- WYWIADY
- WIADOMOŚCI
Polak, który uratował Teslę, stawia na polską zbrojeniówkę i lotnictwo
Autor. CyberDefence24/ChatGPT
Sześć lat temu Adam Drewniany opowiadał mi o współpracy z Teslą i planach inwestowania w sektorze energetycznym w Polsce. Dziś zapowiada rozwój fabryki w Żelichowie w Małopolsce, która ma teraz skupić się także na produkcji dla branży obronnej. Następne inwestycje to kolejnych 10 milionów dolarów, ale też i kolejne wyzwania, bariery do pokonania i przestarzałe procesy, które spowalniają zmiany.
Z Adamem Drewnianym rozmawiamy o tym, dlaczego po latach prowadzenia biznesu w Stanach Zjednoczonych zdecydował się dalej inwestować właśnie w Polsce, co chce zbudować wokół zakładu w Żelichowie i jak widzi przyszłość krajowego przemysłu. Pytamy też o wejście do sektora obronnego i lotniczego, bariery w modernizacji produkcji oraz o to, czego Polska wciąż może nauczyć się od Amerykanów.
Piotr Pilewski, redaktor naczelny CyberDefence24.pl: Sześć lat temu, kiedy rozmawialiśmy o pańskich planach przeniesienia części kapitału i know-how do Polski, pisałem, że po spełnieniu amerykańskiego snu realizuje pan kolejny - wraca w rodzinne strony, żeby tutaj inwestować. Miał Pan na koncie kilka biznesów, pomógł uratować pierwsze projekty Tesli Elona Muska, a teraz po sektorze energetycznym przychodzą następne.
Adam Drewniany: Część z nich jest już na etapie realizacji. W ciągu dwóch lat działalności w Polsce udało nam się uzyskać certyfikację, która pozwala rozwijać produkcję dla sektora lotniczego. Pracujemy również nad kontraktami dla przemysłu obronnego.
W Kalifornii nasza firma produkuje komponenty dla norweskiego przedsiębiorstwa dostarczającego uzbrojenie państwom NATO. Chciałbym część tych kompetencji i doświadczeń przenieść do Polski. Zależy mi na tym, żeby powstawały tutaj nowoczesne produkty i żebyśmy mogli wnieść coś wartościowego do polskiego oraz europejskiego przemysłu.
Piotr Pilewski: Wcześniej głównym kierunkiem pańskich inwestycji w Polsce była energetyka. Ten etap jest już zakończony?
Adam Drewniany: Nie, energetyka nadal pozostaje ważną częścią naszego biznesu. Cały czas produkujemy magazyny energii. Początkowo planowałem skoncentrować się na niewielkich instalacjach przeznaczonych dla domów jednorodzinnych, ale ostatecznie poszliśmy w stronę większych rozwiązań dla fabryk, magazynów i centrów logistycznych.
Chodzi o to, aby przedsiębiorstwo posiadające instalację fotowoltaiczną mogło magazynować energię wyprodukowaną w ciągu dnia i wykorzystywać ją później, zamiast pobierać prąd z sieci w najdroższych godzinach. Ten projekt się rozwija, chociaż nie w takiej skali, jak początkowo zakładałem. Jeden z partnerów, na którego liczyłem, wycofał się z rynku i musiałem kontynuować inwestycję samodzielnie.
Piotr Pilewski: Teraz chce Pan wejść do sektorów znacznie trudniejszych, zwłaszcza obronnego i lotniczego .
Adam Drewniany: Tak, ale zdążyłem już częściowo poznać polski sektor zbrojeniowy. Muszę przyznać, że niektóre rzeczy mnie zaskoczyły, a nawet rozczarowały. Współpracujemy z jednym z przedsiębiorstw tej branży i zdarza się, że otrzymujemy dokumentację techniczną pochodzącą z lat 70., przygotowaną jeszcze ręcznie.
Wykonanie jej może zajmować pięć albo sześć dni. Tymczasem po odpowiednim przeprojektowaniu i dostosowaniu dokumentacji do współczesnych, zautomatyzowanych maszyn ten sam proces mógłby trwać kilka godzin.
Problem polega na tym, że część konstrukcji została zaprojektowana z myślą o ręcznej obróbce i nigdy nie została dostosowana do nowoczesnych technologii produkcyjnych. Trzeba zaktualizować rysunki, procesy i sposób myślenia o produkcji.
Piotr Pilewski: Polska mówi dziś o reindustrializacji, automatyzacji i sztucznej inteligencji. Jak z perspektywy przedsiębiorcy działającego w USA wygląda rzeczywisty dystans do najbardziej rozwiniętych gospodarek?
Adam Drewniany: Nie widzę jeszcze w Polsce szerokiego wykorzystywania sztucznej inteligencji w produkcji. Pojawiają się natomiast zautomatyzowane linie i firmy, które próbują wdrażać nowoczesne rozwiązania. To dobry kierunek i widzę tutaj duży potencjał.
Potrzebujemy jednak czasu, inwestycji i ludzi przygotowanych do korzystania z tych technologii. Stany Zjednoczone są nadal znacznie dalej, szczególnie jeśli chodzi o łączenie projektowania, automatyzacji, analizy danych i produkcji w jeden system.
Piotr Pilewski: Jak na takie propozycje reagują pańscy partnerzy?
Adam Drewniany: Czasami słyszę: „Drewniany przyjechał z Ameryki i chce nam zmienić cały system”. Nie chcę nikomu burzyć systemu. Chcę pomóc usprawnić produkcję, żeby obie strony na tym skorzystały.
Jeżeli możemy produkować szybciej, taniej i dokładniej, przedsiębiorstwo otrzyma lepszy produkt, a my będziemy mogli realizować większą liczbę zamówień. Taka zmiana wymaga jednak otwartości. Nie wszyscy są zainteresowani modernizacją, szczególnie jeśli przez wiele lat pracowali według tych samych procedur.
Drugim problemem jest podejście do pieniędzy. Często pierwsze pytanie brzmi: ile na tym zarobimy? Ja odpowiadam: najpierw zbudujmy produkt i uruchommy produkcję, a później rozmawiajmy o podziale zysków. W biznesie trzeba działać krok po kroku.
Zobacz też 
Piotr Pilewski: Ile więc w decyzji o rozwijaniu biznesu w Polsce jest sentymentu i patriotyzmu, a ile chłodnej kalkulacji?
Adam Drewniany: Sentyment i patriotyzm muszą iść w parze z biznesem. Nikt nie może produkować za darmo. Przedsiębiorstwo musi zarabiać, inwestować i rozwijać się.
Widzę jednak w Polsce wiele dobrych projektów i zakładów wyposażonych w wartościowe maszyny. Problem w tym, że część procesów zatrzymała się kilkadziesiąt lat temu. Ktoś musi zacząć je zmieniać i dostosowywać do współczesnych realiów. Bez tego nie będziemy konkurencyjni.
Piotr Pilewski: Gdyby nie pochodził pan z Polski, również wybrałby ten kraj jako miejsce inwestycji?
Adam Drewniany: Nie. Zdecydował sentyment do rodzinnego domu, okolicy, ludzi i lokalnej społeczności. Ważną rolę odegrał także proboszcz mojej rodzinnej parafii, który przez długi czas przekonywał mnie do inwestycji w rodzinnej gminie.
Nie musiałem tego robić. Po latach pracy w Stanach Zjednoczonych mógłbym już spokojnie odpoczywać. Zdecydowałem się jednak zainwestować w Żelichowie, ponieważ chciałem stworzyć miejsca pracy i dać coś regionowi, z którego pochodzę. Na działalności fabryki korzystają mieszkańcy, gmina i lokalne przedsiębiorstwa.
Piotr Pilewski: W fabrykę w Żelichowie, w gminie Gręboszów (woj. Małopolskie) zainwestował pan już miliony dolarów. Co będzie kolejnym etapem?
Adam Drewniany: Chcę rozwijać produkcję dla sektorów medycznego, obronnego i lotniczego. Planuję również budowę kolejnych hal. Dotychczasowa wartość inwestycji przekroczyła 10 mln dol., a w ciągu najbliższych dwóch–trzech lat chciałbym zainwestować następne 10 mln dol.
Teren wokół zakładu pozwala na dalszą rozbudowę. Fabryka, która działa od ponad dwóch lat, jest więc dopiero początkiem. Wszystko zależy od tego, jakie projekty i zamówienia uda nam się pozyskać. Kolejne kontrakty oznaczają kolejne maszyny, nowe hale i dodatkowe miejsca pracy.
Piotr Pilewski: Jakie znaczenie dla zakładu będzie miało wejście do łańcuchów dostaw przemysłu obronnego i lotniczego?
Adam Drewniany: To obecnie jeden z naszych najważniejszych celów. Współpracujemy już z polskim przemysłem zbrojeniowym i przygotowujemy się do rozszerzenia działalności. Inwestujemy w odpowiednie certyfikaty, procedury oraz systemy kontroli jakości, ponieważ bez nich nie można poważnie myśleć o produkcji dla sektora obronnego czy lotniczego.
Chcemy także wejść do łańcuchów dostaw międzynarodowych koncernów działających w Polsce. Mamy doświadczenia zdobyte w Stanach Zjednoczonych, nowoczesne maszyny i ludzi, których możemy dalej szkolić. Teraz potrzebujemy projektów pozwalających wykorzystać ten potencjał.
Piotr Pilewski: Czy amerykańskie doświadczenia można bezpośrednio przenieść do Polski?
Adam Drewniany: Nie wszystko można skopiować, ale można przenieść sposób organizacji pracy, standardy produkcji, technologię i podejście do inwestowania.
W Stanach Zjednoczonych każdy, kto zakłada firmę albo startup, wie, że najpierw musi przez dłuższy czas wykładać własne pieniądze. Być może firma zacznie zarabiać dopiero po kilku latach. W Polsce czasami spotykam się z odwrotnym podejściem: najpierw wszyscy chcą wiedzieć, ile otrzymają, a dopiero później zastanawiają się, co wspólnie zbudować.
Tymczasem biznes wymaga cierpliwości. Najpierw trzeba zainwestować, stworzyć produkt, znaleźć klientów i dopiero wtedy dzielić zyski.
Piotr Pilewski: Kilka razy wspomniał pan o oporze ze strony potencjalnych partnerów. Każdy ma jakiś próg wytrzymałości.
Adam Drewniany: Oczywiście, że opór jest duży. Największą blokadą pozostaje moim zdaniem zbyt silne uzależnienie wielu procesów gospodarczych od polityki i decyzji administracyjnych. Nie mówię o konkretnych politykach, lecz o całym systemie, w którym odpowiedzialność za decyzje bywa rozmyta.
Zmiana będzie wymagała czasu. Być może dopiero nowe pokolenie inaczej podejdzie do współpracy z biznesem, inwestycji i odpowiedzialności za efekty podejmowanych działań.
Piotr Pilewski: Gdzie dostrzega pan największe bariery na styku biznesu, administracji, przemysłu i świata nauki?
Adam Drewniany: Brakuje współpracy przy rozwijaniu konkretnych projektów. Uczelnie powinny mocniej reagować na zmiany zachodzące w przemyśle. Powinny aktualizować programy, współpracować z przedsiębiorstwami i zapewniać studentom większy dostęp do nowych technologii.
Studenci zdobywają dużo wiedzy teoretycznej, ale mają zbyt mało praktyki. W efekcie kończą uczelnię, nie znając maszyn, oprogramowania i procesów, z którymi zetkną się w zakładzie produkcyjnym. Bez praktycznego doświadczenia trudno jest im później szybko wejść do przemysłu.
Piotr Pilewski: Sam chciał pan uruchomić program kształcenia specjalistów potrzebnych w nowoczesnym przemyśle. Jak na razie nie wyszło.
Adam Drewniany: Moim marzeniem było stworzenie szkoły szkolącej programistów i inżynierów pracujących w środowisku Mastercam. To oprogramowanie szeroko wykorzystywane w amerykańskim przemyśle, także przez największe firmy technologiczne i produkcyjne. Na rynku brakuje osób, które potrafią dobrze z niego korzystać.
Chciałem szkolić takich specjalistów w Polsce, a następnie umożliwiać im pracę przy międzynarodowych projektach. Próbowałem rozwijać ten pomysł we współpracy z jedną z uczelni technicznych, ale natrafiłem na duży opór. Ponownie pojawiły się pytania o pieniądze, zanim jeszcze zaczęliśmy budować cały projekt.
W Żelichowie wprowadzamy natomiast systemy podobne do tych, z których korzystamy w Stanach Zjednoczonych. Chcemy, aby produkcja, projektowanie i zarządzanie procesami działały w jednym spójnym środowisku.
Piotr Pilewski: Dzięki współpracy z Teslą obserwował pan z bliska, jak powstają przełomowe projekty przemysłowe. W Polsce przez lata pojawiały się opinie, że moglibyśmy zostać drugą Doliną Krzemową. Czy to realne?
Adam Drewniany: Do tego potrzebny byłby w Polsce ktoś taki jak Elon Musk – człowiek gotowy podjąć ogromne ryzyko, narzucić tempo i przekonać innych, że można zrobić coś zupełnie inaczej.
Polska jest jednym z najlepiej rozwijających się krajów w Europie. W wielu obszarach dogoniliśmy zachodnie gospodarki, a czasami radzimy sobie od nich lepiej. Wszystko zmierza w dobrym kierunku. Nadal jednak zbyt często kończy się na rozmowach i wydawaniu pieniędzy, za którymi nie idą konkretne produkty.
Nie wystarczy ogłosić program albo przeznaczyć środki. Na końcu musi powstać technologia, fabryka, produkt i sprzedaż.
Piotr Pilewski: Jaki jest więc najważniejszy cel Adama Drewnianego i SBS Technology Polska na najbliższe lata?
Adam Drewniany: Chcemy rozwijać infrastrukturę produkcyjną, pozyskiwać kolejnych klientów i wchodzić do nowych sektorów. Najważniejsze są dla nas obecnie branże medyczna, obronna i lotnicza.
Najbliższe dwa–trzy lata chcę przeznaczyć na zdobywanie certyfikatów, pozyskiwanie kontraktów, zakup kolejnych maszyn i rozbudowę fabryki w Żelichowie. Polski przemysł obronny będzie jednym z motorów krajowej gospodarki. Chcemy uczestniczyć w tym rozwoju, wykorzystując doświadczenie i know-how zdobyte w Stanach Zjednoczonych.



Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].
Wybrane okazje dla Ciebie