Polityka i prawo

#CyberMagazyn: Wojna informacyjna: Putin zmuszony do izolacji Rosji. Co poszło nie tak?

Fot. NEXTA (@nexta_tv)/Twitter

Przekaz Kremla przestał dorównywać fali obrazów, filmów i innych materiałów pokazujących prawdziwą sytuację w Ukrainie. W efekcie Putin zaczął izolować Rosjan od zachodnich informacji i zakazał rozpowszechniania „fake newsów o wojsku i wojnie”. Moskwa skupia się na sytuacji wewnątrz kraju. Taktyka znana z 2014 roku nie powiodła się.

Putinowi nie udało się wpłynąć na istotną z perspektywy Kremla część społeczności międzynarodowej w sprawie wojny w Ukrainie. Operacje informacyjne i silne naciski zakończyły się niepowodzeniem, co pokazuje chociażby wynik głosowania w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych, gdzie 141 państw opowiedziało się za potępieniem rosyjskiej agresji.

Ponadto, Rada Praw Człowieka ONZ podjęła decyzję (32 z 47 członków było za) o wszczęciu dochodzenia dotyczącego naruszeń praw człowieka na Ukrainie przez Kreml.

Wyniki głosowania Rady Praw Człowieka ONZ ws. powołania specjalnej komisji w związku z rosyjską agresją wobec Ukrainy.
Fot. Łukasz Bok/Twitter

Warto jednak podkreślić, że Departament Komunikacji Globalnej ONZ poinstruował personel organizacji, aby nie nazywał sytuacji w Ukrainie „wojną” lub „inwazją”, lecz „konfliktem”, bądź „ofensywą wojskową”. Przedstawicielom ONZ przekazano również, aby nie zamieszczali ukraińskiej flagi na np. swoich profilach w mediach społecznościowych. Dlaczego? Według Departamentu, to "niezbędne dla zachowania bezstronności".

Niemniej jednak jednogłośne opowiedzenie się społeczności międzynarodowej za Kijowem, potępienie działań Moskwy i nałożone sankcje sprawiły, że zachodnie firmy technologiczne (i nie tylko) zaczęły wycofywać się z rosyjskiego rynku. To wyraz solidarności z Ukrainą i sprzeciwu wobec reżimu Putina. A warto podkreślić, że pozbawienie rosyjskich podmiotów np. dostępu do najnowszego oprogramowania czy aktualizacji, naraża je na poważne ryzyko wrogich działań.

Czytaj też

Silna presja Ukrainy

David Kaye, były specjalny sprawozdawca ONZ ds. wolności słowa, cytowany przez Defense One podkreśla, że przekaz Kremla przestał dorównywać fali obrazów, filmów i innych materiałów pokazujących prawdziwą sytuację w Ukrainie. A tam rozgrywa się brutalna wojna, w której celem są cywile.

Jego zdaniem to wszystko, przy dużym udziale mediów społecznościowych i wysiłków prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, pomaga odizolować Rosję i Putina na poziomie międzynarodowym.

Taki stan rzeczy jest efektem silnej presji strony ukrańskiej, jaką udało się wywrzeć na inne państwa oraz podmioty prywatne, w tym koncerny. Cennym orężem w tej walce na polu informacyjnym były, są i będą smartfony, tablety i komputery. To dzięki nim użytkownicy z całego świata mogą śledzić sytuację w Ukrainie.

Czytaj też

Rosja była pionierem

Jak ważne jest dla Rosji posiadanie przewagi w infosferze pokazują chociażby działania z 2014 roku i później, kiedy to Kreml podjął decyzję o rozpoczęciu kampanii hybrydowej i aneksji Krymu. Wówczas Moskwa umiejętnie posługiwała się taktyką informacyjną, aby oddziaływać na społeczność międzynarodową i powstrzymać ją od stanowczych ruchów w odpowiedzi na agresję.

„(Rosjanie – red.) Byli pionierami w operacjach psychologicznych, masowych kampaniach dezinformacyjnych i powtarzających się zaprzeczeń, co w 2014 roku sprawiło, że udaremniono szybką reakcję społeczności międzynarodowej na ich działania” – tłumaczył Emerson T. Brooking, współautor „Like War”, w trakcie wydarzenia Atlantic Council Digital Forensics Lab.

Czytaj też

Co poszło nie tak?

Tu pojawia się pytanie: dlaczego tym razem Kremlowi się nie udało? Zdaniem eksperta, to efekt skali operacji militarnej wymierzonej w Ukrainę, a także wcześniejszych mobilizacji sił przy granicy z tym państwem. Lampka alarmowa na Zachodzie zapaliła się i Moskwie nie udało się zmanipulować rządów innych państw.

Istotnym elementem były także wysiłki Stanów Zjednoczonych, które głośno alarmowały o planach Kremla. Przykładowo, Amerykanie otwarcie mówili o rosyjskich planach dotyczących operacji fałszywej flagi, zanim jeszcze zostały one zrealizowane. Waszyngton nieustannie dążył do tego, aby zjednoczyć sojuszników i partnerów w obliczu zagrożenia.

Kreml jednak nie zmienił swojej taktyki i próbował dementować pojawiające się informacje, wyśmiewać zachodnie służby wywiadu oraz prowadzić retorykę, że Ukraińcy dopuszczają się mordów, wręcz ludobójstwa, w okupowanej przez Rosję części Donbasu. Bezskutecznie.

Czytaj też

Do siania dezinformacji Rosja wykorzystywała krajowe media, jak np. RT czy Sputnik. Jednak zostały one zablokowane na zachodnich platformach, co sprawiło, że machina propagandowa Kremla znacząco ucierpiała. Dodatkowo, media społecznościowe usuwają fake newsy i blokują konta, propagujące nieprawdziwe treści. Powstają także inicjatywy, których zadaniem jest weryfikacja dezinformacji. Umożliwiają też zgłaszanie określonych materiałów jako fejków. W Polsce mamy np. inicjatywę „Zgłoś trolla”.

Problemem Putina jest także działalność grup haktywistycznych i cyberprzestępczych przeciwko Rosji. Podejmują one kroki nie tylko po to, aby zakłócić działanie infrastruktury rządowej (np. witryn internetowych) czy kradzieży danych (z m.in. Moskiewskiego Instytutu Bezpieczeństwa Jądrowego), ale także rozpowszechniać wewnątrz Rosji prawdziwe materiały dotyczące sytuacji w Ukrainie. W tym celu włamano się do stacji telewizyjnych i puszczano obywatelom sceny, ukazujące brutalny obraz wojny, wywołanej decyzją Putina.

Protesty przeciwko Rosjanom w Zaporożu.
Fot. NEXTA (@nexta_tv)/Twitter

Czytaj też

Rosja izoluje się. Putin karmi Rosjan propagandą

Sytuacja wewnątrz Rosji nie jest taka, jaką prawdopodobnie zakładał sobie prezydent tego kraju. Co jakiś czas słyszymy o protestach na ulicach miast. Tłumy wzywają władze na Kremlu do zatrzymania agresji wobec Ukrainy i zakończenia wojny. W reakcji aparat państwowy uruchomił siły bezpieczeństwa, które przeprowadzają operacje rozbijania protestów poprzez masowe aresztowania.

Czytaj też

Widząc co się dzieje w kraju, Moskwa podjęła decyzję o zamknięciu głównych zachodnich mediów społecznościowych (m.in. Facebook i Twitter), aby ograniczyć obywatelom dostęp do treści udostępnianych przez użytkowników tych platform. Władzy zależy na tym, aby odciąć Rosjan od informacji na temat sytuacji w Ukrainie i karmić ich wyłącznie państwową propagandą.

Marsz poparcia dla Ukrainy w Ałmatach (Kazachstan) z 6 marca br.
Fot. NEXTA (@nexta_tv)/Twitter

Cytowana przez Defense One Nika Aleksejeva, badaczka Atlantic Council, zajmująca się krajami bałtyckimi, wskazała, że Kreml intensyfikuje swoje wewnętrzne działania w infosferze. Chodzi o m.in. zwiększenie czasu antenowego dla programów typu talk-show, poruszających tematykę Ukrainy. Putin w ten sposób chce wpłynąć na percepcję wojny wśród obywateli, ponieważ jest świadomy, że nie udało mu się osiągnąć celów w tym obszarze na poziomie międzynarodowym.

Czytaj też

Dodatkowo, rosyjski rząd stworzył silny instrument prawny, który ma pomóc w realizacji zamiarów Kremla. Mowa tu o ustawie, która została przyjęta w piątek, 4 marca br. Zgodnie z nowym prawem za rozpowszechnianie „fałszywych informacji” na temat wojska lub wojny na Ukrainie grozi do 15 lat więzienia. Przepisy mają być dodatkowym kagańcem na usta obywateli, którzy sprzeciwiają się władzy i skutecznie zniechęcić ich do działania przeciwko Putinowi.

Czytaj też

Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture.

Komentarze

    Czytaj także