Biznes i Finanse

Ministerstwo sprawiedliwości USA domaga się podziału Google’a i pozywa firmę

Fot. Solen Feyissa / Unsplash

Ministerstwo sprawiedliwości USA skierowało drugi pozew antytrustowy przeciwko firmie Google i domaga się jej rozbicia na mniejsze podmioty, w szczególności zaś – wydzielenia z koncernu jego biznesu reklamowego.

Serwis internetowy stacji CNBC wskazuje, że to już drugi pozew ministerstwa sprawiedliwości USA przeciwko Google'owi, jaki złożono w ciągu ostatnich dwóch lat.

Tym razem resort skupił się na biznesie reklamowym giganta i chce, aby Google zostało podzielone na mniejsze podmioty – to właśnie fakt, że biznes reklamowy jest częścią koncernu i nie funkcjonuje jako oddzielna firma, ma być podstawą do twierdzeń o naruszeniu prawa antytrustowego.

CNBC zauważa, że to pierwszy pozew antytrustowy resortu kierowanego przez administrację prezydenta Joe Bidena – wcześniejszy złożono w 2020 roku, kiedy prezydentem USA był Donald Trump, znany ze swojej bardzo ostrej polityki względem Big Techów.

Czytaj też

Dlaczego biznes reklamowy Google'a budzi kontrowersje?

Jak przypomina stacja, biznes reklamowy Google'a w trzecim kwartale ub. roku wygenerował 54.5 mld dolarów z wyszukiwarki, YouTube'a, sieci reklam Google i innych miejsc, w których aktywnie działa.

To bardzo dużo – twierdzą krytycy firmy, którzy wskazują, że moloch, jakim jest Google, operuje w wielu segmentach rynku reklamy cyfrowej jednocześnie (np. sprzedając i równocześnie kupując reklamy). Tym samym firma może budować przewagę dla swojego biznesu reklamowego, gdyż ma dostęp do unikalnych danych i może je analizować dla swojej korzyści.

Google przy tym od lat argumentuje, że wcale na rynku reklamy internetowej nie dominuje – i wskazuje, że przecież istnieje na nim konkurencja, taka jak np. koncern Meta i Facebook, który jest również ogromną platformą reklamową.

Ministerstwo sprawiedliwości USA widzi tę kwestię jednak inaczej.

Czytaj też

Co znajdziemy w pozwie?

W dokumentach, na które powołuje się CNBC, resort stwierdza, że Google chce dominować na rynku reklamy cyfrowej i stać się „jedynym adresem do załatwiania wszystkich usług reklamowych".

Ministerstwo uważa, że Google dąży do tego, aby już nie musieć z nikim konkurować, a samodzielnie ustanowić reguły gry na rynku i podporządkować pod nie wszystkich rywali.

Postawa koncernu ma przekładać się na straty np. dla twórców stron internetowych, a także większe wydatki dla reklamodawców, którzy nie musieliby ich ponosić, gdyby rynek reklamy cyfrowej miał zdrową konkurencję, gdzie rywalizacja dyscyplinuje ceny i prowadzi do innowacyjności w zakresie narzędzi, co z kolei przekłada się na większą jakość i niższe koszty transakcji dla uczestników rynku.

W rezultacie sytuacji wytworzonej na rynku reklamy przez Google, zdaniem resortu sprawiedliwości USA, więcej podmiotów musi uciekać się do innych modeli pozyskiwania środków, jak np. subskrypcje cyfrowe, gdyż reklama już im ich nie dostarcza.

Wskazano też, że Google, podobnie jak Meta, dokonywało przejęć strategicznych eliminując tym samym z rynku konkurencyjne biznesy, które mogły zagrozić dominacji tego koncernu.

Czytaj też

Ze strachu przed konkurencją

CNBC pisze, że według ministerstwa, Google obawiało się również konkurencji na rynku reklamy ze strony Mety i Amazona – dlatego umówiło się z Facebookiem na preferencyjne warunki korzystania z aukcji Open Bidding w zamian za obietnicę wydatków na platformach Google'a.

W pozwie stwierdzono, że firma chciała podobną umowę zawrzeć z Amazonem, jednak działania te nie zakończyły się dla Google'a sukcesem.

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected]

Komentarze

    Czytaj także