- WIADOMOŚCI
Ustawa o blokowaniu treści przed Sejmem. „Obywatele nie mogą być bezsilni”
Autor. Adrian Grycuk - Own work, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=44902016
Projekt ustawy wdrażający przepisy Aktu o usługach cyfrowych w zakresie blokowania nielegalnych treści powrócił na obrady Sejmu. Według posła sprawozdawcy Pawła Bliźniuka, jest to odpowiedź na problem asymetrii między użytkownikami a platformą. Opozycja wskazuje jednak na przesycenie przepisami.
Po zawetowaniu przez Prezydenta Karola Nawrockiego ustawy wdrażającej zapisy unijnego Aktu o usługach cyfrowych, Ministerstwo Cyfryzacji zdecydowało się przeprowadzić drugie podejście do tej kwestii, rozbijając oryginalny projekt na dwa osobne. Jak informowaliśmy na naszych łamach, oba dokumenty zostały zaakceptowane przez rząd na początku czerwca; parlament zajął się nimi w lipcu, w pierwszej kolejności pracując nad drukiem dotyczącym m.in. koordynatora usług cyfrowych.
Sąd zdecyduje o mowie nienawiści
Po przerwie wakacyjnej, Sejm zajął się sprawozdaniem Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii dotyczącego drugiego projektu, tj. obejmującego mechanizmy blokowania nielegalnych treści oraz odwołania się od nałożonych przez platformę ograniczeń. Jak powiedział poseł sprawozdawca Paweł Bliźniuk (Koalicja Obywatelska), ustawa dotyczy „praw obywatela w internecie”.
W przypadku odgórnej decyzji serwisu, obywatel „nie będzie on zdany na formularz odwoławczy”, zaś w przypadku nielegalnych treści musi istnieć „konkretna podstawa prawna wskazana przez ustawodawcę”, gdy dowody nie budzą w tej sprawie wątpliwości. Decyzję co do platform wideo decyzję będzie podejmował Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, zaś w pozostałych – Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Przewidziano również kontrolę sądową bez ponoszenia skutków decyzji, z wyjątkiem treści przedstawiających seksualne wykorzystywanie małoletnich.
„Chronimy prawo do sądu i wolności wypowiedzi, ale tam, gdzie chodzi o ochronę dzieci przed najpoważniejszymi przestępstwami, reakcja musi być natychmiastowa” – podkreślił Bliźniuk. Dodając, że w przypadku przestępstw motywowanych nienawiścią lub nawoływaniem do nienawiści, ostateczną decyzję podejmuje sąd na podstawie postępowania przeprowadzonego przez Prezesa UKE lub Przewodniczącego KRRiT.
Weto słuszne czy niesłuszne?
Podczas oświadczeń w imieniu klubów i kół, poseł Artur Gierada (KO) powiedział, że przepisy powinny działać od długiego czasu, ale ze względu na weto Prezydenta nie funkcjonują. Jako przykład podał trwającą sprawę Rafała Brzoski przeciwko Mecie.
„Gdyby ta dyrektywa obowiązywała w naszym kraju już wcześniej, gdyby państwo polskie miało odpowiednie instrumenty, Rafał Brzoska nie musiałby tego robić” – podkreślił Gierada.
Nawiązując do kontrowersji wokół interpretacji przepisów o usuwaniu treści za mowę nienawiści podczas kampanii wyborczej, poseł partii rządzącej stwierdził, że słowa tego rodzaju nigdy nie powinny być używane. Wyraził również nadzieję, że głowa państwa nie ulegnie presji administracji Stanów Zjednoczonych i nie zawetuje ustawy.
Z kolei poseł Dariusz Stefaniuk (Prawo i Sprawiedliwość) stwierdził, że widać refleksję rządu co do projektu, czego dowodem jest wprowadzenie pomysłów proponowane przez największą partię opozycyjną przy pierwszym podejściu. Zaznaczył przy tym, że druk dotyczący mechanizmów blokowania jest „w dużej części krajowym wyborem legislacyjnym”, wykraczającym dalej niż przewidziane minima w rozporządzeniu unijnym.
„Po pracach komisji projekt jest lepszy niż pierwotnie przedłożony” – ocenił poseł, wskazując na przepisy o nawoływaniu do nienawiści, propagowania totalitaryzmów czy znieważania, przewidujące wydawanie decyzji w tej sprawie przez sąd.
Stefaniuk poinformował również o zgłoszeniu dwóch poprawek, dotyczących kwestii materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci. Pierwsza z nich ma dopisać do katalogu decyzji o natychmiastowej wykonalności art. 202 par. od 3 do 4c Kodeksu karnego, których w nim nie było. W drugiej zaś, platforma miałaby 24 godziny na przedstawienie materiałów i dowodów dotyczących tego rodzaju treści.
Uściński: ustawa to nadregulacja, ale nie jest zła w każdym aspekcie
Poseł Rozwoju Plus Piotr Uściński wyraził poparcie dla projektu, zaznaczając jednak, że weto Prezydenta wobec pierwszej wersji ustawy było słuszne ze względu na nadregulację. Stwierdził też, że obecny projekt również jest nadregulacją, ale nie każdy jej aspekt jest niepotrzebny.
„Myślę, że ten projekt zawiera bardzo dużo dobrych rozwiązań. Dziękujemy za to, że państwo pochylili się nad uwagami pana Prezydenta i wyszliście naprzeciwko tym uwagom. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że organy państwa muszą mieć możliwość szybkiego reagowania na treści przestępcze w internecie” – wyjaśnił Uściński, dodając, że poprawki zgłoszone przez PiS powinny zostać uwzględnione.
Z kolei poseł Mirosław Orliński (Polskie Stronnictwo Ludowe – Trzecia Droga) powiedział, że projekt nie tylko zapewnia narzędzia do reagowania na nielegalne treści w internecie, ale też dokonuje uporządkowania zapisów.
„Dobrze, że rzeczywiście działamy w tym kierunku. To pokazuje, że po wszystkich zmianach, których tutaj dokonujemy, związanych m.in. z patostreamingiem, zmierzamy w dobrym kierunku, aby całą tą sytuację uporządkować” – dodał Orliński, wyrażając poparcie swojego ugrupowania dla dokumentu.
Ustawa dogoni technologię?
Posłanka Joanna Wicha z Lewicy wskazała natomiast, że wszystkie rzeczy, które zostały przeniesione z życia codziennego do sieci, mają „bardzo realne konsekwencje” dla życia codziennego – tak samo, jak cyberprzestępczość.
„Nie godzimy się na internet, w którym globalna korporacja jest silniejsza od państwa, a obywatel zostaje sam między przestępcą a regulaminem platformy. Jeżeli ktoś wykorzystuje internet do oszustwa, wyłudzenia czy innego przestępstwa, państwo ma mieć możliwość skutecznej reakcji. Przez lata technologia rozwijała się szybciej niż regulacje. Najwyższy czas ją dogonić, a być może i przegonić” – zaznaczyła Wicha, deklarując poparcie Lewicy dla projektu.
Tymczasem poseł Łukasz Osmalak z Polski 2050 zwrócił uwagę na kwestię wolności; jego zdaniem, pokazuje ona „jak bardzo potrafimy szanować się wzajemnie” i dlatego ważne ma być właściwe korzystanie z niej w przestrzeni wirtualnej. Zmiana przepisów jest jednak potrzebna także ze względu na bezsilność obywateli wobec platform. Oba te cele ma wypełnić Akt o usługach cyfrowych. Złożył on również poprawkę rozszerzającą katalog przestępstw z ustawy o art. 202 par. 3, 4, 4a, 4b i 4c, deklarując przy tym poparcie jego partii dla projektu ustawy.
Zobacz też 
Pejo: „nie" dla ograniczania debaty
Niezadowolenie wobec projektu wyraził natomiast poseł Bartłomiej Pejo z Konfederacji, nazywając go „dociskaniem śruby”, które ma być „znacznie dalej idące, niż proponuje sama Unia Europejska”. Jego zdaniem, bliźniaczy do pierwotnego druk jest elementem walki politycznej, która „jest ważniejsza od stabilizacji przepisów i stworzenia jasnej sytuacji prawnej dla rynku”.
„Bez sensu jest dyskutować po raz kolejny o tych samych szkodliwych przepisach, które są otworzeniem drzwi do nadużyć” – przekazał Pejo, informując również o złożeniu poprawek przez jego ugrupowanie. Zakładają one m.in. usunięcie z ustawy przepisów, które umożliwiają organom państwowym nakazanie dostawcom usług pośrednich zablokowania oraz odblokowania dostępu do treści.
„Nie chcemy, by pod płaszczykiem bezpieczeństwa w sieci zakończyć swobodę wyrażania poglądów i otworzyć państwu drzwi do przesuwania granic ograniczania debaty. Stop cenzurze” – zakończył swoją wypowiedź poseł Konfederacji.
W związku ze zgłoszeniem poprawek podczas drugiego czytania, projekt ustawy został ponownie skierowany do sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii.




Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].
Wybrane okazje dla Ciebie