Polityka i prawo

Jak działa rosyjski cenzor? Odpowiedź daje ujawniona baza danych

Fot. Amparo Torres O./Wikimedia Commons/CC 2.0

Rosyjski regulator Roskomnadzor monitoring mediów i internetu zawsze zaczyna od przeglądu „negatywnych publikacji” dotyczących Putina. Pomaga w tym specjalny system, który trzymany jest w tajemnicy. Zgłoszenia „nieodpowiednich” treści trafiają do FSB, policji i władzy na Kremlu.

Na początku marca w bazie DDoSecrets (organizacji non-profit publikującej bazy danych z wycieków) pojawiła się rzekomo baza danych Roskomnadzoru, czyli rosyjskiego regulatora mediów i Internetu. Zajmuje się on m.in. monitorowaniem, kontrolowaniem i cenzurą treści w sieci.

Początkowo mówiło się o plikach o łącznej wielkości 290,6 GB. Jednak ostatecznie liczba ta urosła do 817,5 GB. Dane miały zostać pozyskane i przekazane przez kolektyw Anonymous.

Sprawie postanowili przyjrzeć się dziennikarze serwisów The Intercept i Meduza. Wspólnie przeanalizowali udostępnioną przez DDoSecrets bazę danych.

Czytaj też

Tajemniczy system

Z udostępnionych informacji wynika, że Roskomnadzor dysponuje zautomatyzowanym systemem monitoringu Biura Interakcji Operacyjnych (AS KOV), które nie jest wymienione na żadnej oficjalnej liście agencji informacyjnych.

Istnieją jedynie dwie krótkie wzmianki o AS KOV. Pierwsza, że w grudniu 2020 roku regulator planował wydać 7 mln rubli (ok. 360 tys. zł) na wyposażenie Głównego Centrum Częstotliwości Radiowych w „aplikacje mobilną AS KOV”. 

W drugim przypadku chodziło o rozwijanie algorytmu wykorzystującego system AS KOV (marzec 2021 roku) w celu ułatwienia międzyresortowej współpracy nad monitorowaniem mediów i internetu pod kątem treści zdolnych do destabilizacji sytuacji społeczno-politycznej w Rosji. 

Czytaj też

Sprawa trafia do FSB

Dziennikarze twierdzą, że znaleźli dowody wskazujące, iż regionalne oddziały Roskomnadzoru mają za zadanie wykrywanie „siedlisk napięć” i tworzyć dzienne raporty dotyczące wzrostu treści wyrażających sprzeciw wobec rządu, które pojawiają się w mediach społecznościowych. Są także zobowiązane do przekazywania informacji na temat „przypadków destabilizacji społeczeństwa”. 

Za pomocą zautomatyzowanego systemu AS KOV Roskomnadzor przesyła zgłoszenia do biur terenowych i centrali FSB, policji, władz regionalnych i inspektorów na Kremlu

Czytaj też

Codzienna rutyna

Jak podaje Meduza, analiza udostępnionych plików pokazała, że monitoring sieci Roskomnadzor zawsze zaczyna od przeglądu „negatywnych publikacji” dotyczących Putina. W swoich działaniach pracownicy regulatora kierują się listą „destabilizujących tematów”. Jedna z nich, pochodząca z marca br., miała zawierać takie kwestie jak np.:

  • presja sankcji;
  • relacja z działalności antykremlowskiej opozycji;
  • krytyka rosyjskich urzędników;
  • naruszenia integralności terytorialnej Rosji;
  • agresja zagraniczna;
  • zniekształcenia historii II wojny światowej – prozachodnie interpretacje jej wyników i przebiegu.

Dziennikarze wskazują, że monitoringiem objęte są możliwie wszystkie środki masowego przekazu (tradycyjne media, platformy społecznościowe, blogi itd.). Wyjątek stanowią te, które zostały objęte kategorią „propaństwowe”. 

Czytaj też

„Propaganda” i „miękka siła”

Dalej Roskomnadzor dzieli je według dwóch kategorii: „propaganda” i „miękka siła”. Jak mają pokazywać udostępnione przez DDoSecrets dane, każdy raport stworzony przez regulatora dotyczący „przypadków destabilizacji społeczeństwa” uwzględnia wspomniane kryteria. 

Według regulatora pod pojęciem „propaganda” znajdują się zasoby, które opierają się na technice powtarzania najprostszych i najbardziej zrozumiałych twierdzeń. Z kolei „miękka siła” oznacza treści mające na celu wpłynięcie na postawy jednostek – zazwyczaj są to portale, serwisy czy konta liderów opinii, które nie naruszają bezpośrednio rosyjskich przepisów.

Czytaj też

Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture.

Komentarze

    Czytaj także