Reklama

Cyberbezpieczeństwo

Chiny wydają miliardy dolarów na globalną dezinformację. To inwestycja

Autor. Bernd Dittrich / Unsplash

Chiny wydają miliardy dolarów na globalną dezinformację. Dla Pekinu to inwestycja, która ma zmienić wektory w światowej sferze informacyjnej. Wachlarz działań, z których korzysta Państwo Środka jest przy tym dosyć bogaty.

Reklama

Chiny traktują globalną dezinformację jak inwestycję. Na cele operacji informacyjnych przeznaczają obecnie miliardy dolarów i chcą w ten sposób zmienić wektory w światowej sferze informacyjnej . Dysponują przy tym wcale bogatym arsenałem - od fałszywych kont w mediach społecznościowych i klasycznego modelu amplifikacji fałszywych treści przez zautomatyzowane sieci botów, aż po fałszywych autorów prac naukowych i prawników chętnych do pisania licznych pozwów.

Reklama

Głównym celem działań Pekinu jest - jak twierdzi amerykański Departament Stanu - realizacja swoich celów geopolitycznych, a także tłumienie krytyki względem chińskiej polityki na całym świecie. Warto przy tym zaznaczyć, że operacje podejmowane przez ChRL znacznie wykraczają poza to, co rozumiemy jako typowe działania dezinformacyjne.

Szeroki wachlarz taktyk

Aktywność online - skupiona przede wszystkim wokół armii trolli i sieci botów, to tylko jedna strona medalu. Chiny chętnie sięgają również po działania prawne ukierunkowane przeciwko osobom wypowiadającym się krytycznie np. na temat chińskich przedsiębiorstw, inwestycji czy działań takich, jak zawierane z wydawcami z regionu Ameryki Łańcińskiej i Afryki umowy o wzajemnym publikowaniu swoich treści.

Reklama

Media to języczek u wagi dla operacji ChRL - o czym świadczy m.in. taktyka publikowania artykułów pisanych przez nieistniejących, fałszywych autorów w anglojęzycznych, lokalnych mediach. W ten sposób propagowane są opinie korzystne dla chińskiej polityki, które dzięki wpływowym lokalnym publikacjom trafiają do szerszej opinii publicznej.

Pekin wywiera także niestrudzenie presję dyplomatyczną na zagraniczne uczelnie i gazety, które publikują opracowania oraz materiały postrzegane przez Państwo Środka jako ofensywne lub krytyczne względem jego polityki.

Wsparcie mniejszego brata

Na naszych łamach pisaliśmy już o związkach ChRL z propagandą rosyjską i o tym, że Chiny dobrze oraz szybko uczą się od Rosji, powielając wielokrotnie jej schematy działania oraz narracje . Można stwierdzić, że obecnie nie jest to już teza, którą można śmiało powtórzyć - Chiny wypracowują sobie coraz sprawniej własne strategie działania, a szala przechyliła się na ich korzyść. Obecnie to właśnie kraj Xi może być wsparciem dla Putina, co znajduje wyraz przede wszystkim w amplifikacji napływających z Moskwy narracji na temat wojny na Ukrainie .

Wśród motywów, które przewijają się w chińskim przekazie na ten temat, pojawia się m.in. teza o rzekomych tajnych laboratoriach broni biologicznej w Kijowie, co ma świadczyć o udziale NATO w prowokowaniu do wojny, a nawet jej rozpoczęciu. To narracja nie tyle korzystna dla Kremla i dlatego promowana przez Pekin, ale także wpisująca się w cele samych Chin - jest w oczywisty sposób antyzachodnia i ukierunkowana przeciwko Stanom Zjednoczonym i właśnie dlatego ChRL tak chętnie ją promuje.

Rosja oczywiście odwdzięcza się i również powiela narracje z Chin - te dotyczące Tajwanu i rzekomych praw ChRL do tego terytorium.

Ekosystem informacyjny

W cytowanym przez dziennik "Wall Street Journal" opracowaniu Departamentu Stanu czytamy, że Pekin stworzył cały ekosystem informacyjny, w który zainwestował miliardy dolarów. Jego celem jest rozpowszechnianie chińskiej dezinformacji i dbanie o to, aby narracje te stały się dominujące. Na celowniku ChRL są głównie kraje rozwijające się - to właśnie tu Chiny są w stanie ugrać najwięcej, również uzależniając te państwa od siebie i wciągając je w orbitę własnej polityki (również gospodarczo).

Jeśli nie zostaną podjęte działania na rzecz walki z ekspansją Chin w sferze informacyjnej, realizacja ich zamiarów może im się udać - i wówczas faktycznie będziemy mieli do czynienia nie tylko z przekształceniem wpływów w infosferze, ale z realnymi zmianami geopolitycznymi i powstaniem nowych układów, w których liczne decyzje zapadają po linii przemyślanej i zaprojektowanej przez Pekin.

Chiny dążą do dominacji informacyjnej w regionach, które wkrótce będą zyskiwały na znaczeniu w globalnej polityce. Aby to dobrze dostrzec, trzeba wyjść z perspektywy eurocentrycznej, niestety nie przekładającej się na skuteczność w walce z zagrożeniami informacyjnymi, które nie dotyczą bezpośrednio obywateli krajów Zachodu. To nie Zachód, ale Globalne Południe wkrótce będzie decydować o tym, w jakim kierunku następują przetasowania polityczne.

Dyskusyjna skuteczność

Chińska propaganda przez licznych obserwatorów określana jest jako nieskuteczna, bo wzoruje się dość nieudolnie na rosyjskich metodach, jednak robi to nie pamiętając o konieczności gry na niuansach kulturowych krajów, na które chce oddziaływać. Tak przynajmniej postrzegana jest w krajach Zachodu.

W państwach Globalnego Południa jest jednak inaczej - zarówno Rosja, jak i Chiny dobrze wykorzystują sentyment antykolonialny i potrafią użyć go, aby separować państwa od potencjalnych sojuszy ze strukturami międzynarodowymi z Zachodu.

Dobrym przykładem skuteczności chińskich działań jest też opisany przeze mnie na łamach CyberDefence24.pl przypadek lidera skrajnie prawicowej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD) , którego można nazwać "chińskim łącznikiem w Brukseli". Tu mamy z kolei do czynienia z działaniami o dużym poziomie skuteczności, w dodatku z takimi, które na pierwszy rzut oka pozostają niewidzialne i odbywają się w zaciszu gabinetów szefów korporacji oraz polityków.

Opinia publiczna "zaznajamiana" jest dopiero z ich końcowym efektem. Warto przy tym wspomnieć, że w wielu demokracjach zachodnich (szczególnie tych młodszych, gdzie nie wytworzyła się odpowiednia kultura polityczna) praktycznie nie ma możliwości rozliczenia polityków za ich działania poza niegłosowaniem na nich w wyborach - wobec czego to szczególnie dobre pole do działania dla Chin, które nie muszą wtedy obawiać się sprzeciwu ze strony opinii publicznej i działania "bezpieczników" systemu demokratycznego, na wzór sytuacji takiej, jak ta, z którą borykały się Czechy czasów premiera Andrej Babiša i prezydenta Miloša Zemana.

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].

Reklama

Komentarze

    Reklama