Polityka i prawo

Big Techy pozywają stan Kalifornii do sądu. Chodzi o prawo chroniące dzieci w internecie

Fot. Brad Flickinger/Wikimedia Commons/CC 2.0

Branża technologiczna pozywa stan Kalifornia za prawo chroniące dzieci w internecie. Jej zdaniem narusza ono pierwszą poprawkę do Konstytucji USA, a także... samo w sobie stwarza zagrożenie dla najmłodszych. Regulacja nie weszła nawet jeszcze w życie.

Kalifornia to pierwszy stan, który postanowił wziąć ochronę dzieci przed niebezpieczeństwami online w karby regulacji. Do 2024 roku ma tam wejść w życie nowe prawo, które przenosi część odpowiedzialności za szkodliwe treści online na firmy technologiczne, dostarczające np. usługi platform społecznościowych.

Ustawa znana jako Age-Appropriate Design Code Act, jak tłumaczy serwis Ars Technica, ma zmusić Big Techy do takiego projektowania swoich produktów i usług, aby bezpieczeństwo dzieci było niejako wbudowane w nie już od etapu projektu.

Nowe prawo będzie wprowadzało m.in. mechanizm weryfikacji wieku i ograniczenia w działaniu takich funkcji, jak autoodtwarzanie treści lub możliwość wyszukiwania kont nieletnich użytkowników przez inne osoby.

Czytaj też

Obstrukcja branży

Firmy technologiczne, w tym giganci tacy jak Meta, Google czy TikTok, zrzeszone w ramach organizacji branżowej NetChoice, zdecydowały się pozwać stan Kalifornia, aby zablokować wejście w życie wspomnianej wcześniej regulacji.

Zdaniem organizacji, kalifornijskie prawo może być niekonstytucyjne i naruszać zapisy pierwszej poprawki do Konstytucji USA, a także samo w sobie stwarzać zagrożenie dla bezpieczeństwa dzieci. Jak to możliwe?

NetChoice argumentuje, że regulacja daje stanowi „niekontrolowaną możliwość wymuszania decyzji co do moderacji treści" przez zapisy, które są nieostre i pozostawiają bardzo wiele miejsca na interpretację (chodzi tu o treści uznawane za szkodliwe dla dzieci, które nie zostały ściśle zdefiniowane w ustawie – red.).

Branża sprzeciwia się również obowiązkowi publikowania przez firmy technologiczne oceny skutków dla ochrony danych osobowych, której częścią ma być audyt ryzyka z punktu widzenia danych dzieci oraz deklaracja względem metod, jakie mają zostać użyte, aby je chronić każdorazowo przed wdrożeniem nowych funkcji w usługach i produktach.

Dokumenty te miałyby być opublikowane przez firmy pierwszy raz przed wejściem nowego prawa w życie (zaplanowanym na lipiec 2024 roku).

Czytaj też

Ochrona dzieci to cenzura?

W opinii NetChoice, nowe prawo narzuca na firmy technologiczne również obowiązek stania się cenzorem treści w internecie i samodzielnej oceny tego, które materiały mogą być szkodliwe dla dzieci, a które nie.

Stawką są w tym wypadku „miażdżące kary finansowe", które grożą spółkom za naruszenia prawa, przekraczające nawet 20 mld dolarów – czytamy w materiale redakcji.

Zagrożeniem, zdaniem branży technologicznej, jest zbyt daleko idąca moderacja treści online oraz nieostre zapisy w nowym prawie.

Szkodliwe może okazać się również wprowadzenie mechanizmów weryfikacji wieku, które wymagać będą od firm, ich zdaniem, gromadzenia jeszcze większych ilości danych na temat osób nieletnich, niż to ma miejsce obecnie.

Firmy technologiczne domagają się od sądu zablokowania wdrożenia nowego prawa.

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected]

Komentarze

    Czytaj także