Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Chińskie roboty protestowały przed ministerstwem. Ich producenci zyskali coś cennego

Protest robotów przed Ministerstwem Cyfryzacji.
Wśród robotów, które wykorzystano podczas protestu przed resortem cyfryzacji, znajdowały się przede wszystkich chińskie maszyny.
Autor. Agencja Reutera/Reuters (@Reuters)/X

Przed siedzibą Ministerstwa Cyfryzacji pojawiło się około 30 robotów. Maszyny krążyły przed wejściem do resortu, a z głośników odtwarzano hasła typu: „Brońcie miejsc pracy!” czy „Chcemy prawa!”. Bynajmniej nie chodziło o miejsca pracy dla robotów, wręcz przeciwnie: organizatorzy manifestacji chcieli zwrócić uwagę na tempo, w jakim AI i robotyzacja zmienia zatrudnienie.

Pomysł Ruchu Democratism opierał się na swojej przewrotności: maszyny, które w przyszłości mogą zagrozić ludzkiej pracy, „same” domagały się ochrony pracowników.

Reprezentujący inicjatywę Grzegorz Kuliś, w przytoczonej przez Euronews wypowiedzi przyznał, że szczególny niepokój budzi nie tylko możliwość zastępowania ludzi przez roboty humanoidalne, ale też AI wykonująca zadania poznawcze

Według założeń Ruchu, problemem nie jest technologia sama w sobie, a sytuacja, w której jej rozwój wyprzedzi społeczną i polityczną reakcję. W Polsce wciąż brakuje bowiem precyzyjnych regulacji dotyczących tego, jak robotyzacja wpływa na zatrudnienie (oprócz ogólnych przepisów prawa pracy) – co samo w sobie też nie jest do końca znane. Nie istnieje bowiem jednolity system monitorowania tego zjawiska – jest ono jedynie częściowo badane przez GUS.

Moja obecność ma pokazywać, że robotyzacja nie jest odległą wizją przyszłości, tylko technologią, która jest już obecna. Democratism chce zacząć debatę o automatyzacji pracy (...) zanim tempo zmian wyprzedzi publiczną rozmowę.
Humanoid AgiBot A3 dla Super Expressu

Dr Jolanta Turczynowicz-Kieryłło, prawniczka specjlizująca się m.in w obronie praw człowieka, ostrzega: „Gdy nie wprowadzimy etycznych granic w rozwoju AI, możemy się spodziewać rewolucji a nie ewolucji technologii i prawa”.

Dla eksperki poniedziałkowa akcja uwidacznia potrzebę konkretnnych reguł gry, zwłaszcza jeśli chodzi o transparentność algorytmów.

Reklama

„Algorytmy w tyle, człowiek z przodu”

Do demonstrantów wyszedł wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, popierając ideę publicznej rozmowy o konsekwencjach technologii.

Ja popieram takie inicjatywy, bo wydaje mi się, że musimy się też społecznie uświadomić, iż za tym, co dzisiaj jest prostą linijką kodu gdzieś w modelu językowym, który wyświetla nam np. czat, stoją miliardy dolarów.
Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji

Ostrzegał też, że niekontrolowana AI może prowadzić do sytuacji, w której decyzje przesuwają się od człowieka w stronę algorytmów.

Podkreślił również, że państwo nie zaczyna pracę od zera. W lipcu prezydent podpisał ustawę o systemach sztucznej inteligencji (obowiązującą od 11 sierpnia 2026 r.), która przewiduje m.in. powołanie Komisji Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji oraz piaskownice regulacyjne dla biznesu i instytucji rozwijających AI.

Regulacje są, luka też

W rozmowie z SuperExpressem przedstawiciel rządu wspomniał, że Polska jako pierwsza w UE wprowadziła nadzór nad rynkiem AI. W 2023 r. powstała jednak państwowa Agencja Nadzoru nad Sztuczną Inteligencją (AESIA) w Hiszpanii, a AI Act zobowiązał wszystkie państwa członkowskie do ustanowienia swoich organów nadzorczych. 

Europejskie regulacje zakazują wykorzystywania systemów sztucznej inteligencji do np. rekrutacji, oceny pracowników, podejmowania decyzji o awansie czy rozwiązaniu stosunku pracy. 

Nie jest to jednak dokładnie ten problem, na który wskazuje Democratism – jego w AI Act nie znajdziemy. Nie ma bowiem ogólnego mechanizmu, który regulowałby samo zastępowanie ludzkich zadań robotami czy AI

Państwowa Inspekcja Pracy zwróciła na to uwagę w 2025r., kiedy to Główny Inspektor Pracy Marcin Stanecki mówił, że prawo pracy wymaga aktualizacji, a współpraca ludzi z robotami i systemami AI rodzi nowe rodzaje ryzyka zawodowego.

Dr Jolanta Turczynowicz-Kieryłło, patrzy na to zjawisko jeszcze szerzej.

Automatyzacja i AI nie jest kwestią określonych stanowisk pracy, ale stabilności całego rynku. To z kolei bezpośrednio przekłada się na szeroko rozumiane bezpieczeństwo. Jest oczywiste, że nieuregulowana rewolucja technologiczna może generować napięcia, których skutki będą odczuwalne daleko poza sferą ekonomii” – mówi w rozmowie z naszym portalem.

Reklama

Chińskie maszyny, europejskie obawy

Na placu znalazły się konstrukcje różnych producentów: m.in. humanoidalne Unitree G1 (ten sam do Edward Warchocki), czworonożne Unitree Go2, większy kołowo-nożny Unitree B2-W, a także AgiBot A3 i D1 i terenowy LYNX M20 firmy DEEP Robotics. To przede wszystkim produkty chińskich firm.

Wydarzenie poświęcone przyszłości europejskiego rynku pracy było pokazem możliwości chińskiej robotyki, które – bądź co bądź – utrwala rozpoznawalność marek z Państwa Środka. A zwłaszcza, że sprawa została nagłośniona przez zagraniczne media.

Nie jest tylko kwestia symboliczna. Chińskie Ministerstwo Przemysłu i Technologii Informacyjnych określa roboty humanoidalne jako jeden z nowych obszarów globalnej rywalizacji technologicznej.

Technologia ta (humanoidy - red.) ma potencjał, aby stać się siłą napędową rewolucji, idąc w ślady komputerów, smartfonów i pojazdów napędzanych nowymi źródłami energii.
Chińskie Ministerstwo Przemysłu i Technologii Informacyjnych

Dla Unii Europejskiej robotyka i systemy autonomiczne są technologiami krytycznymi z punktu widzenia bezpieczeństwa gospodarczego. Joint Research Centre zwraca uwagę na ryzyko zależności od dostawców spoza UE, w tym przede wszystkim z Chin, w technologiach o potencjalnym podwójnym zastosowaniu. 

(Manifestacja -red.) Pokazuje jednak też jak silna, ekspansywna jest dzisiaj technologia i jak realne są szanse wymknięcia się jej spod kontroli. Najsilniejszym i najsłabszym ogniwem jest tu człowiek.
Dr Jolanta Turczynowicz-Kieryłło

Chińskie prawo rodzi też pytania o bezpieczeństwo danych zbieranych przez roboty. Ustawa o wywiadzie nakazuje organizacjom wspierać i współpracować z państwowym wywiadem.  Ustawa o bezpieczeństwie danych z kolei zobowiązuje je do przekazania danych na zgodne z prawem żądanie organów bezpieczeństwa. 

Nie oznacza to oczywiście automatycznego transferu wszystkich danych, niemniej tworzy ryzyko z perspektywy bezpieczeństwa.

Technologiczne zaplecze protestu

W tym miejscu warto zapytać, skąd właściwie wzięły się roboty, które pojawiły się na warszawskich ulicach

Zapleczem technologicznym manifestacji była Delta Robots, która działa jako integrator i dostawca technologii: programuje, konfiguruje, sprzedaje i wynajmuje gotowe platformy, więc miała na wyposażeniu tak pokaźną ich sumę. 

Firma jest też bezpośrednio związana z ruchem Democratism, na którego stronie figuruje jako partner technologiczny. Według ustaleń Gazeta.pl, to właśnie ona uruchomiła też inicjatywę. Robotyczna działalność Delty, wywodzi się z Weegree One, powiązanej z firmą HR Weegree (partner merytoryczny ruchu). 

Można powiedzieć, że biznes zarabiający na wdrażaniu robotów jednocześnie ostrzega przed ich wpływem na rynek pracy. Grzegorz Kuliś tłumaczył ten paradoks tym, że obie firmy patrzą na ten sam problem z dwóch perspektyw – zatrudnienia ludzi i automatyzacji – i dlatego chcą wywołać debatę. Przyznał też wprost, że

Owszem, akcja ma przy okazji walor wizerunkowy
Grzegorz Kuliś, Ruchu Democratism
Reklama

Nie liczba, a tempo zmian

Obawy o wpływ AI na pracę nie ograniczają się zresztą do organizatorów happeningu. Polski Instytut Ekonomiczny szacował, że 3,68 mln osób w Polsce pracuje w 20 grupach zawodów najbardziej wystawionych na oddziaływanie AI

Nie oznacza to jednak, że tyle miejsc pracy zniknie. Międzynarodowa Organizacja Pracy i NASK podkreślają, że bardziej prawdopodobna od masowego zastąpienia pracowników jest transformacja zawodów i wykonywanych w nich zadań – tak jak miało to miejsce wraz z rozwojem osobistych komputerów i arkuszy kalkulacyjnych, które przejęły część rutynowych obliczeń i pracy administracyjnej, ale nie wyeliminowały księgowych, analityków czy pracowników biurowych. Zmieniły jednak zakres ich obowiązków.

To jednak powolna zmiana daje pracownikowi czas na przekwalifikowanie, przedsiębiorstwu na reorganizację, a państwu – przynajmniej w teorii – na przygotowanie odpowiednich mechanizmów ochronnych. Dlatego też, w materiałach Democratism powtarza się teza, że niepokój powinno budzić przede wszystkim tempo transformacji.

Zobacz również
CyberDefence24.pl - Digital EU Ambassador

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].

Reklama