- WIADOMOŚCI
Praca zdalna z wysoką płacą? Tak rosyjskie służby rekrutują Polaków
Autor. CyberDefence24/Canva
„Szukam osób do pracy zdalnej” – SMS-y o takiej treści od kilku dni otrzymują Polacy. Kuszą atrakcyjną stawką godzinową oraz nagrodą za samą odpowiedź na ogłoszenie. Dalszy kontakt odbywa się jednak na Telegramie, a „oferty” okazują się rekrutacją do działań dezinformacyjnych i sabotażowych, które prowadzą Rosjanie i Białorusini.
Z pozoru wszystko wygląda normalnie. Na telefon trafia wiadomość z informacją o prowadzonych poszukiwaniach pracowników zdalnych – co ciekawe, autorzy SMS-ów wskazują konkretną liczbę „wakatów”, np. po 30 osób. Podana jest również proponowana stawka.
Kolejne etapy rekrutacji mają się odbywać na kanale Telegram, do którego prowadzi załączony w wiadomości link.
Problem w tym, że nie jest to prawdziwa oferta pracy, a poszukiwania prowadzone przez służby ze wschodu.
Zobacz też 
Tak rekrutują służby ze wschodu
Na podejrzane wiadomości zwrócił uwagę dr Michał Marek. W swoim wpisie na X (dawnym Twitterze) wskazał, że wiadomości zostały upodobnione do oferty jednego z biur pośrednictw pracy. Na komunikatorze Telegram do kontaktu z „chętnymi” przygotowane jest z kolei konto rzekomej rekruterki.
„Najprawdopodobniej to właśnie w taki sposób rosyjskie oraz białoruskie służby poszukują Polaków i przebywających w Polsce obcokrajowców gotowych do wykonywania prostych zadań” – podkreślił Marek.
Takie wiadomości (sms) otrzymują obecnie obywatele RP.
— Michał Marek (@mic_marek) September 19, 2026
Najprawdopodobniej to właśnie w taki sposób rosyjskie oraz białoruskie służby poszukują (i nakłaniają do współpracy) Polaków i przebywających w Polsce obcokrajowców gotowych do wykonywania prostych zadań- od wspierania… pic.twitter.com/EiolYPaPGX
„Praca”, ale dla obcych służb
Zadania przydzielane kandydatom są typowe dla operacji hybrydowych. Część z nich dotyczy działań w sieci, polegających m.in. na pisaniu postów i komentarzy z „odpowiednim” nastawieniem. Inne zaś dotyczą przeprowadzania aktów dywersji w wyznaczonym przez zleceniodawcę miejscu.
Spodziewający się normalnej pracy „kandydaci” nieświadomie wypełniają w ten sposób polecenia rosyjskich i białoruskich służb.
Pierwsze podejrzenia powinno wzbudzić już samo otrzymanie wiadomości. Zwykle portale z ofertami pracy nie rozsyłają SMS-ów o takiej treści, zwłaszcza zawierającej link do komunikatora Telegram.
Proponowana stawka godzinowa to kolejne ostrzeżenie: minimalna kwota wynosi 31,40 zł, podczas gdy w ogłoszeniu jest to 35 euro (w przeliczeniu jest 152,58 zł).
Dodatkowo „rekruterzy” obiecują zapłatę za samą odpowiedź na ogłoszenie w wysokości 10 euro (ok. 43 zł). Razem ze stawką godzinową ma to skusić osoby poszukające metody na szybkie wzbogacenie się w prosty sposób.
Kolejne takie propozycje ze wschodu
Nie jest to pierwszy zidentyfikowany przypadek rekrutacji mieszkańców Polski przez rosyjskie służby. W kwietniu 2025 roku o tego rodzaju działaniach ostrzegał wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Oferty miały wówczas kusić kwotami sięgającymi kilku tysięcy euro.
Promowana tego rodzaju ogłoszeniami praca miała być „dobrze kamuflowana”. Wiceszef rządu wskazywał wówczas, że kontakt z kimś płacącym nawet 4 tys. euro niekoniecznie oznacza spotykanie się z „uczciwym” pracodawcą.



Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].