- WIADOMOŚCI
- WYWIADY
Jak skutecznie odpowiadać na działania Kremla? „Rosyjski aparat wpływu ma swoje słabości”
Autor. CyberDefence24/Canva
Sojusz INFO OPS rozwija model aktywnej obrony, który ma nie tylko identyfikować rosyjskie operacje wpływu, ale również ograniczać ich skuteczność i zwiększać koszty działania przeciwnika. Organizacja monitoruje kremlowski aparat informacyjny, analizuje jego słabości i deklaruje stosowanie środków, których szczegóły pozostają niejawne.
- Aktywna obrona ma odbierać przeciwnikowi inicjatywę, zmuszać go do korekty działań i ograniczać swobodę prowadzenia operacji wpływu.
- Sojusz INFO OPS analizuje zarówno rosyjskie przekazy kierowane za granicę, jak i sytuację wewnętrzną Federacji Rosyjskiej oraz wrażliwości aparatu propagandowego Kremla.
- Organizacja łączy analizę, budowanie odporności i aktywną odpowiedź, zachowując strategiczną niejednoznaczność w zakresie metod operacyjnych.
Rosyjskie operacje informacyjne nie ograniczają się do rozpowszechniania pojedynczych fałszywych treści, ale stanowią element długotrwałej presji strategicznej na państwa demokratyczne.
Zdaniem Sojuszu INFO OPS samo opisywanie zagrożeń nie wystarcza, dlatego rozpoznanie działań przeciwnika powinno prowadzić do odpowiedzi ograniczającej ich skuteczność.
Istotnym elementem tego podejścia jest monitorowanie rosyjskiego środowiska informacyjnego oraz identyfikowanie napięć między propagandowym obrazem siły a rzeczywistymi kosztami wojny i problemami wewnętrznymi.
O aktywnej obronie, odstraszaniu informacyjnym i działaniach wobec rosyjskiego aparatu wpływu rozmawiamy z rzecznikiem prasowym Sojuszu INFO OPS, który ze względu na charakter prowadzonych działań woli pozostać anonimowy.
Sojusz INFO OPS - co to takiego?
Mikołaj Rogalewicz, CyberDefence24: Sojusz INFO OPS jest przedstawiany jako międzynarodowa struktura współpracy organizacji i ekspertów zajmujących się przeciwdziałaniem operacjom informacyjnym, psychologicznym i wpływu. Brzmi to jak coś więcej niż klasyczna inicjatywa analityczna. Czym w istocie jest Sojusz po dwóch latach działalności?
Rzecznik Sojuszu INFO OPS: Sojusz INFO OPS powstał z przekonania, że państwa demokratyczne, społeczeństwa obywatelskie i środowiska eksperckie nie mogą ograniczać się wyłącznie do biernego opisywania zagrożeń informacyjnych. Rosyjskie, białoruskie czy szerzej — autorytarne — operacje wpływu nie są incydentami. To stały element presji strategicznej prowadzonej przeciwko państwom, społeczeństwom, instytucjom i procesom decyzyjnym.
Dlatego Sojusz jest strukturą praktycznej współpracy. Łączy kompetencje analityczne, eksperckie, komunikacyjne i operacyjne. Z jednej strony rozpoznajemy mechanizmy wrogiego oddziaływania, z drugiej — rozwijamy modele aktywnej obrony, które mają realnie ograniczać skuteczność przeciwnika. Nie jesteśmy wyłącznie obserwatorami. Interesuje nas wpływ na środowisko operacyjne, a nie tylko jego opis.
Czym jest aktywna obrona?
Pojęcie „aktywnej obrony” pojawia się coraz częściej, ale bywa rozumiane bardzo różnie. Jak definiuje je Sojusz INFO OPS?
Aktywna obrona to zdolność do takiego reagowania na wrogie operacje informacyjne, aby przeciwnik nie miał monopolu inicjatywy. Obrona bierna polega na tym, że czekamy, aż przeciwnik rozpowszechni narrację, a następnie próbujemy ją prostować. Aktywna obrona działa wcześniej, głębiej i szerzej.
Obejmuje rozpoznanie intencji, identyfikację wzorców, przewidywanie kierunków ataku, przygotowanie odporności odbiorców, neutralizację narracji oraz działania, które zwiększają koszt prowadzenia operacji przez adwersarza. Dotyczy to również rosyjskiego środowiska informacyjnego, w którym Kreml prowadzi ciągłą walkę o kontrolę percepcji własnego społeczeństwa. W tym sensie Rosja nie jest wyłącznie źródłem zagrożenia. Jest również przestrzenią, w której aparat wpływu Kremla ma własne ograniczenia, lęki i wrażliwości.
Nie chodzi o prostą reakcję propagandową ani o kopiowanie metod Kremla. Chodzi o profesjonalne zarządzanie środowiskiem informacyjnym w taki sposób, aby przeciwnik tracił swobodę działania. Aktywna obrona ma sprawić, że operacje wpływu stają się dla niego droższe, bardziej ryzykowne, mniej przewidywalne i mniej skuteczne.
Czyli Sojusz nie tylko analizuje rosyjską propagandę, ale również podejmuje działania wobec adwersarza?
Sama analiza jest konieczna, ale niewystarczająca. Jeżeli rozpoznajemy operację wpływu, widzimy jej cele, kierunki oddziaływania, emocje, które ma wywołać, oraz decyzje, które ma opóźnić lub zablokować, to naturalnym kolejnym krokiem jest działanie. Aktywna obrona oznacza, że diagnoza musi zostać przełożona na efekt.
Dotyczy to także działań prowadzonych wobec rosyjskiego aparatu wpływu i rosyjskojęzycznego środowiska informacyjnego. Uważnie obserwujemy, jakie tematy Kreml musi wyciszać, które wydarzenia musi tłumaczyć, gdzie zmienia język, a gdzie próbuje nadpisywać rzeczywistość narracją o sile, kontroli i jedności. Te obserwacje mają znaczenie praktyczne. Pozwalają rozumieć, gdzie rosyjska propaganda jest rzeczywiście silna, a gdzie tylko odtwarza rytuał siły.
Nie będę mówił o szczegółach metod, kanałów, procedur ani konkretnych środków. To byłoby nieodpowiedzialne. Mogę jednak powiedzieć, że Sojusz rozwija i stosuje różne formy aktywnego oddziaływania wobec aparatu wpływu przeciwnika. Ich celem jest ograniczanie skuteczności rosyjskich operacji, zmuszanie adwersarza do korekt, odbieranie mu tempa, ujawnianie niespójności jego przekazu i budowanie środowiska, w którym działania wrogie nie pozostają bezkosztowe.
Zobacz też 
Jak nakładać koszt w środowisku informacyjnym?
Używa Pan sformułowania „nakładanie kosztu na przeciwnika”. Co ono oznacza w środowisku informacyjnym?
W środowisku informacyjnym koszt nie zawsze ma charakter materialny. Może nim być utrata wiarygodności, konieczność zmiany narracji, spalenie schematu działania, skrócenie żywotności przekazu, utrata zaufania odbiorców, ujawnienie manipulacji albo przymus tłumaczenia własnych sprzeczności. Przeciwnik, który musi stale improwizować, reagować na demaskowanie własnych mechanizmów i korygować operacje, traci energię oraz tempo.
W przypadku Rosji ten koszt ma jeszcze jeden wymiar. Kreml prowadzi działania informacyjne na zewnątrz, ale jednocześnie musi utrzymywać stabilność narracyjną wewnątrz państwa. Musi maskować koszty wojny, racjonalizować straty, tłumaczyć niepowodzenia, utrzymywać obraz sprawczości i neutralizować sygnały, które mogłyby podważyć zaufanie do państwa, armii lub przywództwa. Jeżeli aktywna obrona powoduje, że aparat wpływu musi zużywać zasoby na obronę własnego obrazu rzeczywistości, to jest to realny koszt.
Odstraszanie informacyjne nie polega wyłącznie na groźbie odpowiedzi. Polega na tym, że adwersarz zaczyna kalkulować ryzyko. Jeżeli wie, że jego działania są monitorowane, analizowane i mogą spotkać się z aktywną, inteligentną odpowiedzią, traci komfort działania. A komfort działania jest jednym z najważniejszych zasobów aparatu propagandy.
Czy to oznacza, że Sojusz INFO OPS prowadzi działania odstraszające?
Tak, ale trzeba rozumieć odstraszanie szerzej niż w klasycznym ujęciu militarnym. W obszarze informacyjnym odstraszanie polega na budowaniu przekonania, że operacje wpływu nie będą tanie, bezpieczne ani niewidoczne. Przeciwnik powinien zakładać, że jego działania zostaną rozpoznane, opisane, zneutralizowane, a w określonych warunkach również obrócone przeciwko jego własnej wiarygodności.
Odstraszanie ma trzy wymiary. Pierwszy to rozpoznanie — przeciwnik wie, że jest obserwowany. Drugi to odporność — przeciwnik widzi, że jego przekaz nie działa tak łatwo, jak zakładał. Trzeci to aktywna odpowiedź — przeciwnik rozumie, że jego operacje mogą wywołać konsekwencje dla niego samego. Nie musimy tych konsekwencji szczegółowo opisywać. W wielu przypadkach wystarczy, że adwersarz wie, iż one istnieją.
W odniesieniu do Rosji odstraszanie informacyjne oznacza również odbieranie Kremlowi pewności, że może bezkarnie eksportować chaos, jednocześnie utrzymując pozór pełnej kontroli wewnętrznej. To ważny element aktywnej obrony. Federacja Rosyjska bardzo dużo inwestuje w obraz własnej odporności, jedności i nieuchronności zwycięstwa. Każda operacja wpływu Kremla opiera się na założeniu, że ten obraz będzie stabilny. My uważamy, że trzeba go analizować, testować i tam, gdzie jest to uzasadnione — podważać jego propagandową spójność.
Kreml ma własne lęki i wrażliwości
Czy Sojusz monitoruje sytuację wewnętrzną w Rosji?
Tak. Ściśle monitorujemy sytuację w Federacji Rosyjskiej, szczególnie te obszary, które mają znaczenie dla rosyjskiego aparatu wpływu, stabilności narracyjnej Kremla i jego zdolności do prowadzenia operacji informacyjno-psychologicznych. Interesuje nas nie tylko to, co rosyjska propaganda mówi na zewnątrz, ale również to, co musi tłumaczyć własnemu społeczeństwu.
To bardzo istotne. Operacje zewnętrzne Rosji są silnie powiązane z jej sytuacją wewnętrzną: nastrojami społecznymi, zmęczeniem wojną, problemami gospodarczymi, konfliktami elit, napięciami regionalnymi, kultem siły, obrazem armii, wizerunkiem przywództwa i koniecznością maskowania kosztów agresji. Jeżeli chce się rozumieć rosyjską propagandę kierowaną do Polski, Ukrainy, państw bałtyckich czy Zachodu, trzeba rozumieć również to, czego Kreml obawia się we własnym społeczeństwie.
Rosja jest dla nas nie tylko nadawcą wrogich narracji. Jest również środowiskiem, w którym te narracje są produkowane, testowane, korygowane i bronione. Monitorowanie tego środowiska pozwala lepiej rozumieć, kiedy Kreml czuje się pewnie, kiedy improwizuje, kiedy wzmacnia przekaz represyjny, a kiedy próbuje przykryć wydarzenia niewygodne dla własnego społeczeństwa. To wiedza, która ma znaczenie nie tylko analityczne, ale także praktyczne.
Czy te wrażliwości mogą być wykorzystywane w aktywnej obronie?
Aktywna obrona polega między innymi na rozumieniu, gdzie przeciwnik jest rzeczywiście silny, a gdzie jedynie buduje pozór siły. Rosyjski aparat wpływu bardzo często produkuje obraz pełnej kontroli, determinacji, społecznej jedności i nieuchronności zwycięstwa. W praktyce ten obraz wymaga ciągłego podtrzymywania, maskowania sprzeczności i tłumienia sygnałów, które mogłyby zaburzyć oficjalną narrację.
Tak, rosyjskie wrażliwości mają znaczenie w aktywnej obronie. Nie oznacza to jednak, że będziemy publicznie wskazywać, które z nich są dla nas najistotniejsze, jak są analizowane i w jaki sposób mogą być uwzględniane w działaniach. To byłoby operacyjnie nierozsądne. Można natomiast powiedzieć, że każdy system propagandowy ma własne punkty napięcia: między deklaracją a rzeczywistością, między obrazem siły a kosztami wojny, między obietnicą stabilności a doświadczeniem obywateli, między narracją o zwycięstwie a faktami, których nie da się bez końca ukrywać.
Naszym zadaniem jest rozpoznawanie tych sprzeczności i projektowanie odpowiedzi, które ograniczają zdolność przeciwnika do swobodnego zarządzania percepcją. Czasem oznacza to demaskowanie fałszywych narracji. Czasem pokazywanie niespójności między deklaracjami a rzeczywistością. Czasem wzmacnianie świadomości odbiorców, że mają do czynienia z operacją psychologiczną, a nie zwykłą informacją. Czasem natomiast są to działania, których nie będziemy publicznie opisywać, ponieważ ich skuteczność zależy od dyskrecji.
Mówi Pan wprost o działaniach w rosyjskim środowisku informacyjnym. Czy to nie jest ryzykowne?
Ryzykowne byłoby udawanie, że rosyjskie środowisko informacyjne nie ma znaczenia. To właśnie tam Kreml produkuje znaczną część uzasadnień dla własnej polityki, tam testuje język przemocy, tam buduje obraz Zachodu jako wroga i tam próbuje utrzymać przekonanie, że wojna jest konieczna, sprawiedliwa i zwycięska. Jeżeli chcemy przeciwdziałać rosyjskim operacjom wpływu, musimy rozumieć również ich zaplecze wewnętrzne.
Nie oznacza to, że będziemy publicznie opowiadać o konkretnych działaniach, środkach czy kierunkach oddziaływania. Przeciwnie — im większe znaczenie ma dany obszar, tym większa musi być dyscyplina informacyjna. Możemy mówić o zasadzie: Sojusz monitoruje Rosję, analizuje jej wrażliwości informacyjne i uwzględnia je w modelach aktywnej obrony. Nie będziemy jednak dostarczać przeciwnikowi szczegółów, które pozwoliłyby mu lepiej chronić własny aparat wpływu.
Aktywna obrona nie może stać się propagandą
W jaki sposób można prowadzić taką aktywną obronę, nie przekraczając granicy między obroną a propagandą?
To kluczowe pytanie. Nie kopiujemy rosyjskich metod. Nie budujemy systemu kłamstwa. Nie tworzymy fałszywych rzeczywistości. Nie zastępujemy jednej propagandy drugą. Różnica między aktywną obroną a propagandą polega na standardach, intencji i odpowiedzialności.
Autorytarne operacje wpływu opierają się na manipulacji, zastraszaniu, fałszywej atrybucji, cynicznym wykorzystywaniu emocji i niszczeniu zaufania. Aktywna obrona w naszym rozumieniu opiera się na rozpoznaniu, prawdzie, analizie, odporności i świadomym ograniczaniu skuteczności wrogiego oddziaływania. To nie oznacza naiwności. Oznacza profesjonalizm.
Można działać zdecydowanie i jednocześnie odpowiedzialnie. Można wywierać presję na aparat wpływu przeciwnika, nie stając się jego lustrzanym odbiciem. Można stosować środki aktywne, ale w granicach prawa, etyki i bezpieczeństwa partnerów. Właśnie dlatego tak dużą wagę przywiązujemy do oceny ryzyka, kontroli informacji i ochrony skuteczności działań.
Czyli nie wszystko, co robi Sojusz, będzie publiczne?
Oczywiście. W bezpieczeństwie informacyjnym pełna transparentność może być szkodliwa. Publicznie mówimy o celach, standardach, logice działania i kierunkach aktywności. Nie ujawniamy natomiast szczegółów operacyjnych, procedur, sposobów doboru momentu, środków, kanałów, wskaźników skuteczności ani konkretnych podatności, które obserwujemy po stronie adwersarza.
To dotyczy szczególnie działań związanych z Rosją. Jeżeli monitorujemy wrażliwości rosyjskiego aparatu wpływu, analizujemy jego błędy, napięcia i słabe punkty narracyjne, nie będziemy omawiać tego w sposób, który ułatwiłby Kremlowi adaptację. Skuteczność aktywnej obrony wymaga dyskrecji. W tej dziedzinie nie każde skuteczne działanie powinno mieć formę komunikatu prasowego.
To nie jest budowanie tajemniczości dla samej tajemniczości. To ochrona efektywności. Gdybyśmy szczegółowo opowiadali, jak rozpoznajemy określone wrażliwości, jak je analizujemy i w jaki sposób dobieramy odpowiedź, dostarczalibyśmy rosyjskiemu aparatowi wpływu instrukcję adaptacji. Tego nie zrobimy.
Rosyjski aparat wpływu pod stałą obserwacją
Czy rosyjski aparat wpływu powinien zakładać, że jest stale obserwowany?
Powinien zakładać, że jest obserwowany stale, systemowo i wielowymiarowo. Monitorujemy rosyjskie przekazy, ekosystemy propagandowe, mechanizmy wzmacniania narracji, reakcje na wydarzenia kryzysowe, zmiany języka, adaptację przekazu oraz sposoby zarządzania emocjami odbiorców. Analizujemy nie tylko komunikaty, ale również ich rytm, moment, funkcję i relacje z innymi działaniami aparatu państwowego.
Szczególnie interesujące są momenty, w których rosyjski system komunikacyjny zaczyna się bronić: gdy musi tłumaczyć straty, minimalizować skutki ataków, odwracać uwagę od problemów wewnętrznych, przykrywać napięcia społeczne lub nagle zmieniać akcenty propagandowe. Takie sytuacje wiele mówią o realnych obawach Kremla.
Propaganda nie jest dla nas zbiorem pojedynczych tekstów. Jest systemem działania. Jeżeli rozumie się system, można dostrzec jego ograniczenia. Jeżeli dostrzega się ograniczenia, można budować odpowiedź, która nie tylko reaguje, ale również zmusza przeciwnika do obrony.
Jak wygląda taka odpowiedź w praktyce?
Odpowiem na poziomie logiki, nie techniki. Wyobraźmy sobie sytuację, w której rosyjska propaganda próbuje narzucić narrację, że NATO prowokuje wojnę, Polska jest narzędziem Waszyngtonu, Ukraina generuje chaos, a Zachód jest zmęczony i moralnie skompromitowany. To zestaw znanych linii perswazji. Obrona bierna ograniczyłaby się do prostowania każdego fałszu osobno. Aktywna obrona pyta: dlaczego ta narracja pojawia się teraz, kto ma być jej odbiorcą, jaką emocję ma wywołać, jaką decyzję ma opóźnić, jakie zaufanie ma zniszczyć i w którym miejscu można ograniczyć jej skuteczność.
W przypadku Rosji pytamy również: co ta narracja ma przykryć wewnętrznie, jaką słabość ma zamaskować, jaki koszt wojny ma zneutralizować, jaki lęk ma przekształcić w agresję wobec Zachodu i jaką sprzeczność ma zagłuszyć. To jest istota aktywnej obrony w rosyjskim kierunku. Nie chodzi tylko o reagowanie na to, co Kreml mówi do nas. Chodzi także o rozumienie, po co Kreml mówi to własnemu społeczeństwu.
Działanie może obejmować wzmocnienie odporności odbiorców, demaskowanie wzorca manipulacji, odebranie przeciwnikowi wiarygodności, pokazanie sprzeczności jego komunikacji, wsparcie partnerów regionalnych, przygotowanie instytucji na spodziewany kierunek ataku albo inne środki, których nie będziemy publicznie omawiać. Istotny jest efekt: przeciwnik ma tracić tempo, spójność i swobodę działania.
Wspomniał Pan o „innych środkach”. To dość celowo nieprecyzyjne.
Profesjonalna komunikacja o aktywnej obronie musi być selektywna. Możemy powiedzieć, że Sojusz stosuje zróżnicowane środki aktywne wobec adwersarza i jego aparatu wpływu. Możemy powiedzieć, że ich celem jest ograniczanie skuteczności operacji przeciwnika, wzmacnianie odporności sojuszników i nakładanie kosztu na działania wrogie. Możemy również powiedzieć, że rosyjski kierunek jest jednym z najważniejszych obszarów naszej uwagi, ponieważ to właśnie Rosja prowadzi jedne z najbardziej systemowych i agresywnych operacji informacyjno-psychologicznych przeciwko państwom demokratycznym.
Nie będziemy natomiast informować, jak dokładnie wygląda dobór tych środków, kiedy są stosowane, wobec jakich podatności i jak mierzymy ich efekty. Nie będziemy również publicznie potwierdzać szczegółowych założeń działań odnoszących się do rosyjskiego środowiska wewnętrznego. W tej dziedzinie nadmiar szczegółów nie buduje wiarygodności. Buduje ryzyko.
Czy można powiedzieć, że Sojusz testuje w praktyce nowe modele aktywnej obrony?
Tak. Testujemy modele, procedury i sposoby współpracy, które mają znaczenie w realnych warunkach presji informacyjnej. Nie chodzi o eksperymentowanie na społeczeństwach. Chodzi o sprawdzanie, które mechanizmy rozpoznania, ostrzegania, komunikacji, odporności i aktywnej odpowiedzi działają w praktyce, a które wymagają korekty.
Rosyjski aparat wpływu jest adaptacyjny, więc obrona również musi być adaptacyjna. Nie wystarczy raz napisać raportu ani raz opracować podręcznika. Każdy kryzys, każda kampania i każda próba manipulacji dostarcza danych o tym, jak działa przeciwnik i jak powinna działać odpowiedź. W tym sensie aktywna obrona jest procesem ciągłego uczenia się, a nie jednorazową reakcją.
Szczególne znaczenie ma tu analiza reakcji samej Rosji. Obserwujemy, jak aparat wpływu reaguje na presję, kiedy przyspiesza, kiedy milczy, kiedy zmienia narrację, kiedy próbuje rozproszyć uwagę, a kiedy przechodzi w tryb defensywny. Te zachowania są częścią obrazu sytuacji. Pozwalają ocenić, czy przeciwnik zachowuje inicjatywę, czy zaczyna ją tracić.
Opis zagrożenia to dopiero początek
Co odróżnia Sojusz INFO OPS od klasycznych organizacji zajmujących się dezinformacją?
Po pierwsze, patrzymy na dezinformację jako na element szerszej operacji wpływu, a nie jako pojedynczy fałszywy komunikat. Po drugie, łączymy analizę z praktyką aktywnej obrony. Po trzecie, działamy w logice międzynarodowej współpracy regionu, który od lat doświadcza rosyjskiej presji informacyjnej. Po czwarte, interesuje nas nie tylko opis zagrożenia, ale także efekt: czy udało się ograniczyć skuteczność przeciwnika, zwiększyć odporność odbiorców i podnieść koszt prowadzenia operacji przez adwersarza.
Wiele podmiotów opisuje dezinformację. To ważne. My jednak zakładamy, że opis jest początkiem działania, nie jego końcem. W warunkach konfrontacji informacyjnej ten, kto wyłącznie komentuje, bardzo często oddaje inicjatywę przeciwnikowi.
Istotna różnica polega również na tym, że analizujemy rosyjski aparat wpływu jako system powiązany z kondycją państwa rosyjskiego. Nie interesuje nas wyłącznie to, co Kreml mówi o Polsce, NATO czy Ukrainie. Interesuje nas także, dlaczego mówi to w danym momencie, jakie wewnętrzne napięcia próbuje przykryć i jakie efekty psychologiczne chce osiągnąć zarówno za granicą, jak i we własnym społeczeństwie.
Czy można zatem mówić o Sojuszu jako o podmiocie odstraszania informacyjnego?
Można mówić o Sojuszu jako o podmiocie budującym zdolności odstraszania informacyjnego i aktywnej obrony. To ważne rozróżnienie. Nie jesteśmy państwem, nie zastępujemy instytucji publicznych i nie przypisujemy sobie kompetencji, których nie mamy. Ale jako sieć ekspercka i operacyjna możemy wzmacniać ekosystem bezpieczeństwa: dostarczać rozpoznanie, budować odporność, wspierać partnerów, identyfikować wrogie operacje i rozwijać modele odpowiedzi, które ograniczają skuteczność adwersarza.
Odstraszanie w tym obszarze wymaga nie tylko siły państwa, lecz także zdolności społecznych, eksperckich i komunikacyjnych. Rosyjska propaganda działa nie tylko przeciwko rządom. Działa przeciwko społeczeństwom, mediom, środowiskom eksperckim, diasporom, organizacjom pozarządowym i grupom podatnym na polaryzację. Odpowiedź również musi być wielopoziomowa.
Wizerunek Sojuszu jest tu elementem funkcjonalnym, nie autopromocyjnym. Przeciwnik powinien widzieć, że istnieje środowisko zdolne do rozpoznania, interpretacji i aktywnej odpowiedzi. Partnerzy powinni widzieć, że nie są sami. Społeczeństwa powinny wiedzieć, że ktoś systemowo analizuje i ogranicza działania, które mają osłabiać ich odporność. To jest inteligentna budowa wiarygodności: nie przez deklarowanie siły, ale przez konsekwentne pokazywanie kompetencji, dyscypliny i efektu.
Czy taka działalność wymaga pewnego rodzaju strategicznej niejednoznaczności?
Tak, ale nie należy mylić niejednoznaczności z brakiem zasad. Nasze zasady są jasne: działamy w obronie państw demokratycznych, społeczeństw odpornych na manipulację i bezpieczeństwa informacyjnego. Nie ujawniamy natomiast pełnej architektury działań, ponieważ przeciwnik wykorzystałby tę wiedzę do adaptacji.
Strategiczna niejednoznaczność ma wartość odstraszającą. Adwersarz nie musi znać każdego elementu naszej odpowiedzi. Wystarczy, że wie, iż jego działania mogą zostać rozpoznane, zakłócone, skompromitowane lub pozbawione skuteczności. Wystarczy, że nie ma pewności, kiedy i w jaki sposób jego operacja straci impet. W środowisku informacyjnym niepewność po stronie przeciwnika jest zasobem obrony.
W rosyjskim kierunku ta niejednoznaczność ma szczególne znaczenie. Kreml bardzo dobrze rozumie język kosztu, ryzyka i kontroli. Dlatego nie musi znać szczegółów naszych działań. Wystarczy, że nie może mieć pewności, które jego narracje są już rozpoznane, które podatności są obserwowane i które elementy jego aparatu wpływu utraciły bezpieczną przestrzeń działania.
Międzynarodowa sieć aktywnej obrony
Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa współpraca międzynarodowa?
Kluczową. Rosyjska propaganda nie respektuje granic państwowych. Narracje są testowane w jednym kraju, adaptowane w drugim i wzmacniane w trzecim. To, co dziś pojawia się w Mołdawii, Gruzji lub Armenii, jutro może zostać użyte wobec Polski, Litwy, Rumunii czy Ukrainy. To, co Kreml mówi do własnego społeczeństwa, często zapowiada późniejszy kierunek oddziaływania zewnętrznego.
Sojusz pozwala szybciej dostrzegać wzorce, porównywać doświadczenia i budować odpowiedź, zanim operacja przeciwnika osiągnie pełną dojrzałość. Międzynarodowy charakter jest tu przewagą, a nie dodatkiem wizerunkowym. W środowisku informacyjnym czas, kontekst i zdolność wymiany ostrzeżeń mają znaczenie strategiczne.
Szczególnie ważne jest to, że partnerzy z różnych państw widzą różne fragmenty tego samego systemu. Jedni wcześniej zauważają narracje testowane na kierunku bałtyckim, inni w regionie Morza Czarnego, jeszcze inni w przestrzeni rosyjskojęzycznej. Dopiero połączenie tych obserwacji daje obraz operacyjny. To właśnie odróżnia sieć aktywnej obrony od klasycznej analizy pojedynczych komunikatów.
Jakiego efektu chcecie Państwo osiągnąć w dłuższej perspektywie?
Chcemy, aby wrogie operacje wpływu napotykały środowisko mniej podatne, lepiej przygotowane i zdolne do aktywnej odpowiedzi. Chcemy, aby rosyjski aparat propagandy tracił łatwość narzucania tematów, emocji i interpretacji. Chcemy, aby partnerzy w regionie szybciej rozpoznawali zagrożenia i skuteczniej reagowali. Chcemy wreszcie, aby przeciwnik wiedział, że działania informacyjne przeciwko państwom demokratycznym nie są bezkosztowe.
W przypadku Rosji celem jest również ograniczanie zdolności Kremla do bezproblemowego łączenia propagandy zewnętrznej i wewnętrznej. Jeżeli Rosja próbuje zastraszać Zachód, musi jednocześnie utrzymywać własne społeczeństwo w przekonaniu, że państwo kontroluje sytuację. Jeżeli próbuje przedstawiać się jako potęga odporna na presję, musi ukrywać koszty wojny i własne niepowodzenia. Jeżeli próbuje budować obraz moralnej wyższości, musi maskować przemoc, represje i imperialny charakter własnej polityki. To są napięcia, które mają znaczenie dla aktywnej obrony.
Nie chodzi o jednorazowe zwycięstwo komunikacyjne. Chodzi o trwałą zmianę warunków działania przeciwnika. Jeżeli jego operacje stają się droższe, wolniejsze, mniej wiarygodne i bardziej ryzykowne, aktywna obrona osiąga swój cel.
Czy rosyjska propaganda może zostać całkowicie pokonana?
Nie w sensie jednego finalnego komunikatu, jednej publikacji czy jednej kampanii. Rosyjska propaganda jest funkcją państwa prowadzącego długotrwałą konfrontację z Zachodem. Będzie się zmieniać, adaptować i wracać w nowych formach. Nie należy więc myśleć o prostym „końcu” tego zjawiska, lecz o systematycznym ograniczaniu jego skuteczności.
Można zwiększać odporność społeczeństw. Można przyspieszać rozpoznanie kampanii. Można skracać cykl życia fałszywych narracji. Można ograniczać transfer propagandy między państwami. Można demaskować mechanizmy manipulacji. Można sprawiać, że aparat wpływu będzie musiał ponosić coraz większy koszt. Można również powodować, że Kreml będzie musiał zużywać więcej energii na obronę własnej narracji wewnętrznej, zamiast swobodnie eksportować destabilizację na zewnątrz.
To jest realistyczna logika zwycięstwa w tym obszarze: nie spektakularna deklaracja, lecz stałe odbieranie przeciwnikowi przestrzeni działania.
Przekaz do partnerów i adwersarza
Co chciałby Pan przekazać tym, którzy dopiero poznają działalność Sojuszu INFO OPS?
Że bezpieczeństwo informacyjne nie jest dodatkiem do bezpieczeństwa państwa. Jest jednym z jego centralnych wymiarów. Rosyjska propaganda nie jest wyłącznie zbiorem kłamstw. Jest systemem oddziaływania na emocje, decyzje, zaufanie, wyobrażenie rzeczywistości i zdolność społeczeństw do racjonalnego działania.
Sojusz INFO OPS powstał po to, aby budować odpowiedź adekwatną do tego zagrożenia: ekspercką, międzynarodową, aktywną i odpowiedzialną. Monitorujemy rosyjski aparat wpływu, analizujemy jego wrażliwości, rozpoznajemy jego mechanizmy i rozwijamy modele aktywnej obrony. Nie wszystko, co robimy, będzie publiczne. Nie wszystko powinno być publiczne. Ale nasz kierunek jest jasny: rozpoznawać, wzmacniać odporność, ograniczać skuteczność wrogich operacji i nakładać koszt na tych, którzy próbują destabilizować państwa demokratyczne.
A co chciałby Pan powiedzieć samemu adwersarzowi?
Niewiele. W tej dziedzinie nadmiar słów bywa słabością. Wystarczy, że adwersarz wie, iż jego działania są obserwowane, analizowane i coraz częściej spotykają się z aktywną odpowiedzią. Wystarczy, że rozumie, iż nie działa w pustej przestrzeni. Wystarczy, że zaczyna kalkulować koszt.
A jeśli tego jeszcze nie rozumie — tym lepiej dla nas.
Dziękuję za rozmowę.





Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].
Wybrane okazje dla Ciebie