- WIADOMOŚCI
- WAŻNE
- ANALIZA
#CyberMagazyn: Wandalizm strategiczny. Jak Rosja podpala Europę za grosze
Rosyjskie operacje wchodzą w kolejną, fizyczną fazę. Kreml nie stosuje już tylko klasycznej propagandy w sieci, lecz coraz bardziej skupia się na „wandalizmie strategicznym” na ulicach naszych miast. Podrzucanie świńskich głów pod meczety czy niszczenie miejsc pamięci to elementy operacji pod fałszywą flagą, których celem nie jest przekonanie mieszkańców do Rosji, lecz wywołanie chaosu i skłócenie społeczeństwa.
Autor. CyberDefence24/Canva
Rosyjska operacja dezinformacyjna we Francji nie polega już wyłącznie na publikowaniu fałszywych artykułów, tworzeniu klonów portali informacyjnych czy amplifikowaniu prorosyjskich narracji w mediach społecznościowych.
Najnowsze ustalenia pokazują przesunięcie w stronę działań hybrydowych: fizycznych prowokacji w przestrzeni publicznej, inscenizacji konfliktów religijnych i etnicznych, a następnie wykorzystywania reakcji mediów, polityków i opinii publicznej jako właściwego efektu operacyjnego.
Jak ujawnił Organized Crime and Corruption Reporting Project w swoim śledztwie, wyciek wewnętrznych dokumentów i korespondencji wskazuje na rolę rosyjskiej Agencji Projektowania Społecznego oraz struktur administracji prezydenta Rosji w planowaniu operacji określanych jako „cognitive strikes” (uderzenia poznawcze).
Ich celem nie jest jedynie przekazanie prokremlowskiego komunikatu, lecz wywołanie chaosu poznawczego, wzajemnej podejrzliwości i konfliktów wewnątrz społeczeństw zachodnich.
Świńskie głowy przed meczetami
Najbardziej jaskrawym przykładem tej metody była operacja ze świńskimi głowami pozostawionymi we wrześniu 2025 roku przed meczetami i muzułmańskimi ośrodkami kultury w Paryżu oraz na jego przedmieściach.
Agencja Reutera informowała, że przed co najmniej dziewięcioma meczetami znaleziono świńskie głowy, a na pięciu z nich widniało nazwisko Emmanuela Macrona. Już wtedy prefekt paryskiej policji Laurent Nuñez nie wykluczał obcej ingerencji i wskazywał na podobieństwo do wcześniejszych nocnych akcji destabilizacyjnych.
Z perspektywy operacyjnej kluczowe jest jednak to, co wyszło na jaw dopiero później.
Zobacz też

Operacja pod fałszywą flagą. Dokładny plan działania
Jak pisze Le Monde , wewnętrzny raport z operacji zawierał zdjęcia przygotowanych głów, farby i pędzli użytych do naniesienia napisu „Macron”, a następnie fotografie wykonane przy miejscach, gdzie głowy zostały podrzucone. Fakt, że zdjęcia te nie były wcześniej publicznie znane, sugeruje, że nie miały służyć natychmiastowej propagandzie masowej, lecz rozliczeniu operacji wobec zleceniodawców.
Według Centrum „Dossier”, raport Agencji Projektowania Społecznego opisywał dokładną sekwencję działań: grupa miała przybyć do Paryża 7 września 2025 roku, przeprowadzić rekonesans 8 września, rozłożyć głowy w nocy z 8 na 9 września między północą a godziną piątą rano, a następnie opuścić Francję.
Dokument zawierał również mapy, zdjęcia i listę mediów, które nagłośniły incydent. To pokazuje, że sam akt wandalizmu był tylko pierwszym etapem; drugim – obserwacja i pomiar efektu medialnego.
Mechanizm tej operacji był klasycznym przykładem „operacji pod fałszywą flagą”. Formalnie sprawcy mieli wywołać wrażenie aktu skrajnej islamofobii, a napis „Macron” miał dodatkowo przenieść ciężar emocjonalny na francuskiego prezydenta i państwo francuskie.
W praktyce chodziło o pobudzenie kilku konfliktów naraz:
- między muzułmanami a resztą społeczeństwa,
- między wspólnotami religijnymi a władzami,
- między opozycją a rządem,
- między mediami a instytucjami bezpieczeństwa.
Rosja wie w co i jak uderzyć
Organized Crime and Corruption Reporting Project podkreśla, że serbskie wyroki w tej sprawie wskazywały na działanie pod kierownictwem „struktur służby wywiadowczej Federacji Rosyjskiej” w celu podsycania niepokojów i nietolerancji.
Francja była podatnym celem nie dlatego, że jest państwem słabym, ale dlatego, że łączy kilka wrażliwych pól społecznych:
- silne napięcia wokół laickości,
- dużą społeczność muzułmańską,
- jedną z największych społeczności żydowskich w Europie,
- spory migracyjne,
- polaryzację polityczną,
- twarde stanowisko wobec rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie.
Agencja Reutera oraz The Guardian zwracały uwagę, że opisywany incydent wydarzył się w atmosferze rosnącej liczby aktów antymuzułmańskich we Francji, co zwiększało jego potencjał destabilizacyjny.
Operacja ze świńskimi głowami nie była odosobniona. Le Monde w opisuje całą sekwencję akcji i planów:
- oblanie zieloną farbą miejsc związanych ze społecznością żydowską, w tym paryskiego Mémorial de la Shoah (Muzeum Pamięci Zagłady) i synagog;
- planowane zbezczeszczenie pomnika generała Charles'a de Gaulle'a w imieniu „ukraińskich nacjonalistów";
- projekt wypuszczenia na Sekwanę dmuchanych lalek erotycznych z antyimigranckim przekazem;
- naklejki związane z ludobójstwem Ormian w pobliżu ambasad Turcji i Azerbejdżanu.
Ważne jest, że nie wszystkie te projekty musiały zostać zrealizowane. Le Monde zaznacza, że brak dokumentów potwierdzających wykonanie części najbardziej absurdalnych planów sugeruje, iż wiele z nich pozostało na etapie projektowania.
To jednak nie osłabia wagi sprawy. Przeciwnie: pokazuje, że rosyjski ekosystem wpływu produkuje wiele scenariuszy, testuje ich koszt, ryzyko i potencjał medialny, a następnie wybiera te, które mogą dać największy efekt przy minimalnych nakładach.
Wandalizm strategiczny za grosze
Sednem tych działań jest nie tyle przekonanie Francuzów do Rosji, ile skłócenie ich między sobą.
Organized Crime and Corruption Reporting Project cytuje dokumenty, w których mowa o pogłębianiu sprzeczności wewnętrznych, pobudzaniu aktywności protestacyjnej, eskalowaniu nastrojów antyrządowych i działaniu na „amorficzną” część elektoratu państw NATO. T
o bardzo ważna zmiana: propaganda nie musi być jawnie prorosyjska, bo jej zadaniem jest przede wszystkim rozbicie zaufania społecznego i instytucjonalnego.
Właśnie dlatego rosyjskie działania we Francji należy opisywać jako wandalizm strategiczny, a nie zwykłe akty chuligaństwa. Wandalizm jest tu nośnikiem komunikatu, narzędziem prowokacji i materiałem wejściowym dla operacji informacyjnej.
Centrum „Dossier” zwraca uwagę, że wykonawcy podobnych akcji otrzymywali relatywnie niewielkie wynagrodzenia, a instrukcje obejmowały m.in. pracę nocą, anonimową komunikację, brak prywatnych telefonów, płatności gotówką, zdjęcia dokumentujące wykonanie zadania oraz przekazanie materiałów na bezpieczny adres e-mail lub do chmury.
Taki model wpisuje się w szerszą rosyjską praktykę korzystania z tanich wykonawców, pośredników i osób werbowanych doraźnie za granicą.
Deutsche Welle opisała analogiczny przypadek w Niemczech: ponad 270 samochodów miało zostać unieruchomionych pianką montażową w rurach wydechowych, a na pojazdach pojawiały się naklejki sugerujące związek z partią Zielonych.
Według niemieckich ustaleń, śledczy badali rosyjski trop, a jeden z podejrzanych miał przyznać, że instrukcje przychodziły z Rosji i że za każde uszkodzone auto przewidziano zapłatę.
Zestawienie Francji i Niemiec pokazuje powtarzalność metody: wykonać tanią, widoczną, łatwo fotografowalną prowokację, przypisać ją fałszywie wybranej grupie, a następnie liczyć na to, że media i politycy sami rozniosą jej efekt.
Organized Crime and Corruption Reporting Project podkresla, że jeden z uczestników wewnętrznej korespondencjiAgencji Projektowania Społecznego przesłał Sofii Zacharowej link do tekstu Deutsche Welle z komentarzem, iż niemieckie medium „pisze o nas”. To pokazuje, że miarą sukcesu nie była skala fizycznych szkód, lecz wejście operacji do obiegu informacyjnego.
Rozwinięcie kampanii Doppelgänger
Najgroźniejsze w tym modelu jest „podszywanie się” pod realne konflikty. Rosyjskie operacje nie tworzą napięć od zera, lecz wykorzystują te, które już istnieją: antysemityzm, islamofobię, spory o migrację, gniew wobec elit, zmęczenie wojną w Ukrainie, nieufność wobec mediów i instytucji państwa.
Centrum „Dossier” przytacza ocenę Jamesa Pammenta z Uniwersytetu w Lund, według której tego typu operacje próbują rozniecać konflikty między grupami, udając uczestników już istniejących sporów.
W tym sensie działania we Francji są rozwinięciem wcześniejszej kampanii Doppelgänger, polegającej na klonowaniu zachodnich portali i rozpowszechnianiu fałszywych treści.
Departament Sprawiedliwości USA informował we wrześniu 2024 roku o zajęciu 32 domen wykorzystywanych przez rosyjskie kampanie wpływu, wskazując, że Agencji Projektowania Społecznego, Structura National Technology i ANO Dialog działały pod kierownictwem i kontrolą administracji prezydenta Rosji, w szczególności Siergieja Kirijenki.
Głośne nazwiska wprowadzane do rosyjskiej narracji
Istotne jest również to, że rosyjski system wpływu łączy działania uliczne z operacjami medialnymi i próbami wykorzystywania zachodnich „liderów opinii”.
Organized Crime and Corruption Reporting Project zaznacza, że w wewnętrznej korespondencji pojawiały się wzmianki o francuskich i amerykańskich postaciach mających przekazywać tezy korzystne dla Moskwy, m.in., że „Rosja wygrywa”, a pokój będzie zawarty „na warunkach Moskwy”.
W tym kontekście znaczenie ma także rosyjska agencja TASS. Opublikowała wypowiedzi emerytowanego amerykańskiego generała Paula Vallely’ego, który przewidywał zmianę władzy w Ukrainie, ocieplenie relacji Kremla z Zachodem i utrzymanie przez Rosję okupowanych regionów.
Sam tekst nie dotyczy bezpośrednio Francji, ale w świetle ustaleń OCCRP i Centrum „Dossier” pokazuje szerszy mechanizm: zachodnie nazwiska i wypowiedzi są wprowadzane do rosyjskiego obiegu medialnego jako dowód rzekomej zmiany nastrojów na Zachodzie.
Podobny wymiar ma izraelski trop opisany przez The Seventh Eye. Medium to opisywało przypadek publikacji sponsorowanych treści zgodnych z rosyjską linią narracyjną w izraelskich portalach, przy czym płatność miała być ukryta za pośrednikiem.
Włączenie tego wątku do analizy francuskiej jest ważne, bo pokazuje, że operacje wpływu nie kończą się na lokalnej prowokacji: są podpinane pod transnarodową sieć publikacji, cytowań i „autorytetów”, które mają nadawać propagandzie pozór niezależnej opinii.
Francja jest labolatorium
Francuska sprawa pokazuje też słabość klasycznego modelu reagowania. W pierwszych godzinach po incydencie państwo i media muszą reagować na widoczny fakt: głowy przed meczetami, farba na synagogach, czerwone dłonie na miejscu pamięci, trumny pod Wieżą Eiffla lub inne symboliczne akty. Dopiero później pojawia się pytanie, czy był to autentyczny akt nienawiści, prowokacja kryminalna, obca operacja wpływu, czy połączenie wszystkich tych elementów.
Zwraca na to uwagę Le Monde, pisząc, że zanim takie działania zostaną rozpoznane jako destabilizacja, przez kilka dni lub tygodni funkcjonują jako zwykłe wydarzenia medialne, wywołując emocje i reakcje polityczne.
Z tej racji rosyjska operacja dezinformacyjna we Francji jest czymś więcej niż zwykłą kampanią propagandową. To test odporności państwa na prowokacje, które wykorzystują jego własne mechanizmy: wolne media, natychmiastową reakcję polityków, ochronę wspólnot religijnych, procedury policyjne, oburzenie społeczne i viralowy obieg obrazów.
Centrum „Dossier” trafnie pokazuje, że w rosyjskiej wojnie hybrydowej przeplatają się struktury państwowe, służby specjalne, prywatni wykonawcy, firmy PR, oligarchiczne sieci wpływu i medialni pośrednicy, którzy konkurują o kontrakty, zasoby i uznanie Kremla.
Można więc postawić jednoznaczny wniosek: Francja stała się dla Rosji laboratorium destabilizacji, ponieważ łączy wysoki potencjał symboliczny z dużą widocznością medialną.
Świńskie głowy przed meczetami, zielona farba na żydowskich instytucjach, planowane prowokacje nad Sekwaną i fałszywe tropy prowadzące do Ukraińców, migrantów, islamistów albo skrajnej prawicy mają tworzyć nie prawdę, lecz dezorientację. Celem nie jest przekonanie Francuzów, że Rosja ma rację, ale aby przestali wierzyć sobie nawzajem, swoim instytucjom i własnej zdolności rozpoznania, kto naprawdę stoi za kolejnym kryzysem.




Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].
Krajowy system e-Faktur - co musisz wiedzieć o KSEF?
Materiał sponsorowany