Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Wdrożenie DSA na Komisji Cyfryzacji. „Trzeba chronić prawa obywateli”

Komisja Cyfryzacji zajęła się projektami wdrażającymi zapisy Aktu o usługach cyfrowych do polskiego porządku prawnego. To drugie podejście rządu do implementacji DSA.
Komisja Cyfryzacji zajęła się projektami wdrażającymi zapisy Aktu o usługach cyfrowych do polskiego porządku prawnego. To drugie podejście rządu do implementacji DSA.
Autor. Adrian Grycuk - Own work, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=44902016

Sejmowa Komisja Cyfryzacji rozpatrzyła pierwszy projekt ustawy wdrażający zapisy Aktu o usługach cyfrowych w zakresie koordynatora usług cyfrowych, dostępu do danych dużych platform czy nowych mechanizmów rozpatrywania sporów. Największą dyskusję wzbudziły poprawki do zapisów dotyczących przyznawania statusu zaufanego podmiotu sygnalizującego. Odbyła się również debata nad drugim projektem, który ma wprowadzić narzędzia do blokowania nielegalnych treści.

Sejm skierował rządowe projekty nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną do Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii. Nad drukami wdrażającymi Akt o usługach cyfrowych (DSA) posłowie pochylili się w czwartek 16 lipca; w pierwszej kolejności przedmiotem prac były poprawki do dokumentu dotyczącego m.in. koordynatora usług cyfrowych czy nowych mechanizmów rozpatrywania sporów.

Zmiany wokół statusu podmiotu sygnalizującego

Największą dyskusję wzbudziła zmiana nr 7, do której Konfederacja oraz Prawo i Sprawiedliwość zgłosiły poprawki. Jedna z nich dotyczyła procedur przyznawania statusu zaufanego podmiotu sygnalizującego. Jak powiedział przewodniczący komisji Bartłomiej Pejo, wprowadzona za sprawą konsultacji zmiana obligująca Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej do zasięgnięcia opinii Prezesa UODO lub innych właściwych ze względu na przedmiot działalności podmiotu ubiegającego się o status organów administracji publicznej, miała nie rozwiązywać problemów sygnalizowanych podczas poprzednich konsultacji.

„Projekt nie gwarantuje w naszym przekonaniu, iż podmioty sygnalizujące nie będą budzić wątpliwości co do ich bezstronności i ekspertyzy w trakcie przyznawania statusu, czego wymaga od nas DSA. Projektowane rozwiązanie, które z jednej strony obliguje Prezesa UKE do zwrócenia się o informację do Prezesa UODO, a z drugiej nie sankcjonuje braku jej wyrażenia w odpowiednim terminie, jedynie iluzorycznie pozwala na ograniczanie wskazanych ryzyk, gdyż nie ma rzeczywistego wpływu na przebieg postępowania” – wyjaśnił Pejo.

Zdaniem Konfederacji, niedotrzymywanie 30-dniowego terminu i uznanie w tym wypadku przesłanki przekazania informacji za spełnioną w perspektywie zwiększania obowiązków nakładanych na regulatorów miało być „wysoce prawdopodobne”.

Z kontrpropozycją wyszedł jednak wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski. Według niej, zamiast uzyskiwania opinii, organ będzie musiał uzgodnić z Prezesem UODO oraz właściwymi organami zgłoszenie takiego podmiotu.

„Zgodnie z innymi przepisami, uzgodnienie oznacza, że tak długo jak nie będzie pozytywnej opinii, tak długo podmiot nie zostanie wpisany na listę” – zaznaczył wiceszef resortu cyfryzacji. W efekcie przewodniczący Pejo podjął decyzję o wycofaniu poprawki Konfederacji w oczekiwaniu na poprawkę rządową, zaś wiceprzewodniczący Dariusz Stefaniuk (PiS) podjął analogiczną decyzję co do poprawki PiS.

Reklama

Spór o badania i oskarżenia o goldplating

Kolejne poprawki zgłoszone przez partie opozycyjne dotyczyły zobowiązania badaczy do przestrzegania zobowiązań zawartych we wnioskach i zapewnienia środków ochrony danych, a także usankcjonowania działań szkodliwych dla użytkowników; jednocześnie, jako „dalej idącą” określono poprawkę PiS.

W obu przypadkach rekomendacja rządu była negatywna. Jako powód podano brak zgodności z rozporządzeniem unijnym, w którym nie przewidziano takich ograniczeń w zakresie konkretnych badań wskazanych we wniosku.

Dodatkowo, wiceminister Standerski określił poprawkę Prawa i Sprawiedliwości jako przykład goldplatingu. Nie zgodził się z tym wiceprzewodniczący Stefaniuk.

„Na tej komisji o goldplatingu w stosunku do tej ustawy i w stosunku co robi rząd, mówimy z przewodniczącym Pejo już chyba od ponad od roku” – skomentował poseł PiS.

Obie poprawki zostały odrzucone w głosowaniu, podobnie jak te zgłoszone przez Konfederację oraz Prawo i Sprawiedliwość w sprawie art. 22zzm. Według przedstawiciela resortu cyfryzacji, wątpliwości w przypadku propozycji Konfederacji budziło ograniczenie możliwości powoływania się na okoliczności ograniczające odpowiedzialność dostawcy usługi pośredniej. Ta bowiem powinna istnieć zawsze, aby nie ograniczać prawa do sądu także dla dostawców usług pośrednich i przedsiębiorców.

Ostatecznie komisja przyjęła cały projekt ustawy. 10 posłów było za, zaś 6 wstrzymało się od głosu. Na sprawozdawcę wyznaczono posłankę Annę Sobolak.

Platformy nie mogą decydować o tym, co jest legalne

Podczas posiedzenia komisji przeprowadzono również debatę dotyczącą drugiego projektu nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, który ma umożliwić blokowanie dostępu do nielegalnych treści a także odblokowywanie tych, które tej przesłanki nie spełniają. Według słów Dariusza Standerskiego, krajowa procedura wydawania nakazów uniemożliwienia dostępu do treści miałaby dotyczyć ściśle określonych przestępstw wymienionych w projekcie ustawy – dokument nie definiuje tego, co jest nielegalne, pozostawiając te kwestie już obowiązującemu prawu.

„Dzisiaj całe władztwo nad treściami w internecie należy do samych platform internetowych. To platformy internetowe decydują o tym, co jest legalne, co nie jest legalne, co stanowi pewną odrębność, jeżeli chodzi o stosowanie prawa wobec świata rzeczywistego, w którym poza internetem się obracamy” – zaznaczył wiceminister.

Podczas debaty pojawiło się dużo głosów poparcia dla propozycji rządowej. Anna Matras z Amnesty International wskazała, że wdrożenie zapisów DSA jest ważne ze względu na to, że żadne prawa i wolności nie mogą podlegać arbitralnym ograniczeniom ze strony gigantów technologicznych. Jako przykłady podała antyukraińskie nastroje w sieci, czy zawieszenie stron Legalnej Aborcji, Aborcyjnego Dreamteamu czy Strajku Kobiet przez Facebooka.

„To są podstawowe prawa, które państwo ma obowiązek chronić i powinno posiadać odpowiednie narzędzia do tego, aby te prawa chronić” – podkreśliła przedstawicielka stowarzyszenia.

Poparcie dla projektu wyraziła także Polska Izba Komunikacji Elektronicznej. Jej przedstawiciel, Tomasz Bukowski stwierdził, że bez spójnego systemu analizy i blokowania bądź odblokowywania treści, rośnie poziom chaosu legislacyjnego. Dowodem mają być prace legislacyjne dotyczące rejestru domen informacji pseudomedycznych – projekt zawierał procedurę blokowania treści niezgodną z DSA i niespójną z obecnym projektem.

Zwrócił jednocześnie uwagę na katalogi nielegalnych treści, gdzie w niektórych przypadkach może mieć miejsce nakłonienie sektora prywatnego do częstszego używania cenzury. Jako jedną z subiektywnych kwestii jest uznanie krytyki działań Rosji na Ukrainie za mowę nienawiści.

Są takie katalogi, które nie budzą żadnych wątpliwości i one powinny nawet mieć rygory natychmiastowej wykonalności ze strony Prezesa UKE. Natomiast są też takie, które są subiektywnymi kwestiami. Ale zanim trafią do Prezesa UKE, to w ramach procedurynotice and action będą musiały być również rozpatrywane przez dostawców usług cyfrowych. I tu będzie problem polegający na tym, że dostawcy będą raczej skłaniali się ku blokowaniu, dlatego że od momentu przyjęcia procedury to oni zaczynają ponosić odpowiedzialność na wypadek, gdyby w późniejszym procesie te treści były uznawane za nielegalne.
Tomasz Bukowski, Polska Izba Komunikacji Elektronicznej
Reklama

Zmienić rolę operatorów telekomunikacyjnych

Z kolei Aneta Cielebąk-Zduniak z Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji wskazała na kwestię roli operatorów telekomunikacyjnych w procesie, podczas gdy nie mają oni wpływu na nadawanie czy dobór odbiorców treści. Ich zadaniem jest zapewnienie dostępu infrastrukturalnego i świadczenie usług polegających na wykorzystaniu infrastruktury.

„Rolą przedsiębiorców telekomunikacyjnych byłoby, tak jak przewiduje projekt ustawy, blokowanie dostępu do tych stron internetowych, których domeny zostały wpisane do rejestru prezesa UKE. Podpisujemy się pod tym, ale prosimy o modyfikację projektu w tym kierunku, żeby przedsiębiorca telekomunikacyjny pozostał w swojej roli dostawcy infrastruktury i nie był angażowany w procedurę indywidualnego nakazu, która dopiero wymusza nadzór nad treścią. Przedsiębiorca telekomunikacyjny tego wręcz robić nie może” – powiedziała przedstawicielka KIGEiT.

Uwagę dotyczącą vacatio legis zgłosiła z kolei Eliza Turkiewicz z Konfederacji Lewiatan. W obecnym brzmieniu, projekt przewiduje wejście przepisów w życie 3 miesiące po ogłoszeniu ustawy; KL zaproponowała z kolei, aby zapis dotyczący rejestru wszedł w życie po pół roku.

„Uważamy, że zarówno UKE, jak i przedsiębiorcy telekomunikacyjni potrzebują o wiele więcej przestrzeni i czasu na przygotowanie wdrożenia nowych obowiązków. W szczególności naszym zdaniem konieczne jest przygotowanie specyfikacji technicznej dla operatorów, stworzenie przez Prezesa UKE systemu teleinformatycznego obsługującego rejestr, integrację systemów operatorów z rozwiązaniami UKE czy przeprowadzenie testów oraz konsultacji technicznych” – wyjaśniła Turkiewicz.

Tymczasem Bartłomiej Pejo skomentował projekt ustawy jako „nadal idący w kierunku odbierania konstytucyjnej wolności słowa”, który w niektórych punktach jest kontrowersyjny i „za daleko idący”. Zapowiedział przy tym zgłaszanie poprawek; przyznał też, że „pewne kwestie” trzeba uporządkować.

„Szeroko rozumiane bezpieczeństwo również trzeba zapewnić użytkownikom sieci. Deklaruję, że te poprawki będą składane i zachęcam wszystkich, którzy się wypowiadali, do tego, aby te swoje sugestie przesłać mailem do sekretariatu” – powiedział przewodniczący Komisji Cyfryzacji.

Weto prezydenta. Drugie podejście rządu do DSA

To drugie podejście rządu do implementacji unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA) w postaci nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Jak informowaliśmy, wcześniejszy projekt regulacji został zawetowany przez prezydenta Karola Nawrockiego. Swoją decyzje argumentował cenzurą.

„Chcę, aby to mocno wybrzmiało: sytuacja, w której o tym, co wolno w Internecie, decyduje urzędnik podległy rządowi, przypomina konstrukcję Ministerstwa Prawdy z książki Orwella »Rok 1984«. Autor pisał o mechanizmie władzy, który najpierw przejmuje kontrolę nad językiem, nad informacją, a w końcu nad myśleniem obywateli”argumentował wówczas prezydent.

Ruch głowy państwa skłonił rząd do rozbicia jednej regulacji na dwa projekty ustaw: jeden bezpośrednio dostosowuje krajowe przepisy do wymogów DSA, drugi odnosi się do procedury wydawania nakazów blokady dostępu do treści nielegalnych, zdefiniowanych w unijnym akcie.

Pierwszą z wymienionych ustaw Sejm zajął się 2 lipca br. podczas posiedzenia na Sali Plenarnej. Regulacja wskazuje, że m.in. organem nadzorującym i koordynatorem usług cyfrowych w Polsce będzie Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Dodatkowo wprowadza nowe mechanizmy rozpatrywania sporów, zgłoszeń nielegalnych treści oraz dostępu do danych dużych platform, w celach naukowych dotyczących m.in. dezinformacji czy bezpieczeństwa w sieci.

Reklama
CyberDefence24.pl - Digital EU Ambassador

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].

Reklama