Social media

Większość dezinformacji klimatycznej pochodzi od 10 wydawców

Fot. fish96 / Pixabay
Fot. fish96 / Pixabay

Większość dezinformacji klimatycznej pochodzi od 10 wydawców, których strony na Facebooku, Twitterze, YouTube i Instagramie łącznie subskrybuje ponad 186 mln osób. To m.in. Breitbart, Newsmax i The Daily Wire.

Według raportu opublikowanego przez organizację pozarządową, jaką jest Centrum dla Przeciwdziałania Cyfrowej Nienawiści (Center for Countering Digital Hate), zaledwie 10 wydawców odpowiada za lwią część dezinformacji klimatycznej, która pojawia się na głównych platformach społecznościowych.

W ciągu ostatnich sześciu miesięcy, strony te odwiedzono niemal 1,1 mld razy, a w mediach społecznościowych takich jak Facebook, Twitter, YouTube i Instagram subskrybuje je ponad 186 mln odbiorców.

Największy zasięg dezinformujące outlety mają jednak na Facebooku, gdzie ich działalność przekłada się na 69 proc. wszystkich interakcji z treściami zaprzeczającymi zmianom klimatu. 

Walka z dezinformacją mało skuteczna

Choć podczas konferencji klimatycznej COP26 Facebook zapowiedział kolejne działania na rzecz wzmocnienia walki z denializmem klimatycznym i dezinformacją w tej dziedzinie, według CCDH 92 proc. fałszywych treści na portalu Marka Zuckerberga nie ma żadnych oznaczeń wskazujących na to, że zostały przez mechanizmy Facebooka rozpoznane jako fałszywe. 

Treści, które organizacja przeanalizowała na potrzeby swojego raportu, były publikowane w sieci w okresie roku od października 2020 roku, czyli - jak wskazują analitycy - dokładnie w czasie, kiedy Facebook miał zwiększyć swój wkład w walkę z dezinformacją w sprawach klimatu po ubiegłorocznych deklaracjach na ten temat. 

Dezinformacja w reklamach na Facebooku

Organizacja wskazuje, że komunikaty zawierające fałszywy przekaz znajdowały się - w przypadku 8 na 10 wydawców publikujących takie treści - również w reklamach wykupywanych przez nich na Facebooku. Tymczasem, polityka koncernu jasno zabrania zamieszczania reklam, które wprowadzają w błąd w kwestiach zdrowia publicznego, klimatu i polityki - kolejny raz okazuje się zatem, że moderacja w serwisie nie wykazuje przesadnie wysokiej skuteczności.

Serwis Mashable zwraca uwagę na jeszcze jeden fakt - przyzwalając na dezinformujące reklamy promujące fałszywe treści o klimacie, Facebook zarabia na wprowadzaniu w błąd odbiorców i szerzeniu denialistycznych poglądów. 

Nie tylko Facebook 

Zdaniem autorów raportu, reklamy promujące dezinformację klimatyczną pojawiają się nie tylko na Facebooku. Wydawcy publikujący takie treści generują zyski również dzięki usłudze Google AdSense. Według analiz CCDH, w ciągu ostatniego pół roku wydawcy rozpowszechniający dezinformację klimatyczną dzięki Google’owi łącznie zarobili ok. 5,3 mln dol. 

"Ogłosiliśmy ostatnio nową politykę, która wprost zabrania twórcom na YouTube monetyzacji treści promujących denializm klimatyczny" - poinformowało Google. "Polityka ta wejdzie w życie 8 listopada, a w ramach podejmowanych na rzecz jej przestrzegania ukierunkowanych działań przewidujemy usuwanie zawierających szkodliwe treści reklam z poszczególnych stron internetowych" - dodał koncern.

Rozkwit denializmu klimatycznego zależny od polityki Big Techów?

Zdaniem CCDH działania gigantów internetowych bardzo często przekładają się na faktyczne możliwości rozkwitu dezinformacji w dziedzinie zmian klimatycznych. Raport opublikowany przez grupę ma za zadanie naświetlić ten problem i zwrócić uwagę opinii publicznej na rolę, jaką w szerzeniu nieprawdziwych informacji na temat kryzysu klimatycznego odgrywają popularne platformy internetowe. 

"Wzywamy Facebooka i Google’a do zaprzestania promowania i fundowania denializmu klimatycznego, oznaczania tych treści jako dezinformujących, jak i zablokowania możliwości wykorzystywania ich platform do szerzenia kłamstw i nieprawdy" - zaapelował szef organizacji Imran Ahmed. "Tak długo, jak Facebook i Google dalej będą robić biznes z denialistami klimatycznymi, nie mogą mówić o sobie, że są zielonymi firmami" - podkreślił. 


Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture. 

image
Fot. Reklama

Komentarze