Polityka i prawo

#CyberMagazyn: Rosjanie przejrzą na oczy? „Mobilizacja wywołała wstrząs”

Rosja wojna
Fot. Pre-Punk Club (@prepunkclub)/Twitter

„Ogłoszenie mobilizacji wywołało wstrząs (w Rosji – red.). Ludzie, którzy zawarli umowę społeczną z władzą przebudzili się, jednak nie są jeszcze w pełni gotowi, aby odrzucać kłamstwa” – stwierdził europoseł Ryszard Czarnecki w Parlamencie Europejskim. Szansą dla Zachodu na przełamanie propagandowego muru Kremla jest również młode pokolenie Rosjan, które coraz chętniej sięga po niezależne źródła informacji. 

Wojna w Ukrainie prowadzona przez Rosję ma nie tylko militarny charakter. Obserwujemy również wysoką aktywność prokremlowskich podmiotów w cyberprzestrzeni. Specjaliści odpowiedzialni za cyberbezpieczeństwo regularnie przedstawiają raporty, potwierdzające wzrost liczby wrogich cyberataków z kierunku wschodniego. 

Wolna od działań Moskwy nie jest także infosfera. Wynika to z wykorzystania przez rosyjską władzę machiny propagandowej, w którą zaangażowani są nie tylko wysocy rangą urzędnicy, ale również media, nieautentyczne konta na platformach społecznościowych czy wręcz boty.

 W ruch poszła dezinformacja i fake newsy, z którymi możemy się spotykać na każdym kroku. Głoszenie nieprawdy, manipulacje, kłamstwa stały się narzędziem trwającej wojny. Putin po nie sięga, aby wciągnąć nas do walki przeciwko Ukrainie. 

Jedyna prawda

Należy mieć na uwadze, że posługiwanie się dezinformacją i propagandą przez Rosję nie jest zjawiskiem nowym. Sukcesywne karmienie społeczeństwa „jedyną prawdą” sprawiło, że obywatele nie ufają zagranicznym źródłom informacji. 

W czasach komunizmu państwowa machina „prania mózgów” przyspieszyła, czego efektem są obecne nawyki Rosjan. Ukształtowała się postawa, według której „to, co mówi rząd, należy uznać za prawdę”, a wszystko inne „za zachodnią manipulację i kłamstwo”. 

Istnieje jednak grupa społeczna, która w coraz większym stopniu „ma otwarte oczy”. Stanowi dla nas – Europejczyków i szerzej reprezentantów świata zachodniego – szansę na rozregulowanie machiny propagandowej Putina. Ale o tym za chwilę.

Czytaj też

Internet daje Putinowi szerokie możliwości

Rozwój nowoczesnych technologii i związana z tym cyfryzacja sprawiły, że Kreml dostał przydatne narzędzie do jeszcze efektywniejszego realizowania operacji informacyjnych.

Przykładem może być rozwój nie tylko mediów internetowych, ale również – lub przede wszystkim – platform społecznościowych. To dzięki nim (dez)informacja jest w stanie zyskiwać ogromne zasięgi w bardzo krótkim czasie. A gdy do tego dodamy aktywność botów, rozdmuchujących prokremlowski przekaz, widzimy jak duże możliwości daje Putinowi internet. 

Czytaj też

Społeczeństwa zmierzają ku Rosji?

Polityka agresji wobec Ukrainy (2014 r. i obecnie) wiąże się nie tylko z użyciem przez Rosję wojska i służb, ale także innych podmiotów, służących do oddziaływania na wroga. Wśród nich należy wyróżnić państwowe agencje i media, oddziały rosyjskich mediów za granicą, farmy trolli, urzędników i osoby wpływowe. Warto także zwrócić uwagę na tworzenie kopii europejskich serwisów, jak np. brytyjskiego Guardiana, które manipulują użytkownikami. 

Kreml wykorzystuje je wszystkie do ingerencji w zachodnie demokracje. Poprzez każdy pojedynczy element machiny propagandowej, Putin chce wpływać na społeczeństwa i decydentów politycznych innych państw. A to zagraża naszemu bezpieczeństwu i stabilności – nie mówię tu jedynie o Polsce, ale wspólnocie transatlantyckiej, w której funkcjonujemy. 

Przykładem może być sytuacja u naszych sąsiadów. W Czechach wybuchły protesty przeciwko władzy. Obywatele żądają zmiany polityki wobec Rosji, ponieważ z ich perspektywy liczy się tylko „interes Czech”. 

„To problem, który występuje nie tylko w Czechach, Bułgarii, Serbii, na Węgrzech, ale też innych krajach” – zwrócił uwagę Włodzimierz Cimoszewicz, europoseł Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów, w czasie Komisji Specjalnej PE ds. Obcych Ingerencji.

To czas na działania o historycznym znaczeniu. Nasze wspólne bezpieczeństwo jest zagrożone.
Włodzimierz Cimoszewicz, europoseł Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów

Czeski scenariusz to idealne rozwiązanie z perspektywy Moskwy. Pojawienie się nastrojów bardziej prorosyjskich, oznacza słabnięcie poparcia dla dalszego wspierania Ukrainy i sankcji wobec Kremla. Putin mówi „w to mi graj” i wchodzi jeszcze aktywniej ze swoimi operacjami wpływu oraz propagandą, napędzając niezadowolone grupy społeczne. 

„Rosyjska dezinformacja jest jak koszmar”

Ofensywa Rosji w infosferze jest widoczna na każdym kroku. Śledząc docierające do nas przekazy można odnieść wrażenie, że wszędzie mamy do czynienia z głosem Kremla. Cokolwiek się nie stanie, przeplatany jest wątek tego, co do powiedzenia ma Moskwa. 

Masakra w Buczy? Od razu pojawia się rosyjska narracja. Kryzys energetyczny? I tu pojawia się rosyjska narracja. Zniszczenie infrastruktury Nord Stream? Oczywiście, pojawia się rosyjska narracja. Ostrzał konwoju humanitarnego w obwodzie zaporoskim? Natychmiast pojawia się rosyjska narracja. Przykłady można mnożyć. 

„Rosyjska dezinformacja jest jak koszmar. Uderza w nasze obawy, strach, lęki. Wykorzystuje emocjonalny ładunek” – ocenił Burley Ross, współzałożyciel i dyrektor wykonawczy Centre for Information Resilience, przemawiając podczas Komisji Specjalnej PE ds. Obcych Ingerencji.

Jego zdaniem Putin „militaryzuje” social media i przestrzeń informacyjną. Za ich pomocą dąży do zniszczenia zaufania do rządów i demokracji nie tylko w Europie i szerzej na Zachodzie, ale również w coraz większym stopniu w innych regionach świata. 

Afryka czy Bliski Wschód to obszary, gdzie macki propagandowe Kremla rozwijają się coraz prężniej. Operacje informacyjne w tych krajach starają się wykorzystać ich historię, w tym kolonialną przeszłość, negatywnie nastawiając społeczeństwo do Europejczyków. 

Moskwa wykorzystuje tutaj fakty, lecz ukazuje je w sposób zmanipulowany, budując nastroje zgodne z jej interesami. 

Czy np. Unia posiada rozwinięte narzędzia w tych częściach świata, aby móc skutecznie rywalizować z Rosją? Patrząc na bieżącą sytuację, odpowiedź jest negatywna. A wynika to m.in. z braku odpowiednich zasobów ludzkich. 

Czytaj też

Zbyt duża luka między Rosją a UE

Europejskie podejście do rosyjskiej aktywności w przestrzeni informacyjnej polega na reagowaniu. Mowa tu o identyfikowaniu przekazów propagandowych i dezinformacyjnych, a następnie przekazywanie tej wiedzy opinii publicznej. Wydaje się jednak, że powinniśmy podjąć bardziej stanowcze kroki i postawić na ofensywę. 

„Musimy reagować i neutralizować, ale również odpowiadać na retorykę rozpowszechnianą przez Rosję” – powiedział podczas posiedzenia komisji PE europoseł Witold Waszczykowski z partii Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy. 

W jego opinii, unijne zasoby nastawione na „kontrę” wobec prokremlemowskich operacji informacyjnych są zbyt małe. „Występuje zbyt duża luka między nakładami Rosji a UE na operacje informacyjne” – ocenił polityk. 

Nie mamy wspólnej odpowiedzi na zagrożenia ze strony Rosji, a dlatego jej nie mamy, ponieważ różnimy się co do oceny jej agresji. Niektórzy twierdzą naiwnie, że Putin zostanie zmuszony do ustąpienia, część stara się go zrozumieć, a jeszcze inni głosowali np. za zablokowaniem dostaw broni do Ukrainy.
Witold Waszczykowski, europoseł z partii Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy.

W obecnej sytuacji wojny w Ukrainie, Unia powinna przyjąć stanowczą postawę wobec podmiotów siejących dezinformację i propagandę w przestrzeni publicznej. Tego typu konta – autentyczne lub nie – powinny być zdaniem Waszczykowskiego skutecznie likwidowane. W związku z tym Bruksela musi naciskać na gigantów mediów społecznościowych, aby ci podjęli tego typu działania. 

Z kolei zdaniem Włodzimierza Cimoszewicza UE powinna mieć „swojego Pieskowa" (nawiązanie do Dmitrija Pieskowa, rzecznika prezydenta Federacji Rosyjskiej). Chodzi o wyznaczenie jednej osoby, która mówiłaby w imieniu wspólnoty i przekazywała wspólne stanowisko na bieżące wydarzenia. 

W ten sposób powstałaby przeciwwaga dla aktywnie udzielającego się Pieskowa, którego twierdzenia – wygłaszane w imieniu Kremla – są cytowane szeroko w mediach. W przypadku Unii to nie funkcjonuje. 

Czytaj też

„Wstrząs w Rosji”. Szansa dla Zachodu

Przesiąknięcie Rosjan prokremlowską propagandą i „jednym prawdziwym przekazem” sprawiło, że bardzo trudno jest dotrzeć do ich świadomości. Problemem jest także bariera w postaci cenzury. 

Jednak ostatnia decyzja o mobilizacji w celu walki z „nazistowską Ukrainą" (jak twierdzi Kreml) może stworzyć szansę na powstanie luki i „przemycenie” informacji oraz prawdy o wojnie do rosyjskiego społeczeństwa. 

Mówił o tym Ryszard Czarnecki, europoseł z ramienia PiS, podczas posiedzenia komisji PE. Polityk odniósł się do umowy społecznej między władzą a obywatelami, którzy oddali jej część swojej wolności w imię bezpieczeństwa i dobrobytu. 

Ogłoszenie mobilizacji wywołało wstrząs (w Rosji – red.). Ludzie, którzy zawarli umowę społeczną z władzą przebudzili się, jednak nie są jeszcze w pełni gotowi, aby odrzucać kłamstwa” – wskazał. 

Wspomniany „wstrząs” zdaniem Czarneckiego jest związany z tym, że wojna zawitała do domów Rosjan i dotknęła ich rodzin. Ojcowie, mężowie, bracia zostali zobowiązani do walki, co zagraża ich zdrowiu i życiu.

Zachód powinien wykorzystać zaistniałą sytuację i docierać do społeczeństwa, a zwłaszcza rodzin żołnierzy, z prawdziwym przekazem. Jego rolą powinno być także udzielanie odpowiedzi obywatelom Rosji na pytania, które ich nurtują, a na które Kreml ma własne wyjaśnienie.

Z tego względu ważne jest tworzenie europejskich źródeł informacji dla rosyjskich obywateli. 

Czytaj też

Dotrzeć do młodych Rosjan

Szansą jest również młode pokolenie Rosjan, którzy nie byli wychowywani w czasach komunizmu i karmieni „komunistyczną papką”. 

Wśród nich bezwzględna ufność wobec państwowego przekazu nie jest już tak silna, jak w przypadku osób dorosłych i starszych. Wykluwa się w nich zdolność do krytycznego myślenia, dzięki m.in. ich aktywności w sieci. W internecie nie wszystko Rosji udaje się ocenzurować lub zablokować. 

„Młode pokolenie korzysta z coraz większej liczby niezależnych źródeł, jak np. Meduza, co daje nam szansę” – podkreślił Burley Ross. 

Jego zdaniem Unia powinna aktywnie wspierać tego typu ośrodki medialne oraz ich dziennikarzy lub też sama tworzyć podobne podmioty, ponieważ może to przynieść pozytywne efekty.

Czytaj też

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected]

Komentarze

    Czytaj także