Prywatność

#CyberMagazyn: Dbając o swój dobrostan psychiczny nie zapominajmy o prywatności

Fot. Anthony Tran / Unsplash

To m.in. pandemia koronawirusa sprawiła, że po aplikacje mające pomagać nam utrzymać dobrostan psychiczny sięgamy częściej, niż kiedykolwiek wcześniej. Oprogramowanie, które służy obserwacji naszych nastrojów, wspomaga medytację czy pozwala na łatwe sięgnięcie po poradę w trudniejszej chwili, to smartfonowy hit, który pojawił się w internecie na długo przed COVID-19. Czy za chwilową poprawę nastroju nie płacimy jednak zbyt wysokiej ceny...?

Aplikacje, których celem jest poprawienie naszego dobrostanu psychicznego bądź skłonienie nas do większej o niego dbałości przebojem wdarły się na rynek usług cyfrowych kilka lat temu, kiedy społeczeństwo globalnej internetowej wioski zaczęło odczuwać zmęczenie morderczym tempem pracy w metropoliach, a kultura startupów i "zasuwania" ponad siły zaczęła wizerunkowo tracić na rzecz mądrych wyborów, rozmaitych form wellness i dbania o własną psychikę.

Niewątpliwie czynnikiem, który ostatecznie zdecydował o popularności tego rodzaju rozwiązań i przypieczętował ważną pozycję, jaką obecnie aplikacje do dbania o zdrowie psychiczne zajmują w naszym życiu, stała się pandemia koronawirusa.

To właśnie wówczas liczba instalacji tego rodzaju oprogramowania przebiła wszelkie rekordy, a w sieci pojawiło się wiele tekstów o tym, że medytacja, a także rozmaite techniki relaksacyjne wspomagane przez aplikacje pomagają przetrwać nie tylko lockdown, ale i bardzo stresującą sytuację związaną z globalnym zagrożeniem sanitarnym.

W 2021 r. w rozwój aplikacji tego rodzaju zainwestowano ponad 4,4 mld dol. - liczba ta mówi więc sama za siebie. Od początku 2022 r. nakłady w tym segmencie aplikacji osiągnęły już pułap 1,4 mld dol. (dane firmy Pitchbook), powstało też 126 startupów zajmujących się usługami cyfrowymi dla zdrowia psychicznego.

Dwie strony tego samego medalu

Popularność aplikacji wspomagających zdrowie psychiczne użytkowników bądź mających ułatwiać zadbanie o nie oprócz deklarowanych przez bardzo wiele osób korzyści, rodzi też wiele pytań.

Czytaj też

Eksperci zwracają uwagę m.in. na to, że korzystanie z tego rodzaju programów bez pamięci o tym, że ostatecznie porady zawarte w aplikacjach nie zastąpią wizyty u specjalisty takiego jak psycholog, psychoterapeuta czy psychiatra mogą zacząć szkodzić zamiast pomagać - zaciera się zatem granica pomiędzy samopomocą z wykorzystaniem aplikacji, a poszukiwaniem realnego wsparcia na terapii, które jest najczęściej niezbędne w radzeniu sobie z kryzysami psychicznymi.

Czy aplikacje dbające o nasze zdrowie psychiczne szanują prywatność?

Dyskusyjna pozostaje również kwestia ochrony prywatności i danych przez aplikacje tego rodzaju. Fundacja Mozilla, która znana jest przede wszystkim z pracy nad przeglądarką Firefox, opublikowała w ostatnim czasie raport, w którym wylicza większość rodzajów ryzyka dla prywatności i ochrony danych, które wiążą się z użyciem takiego oprogramowania.

Większość popularnych aplikacji do dbania o zdrowie psychiczne, a także aplikacji do modlitwy, pozostawia bardzo wiele do życzenia w kwestii prywatności, jak i bezpieczeństwa - szczególnie w przypadku tych programów, które nie oferują użytkownikom możliwości zasięgnięcia profesjonalnej porady medycznej, a skupiają się na wspieraniu ich samodzielnego dbania o siebie.

Czytaj też

Programy, które pozwalają na łączenie użytkowników z lekarzami czy specjalistami z branży medycznej, w USA podlegają ścisłej regulacji i są objęte prawem dotyczącym przetwarzania danych i prywatności w zastosowaniach medycyny.

Według Mozilli, aplikacje tego typu chronią naszą prywatność znacznie gorzej, niż inne rodzaje oprogramowania.

Dlaczego?

Jak czytamy w raporcie "Privacy Not Included", aplikacje mające wspomagać psychicznie użytkowników na potęgę gromadzą dane na ich temat, śledzą ich na potrzeby reklamy, a także przekazują zdobyte informacje stronom trzecim i budują na tym swój kapitał.

Informacje, które można pozyskiwać z wykorzystaniem tego typu oprogramowania to bardzo wrażliwe dane na temat osób korzystających z cyfrowych usług dla zdrowia psychicznego: to informacje o naszym stanie psychicznym, nastrojach, odczuciach, strachach, przebytych traumach i marzeniach, a bardzo często - również dane biometryczne.

Gdzie czai się zagrożenie?

Według Mozilli - w 29 z 32 przeanalizowanych aplikacji dla zdrowia psychicznego i do modlitwy. To właśnie w przypadku tylu programów zespół Fundacji Mozilla zdecydował się przyznać analizowanym produktom odznaczenie "Prywatność: brak", co wskazuje na ewidentne problemy z jej przestrzeganiem w myśl zdefiniowanych przez Mozillę standardów.

Czytaj też

Eksperci zwracają uwagę, że aplikacje tego typu zaprojektowano z myślą o obsłudze naszych najbardziej intymnych problemów. Tymczasem, gromadzenie przez nie danych osobowych i danych wrażliwych nie tylko intymności pozbawia, ale też dodatkowo naraża użytkowników na zagrożenie - aplikacje przy rejestracji konta nie wymagają od osób z nich korzystających utworzenia silnego hasła, pozwalając na powielanie złych praktyk z zakresu cyberhigieny, takich, jak np. użycie prostego, powtarzalnego hasła.

Jakie aplikacje są najbardziej niebezpieczne?

Z raportu Mozilli wynika, że największe zagrożenie dla prywatności użytkowników stwarzają aplikacje takie jak Better Help, Youper, Woebot, Better Stop Suicide, a także Talkspace i Pray.com.

Wszystkie wymienione wyżej aplikacje według ekspertów cechowały bardzo pokrętnie zredagowane polityki prywatności, w których panował bałagan, co przekłada się na praktycznie niemożliwe do zrozumienia dla użytkowników zapisy mające ich przecież informować o tym, jak przetwarzane będą ich dane osobowe i dane wrażliwe.

Czytaj też

Wszystkie programy z "najgorszej" szóstki wysyłały również zgromadzone na temat swoich użytkowników dane innym firmom, jak i wykorzystywały je do robienia transkrypcji nagrań głosowych.

Mozilla zwraca uwagę, że aplikacje mające dbać o nasz dobrostan bardzo często zaciągają również dane z innych źródeł - na przykład z Facebooka.

Pozwala to na zbudowanie ultradokładnego profilu każdego użytkownika i jego szybką monetyzację - nasze strachy, pragnienia, niepokoje i marzenia to złoto dla reklamodawców, którzy najchętniej sięgają po informacje o naszych osobistych preferencjach - te bowiem pozwalają nas najlepiej i najskuteczniej mapować pod kątem psychologicznym.

Święty spokój - czy aby na pewno? Analiza przypadku aplikacji Calm

Calm to prawdopodobnie najbardziej rozpoznawana w Polsce aplikacja z branży cyfrowego dobrostanu psychicznego.

Podstawową funkcją programu jest oferowanie użytkownikom nagrań mających pomagać w medytacji przez sugestywne polecenia i relaksującą muzykę.

Czytaj też

Calm obiecuje, że nie gromadzi naszych danych osobowych po to, aby je sprzedawać - aplikacja zastrzega jednak, że zbiera informacje o naszych preferencjach, zainteresowaniach i zachowaniu w internecie po to, by targetować w oparciu o nie reklamy i dostosowywać je do preferencji użytkowników.

Calm może także przekazywać nasze dane stronom trzecim, w ramach obowiązującego w danej jurysdykcji prawa.

Wydawcy Calm zastrzegają także, iż program może pozyskiwać informacje na temat osób, które z niego korzystają z publicznie dostępnych źródeł, lub baz danych należących do udostępniających je w celach komercyjnych i badawczych innych podmiotów.

W praktyce oznacza to, że program, który w teorii został zaprojektowany po to, aby pomagać dbać o zdrowie psychiczne i spokój, niepokoi - proaktywnie poszukuje bowiem informacji na temat swoich użytkowników, zestawia je, wykorzystuje do profilowania, a także do tego, by skłonić nas, abyśmy spędzali w aplikacji jak najwięcej czasu wydając niemałe pieniądze na jej rozbudowaną wersję.

Czytaj też

Według Mozilli, dane z aplikacji Calm  można łatwo zdeanonimizować. Oznacza to, że preferencje duchowe jak i stan psychiczny użytkowników przestają być wyłącznie ich tajemnicą - a mogą w łatwy sposób stać się kwestią niemal publiczną.

Calm wykorzystuje w swoim działaniu również dane geolokalizacyjne i dane geograficzne - co jeszcze sprawniej pozwala reklamodawcom docierać do celu, zestawiając z nimi wcześniej pozyskane informacje na temat naszych stanów psychicznych i nawyków medytacyjnych.

W skrócie, firmy chcące dotrzeć do użytkowników Calm z przekazem marketingowym mogą w łatwy sposób przewidywać, kiedy osoby korzystające z aplikacji są najbardziej podatne na oddziaływanie perswazji, bo są np. zestresowane lub przechodzą inny trudny czas w swoim życiu, a ich mechanizmy obronne w psychice są znacznie osłabione.

Aplikacje tego typu to spore ryzyko

Prywatność to najcenniejsze, co mamy - w erze cyfrowej nie powinno względem tego być jakichkolwiek wątpliwości, szczególnie, gdy myślimy o danych medycznych, danych wrażliwych i innych informacjach mogących wywierać wpływ na nasze życie w przypadku ich nieprawidłowego wykorzystania.

Aplikacje mobilne oferujące wsparcie psychologiczne mogą być pomocne - warto jednak pamiętać o tym, że skorzystanie z programu w telefonie nie zastąpi wizyty u specjalisty i udziału w terapii, a przekazane zewnętrznym firmom dane wrażliwe na nasz temat mogą na nas oddziaływać znacznie dłużej, niż czar internetowej psychologii, do której zdecydowanie należy tegoroczny sezon w cyfrowym świecie mody.

Komentarze

    Czytaj także