Reklama

Polityka i prawo

Politycy nie chcą rezygnować z TikToka. Tam są wyborcy

Fot. Joseph Chan / Unsplash

Niektórzy politycy w USA – w szczególności z ramienia Demokratów – nie chcą rezygnować z TikToka, mimo presji ze strony kolegów. Platforma jest dla nich niezbędnym narzędziem docierania do wyborców i kontaktu z nimi.

Waszyngton wywiera coraz większą presję na chińską platformę społecznościową TikTok, która od 2020 r. jest uznawana przez administrację Stanów Zjednoczonych za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

Presja ta przełożyła się również na sojuszników – państwa takie, jak Kanada, Wielka Brytania, Nowa Zelandia, Tajwan, ale także Belgia i Komisja Europejska oraz Parlament Europejski zakazały już korzystania z TikToka urzędnikom na urządzeniach służbowych. Od zakazu takiego wstrzymuje się Polska, mimo korzystnej dla bana TikToka opinii Rady ds. Cyfryzacji .

Zarzuty wobec platformy sprowadzają się do obaw o możliwość wykorzystania danych gromadzonych przez TikToka na masową skalę do celów szpiegowskich przez Pekin, a także do realizowania kampanii wpływu ze względu na ogromną skalę psychologicznego oddziaływania aplikacji.

O tym, jak do kwestii oskarżeń o możliwą uległość względem chińskich władz odnosi się sam TikTok, można przeczytać na naszych łamach w tekście, w którym pojawia się szef ds. komunikacji TikToka w regionie CEE Piotr Żaczko.

Spotkać wyborców tam, gdzie są

TikTok jest niezbędny w kontaktach z wyborcami – argumentują politycy z ramienia Demokratów, którzy nie chcą skończyć z TikTokiem mimo nacisków ze strony kolegów.

Z platformy obecnie korzysta ponad 150 mln Amerykanów, a politycy twierdzą, że ich odpowiedzialnością jest rozmawiać z wyborcami tam, gdzie są – to ich zobowiązanie jako urzędników.

„Jestem wrażliwy na zakaz i oczywiście rozumiem niektóre implikacje dla bezpieczeństwa z niego wynikające. Nie ma jednak obecnie bardziej elastycznej i szybkiej drogi dotarcia do młodych ludzi w Stanach Zjednoczonych" – twierdzi cytowany przez agencję Associated Press Demokrata Dean Phillips.

Agencja odnotowuje, że politycy pozostający na TikToku są obecnie w Kongresie w zdecydowanej mniejszości, a większość opowiada się za ograniczeniem dostępności i działania tej aplikacji w USA lub zmuszeniem TikToka, aby całkowicie odciął się od Chin przez wymuszoną sprzedaż platformy z rąk firmy ByteDance, do której aplikacja należy. Rozważane jest także wprowadzenie całkowitego zakazu korzystania z TikToka, który obecnie w USA zabroniony jest na urządzeniach administracji federalnej.

Wysłuchanie nie uspokoiło nastrojów

Wysłuchanie szefa TikToka Shou Zi Chew przed Kongresem, o którym pisaliśmy na naszych łamach tutaj, wcale nie uspokoiło nastrojów w Waszyngtonie.

Przekaz, który wybrzmiał po zakończeniu kilkugodzinnego wysłuchania, jest jednoznaczny – politycy uważają TikToka za zagrożenie, a Shou Zi Chew nie zdołał ich przekonać, że jest inaczej. Wiele pytań, np. tych dotyczących związków platformy z Komunistyczną Partią Chin, pozostało bez odpowiedzi (TikTok ma ich Kongresowi udzielić pisemnie).

Nie ma jednak również pomysłu, jak rozwiązać kwestię TikToka – co słusznie wytknął szef platformy, aplikacja ta wcale nie zbiera mniej danych, niż jej amerykańscy konkurenci – Facebook, Instagram czy Snapchat, którzy mają bardzo bogatą historię nadużyć względem prywatności użytkowników, jak i kontrowersji dotyczących wpływu tych produktów cyfrowych na zdrowie psychiczne młodzieży (to także częsty argument podnoszony w kontekście TikToka).

Kongres siebie ośmieszył?

AP odnotowuje, że wysłuchanie w Kongresie wcale nie było jednoznacznie niekorzystne dla TikToka – jednak na tę opinię, która wszystkim oglądającym wystąpienie Shou Zi Chew przed amerykańskimi politykami wydawała się czymś oczywistym, w amerykańskich mediach było trzeba ewidentnie trochę poczekać.

Sami politycy – jak np. Republikanin Mark Pocan – zauważają, że Kongres nie rozumie nowych technologii, a osoby uczestniczące w wysłuchaniu ze strony amerykańskiej administracji nie wiedziały np. w jaki sposób TikTok łączy się z siecią domową lub jak wygląda – od strony technicznej – moderacja treści na tej platformie.

„To był bardzo bolesny spektakl" – powiedział Pocan w rozmowie z AP, podkreślając, że problemem jest to, iż Kongres nie ma zbyt wiele doświadczenia na polu nowych technologii.

Niektórzy politycy z ramienia Demokratów zauważają, że zakazu TikToka domagają się osoby, które nigdy z niego nie korzystały i nie rozumieją, w jaki sposób działa ta aplikacja. Ich zdaniem ban to kwestia polityczna.

Zgadzają się z tym użytkownicy TikToka, którzy od dłuższego czasu argumentują, iż ryzyko związane z aplikacją jest przeszacowane, a rozmowom na temat wykorzystywania danych przez tę platformę towarzyszy bardzo dużo niezrozumienia względem tego, jak działają media społecznościowe.

Istotnie – o ile zakaz TikToka zostanie wdrożony na poziomie krajowym dla wszystkich Amerykanów, będzie to precedens, który może wywrócić do góry nogami całą gospodarkę cyfrową – a także raz na zawsze zredefiniować to, jak działają cyfrowe modele biznesowe.

Póki co jednak - nie tylko w USA, ale i w Polsce - obserwujemy, jak polityka zaczyna pełnymi garściami czerpać ze świata cyfrowego. Z jakim rezultatem? To okaże się m.in. w wyborach w naszym kraju, które odbędą się już jesienią tego roku.

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected]

Komentarze