- WIADOMOŚCI
Polska w cyfrowej pułapce. Uzależnienie od zagranicznych technologii coraz więcej kosztuje
Autor. CyberDefence24/Canva
Państwo może mieć własne prawo, własne instytucje i własną administrację, a mimo to pozostawać zależne od decyzji podejmowanych poza jego granicami. W cyfrowej rzeczywistości coraz więcej zależy bowiem od tego, kto kontroluje systemy, na których opiera się codzienne funkcjonowanie sektora publicznego. Raport „Cyfrowa racja stanu” pokazuje, że pytanie o technologiczną niezależność nie jest już abstrakcyjną debatą, a wyzwaniem, którego konsekwencje państwo odczuwa już dziś.
Suwerenność cyfrowa to „zdolność państwa i jego instytucji do egzekwowania swoich praw oraz interesów, w tym bezpieczeństwa narodowego, w kontekście infrastruktury cyfrowej przy jednoczesnym zachowaniu konkurencyjnego poziomu produktów i usług” – przynajmniej według autorów raportu „Cyfrowa racja stanu. Suwerenność cyfrowa jako narzędzie bezpieczeństwa, rozwoju i polityki przemysłowej państwa”.
W praktyce oznacza to możliwość zachowania szeroko rozumianej kontroli nad technologiami, od których coraz bardziej zależy funkcjonowanie państwa.
Autorzy szczególnie mocno wiążą cyfrową suwerenność z bezpieczeństwem narodowym. Ich zdaniem infrastruktura cyfrowa nie jest już jedynie technicznym zapleczem administracji, lecz jednym z warunków sprawnego i niezależnego działania państwa.
Jeśli najważniejsze systemy i dane pozostają pod kontrolą zagranicznych dostawców, same krajowe przepisy mogą nie wystarczyć do skutecznej ochrony interesu publicznego i egzekwowania prawa.
To jest dla nas niezwykle istotne, żeby to powiązanie było na trwałe wpisane w definicję suwerenności cyfrowej. (...) Jest ona infrastrukturą krytyczną, ponieważ buduje dzisiaj fundament państwa, począwszy od możliwości współpracy władzy wykonawczej, ustawodawczej, do zbierania podatków i dysponowania zgromadzonymi funduszami. To wszystko dzisiaj ma wymiar cyfrowy.
Maria Świetlik, dyrektorka zarządzająca w Polskiej Sieci Ekonomii
Opracowany przez Polską Sieć Ekonomii dla Związku Pracodawców – Polska Chmura raport stawia więc pytanie o to, na ile Polska jest dziś zdolna samodzielnie kształtować swoją politykę technologiczną.
Cyfrowe uzależnienie, kosztuje coraz więcej
Cyfrowe uzależnienie z czasem sam się pogłębia. Państwo kupuje zagraniczne technologie, coraz mocniej wiąże z nimi swoje systemy i procesy, do tego stopnia, że zmiana dostawcy jest zbyt kosztowna albo technicznie trudna. W efekcie środki publiczne trafiają do tych samych firm, zamiast służyć wzmacnianiu krajowego rynku.
Autorzy raportu wskazują, że w 2025 roku deficyt handlowy Polski w obszarze produktów cyfrowych przekroczył 60 mld zł. Co więcej, według ich prognozy do 2030 roku wydatki na import technologii cyfrowych będą większe niż łączne koszty importu wszystkich surowców energetycznych.
Skalę problemu dobrze pokazują wydatki samej administracji publicznej. W 2024 roku na wytworzenie i utrzymanie systemów teleinformatycznych przeznaczyła ona ponad 7 mld zł, z czego znaczna część (nie wiadomo ile dokładnie) trafiła do zagranicznych korporacji technologicznych, nie tworząc w Polsce ani nowych kompetencji, ani własnych aktywów.
Autorzy w tej kwestii biorą na tapet ceny licencji i usług chmurowych – jeśli te będą rosły w tempie 12 proc. rocznie, to po pięciu latach koszt takich zakupów zwiększy się o około 76 proc.
W skali Europy konsekwencje mogą być jeszcze poważniejsze: według przywołanych w raporcie szacunków wzrost cen usług chmurowych i oprogramowania może generować dodatkowe koszty rzędu 140 mld euro rocznie. Średni roczny koszt tych podwyżek ma być dwukrotnie większy niż skutki szoku naftowego wywołanego hipotetycznym utrzymaniem zamknięcia cieśniny Ormuz przez rok.
Zależność zapisana w przetargach
Wbrew pozorom, uzależnienie nie jest wyłącznie skutkiem przewagi technologicznej największych producentów. Może być też utrwalane przez sposób, w jaki państwo samo organizuje swoje zakupy.
Cyfra jest już wszędzie - w pewnych obszarach jest już ta świadomość, ale my przekonujemy jako ekonomiści, że to jest tak istotny element gospodarki, że nie można go traktować jako jakiś ekstra. To jest fundament gospodarki.
Dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski, współprzewodniczący w Polskiej Sieci Ekonomii
Autorzy przywołują badanie Instratu, według którego w analizowanym zbiorze aż 99 proc. zamówień publicznych pośrednio lub bezpośrednio wykluczało konkurencję wobec produktów Microsoftu.
Oznacza to, że alternatywni dostawcy często przegrywają nie dlatego, że oferują gorsze rozwiązania, a dlatego, że warunki przetargu od początku są dostosowane do produktów dominującego gracza.
Raport wykazuje, że uzależnienie technologiczne prowadzi do uzależnienia gospodarczego, a to zaś do problemu bezpieczeństwa.
Im trudniej zmienić dostawcę, tym większą ma on swobodę podnoszenia cen i narzucania warunków. Jednocześnie państwo traci własne kompetencje, ponieważ zamiast rozwijać i kontrolować systemy, coraz częściej jedynie korzysta z gotowych usług.
Jeśli dostawca podlega prawu innego państwa, pojawia się dodatkowe ryzyko bezpieczeństwa danych – te nawet przechowywane fizycznie w Polsce lub innym kraju UE mogą pozostawać w zasięgu zagranicznej jurysdykcji.
Nie da się odzyskać kontroli bez audytu
Polska nie musi produkować każdej technologii samodzielnie, ale powinna zachować możliwość zmiany dostawcy i kontroli nad najważniejszymi systemami. Temu mają służyć otwarte standardy i wymagania interoperacyjności.
Według autorów, ważną rolę odgrywa też wolne i otwarte oprogramowanie. Natomiast w przypadku usług krytycznych konieczne jest sprawdzanie nie tylko kraju rejestracji dostawcy, ale też jego struktury właścicielskiej, rzeczywistej kontroli technologicznej i zależności obecnych w całym łańcuchu dostaw.
Autor. Polska Sieć Ekonomii & Polska Chmura - Związek Pracodawców
Raport zwraca przy tym uwagę na bardziej podstawowy problem: Polska nie ma dziś pełnego obrazu własnego uzależnienia technologicznego. Nie wiadomo dokładnie, ile instytucje publiczne wydają na rozwiązania poszczególnych dostawców ani jak poważne byłyby skutki utraty dostępu do najważniejszych usług.
Autorzy postulują więc o kompleksowy audyt zależności technologicznych administracji i upublicznienie jego wyników.
Bo dopiero wiedząc, od kogo państwo zależy, ile za tę zależność się płaci i jak trudno byłoby z niej wyjść, można prowadzić realną politykę cyfrowej suwerenności.
Test Suwerenności
Dodatkowo autorzy proponują wprowadzenie testu suwerenności – narzędzia zapowiedzianego przez premiera Donalda Tuska, które, jak sami mówią, „wypełnili treścią”, opracowując konkretne kryteria oceny oraz sposób jego praktycznego zastosowania.
Test miałby być wykorzystywany przy publicznych zakupach technologii, aby sprawdzić, czy dane rozwiązanie pozostawia państwu rzeczywistą kontrolę nad kluczowymi systemami i danymi. Nie chodzi więc wyłącznie o to, gdzie fizycznie znajdują się serwery, ale też, jakiemu prawu podlega dostawca, kto faktycznie sprawuje nad nim kontrolę oraz czy w razie potrzeby możliwa jest zmiana rozwiązania bez utraty danych lub paraliżu działania państwa.
Ocena obejmowałaby w sumie sześć obszarów:
- znaczenie operacyjne systemu,
- ryzyko jurysdykcyjne,
- zależność ekonomiczną od dostawcy,
- wpływ na autonomię informacyjną państwa,
- koszty środowiskowe
- konsekwencje dla praw i sprawczości obywateli.
Na tej podstawie infrastruktura byłaby przypisywana do jednego z czterech poziomów suwerenności. Wraz ze wzrostem jej znaczenia rosłyby wymagania dotyczące interoperacyjności, możliwości zmiany dostawcy, stosowania otwartego oprogramowania, lokalizacji danych oraz prawa państwa do audytu systemów i infrastruktury.



Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].