- WIADOMOŚCI
Francja zamyka drzwi przed głosem Kremla
Autor. CyberDefence24/Canva
Francja przez lata tolerowała obecność rosyjskiej propagandy, uznając, że demokracja powinna odpowiadać na nią argumentami, a nie administracyjnymi zakazami. Sprawa Xenii Fedorowej pokazuje jednak, że ta doktryna właśnie się kończy. Była szefowa RT France, a później komentatorka CNews, Europe 1 i JDNews została uznana za zagrożenie.
Nakaz wydalenia bez przymusowej deportacji
29 lipca br. francuskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wydało wobec Xenii Fedorowej, byłej dyrektor RT France, ministerialny nakaz natychmiastowego wydalenia z kraju.
Libération podało, że – według uzasadnienia decyzji – jej zachowanie „narusza podstawowe interesy państwa”, a dalsza obecność we Francji stanowi „szczególnie poważne i aktualne zagrożenie dla porządku publicznego”.
Taką samą podstawę decyzji przytoczył Le Monde.
Z treści nakazu, opisanego przez La Chaîne Parlementaire – Assemblée nationale, wynika, że francuskie władze uznały Fedorową za przekaźnik kampanii dezinformacyjnych kierowanych przez władze rosyjskie.
Według administracji, rozpowszechniane przez nią narracje miały służyć manipulowaniu opinią publiczną, podważaniu zaufania obywateli do instytucji oraz destabilizowaniu porządku publicznego we Francji.
Są to zarzuty zawarte w uzasadnieniu decyzji administracyjnej, a nie ustalenia wynikające z prawomocnego wyroku sądowego.
Rosyjska agentka wpływu
Według brytyjskiego dziennika The Times, francuskie służby wywiadowcze miały ostrzegać ministrów, że była szefowa RT France jest „agentką wpływu Kremla”.
W pierwszych komunikatach podawano, że Fedorowa została objęta dozorem administracyjnym, ograniczona do obszaru paryskiego i zobowiązana do regularnego zgłaszania się na komisariacie. Do takich obowiązków odwołał się także paryski sąd administracyjny, rozpatrując jej pilny wniosek.
3 sierpnia adwokat Fedorowej, Emmanuel Piwnica poinformował jednak, że jego klientka znajdowała się już za granicą na urlopie, kiedy dowiedziała się o podjętych wobec niej środkach. Prawnik zapowiedział, że nie wróci do Francji, dopóki nakaz wydalenia nie zostanie zawieszony albo uchylony.
Nie doszło zatem do klasycznej, przymusowej deportacji, podczas której cudzoziemiec zostaje zatrzymany, doprowadzony do samolotu lub granicy i fizycznie usunięty z kraju.
W chwili, gdy Fedorową poinformowano o nakazie, przebywała już poza Francją. Nie należy więc pisać, że została zatrzymana i przymusowo deportowana.
Zgodne ze stanem faktycznym jest stwierdzenie, że Francja wydała wobec niej nakaz wydalenia, który nie musiał zostać wykonany siłą, ponieważ zainteresowana znajdowała się za granicą.
Fedorowa nie może wrócić do Francji
Nie oznacza to jednak, że decyzja jest pozbawiona skutków.
Zgodnie z informacjami francuskiego serwisu administracji publicznej Service-Public.fr, obowiązujący nakaz wydalenia skutkuje zakazem powrotu cudzoziemca na terytorium francuskie.
Dopóki decyzja wobec Fedorowej pozostaje w mocy, nie może ona zatem legalnie powrócić do Francji i kontynuować tam dotychczasowej działalności. Nakaz w praktyce pozbawia ją również możliwości korzystania z francuskiego dokumentu pobytowego i wykonywania pracy na terytorium kraju.
3 sierpnia paryski sąd administracyjny odrzucił wniesiony przez Fedorową pilny wniosek w trybie référé-liberté, dotyczący zarówno nakazu wydalenia, jak i zamrożenia jej aktywów.
La Chaîne Parlementaire – Assemblée nationale wyjaśniła, że sędzia nie rozstrzygał jeszcze, czy zastosowane środki są zgodne z prawem. Uznał jedynie, że obrona nie wykazała „skrajnej pilności”, wymaganej do wydania orzeczenia w tym szczególnym trybie w ciągu 48 godzin.
Odrzucenie pierwszego wniosku nie zamyka Fedorowej drogi prawnej. Sąd zaznaczył, że może ponownie zwrócić się do sędziego rozpatrującego pilne sprawy, jeżeli dokładniej wykaże szczególne okoliczności swojej sytuacji.
Może też wystąpić o zawieszenie wykonania decyzji w innym trybie oraz zaskarżyć nakaz wydalenia i zamrożenie aktywów w postępowaniu dotyczącym istoty sprawy. Jej adwokat zapowiedział dalsze kwestionowanie decyzji.
Na obecnym etapie należy więc wyraźnie rozróżnić trzy kwestie:
- Francuskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wydało wobec Fedorowej obowiązujący nakaz wydalenia.
- Fedorowa nie została jednak przymusowo deportowana, ponieważ w chwili powiadomienia przebywała już za granicą.
- Paryski sąd administracyjny odrzucił jej pierwszy pilny wniosek z przyczyn proceduralnych, ale nie rozstrzygnął jeszcze ostatecznie, czy nakaz wydalenia i zamrożenie aktywów były legalne oraz proporcjonalne.
Od państwowej telewizji Rosji do francuskich mediów
Xenia Fedorova nie była przypadkową komentatorką prezentującą prorosyjskie poglądy.
Od 2017 roku kierowała francuskim oddziałem telewizji RT, finansowanej i kontrolowanej przez państwo rosyjskie. To właśnie pod jej kierownictwem RT France budowała pozycję na francuskim rynku, przedstawiając się jako alternatywa wobec mediów głównego nurtu.
Już w maju 2017 roku Emmanuel Macron określił RT i Sputnik nie jako zwykłe redakcje, lecz jako narzędzia wpływu, propagandy i rozpowszechniania nieprawdziwych informacji.
W czerwcu 2026 roku, gdy ponownie zapytano go o Fedorową, francuski prezydent potwierdził, że nie zmienił swojej oceny jej działalności.
Historię narastającego konfliktu między francuskimi władzami a byłą szefową RT opisał m.in. Le Monde.
2 marca 2022 roku Rada Unii Europejskiej zawiesiła działalność nadawczą RT i Sputnika na obszarze Unii.
W oficjalnym komunikacie stwierdzono, że stacje pozostają pod stałą, bezpośrednią lub pośrednią kontrolą władz Federacji Rosyjskiej oraz odgrywają istotną rolę w uzasadnianiu agresji na Ukrainę i destabilizowaniu państw europejskich.
RT France zakończyła działalność we Francji na początku 2023 roku, ale Fedorowa nie zniknęła z tamtejszego życia publicznego.
Z czasem znalazła miejsce w mediach należących do biznesowego i politycznego otoczenia Vincenta Bollorégo. Regularnie występowała w CNews i Europe 1, publikowała w JDNews, a jej książkę „Bannie” wydała oficyna Fayard, również znajdująca się w orbicie medialnego koncernu Bollorégo.
Agencja Reutera zwróciła uwagę, że po likwidacji RT France Fedorowa zdołała przejść z oficjalnego medium rosyjskiego państwa do francuskiego systemu medialnego. Dzięki temu te same lub bardzo podobne narracje nie były już rozpowszechniane pod szyldem RT, lecz w legalnie działających francuskich telewizjach, radiu i prasie.
Zobacz też 
Francuski paradoks: dziesięcioletnia karta pobytu
Szczególnie kłopotliwy dla francuskich władz okazał się fakt, że w 2024 roku Fedorowa otrzymała kartę pobytu ważną przez dziesięć lat.
Pierwsze zezwolenie przyznano jej jeszcze w 2017 roku w związku z kierowaniem RT France. Po likwidacji stacji administracja odnowiła dokument, mimo trwającej wojny, unijnych sankcji wobec RT i publicznych oskarżeń o szerzenie rosyjskiej dezinformacji.
Le Monde opisał konsternację administracji, która z jednej strony określała ją mianem przekaźnika Kremla, a z drugiej pozwoliła jej przez kolejną dekadę mieszkać i pracować we Francji.
Minister spraw zagranicznych Jean-Noël Barrot nazywał Fedorową „patentowaną propagandystką”, która służy dezinformacji Kremla.
Jednocześnie podkreślał, że demokracja pozwala nawet na głoszenie nieprawdy, a legalność pobytu należy oceniać zgodnie z procedurami państwa prawa. Tę wcześniejszą postawę dokumentuje oficjalna strona francuskiego Ministerstwa Europy i Spraw Zagranicznych w zapisie rozmowy.
Jeszcze 11 czerwca br. premier Sébastien Lecornu mówił wprost, że samo szerzenie propagandy lub prezentowanie poglądów, z którymi władze się nie zgadzają, nie może automatycznie uzasadniać zakazu działalności ani wydalenia. Za „czerwoną linię” uznał jednak naruszenie podstawowych interesów narodu.
29 lipca Ministerstwo Spraw Wewnętrznych stwierdziło w nakazie wydalenia, że działalność Fedorowej właśnie w takie interesy godzi.
Nie poglądy, lecz działalność wpływu
Najważniejszym elementem sprawy jest sposób, w jaki francuskie państwo zakwalifikowało aktywność Fedorowej. Nie przedstawiono jej po prostu jako osoby wypowiadającej się przychylnie o Władimirze Putinie.
W uzasadnieniu nakazu wskazano, że poprzez konsekwentne rozpowszechnianie określonych narracji włączała się w kampanie dezinformacyjne sterowane przez rosyjskie władze.
Fedorowa powtarzała m.in., że Zachód sprowokował wojnę na Ukrainie, Rosja działała w odpowiedzi na ekspansję NATO, pomoc wojskowa dla Kijowa jedynie przedłuża konflikt, a polityka Emmanuela Macrona prowadzi Francję w stronę bezpośredniej wojny z Moskwą.
Samo wyrażanie podobnych poglądów nie jest we Francji zakazane. Władze uznały jednak, że ich systematyczne prezentowanie przez byłą szefową państwowej rosyjskiej telewizji, w połączeniu z jej pozycją medialną i ingerowaniem w debatę polityczną, tworzy zagrożenie wykraczające poza zwykłą publicystykę.
Obecny minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez stwierdził, że nakaz został szczegółowo uzasadniony licznymi wypowiedziami Fedorowej dotyczącymi Ukrainy, odpowiedzialności Rosji i zaangażowania Francji.
Według niego komentatorka miała niemal słowo w słowo powtarzać oficjalny przekaz Kremla i wprowadzać go bezpośrednio do francuskiej debaty politycznej.
Nie jest to jednak równoznaczne z publicznym udowodnieniem, że Fedorowa była funkcjonariuszką rosyjskiego wywiadu albo wykonywała tajne polecenia służb specjalnych.
Francuskie władze używają kategorii przekaźnika propagandy i uczestniczki operacji wpływu. Określanie jej bez zastrzeżeń mianem rosyjskiego szpiega lub oficera służb wykraczałoby poza ujawnione dotychczas dowody.
Finansowe odcięcie od systemu
Dzień po wydaniu nakazu wydalenia Francja zastosowała drugi środek: zamrożenie aktywów Fedorowej na sześć miesięcy.
Oficjalne rozporządzenie z 30 lipca, opublikowane przez Légifrance, obejmuje należące do niej środki oraz zasoby gospodarcze, a także majątek podmiotów przez nią kontrolowanych lub działających na jej polecenie.
Przez sześć miesięcy zabronione jest również bezpośrednie lub pośrednie przekazywanie jej funduszy i zasobów ekonomicznych.
Ministerstwo Gospodarki tłumaczyło, że działanie ma zapobiec kolejnym aktom ingerencji. Nie jest to więc zwykłe uzupełnienie decyzji migracyjnej, lecz sankcja uderzająca w zdolność dalszego organizowania i finansowania działalności na terenie Francji.
Taki model działania ma znaczenie precedensowe. Najpierw Unia Europejska blokowała kanały należące do rosyjskiego państwa. Teraz Francja zastosowała środki personalne wobec osoby, która po zamknięciu oficjalnego medium przeniosła rosyjskie narracje do lokalnego systemu medialnego.
Cenzura czy samoobrona państwa?
Fedorowa przedstawiła decyzję jako próbę wprowadzenia politycznej cenzury.
W oświadczeniu opisanym przez Anadolu Ajansı przekonywała, że rząd uznał za zagrożenie jej publiczne wypowiedzi w CNews, Europe 1 i JDNews. Zarzuciła władzom zwalczanie opinii niezgodnych z oficjalnym przekazem oraz tworzenie atmosfery akceptowanej publicznie „rusofobii”.
W jej obronie wystąpiły grupy Canal+ i Lagardère. Wspólne oświadczenie głosiło, że wolności słowa nie broni się wyłącznie wtedy, gdy prezentowane opinie są powszechnie akceptowane. Zdaniem pracodawców Fedorowej, decyzja uderza w pluralizm debaty publicznej.
Podobne stanowisko zajął Robert Ménard, współzałożyciel Reporterów bez Granic. W tekście opublikowanym przez Le Journal du Dimanche oświadczył, że uważa ją za przekaźnik propagandy Kremla, a jej twierdzenia za kłamliwe.
Jednocześnie argumentował, że Fedorowa nie została skazana za przestępstwo, a demokracja powinna odpierać propagandę w otwartej debacie, zamiast usuwać jej autora z kraju.
Decyzja wobec Xenii Fedorowej wywołała też sprzeciw części francuskiej prawicy.
Nicolas Dupont-Aignan stwierdził, że jej wydalenie oznacza ustanowienie „przestępstwa opinii”. Philippe de Villiers uznał decyzję władz za nielegalną i również przedstawiał ją jako formę karania za poglądy.
Thierry Mariani ocenił natomiast, że we Francji „cofa się wolność opinii”. Z kolei Les Patriotes, ugrupowanie kierowane przez Floriana Philippota, określiło działania wobec Fedorowej jako próbę cenzury i ograniczenia wolności słowa.
Po przeciwnej stronie znaleźli się politycy centrum i lewicy, m.in. Arthur Delaporte, Nathalie Loiseau i Laurence Rossignol, którzy twierdzili, że państwo nie ma obowiązku zapewniać swobody działania osobie uczestniczącej w wojnie hybrydowej prowadzonej przez agresywne mocarstwo.
Zobacz też 
Dlaczego właśnie teraz?
Moment podjęcia decyzji nie jest przypadkowy. Francja zbliża się do wyborów prezydenckich w 2027 roku.
Rosyjskie operacje wpływu nie muszą obecnie polegać na prowadzeniu jednej wielkiej kampanii sterowanej bezpośrednio z Moskwy. Skuteczniejszy jest zdecentralizowany ekosystem lokalnych mediów, komentatorów, influencerów, polityków i organizacji, którzy rozpowszechniają zgodne z interesami Kremla narracje, nie zawsze pozostając w formalnym związku z rosyjskimi instytucjami.
Robert Lansing Institute ocenił, że decyzja Paryża oznacza przejście od blokowania rosyjskich instytucji medialnych do uderzania w indywidualnych operatorów, pośredników i wpływowych komentatorów.
Celem ma być ograniczenie rosyjskich możliwości działania przed wejściem kampanii wyborczej w najintensywniejszą fazę.
Podobną interpretację przedstawiła stacja telewizyjna ARTE, która wskazała, że jednym z głównych elementów sprawy jest możliwość oddziaływania na wybory prezydenckie przez osobę oskarżaną o przekazywanie kampanii dezinformacyjnych władz rosyjskich.
Polityczna granica czeka na ocenę sądu
Sprawa Xenii Fedorowej może mieć znaczenie wykraczające poza los jednej rosyjskiej komentatorki. Francuskie władze po raz pierwszy zastosowały równocześnie środki migracyjne i finansowe wobec byłej szefowej RT France, uznając jej późniejszą działalność medialną za zagrożenie dla podstawowych interesów państwa.
Decyzja wpisuje się w szersze zaostrzenie podejścia do zagranicznych operacji wpływu, nie oznacza jednak jeszcze ustanowienia trwałego precedensu prawnego ani przyjęcia formalnej doktryny pozwalającej wydalać cudzoziemców za rozpowszechnianie przekazu zgodnego z interesami obcego państwa.
Granica między chronioną wolnością wypowiedzi a działalnością uznaną przez administrację za element zagranicznej operacji wpływu została na razie wyznaczona politycznie.
Paryski sąd administracyjny odrzucił pilny wniosek Fedorowej z powodu niewykazania szczególnej pilności, lecz nie ocenił jeszcze zasadności zarzutów ani proporcjonalności zastosowanych środków.
Dopiero rozstrzygnięcie sprawy co do istoty pokaże, czy francuskie władze przedstawiły materiał wystarczający do uzasadnienia wydalenia i zamrożenia aktywów, czy też zbyt szeroko potraktowały pojęcie zagrożenia dla podstawowych interesów państwa.
Zobacz też 





Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].
Wybrane okazje dla Ciebie