Reklama
  • WIADOMOŚCI

Dlaczego ChatGPT wydaje nam się mądry?

Autor. fabio / Unsplash

Duży model językowy ChatGPT zasłynął z nagłówków w mediach, które informowały chętnie o tym, że algorytm ten „zdał kolejny egzamin MBA” lub „napisał na piątkę pracę magisterską”. Dlaczego produkt OpenAI wydaje nam się mądry i skąd wie, to co wie?

Reklama

Dlaczego rozmawiając z ChatemGPT mamy wrażenie, że rozumie, jakie pytania mu zadajemy, a za odpowiedziami stoi „coś" inteligentnego? Dlaczego duży model językowy firmy OpenAI z sukcesem potrafi napisać pracę zaliczeniową a nawet magisterską, lub zdać bardzo trudny egzamin na studiach medycznych? To pytania, które niejednokrotnie zapewne zadawało sobie wielu naszych czytelników, eksperymentując z generatywną sztuczną inteligencją.

Choć algorytmy wciąż zaliczają spektakularne wpadki, to jednak generalnie ich wydajność i rezultaty osiągane w pracy z tekstem są odbierane przez większość użytkowników pozytywnie .

Wiedza z różnych źródeł

Z ogromnej ilości danych, które zostały wykorzystane do jego szkolenia . To informacje tekstowe, które dla dużego modelu językowego stały się głównym źródłem „znajomości" ludzkiej mowy oraz tego, w jaki sposób komunikujemy się ze sobą. Właśnie dlatego model potrafi zwracać odpowiedzi, które brzmią przekonująco i bardzo dobrze naśladują nasz sposób korzystania z języka.

Reklama

Również z tego względu ChatGPT potrafi zdać egzamin lub napisać pracę dyplomową - podczas szkolenia algorytmu "zassał" niesamowitą ilość podobnych danych, dostępnych w otwartych repozytoriach w internecie, skąd OpenAI czerpało informacje do szkolenia swojego produktu.

Skąd sztuczna inteligencja bierze informacje?

Dziennik „Washington Post" przeanalizował dane, które do szkolenia swojej sztucznej inteligencji wykorzystała firma Google w ramach zbioru danych C4. Firma OpenAI nie udostępnia informacji na temat zbiorów danych wykorzystywanych do szkolenia ChatuGPT.

Jak czytamy w analizie redakcji, największą kategorię danych stanowią dane dotyczące treści biznesowych i przemysłowych (16 proc.), następnie - technologicznych (15 proc.). W dalszej kolejności plasują się dane o treściach informacyjnych i medialnych (13 proc.), tych dotyczących rozrywki i różnych form sztuki (11 proc.), a także nauki i medycyny (9 proc.). 8 proc. stanowią dane dotyczące treści poświęconych różnym hobby i sposobom spędzania wolnego czasu, 7 proc. - pracy i edukacji, 6 proc. - ogrodnictwu i utrzymaniu domu. W C4 wykorzystano też treści o podróżowaniu - również stanowią 6 proc. wszystkich danych szkoleniowych, 5 proc. - treści społecznych, a 4 proc. to treści dotyczące prawa i administracji oraz polityki.

Reklama

Z jakich stron korzysta model Google'a?

Dziennik podał również, z jakich stron w poszczególnych kategoriach danych Google czerpało dane dla swojej sztucznej inteligencji.

I tak, dla przykładu, w kategorii mediów i informacji były to: Wikipedia, serwis Scribd, a także witryny wiodących mediów: „New York Timesa", „Los Angeles Timesa", jak i dziennika „Guardian". Oznacza to wprost, że sztuczna inteligencja szkoliła się na pracy dziennikarzy tych gazet, po to, aby teraz pisać artykuły o jakości porównywalnej z tą, jaką dostarczają mediaworkerzy i eliminować ich z pracy.

W przypadku niektórych witryn, „Washington Post" zwrócił uwagę na możliwe problemy dotyczące prywatności - jak w przypadku strony coloradovoters.info i flvoters.com, na których znaleziono prywatnie hostowane kopie rejestrów wyborców z danych regionów USA. Gazeta zwraca uwagę, że choć rejestry są publiczne, to nie wiadomo, jak dane mogą zostać wykorzystane przez duży model językowy i sztuczną inteligencję.

Naruszanie praw własności intelektualnej?

Zdaniem „WaPo", zaczerpnięcie przez Google'a danych ze stron takich jak Kickstarter i Patreon (kategoria biznes i technologie), może prowadzić do przejęcia przez sztuczną inteligencję danych o pomysłach przedsiębiorców i artystów ubiegających się o wsparcie swoich projektów za pośrednictwem tych witryn.

Reklama

Redakcja podkreśla, że nie ma obecnie żadnych mechanizmów gwarantujących artystom rekompensatę za wykorzystanie ich projektów przez sztuczną inteligencję, która następnie może przetworzyć je i zaproponować innym osobom, np. w formie stylu generowanych obrazów, naśladujących pracę znanych twórców. Jak zwraca uwagę gazeta, symbol zastrzeżonych praw autorskich - otoczona okręgiem litera „c" - w całym zbiorze danych C4 pojawia się ponad 200 mln razy.

Czego algorytmy umieć nie powinny?

Waszyngtoński dziennik zwraca uwagę, że w zbiorze danych, który posłużył do szkolenia sztucznej inteligencji Google'a, znalazły się również strony o charakterze rasistowskim lub neonazistowskim, a także fora internetowe znane z promowania skrajnie prawicowych lub wywrotowych poglądów.

Może to prowadzić - w ocenie redakcji - do przedostawania się do modelu treści, które nie powinny się tam znajdować, a także zwracania użytkownikom rezultatów zawierających mowę nienawiści czy dyskryminację.

CyberDefence24.pl - Digital EU Ambassador

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].

Reklama