Reklama
  • WIADOMOŚCI

Telegram na froncie. Obce służby czytają wiadomości rosyjskich żołnierzy?

Władze na Kremlu twierdzą, że zagraniczne służby wywiadowcze mogą mieć dostęp do korespondencji prowadzonej przez rosyjskich żołnierzy za pośrednictwem komunikatora Telegram. Sprawa ta stała się jednym z najgłośniejszych wątków dyskusji o bezpieczeństwie cyfrowym, kontroli informacji i przebiegu wojny na Ukrainie, łącząc w sobie kwestie technologiczne, militarne i polityczne.

Rosja wojsko żołnierze
Zagraniczne służby wywiadowcze mogą czytać korespondencję rosyjskich żołnierzy - twierdzi Kreml.
Autor. CyberDefence24/Canva

Rosyjski minister: Telegram podatny na działanie obcych służb

Maksut Szadajew, minister rozwoju cyfrowego Rosji oświadczył w Dumie Państwowej, że istnieją „liczne dowody” wskazujące, iż zagraniczne służby wywiadu mogą przeglądać korespondencję rosyjskiego wojska na Telegramie i wykorzystywać ją przeciwko tamtejszym siłom zbrojnym. Jego słowa przytacza The Moscow Times.

Według ministra, początkowo komunikator był uważany za stosunkowo anonimowy i dlatego był szeroko wykorzystywany przez wojsko na początku inwazji, jednak z czasem – jak twierdzi – pojawiły się liczne przypadki wskazujące na jego podatność na działania obcych służb.

Agencja TASS poinformowała, że Szadajew powołał się na bezpośrednie ustalenia organów ścigania, które miały potwierdzić dostęp zagranicznych wywiadów do wiadomości Telegramu

Reklama

Informacje wykorzystywane na polu bitwy

Minister zaznaczył, że zjawisko to przestało mieć charakter incydentalny i stało się systematyczne, a zdobyte w ten sposób dane są wykorzystywane w działaniach bojowych przeciwko Rosji. 

Podobne stanowisko przekazał Interfax, podkreślając, że rosyjskie władze dysponują wieloma faktami potwierdzającymi te twierdzenia.

Według doniesień The Bell, Kreml oskarżył Telegram nie tylko o brak bezpieczeństwa, lecz także o nieprzestrzeganie rosyjskiego prawa, m.in. brak przechowywania danych użytkowników na terenie Rosji oraz ignorowanie około 150 tys. wniosków władz o usunięcie nielegalnych treści

Szadajew stwierdził, że poprzez komunikator dochodziło do licznych przestępstw, w tym oszustw, a część z nich miała związek z sabotażem i terroryzmem.

Internet po rosyjsku

Zarzuty wobec Telegramu zbiegły się w czasie z nasilającymi się działaniami rosyjskich władz wobec zagranicznych komunikatorów. 

Roskomnadzor wprowadza ograniczenia i spowolnienia działania aplikacji, argumentując je walką z przestępczością i ochroną danych. Jak wskazują analizy, działania te wpisują się w szerszą strategię budowy tzw. suwerennego internetu i ograniczania wpływu zagranicznych platform cyfrowych.

Ograniczenia wobec Telegrama i WhatsAppa mają sprzyjać promocji państwowego komunikatora MAX, który według krytyków może być narzędziem nadzoru i cenzury. Z kolei TechRadar opisuje stosowanie przez Rosję technik blokowania, takich jak DNS i DPI, jako element strategii kontroli Internetu.

Reklama

Telegram mówi wprost: nie przełamano naszych zabezpieczeń

Firma Telegram zdecydowanie odrzuciła zarzuty rosyjskich władz. Według agencji Reutera, komunikator zaprzeczył jakoby doszło do przełamania jego zabezpieczeń i podkreślił, że nie wykryto żadnych naruszeń szyfrowania. Jednocześnie zasugerował, że oskarżenia mogą być motywowane politycznie i stanowić pretekst do ograniczenia działania platformy w Rosji.

Szyfrowanie pod lupą ekspertów

W dyskusji o bezpieczeństwie Telegrama szczególne znaczenie ma jego model szyfrowania, który od lat jest przedmiotem analiz ekspertów od cyberbezpieczeństwa. 

Jak podkreślają specjaliści, komunikator nie stosuje pełnego szyfrowania end-to-end jako ustawienia domyślnego. Zamiast tego standardowe rozmowy – tzw. „czaty w chmurze” – są szyfrowane tylko na poziomie transmisji między użytkownikiem a serwerami, natomiast pełne szyfrowanie end-to-end dostępne jest wyłącznie w tzw. „sekretnych czatach” i musi być włączone ręcznie. 

Oficjalna dokumentacja Telegrama potwierdza ten model działania, wskazując, że jedynie „sekretne czaty” gwarantują, iż klucze szyfrujące znajdują się wyłącznie po stronie uczestników rozmowy, a sama firma nie ma do nich dostępu.

Z kolei analizy kryptograficzne zwracają uwagę, że taki hybrydowy model – łączący przechowywanie wiadomości w chmurze z opcjonalnym szyfrowaniem end-to-end – zwiększa wygodę korzystania z aplikacji, ale jednocześnie może stanowić potencjalną słabość w kontekście ochrony prywatności.

Eksperci podkreślają jednak, że sam fakt stosowania takiego modelu szyfrowania nie jest dowodem na dostęp obcych służb wywiadowczych do wiadomości użytkowników. Oznacza on jedynie, że poziom ochrony zależy od trybu komunikacji wybranego przez użytkownika, a ewentualne ryzyka mogą wynikać zarówno z architektury systemu, jak i z innych czynników, takich jak błędy użytkowników, operacje socjotechniczne czy przejęcie kont.

Reklama

Telegram na froncie. Rosyjscy żołnierze aktywnie z niego korzystają

Znaczenie Telegrama dla rosyjskiej armii stało się jednym z kluczowych elementów debaty. 

Według licznych relacji, aplikacja jest szeroko używana przez rosyjskich żołnierzy do komunikacji i koordynacji działań. Ograniczenia wobec komunikatora wywołały krytykę nawet wśród prorządowych środowisk.

Jak podaje The Guardian, blogerzy wojskowi i żołnierze ostrzegali, że może to zagrozić komunikacji i logistyce na froncie. Z kolei The Verge informuje o spowolnieniu działania aplikacji i problemach z dostępem do niej, co dotyka zarówno użytkowników cywilnych, jak i wojskowych.

Władze rosyjskie starają się minimalizować te obawy. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że trudno sobie wyobrazić prowadzenie łączności na linii frontu za pomocą komunikatora cywilnego.

Telegram kluczowym elementem na wojnie informacyjnej

Eksperci podkreślają, że zagrożenia dla bezpieczeństwa komunikacji w Telegramie nie muszą wynikać wyłącznie z jego technologii. 

Business Insider opisał przypadek operacji ukraińskich służb, które wykorzystały fałszywe kanały Telegramu do zdobywania danych o rosyjskich żołnierzach i ich lokalizacji.

Badania akademickie oraz informacje medialne  wskazują, że Telegram odgrywa kluczową rolę w wojnie informacyjnej – zarówno jako narzędzie propagandy, jak i platforma koordynacji działań wpływu i operacji cybernetycznych.

Reklama

Kontekst konfliktu wokół Telegramu

Spór między Telegramem a rosyjskimi władzami rzeczywiście ma długą i dobrze udokumentowaną historię.

Już w 2018 r. rosyjskie władze podjęły próbę zablokowania komunikatora, ponieważ firma odmówiła przekazania Federalnej Służbie Bezpieczeństwa (FSB) kluczy szyfrujących do wiadomości użytkowników. Decyzja o blokadzie została wydana przez sąd w Moskwie 13 kwietnia 2018 r., a następnie Roskomnadzor rozpoczął masowe blokowanie adresów IP powiązanych z usługą. 

W trakcie tej operacji zablokowano nawet dziesiątki milionów adresów należących do firm takich jak Google czy Amazon, co spowodowało zakłócenia działania wielu innych usług internetowych.

Blokada Telegramu była elementem szerszego systemu prawnego i politycznego, który nakładał na firmy obowiązek przechowywania danych użytkowników i przekazywania ich służbom na żądanie. 

Komunikator odmówił spełnienia tych wymagań, argumentując, że byłoby to technicznie niemożliwe i naruszałoby prywatność użytkowników. W efekcie aplikacja była formalnie blokowana w Rosji przez blisko dwa lata: od 2018 do 2020 r. 

Pomimo blokady komunikator nadal był szeroko używany  – zarówno przez obywateli, jak i przez instytucje państwowe – a próby jego zablokowania uznawano za nieskuteczne i powodujące znaczne szkody uboczne dla infrastruktury internetowej. 

W czerwcu 2020 r. Roskomnadzor oficjalnie zrezygnował z blokadyprzyznając de facto, że nie był w stanie skutecznie jej egzekwować.

Rosyjska polityka

Jednak zakończenie formalnej blokady nie oznaczało końca konfliktu. W kolejnych latach Rosja stopniowo rozwijała narzędzia kontroli internetu, w tym tzw. „suwerenny internet”, który umożliwia bardziej precyzyjne blokowanie usług i monitorowanie ruchu sieciowego.

W tym samym czasie władze rozszerzały regulacje dotyczące VPN-ów i narzędzi omijania cenzury oraz nakładały kary na firmy technologiczne, które nie dostosowywały się do rosyjskiego prawa.

Obecne działania wobec Telegramu wpisują się w tę długofalową strategię. W ostatnich latach Rosja nie tylko ograniczała działanie komunikatorów, ale także blokowała inne platformy, takie jak Facebook, Instagram czy YouTube oraz wprowadzała kolejne restrykcje wobec aplikacji szyfrujących. 

Władze promują jednocześnie krajowe alternatywy, takie jak komunikator MAX, który – według krytyków – ma umożliwiać większą kontrolę i nadzór nad komunikacją.

Eksperci i organizacje praw człowieka podkreślają, że te działania są częścią szerszego trendu rosnącej kontroli nad Internetem i mediami cyfrowymi w Rosji. Obejmuje on zarówno blokowanie platform i usług, jak i rozwój infrastruktury umożliwiającej cenzurę, nadzór oraz izolację rosyjskiej sieci od globalnej.

W rezultacie spór między Telegramem a rosyjskimi władzami nie jest jedynie konfliktem technologicznym, lecz częścią szerszej polityki państwa, która ma na celu zwiększenie kontroli nad przepływem informacji i komunikacją cyfrową w warunkach konfliktu politycznego i militarnego.

Reklama
CyberDefence24.pl - Digital EU Ambassador

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].

Reklama

Cyfrowy Senior. Jak walczy się z oszustami?