- WIADOMOŚCI
Dezinformacja zamienia szkolne procedury bezpieczeństwa w scenariusz grozy
Autor. CyberDefence24/Canva
Nowe procedury bezpieczeństwa w szkołach stały się pretekstem do rozpowszechniania dezinformacji o rzekomym wywożeniu dzieci bez zgody rodziców. Choć oficjalne wytyczne mają chronić uczniów w sytuacjach zagrożenia, w internecie przedstawiono je jako powód do niepokoju, a dyskusja o bezpieczeństwie dzieci przerodziła się w falę podejrzeń wobec instytucji, które mają je chronić.
Nieustające widmo rozszerzenia wojny, która toczy się za naszą wschodnią granicą sprawia, że zaczynamy zastanawiać się nad scenariuszami, o których jeszcze kilka lat temu nam się nie śniło.
- Gdzie schronić się w razie alarmu?
- Co spakować do plecaka ewakuacyjnego?
- Jak zabezpieczyć mieszkanie?
- I przede wszystkim: co stanie się z naszymi najbliższymi, jeśli zagrożenie nadejdzie w chwili, gdy nie będziemy razem?
Są to szczególnie trudne pytania dla rodziców. Bo o ile potrafimy wyobrazić sobie własną reakcję w sytuacji kryzysowej, znacznie trudniej pogodzić się z myślą, że nasze dziecko mogłoby znaleźć się w niebezpieczeństwie, kiedy będzie pod opieką kogoś innego, np. personelu w szkole.
Niepewność ta stała się podatnym gruntem dla alarmistycznych przekazów, które zaczęły krążyć na platformach społecznościowych od połowy października. Ich autorzy zachęcają rodziców do składania w szkołach specjalnych oświadczeń, chroniących dzieci przed rzekomym wywiezieniem poza teren placówki bez wiedzy i zgody opiekunów w ramach ewakuacji i ćwiczeń.
📢 STOP FAKE NEWS | W sieci krążą dezinformujące wpisy nakłaniające rodziców do składania oświadczeń w szkołach w sprawie postępowania podczas włączenia syren alarmowych. Pojawiają się fałszywe sugestie, że w ten sposób trzeba zabezpieczyć swoje prawa i odpowiedzialność za dziecko. 🛑 To podręcznikowa kampania dezinformacyjna, której celem jest wywołanie niepokoju i strachu wśród rodziców. ✋ ‼️Wyjaśniamy, co przewiduje procedura @MSWiA_GOV_PL dot. zachowania podczas zagrożenia atakiem z powietrza w placówkach oświatowych. ⤵️ 📌 Procedura przekazana 21 września wojewodom i @MEN_GOVPL wskazuje: podczas alarmu dzieci pozostają pod opieką szkoły lub przedszkola, w wyznaczonym miejscu schronienia. ✅ Zagrożenie dotyczy całego obszaru objętego alarmem - rodzic w drodze po dziecko również naraża się na niebezpieczeństwo. Drogi mogą być zamknięte, a służby prowadzić działania ratownicze. ✅ Dzieci pozostają pod opieką nauczycieli w miejscu schronienia - nie należy wyprowadzać ich na otwartą przestrzeń podczas alarmu. ❌Nie ma potrzeby składania specjalnych oświadczeń, by „zabezpieczyć się” przed procedurą. ❌Procedura nie nakazuje przewożenia dzieci autobusami ani przekazywania ich osobom nieupoważnionym. Opuszczenie budynku następuje, gdy służby lub organy nakażą jego opuszczenie i wskażą bezpieczną drogę. 📣 Pamiętaj ❗Działania ratujące życie i zdrowie nie naruszają praw rodzicielskich, a za dziecko i jego bezpieczeństwo w godzinach zajęć odpowiada szkoła. ⚠️Nie pozwól, by dezinformacja podjęła decyzję za Ciebie. W kryzysie liczą się sprawdzone informacje, spokój i właściwa reakcja.
— Karolina Gałecka (@K_Galecka) October 22, 2026
Strach wygenerowany przez sztuczną inteligencję
Jak opisuje Moja Kruszwica, tego typu wpisy krążyły m.in. na Facebooku i TikToku.
„Towarzyszą im grafiki przedstawiające przestraszone dzieci, autobusy, konflikt rodzica z nauczycielką oraz postacie sterujące ludźmi niczym marionetkami. Wszystkie wygenerowane za pomocą AI” – czytamy na jej portalu.
Obrazy miały wzmacniać sugestie, że za procedurami kryje się coś więcej niż troska o bezpieczeństwo uczniów. Na jednym z nich pojawiło się hasło „Zabezpiecz swoją pozycję prawnie”, na innej – „Decyzje idą z góry. Odpowiedzialność spada na tych na dole”, tworząc obraz systemu, w którym decyzje zapadają ponad rodzicami, nauczyciele bezrefleksyjnie wykonują rozkazy, a dzieci stają się bezbronnymi ofiarami.
Gotowy formularz na rodzicielski niepokój
W sieci pojawiły się nawet gotowe wzory dokumentów – wystarczy wypełnić dane i przesłać całość dyrektorce/-owi, aby „ochronić” dziecko.
Jeden z nich nosi tytuł „Oświadczenie rodzica / prawnego opiekuna o braku zgody na wywożenie dziecka poza teren szkoły”. Warto zwrócić uwagę, że już sam nagłówek sugeruje, że taka sytuacja jest realnym zagrożeniem, przed którym trzeba się zabezpieczyć.
Jego autor powołuje się na artykuły Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego:
Art. 95. § 1. Władza rodzicielska obejmuje w szczególności obowiązek i prawo rodziców do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowania dziecka, z poszanowaniem jego godności i praw. Art. 98. § 1 Rodzice są przedstawicielami ustawowymi dziecka pozostającego pod ich władzą rodzicielską.
Kodeks rodzinny i opiekuńczy
Przywołanie przepisów ma nadać oświadczeniu pozory profesjonalnej opinii prawnej. Z kolei butny ton dalszej części dokumentu ma już przemawiać nie do rozumu, a emocji rodziców.
„Nie interesuje mnie odpowiedź: «takie są wytyczne», «takie dostaliśmy polecenie», «taką mamy procedurę»” – czytamy w dokumencie.
Oświadczenie ponadto sugeruje, że nauczyciele mogą wykonywać polecenia sprzeczne z wolą rodziców, a odpowiedzialność będzie rozmywana między dyrekcją, personelem i administracją publiczną.
Dokument kończy się zapisanym wielkimi literami stwierdzeniem: „NIE WYRAŻAM ZGODY NA WYWOŻENIE MOJEGO DZIECKA POZA TEREN SZKOŁY”.
W ten sposób szkoła, która powinna być partnerem w zapewnianiu bezpieczeństwa, w oczach rodzica staje się instytucją, przed którą należy się bronić.
Źródło nieporozumienia
Źródłem całego zamieszania są nowe procedury reagowania na zagrożenie z powietrza, które na początku października trafiły do polskich szkół i przedszkoli.
Jeden z zapisów mówi, że podczas trwającego alarmu rodzice nie powinni przyjeżdżać po dzieci, a ich odbiór będzie możliwy dopiero po odwołaniu zagrożenia.
Ministerstwo wyjaśnia powód tego zakazu w tym samym zdaniu, w którym o nim informuje:
Wytyczne obejmują również (...) zakaz przejeżdżania rodziców po dzieci podczas alarmu, by nie utrudniać dojazdu służbom.
Komunikat MSWiA
Jest to kwestia bezpieczeństwa nas wszystkich. Niemniej, na platformach społecznościowych informacja ta zaczęła żyć własnym życiem.
Wprowadzenie nowych procedur było odpowiedzią na realną potrzebę ujednolicenia zasad bezpieczeństwa. We wrześniu Wirtualna Polska opisywała chaos, jaki zapanował w szkołach na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu po uruchomieniu syren alarmowych. Podczas gdy jedne placówki kierowały uczniów do bezpiecznych miejsc, inne wzywały rodziców po odbiór dzieci lub po prostu odsyłały je do domów.
Czy oświadczenie rodzica cokolwiek zmienia?
Prawo daje rodzicom możliwość zadawania pytań, żądania informacji i zgłaszania zastrzeżeń dotyczących bezpieczeństwa ich dzieci. Nie oznacza to jednak, że jednostronne oświadczenie unieważnia obowiązki szkoły podczas sytuacji kryzysowej.
Wynikają one bowiem bezpośrednio z przepisów prawa. Zgodnie z art. 68 ust. 1 pkt 6 ustawy Prawo oświatowe, to dyrektor odpowiada za wykonywanie zadań związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom i nauczycielom w czasie zajęć organizowanych przez szkołę.
Oświadczenie wyraża stanowisko rodzica, ale nie ma mocy uchylania ustawowych obowiązków szkoły, ani decyzji podejmowanych zgodnie z prawem w sytuacji kryzysowej.
Strach rozprzestrzenia się dalej
O tym, jak skutecznie alarmistyczne przekazy trafiają na podatny grunt, świadczą komentarze pod facebookowym wpisem MSWiA, w którym ministerstwo próbowało zdementować doniesienia o rzekomym wywożeniu dzieci ze szkół. Zamiast uspokoić nastroje, komunikat spotkał się z falą nieufności, oburzenia, a miejscami nawet agresji.
„Wara od naszych dzieci!”, „Nikt nie będzie decydował za mnie” – piszą internauci.
Niektórzy posuwają się jeszcze dalej.
„Jak się tłumaczycie, tzn. że coś w tym jest – niewinny się nie tłumaczy” – stwierdza jedna z komentujących, a inna przekonuje, że skoro ministerstwo odradza składanie oświadczeń, to właśnie należy je składać.
Pojawiają się też deklaracje siłowego odbierania dzieci ze szkół, a nawet blokowania dróg, by uniemożliwić ich rzekomy wywóz.
Oczywiście nie wszyscy komentujący z góry odrzucają wszelkie wyjaśnienia. Niektórzy rodzice zadają konkretne pytania dotyczące rzeczywistych problemów, które powinny być przez ministerstwo zaadresowane:
- brak schronów,
- miejsc ewentualnej ewakuacji,
- dostęp do leków,
- możliwość kontaktu z dziećmi,
- postępowania w przypadku wielogodzinnego alarmu.
Te komentarze to przykład jak należy wyrażać wątpliwości i rozliczać instytucje publiczne z podejmowanych decyzji, stawiając konkretne pytania, wskazując niejasności.
📢 STOP FAKE NEWS | W sieci krążą dezinformujące wpisy nakłaniające rodziców do składania oświadczeń w szkołach w sprawie postępowania podczas włączenia syren alarmowych. Pojawiają się fałszywe sugestie, że w ten sposób trzeba zabezpieczyć swoje prawa i odpowiedzialność za dziecko. 🛑 To podręcznikowa kampania dezinformacyjna, której celem jest wywołanie niepokoju i strachu wśród rodziców. ✋ ‼️Wyjaśniamy, co przewiduje procedura MSWiA dot. zachowania podczas zagrożenia atakiem z powietrza w placówkach oświatowych. ⤵️ 📌 Procedura przekazana 21 września wojewodom i MEN wskazuje: podczas alarmu dzieci pozostają pod opieką szkoły lub przedszkola, w wyznaczonym miejscu schronienia. ✅ Zagrożenie dotyczy całego obszaru objętego alarmem - rodzic w drodze po dziecko również naraża się na niebezpieczeństwo. Drogi mogą być zamknięte, a służby prowadzić działania ratownicze. ✅ Dzieci pozostają pod opieką nauczycieli w miejscu schronienia – nie należy wyprowadzać ich na otwartą przestrzeń podczas alarmu. ❌Nie ma potrzeby składania specjalnych oświadczeń, by „zabezpieczyć się” przed procedurą. ❌Procedura nie nakazuje przewożenia dzieci autobusami ani przekazywania ich osobom nieupoważnionym. Opuszczenie budynku następuje, gdy służby lub organy nakażą jego opuszczenie i wskażą bezpieczną drogę. 📣 Pamiętaj ❗Działania ratujące życie i zdrowie nie naruszają praw rodzicielskich, a za dziecko i jego bezpieczeństwo w godzinach zajęć odpowiada szkoła. 🏫 ⚠️Nie pozwól, by dezinformacja podjęła decyzję za Ciebie. W kryzysie liczą się sprawdzone informacje, spokój i właściwa reakcja.
— MSWiA 🇵🇱 (@MSWiA_GOV_PL) October 22, 2026
W dużej większości jednak komentarze pokazały, jak szybko dyskusja o bezpieczeństwie dzieci przeradza się w ogólną nieufność wobec państwa. Trzeba przy tym pamiętać, że komentarze pod jednym wpisem nie są reprezentatywnym obrazem opinii wszystkich rodziców.
Pamiętajmy, że największym sukcesem dezinformacji nie jest przekonanie nas, że zagrożenie istnieje. Jest nim doprowadzenie do sytuacji, w której przestajemy ufać nawet tym, którzy mają nas przed nim chronić.


Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].