sprzedawców, których oferty pojawiały się na zrzutach ekranu udostępnianych w mediach społecznościowych. Niektórzy z nich potwierdzili, że wystawione przez nich ogłoszenia rzeczywiście dotyczyły sprzedaży zabawek.
Ponieważ wiele zrzutów ekranu i oskarżeń krążących w sieci dotyczyło ofert pochodzących z Niemiec, do sprawy odniosła się również policja Hesji.
W swoim komunikacie podkreśliła, że traktuje te doniesienia poważnie i ma świadomość emocji, obaw i reakcji, jakie te wywołały. Jednocześnie zaznaczyła, że „istnieje obecnie wiele przesłanek wskazujących, że są to fałszywe ogłoszenia”.
Policja podkreśliła też, że w tak poważnych sprawach nie ma miejsca na spekulacje, a funkcjonariusze „sprawdzają wszystkie wskazówki, aby wykluczyć jakiekolwiek zagrożenie lub przestępstwo”.
Redditowicz studzi emocje
Jeden z redditowiczów, który – jak sam napisał – „pracuje w branży cyberbezpieczeństwa i brzydzi się pedofilami”, zwrócił uwagę na cyfrowe ślady i mechanizmy działania Vinted.
W swojej analizie zachował podobną do niemieckiej policji ostrożność.
Jego wątpliwości wzbudził już pierwszy, a zarazem jeden z najpopularniejszych materiałów na ten temat, który zebrał ponad 100 tysięcy polubień. Rolka/filmik zawierała zrzuty ekranu ogłoszeń, które – według autora wpisu – miały zostać opublikowane zaledwie minutę lub kilka minut przed rozpoczęciem nagrywania. Same profile miały być natomiast „tak stare jak ogłoszenia” i szybko zniknąć po fali zgłoszeń.
Zdaniem autora wpisu mogło to wskazywać, że ogłoszenia zostały stworzone po to, aby poprzez wzbudzenie skrajnych emocji, zwiększyć zasięgi materiału. Jako argument przywołał fakt, że na tym samym profilu pojawiały się później treści o teoriach spiskowych związanych ze śmiercią Michaela Jacksona.
Redditowicz odniósł się też do trzech najczęściej powtarzanych teorii:
- za pośrednictwem systemu płatności Vinted miałoby dochodzić do sprzedaży dzieci,
- platforma byłaby wykorzystywana do dystrybucji materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie małoletnich pocztą,
- ogłoszenia miałyby służyć do przenoszenia rozmów na inne komunikatory.
Zwraca uwagę, że Vinted nie jest anonimową przestrzenią – użytkownicy zostawiają tam liczne dane, m.in. dotyczące konta, transakcji, korespondencji, adresów czy urządzenia. W jego ocenie, próba prowadzenia takiej działalności za pośrednictwem platformy byłaby wyjątkowo ryzykowna, a przez to mało prawdopodobne.
Podobne kontrowersje wracały już wcześniej
Vinted, jako jedna z najpopularniejszych platform sprzedaży second-hand, z racji swojej skali i otwartego modelu była już w przeszłości wykorzystywana przez użytkowników w sposób niezgodny ze swoim przeznaczeniem.
W 2025 roku we Francji wszczęto postępowanie po zgłoszeniach, że niektórzy użytkownicy mieli wykorzystywać oferty strojów kąpielowych i bielizny do sprzedaży treści seksualnych lub promowania profili na OnlyFans. Problem uznano za szczególnie istotny ze względu na brak pełnej weryfikacji wieku użytkowników, więc i w tym przypadku sprawę zgłaszała m.in. Sarah El Haïry, francuska wysoka komisarz ds. dzieciństwa.
Osobnym, opisywanym na naszych łamach zjawiskiem były ogłoszenia wystawiane przez małoletnich, w których wystawiali oni „na sprzedaż” swoich rówieśników. NASK, ostrzegając przed tym trendem, wskazywał, że wpisy zawierały zdjęcia konkretnych osób, obraźliwe opisy i fikcyjne ceny.
Sprawą bardziej zbliżoną do obecnych doniesień o podejrzanych ogłoszeniach był przypadek amerykańskiego sklepu internetowego Wayfair. W 2020 roku użytkownicy mediów społecznościowych – w tym środowiska QAnon – twierdzili, że drogie oferty szafek i innych mebli, opisywane imionami kobiet, miały być w rzeczywistości zakamuflowanym systemem handlu dziećmi (w tym zaginonymi wcześniej dziewczynkami). Późniejsze weryfikacje nie potwierdziły tych oskarżeń.
Oświadczenia Vinted
Vinted kilkukrotnie odnosiło się do oskarżeń pojawiających się w mediach społecznościowych.
W komunikacie opublikowanym na Instagramie platforma przekazała, że po przeprowadzeniu własnej analizy nie znalazła dowodów potwierdzających związek wskazywanych ofert z działalnością przestępczą.
Firma tłumaczyła, że część podejrzeń mogła wynikać z błędnego odczytania informacji. Wiek widoczny przy niektórych ogłoszeniach mógł się albowiem odnosić do grupy wiekowej, dla której przeznaczona jest zabawka – a nie do samego dziecka. Z kolei wysokie ceny mogą wynikać z wartości kolekcjonerskiej przedmiotu, prowokacji lub strategii negocjacyjnej sprzedających.
Podobne stanowisko Vinted przekazało agencji AFP. Firma podkreśliła, że nie toleruje nieodpowiednich treści i zapowiedziała podejmowanie działań wobec podejrzanych wpisów, w tym – jeśli zajdzie taka potrzeba – we współpracy z policją.
Z kolei w oświadczeniu dla FashionUnited firma zapewniła, że jeśli ogłoszenia są celowo tworzone po to, by podsycać internetową dyskusję lub fałszywie sugerować przestępczy proceder, są usuwane, a wobec powiązanych z nimi kont mogą być stosowane blokady.
Internet potrafi pomóc, ale potrzebuje weryfikacji
Czujność internautów wielokrotnie pomagała nagłaśniać, a nawet rozwiązywać realne śledztwa. Pprzykładem może być sprawa Luki Magnotty czy Gabby Petito. Nie należy więc lekceważyć zdolności internetowych społeczności do wychwytywania niepokojących sygnałów.
W sytuacjach takich jak ta, łatwo zrozumieć emocje i potrzebę szybkiego reagowania – sprawa dotyczy bezpieczeństwa dzieci. Twórcy internetowi stają wtedy przed dylematem: nagłośnienie tematu może zwiększyć czujność odbiorców, ale też ryzykują błędną interpretacją, presją wobec przypadkowych osób lub utrudnieniem pracy platformie i/lub służbom.
Dlatego też czasem najbardziej odpowiedzialną reakcją – zamiast publikowania screenów i linków – jest przekazanie podejrzanych treści odpowiednim instytucjom. Zwracała na to uwagę niemiecka policja, apelując, by:
- nie udostępniać zrzutów ekranu ani linków do takich ogłoszeń sprzedażowych bez ich sprawdzenia
- zgłaszać podejrzane treści za pośrednictwem platformy
- w przypadku konkretnych informacji mogących wskazywać na przestępstwo korzystać z funkcji „Online Guard". W Polsce podobną rolę pełni Dyżurnet.pl.
Podobne stanowisko zajęło Vinted, zachęcając do używania oficjalnych narzędzi zgłaszania, niekoniecznie działania na własną rękę.
Z perspektywy odbiorców równie ważne jest zachowanie dystansu. Nie każdy wątek, nawet jeśli opiera się na „wiarygodnych” zrzutach ekranu, przedstawia sprawdzone informacje. Trzeba brać pod uwagę, że część osób może celowo wykorzystywać strach, oburzenie i troskę o dzieci do zdobywania zasięgów, prowokowania reakcji albo wprowadzania innych w błąd.




Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].