Prywatność

#CyberMagazyn: Apple wchodzi w biznes reklamowy. Wcześniej było jego zażartym krytykiem

Fot. Dainis Graveris / Unsplash

Koncern Apple, który przez lata krytykował model biznesowy oparty na reklamie ukierunkowanej, wykorzystującej dane użytkowników usług cyfrowych, postanowił sam sięgnąć po świętego Graala gospodarki cyfrowej i coraz śmielej wchodzi w branżę reklamy. Czy użytkownicy mają prawo czuć się oszukani?

Ostatnia doba to internet wypełniony właściwie dwoma tematami – z jednej strony mamy śmierć brytyjskiej królowej Elżbiety II, z drugiej – konferencję produktową Apple'a, na której koncern prezentował nowe modele swoich urządzeń, w tym – iPhone'a.

Podział na fanów marki Apple i całą resztę świata, korzystającą ze smartfonów z Androidem (w różnych jego wersjach, od nakładek producentów smartfonów po rozwijane oddolnie, mocno zindywidualizowane wersje społeczności fanów) istnieje właściwie od samego początku dyskusji technologicznych w mediach społecznościowych.

W ostatnich latach jednym z argumentów, który fani Apple'a wysuwali przeciwko swoim adwersarzom był ten promowany przez samą firmę – rozbudowana ochrona prywatności i bezpieczeństwa, którą urządzenia Apple'a mają oferować swoim użytkownikom.

Apple ochroni swoich użytkowników...

W pewnym momencie Apple zaczęło wykorzystywać kwestie bezpieczeństwa i prywatności jako jeden z filarów marketingu swoich produktów.

Stało się to w 2019 roku, kiedy podczas konferencji CES w amerykańskim Las Vegas pojawiły się ogromne billboardy z hasłem: „co dzieje się na twoim iPhone, zostaje na twoim iPhone".

Fot. Słynna reklama Apple z Las Vegas obiecująca prywatność

Rok wcześniej światem wstrząsnęła afera Cambridge Analytica. Przypomnijmy – chodziło w niej o to, że firma analityczna, świadcząca usługi m.in. dla republikańskiego kandydata na prezydenta USA w 2016 roku Donalda Trumpa, zdobyła nielegalnie dostęp do danych 87 mln użytkowników Facebooka i wykorzystała je m.in. na potrzeby kampanii politycznych.

Prywatność jako temat przedostała się w końcu do zbiorowej świadomości, a Apple postanowiło to wykorzystać na swoją korzyść.

Kolejna kampania reklamowa Apple, wykorzystująca prywatność jako filar sprzedażowy, zrealizowana została w 2020 roku. Towarzyszyła modelowi iPhone'a 12 i nowej wersji systemu operacyjnego iOS 14. „Niektóre rzeczy nie powinny być upubliczniane" – mówi slogan, towarzyszący reklamom sprzed dwóch lat, który wybrzmiewa w spocie reklamowym Apple'a. „iPhone to prywatnośc" – informuje nas drugie hasło, widoczne na billboardach.

Koncern twierdzi wówczas, że projektuje swoje produkty – a przede wszystkim smartfona – tak, aby pomagały użytkownikom dbać o ich prywatność i kontrolować, co dzieje się z ich danymi osobowymi. Wtedy już w mediach mieliśmy mnóstwo doniesień na temat nadużyć, związanych z prywatnością, których dopuszczają się nie tylko Big Techy w rodzaju Facebooka, ale i niewielkie firmy, które oferują swoim użytkownikom „bezpłatne" usługi – nie informując ich, że w rzeczywistości ceną, którą płacimy za korzystanie z nich, jest nasza prywatność i to, jak wykorzystywane są nasze dane osobowe (oraz często bardzo wrażliwe informacje, które udostępniamy np. w aplikacjach do monitorowania stanu zdrowia).

Fot. Apple

Amerykańskie media twierdziły wtedy, że Apple chce odróżnić się od innych firm, podkreślając właśnie to, że chroni prywatność użytkowników, bo buduje relacje z nimi w oparciu o inne czynniki.

„Najważniejszy biznes (Apple'a – red.) opiera się o relatywnie bezpośrednią relację z klientami, którzy kupują sprzęt tej firmy i coraz częściej – również jej usługi" – pisał w 2019 r. serwis TechCrunch.

Redakcja przedstawiała postawę Apple'a jako przeciwieństwo modeli biznesowych Google'a czy Facebooka (dziś Mety), które za podstawę swojej działalności przyjęły monetyzację danych, generowanych przez użytkowników przez ich sprzedaż na potrzeby reklamy internetowej.

Postępowanie Apple'a prezentowane było jako rzadki w świecie nowych technologii zwrot ku etyce, niespotykanej wartości w erze cyfrowej.

... odbierając ich dane innym firmom

W wersji 14.5 swojego systemu operacyjnego iOS, Apple wprowadziło mechanizm App Tracking Transparency, pozwalający użytkownikom na decydowanie o tym, czy aplikacje instalowane przez nich na smartfonach mogą gromadzić i przekazywać innym podmiotom ich dane na potrzeby reklamy ukierunkowanej.

Każdorazowo na śledzenie wydane musi zostać pozwolenie. Zmianę tę krytykował m.in. Facebook, który argumentował, że to właśnie dzięki możliwości gromadzenia danych użytkowników jego usługi społecznościowe pozostają dla nich ddarmowe.

W maju 2021 roku analizy wskazały, że 96 proc. użytkowników, korzystających już z wersji 14.5 systemu iOS korzysta aktywnie z możliwości ograniczenia śledzenia ich na potrzeby reklamy przez aplikacje. Większość konsumentów na rynku amerykańskim wsparła zmiany wprowadzane przez Apple'a, obiecujące zwiększenie troski o ich prywatność, a w tym samym czasie 36 proc. deklarowało, że mechanizm App Tracking Transparency to ich ulubiona funkcja w nowym wówczas systemie iOS.

Wprowadzenie mechanizmu ATT przełożyło się istotnie na spadek przychodów innych Big Techów , które monetyzowały dane użytkowników, gromadzone przez aplikacje instalowane na smartfonach.

Jak informowaliśmy w tym materiale , wielkie firmy internetowe oceniły, że zarobią nawet o 16 mld dolarów mniej z powodu wprowadzonych przez Apple'a zmian. Wyraźny spadek przychodów odnotował Facebook (Meta), zgodnie ze swoimi przewidywaniami.

Apple rozmyślnie odcięło inne firmy od danych użytkowników, czyszcząc sobie przedpole do wejścia w branżę, którą tak mocno do tej pory krytykowało i publicznie wielokrotnie się jej wyrzekało.

Apple wchodzi na rynek reklamy cyfrowej

O tym, że Apple wchodzi na rynek reklamy cyfrowej, pisaliśmy na łamach CyberDefence24.pl w tym tekście , powołując się na doniesienia agencji Bloomberga.

W ostatnim czasie amerykańskie media donosiły również, że koncern Tima Cooka zwiększa zatrudnienie w dziale zajmującym się reklamą.

Apple niewątpliwie w biznesie reklamowym widzi szansę na zwiększenie przychodów – w obliczu kryzysu, który może skłonić użytkowników do rezygnacji z posiadania nowych urządzeń elektronicznych koncernu, który właśnie zaprezentował kolejną ich generację, dywersyfikacja źródeł finansowania jest ruchem jak najbardziej oczywistym.

W czasie kryzysu konsumenci niechętnie patrzą również na drogie subskrypcje usług cyfrowych i są skłonni częściej z nich zrezygnować – dlatego reklama wydaje się tutaj oczywistym i stabilnym wyborem.

Apple - odcinając dostęp do danych użytkowników swoich urządzeń innym firmom - zostawiło samemu sobie furtkę do ich wykorzystania – jesteśmy przez koncern profilowani, a nasze dane są oczywiście wykorzystywane do celów reklamowych, na przykład kiedy korzystamy z App Store lub czytamy aktualności w Apple News.

Wśród rozważanych przez firmę możliwości jest wyświetlanie reklam w Apple Maps i w innych aplikacjach – być może zatem, już w niedalekiej przyszłości, otwierając mapy tego koncernu na swoim smartfonie - będziemy widzieć sponsorowane przez lokalne dla danego obszaru firmy ogłoszenia zapraszające nas na pyszną kawę lub specjalną zniżkę przy zakupach za jakąś kwotę.

Apple może oferować reklamodawcom bardzo dobrze sprofilowane grupy odbiorców – na przykład kobiety korzstające z najnowszych iPhone'ów, które wcześniej już interesowały się – powiedzmy – aplikacjami do analizy kolorystycznej w makijażu czy stroju.

To, że Apple wejdzie w biznes reklamowy głębiej, nie oznacza wcale, że użytkownicy stracą wybór – z reklamy profilowanej na urządzeniach koncernu można się wciąż wypisać. Nie oznacza to jednak, że nie będą oni widzieć reklam – będą one jedynie niedopasowane do ich profilu.

Jak to zatem jest z prywatnością u Apple'a?

Po ujawnieniu skandalu z Pegasusem, przed którym (oraz innymi systemami do szpiegowania) Apple wielokrotnie obiecywało chronić swoich użytkowników, wydając częste aktualizacje oprogramowania i oferując liczne, efektowne rozwiązania dla bezpieczeństwa, a także analizie zwrotu, jakiego firma chce dokonać w kwestii biznesu reklamowego – pytanie to należy traktować raczej retorycznie.

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected]

Komentarze

    Czytaj także