Technologie

Komunikator od białoruskich haktywistów. Używają go Ukraińcy

Ukraina flaga
Fot. Just Click's With A Camera/Flickr/Domena publiczna

Białoruscy Cyberpartyzanci, wykorzystując kod źródłowy Telegrama, stworzyli własną wersję komunikatora, która – ich zdaniem – jest bezpieczniejsza dla użytkowników, znajdujących się np. w Ukrainie na obszarze okupowanym przez Rosję.

Telegram jest najpopularniejszym komunikatorem w Rosji, na Białorusi oraz w Ukrainie (nawet w czasie wojny). Jego kod źródłowy jest darmowy i otwarty.

Białoruscy Cyberpartyzanci postanowili to wykorzystać – przeprogramowali go do swoich potrzeb. W ten sposób powstał „Telegram Partyzantów”.

Czytaj też

Kontrola służb

Jak wskazuje Daryna Antoniuk, reporterka m.in. „The Record” czy „The Kyiv Independent”, komunikator stworzony przez grupę walczącą z reżimem Łukaszenki ma być bezpieczniejszy od oryginału.

Jego twórcy zwracają uwagę na np. opcję fałszywego hasła. Powoduje ona, że po wprowadzeniu błędnych danych automatycznie usuwane są wybrane czaty i kanały.

W praktyce, gdy dojdzie do kontroli urządzenia przez służby, ryzykowne dla użytkownika treści będą niewidoczne dla funkcjonariuszy.

Reporterka podkreśla, że Telegram Partyzantów jest wykorzystywany przez m.in. osoby mieszkające w Ukrainie na terenach czasowo okupowanych przez Rosję.

Czytaj też

Nie odpuszczają

Przypomnijmy, że jedną z głośniejszych operacji przeprowadzonych przez białoruskich haktywistów był cyberatak na systemy Kolei Białorusi, który miał miejsce tuż po inwazji sił Putina na Ukrainę. W efekcie doszło do zakłócenia transportu kolejowego w kraju, co utrudniło przerzucanie rosyjskich wojsk bliżej frontu.

Grupa stara się pozyskiwać nowych członków. Wybuch wojny spowodował, że chętnych przybyło. Wyzwaniem wciąż jednak pozostaje pozyskiwanie środków na pokrycie koszty działalności.

W tym celu cyberpartyzanci zdecydowali się wydać kolekcję NFT (angnon-fungible token, niewymienialny token – red.). Mowa o cyfrowych paszportach m.in.  Łukaszenki, jego bliskich sojuszników oraz „zdrajców Ukrainy”.

Środki ze sprzedaży mają zostać przeznaczone na dalszą walkę białoruskich haktywistów z władzami w Mińsku i Moskwie.

Czytaj też

Walczą o demokrację

W rozmowie z naszym portalem rzeczniczka cyberpartyzantów Yuliana Shemetovets powiedziała wprost, jaki jest cel grupy: „Walczymy z reżimem, walczymy o demokrację, walczymy o prawa człowieka”.

Rozmowa jest dostępna pod linkiem: Rzeczniczka hakerów mówi o ich wartościach. „Cyberpartyzanci walczą z reżimem o demokrację”.

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected]

Komentarze

    Czytaj także