Reklama

Social media

Magdalena Kotlarczyk, dyrektorka Google Polska: Zaciera się granica między online i offline [WYWIAD]

Magdalena Kotlarczyk, dyrektorka Google Polska
Autor. Google

Na czele Google Polska stanęła w lipcu 2021 roku, ale w firmie pracuje już od dekady. Magdalena Kotlarczyk nie ukrywa, że zapracowała na to stanowisko swoim doświadczeniem i wyborami. Opowiada nam, jaką strategię rozwoju Google przyjęła dla Polski i jak w pandemii zmienia się korzystanie z technologii w naszym kraju. „Ostatnie dwa lata pandemiczne były wielkim egzaminem dojrzałości, przed którym stanęła technologia i moim zdaniem ten egzamin zdała. Pomogła przejść ludziom na całym świecie przez ten trudny czas. Dzięki technologii dzieci kontynuowały naukę, dorośli pracowali, urzędy obsługiwały obywateli, a sklepy prowadziły sprzedaż, chociaż fizycznie były zamknięte” - mówi szefowa Google w Polsce.

Joanna Rokicka, CyberDefence24.pl: Jest Pani nową dyrektor Google w Polsce od kilku miesięcy. Jaką strategię rozwoju firmy planuje Pani dla naszego kraju?

Magdalena Kotlarczyk, dyrektorka Google Polska: Stoimy na progu wielkiej szansy, jaką technologia stworzyła Polkom i Polakom, na mądry i bezpieczny rozwój. Dlatego strategią naszej firmy -  chociaż globalnej - jest lokalne działanie na rzecz tego, aby Polacy mieli możliwość jej wykorzystania.

Kilka lat temu McKinsey w swoim raporcie nazwał Polskę i kraje z naszego regionu "cyfrowymi challengerami", czyli tymi krajami, w których dynamiczny rozwój sektora cyfrowego może być nowym motorem napędowym całej gospodarki. Ten rozwój  przewyższył już tempo zmian zachodzących w największych gospodarkach zachodnioeuropejskich, ale jednak wciąż jest niższy niż u tzw. cyfrowych liderów z Europy Północnej.

Faktem jest, że pandemia stała się katalizatorem gospodarki cyfrowej w Polsce, która rosła 2,5 razy szybciej niż wcześniej. Chciałabym, aby dynamika wzrostu gospodarki cyfrowej utrzymywała się na takim poziomie a Polacy ambitnie sięgali jeszcze dalej i przodowali w Europie pod względem świadomego i bezpiecznego korzystania z technologii i posiadania kompetencji cyfrowych.

Polacy słyną z tego, że są otwarci i chętnie adaptują nowe rozwiązania technologiczne. Zawsze chwalę się tym, jak często na tle innych krajów polscy konsumenci korzystają np. z płatności zbliżeniowych - 96 proc. płatności kartą w naszym kraju to płatności zbliżeniowe. Tak duży wskaźnik zawsze wywołuje zdziwienie wśród moich zagranicznych znajomych.

Drugi obszar dotyczy tego, jak szansę transformacji technologicznej mogą wykorzystać firmy - zarówno duże polskie marki, które podbijają świat, jak i te mniejsze, ale również z ogromnym potencjałem. Połowę polskiego PKB generują małe i średnie przedsiębiorstwa i dla nich technologia może być największą dźwignią, bo przede wszystkim wyrównuje szanse. Te mniejsze firmy dzięki technologii i temu, że jest tak egalitarna, mogą konkurować z największymi nie tylko na rodzimym rynku, ale też na całym świecie.

W Polsce nadal brakuje kobiet na wysokich stanowiskach, zwłaszcza w firmach technologicznych. Jak Pani zapracowała na swoją pozycję?

To ważne pytanie - dziękuję, że je pani zadaje, bo pokazuje, że brak kobiecej reprezentacji na szczeblach zarządczych firm jest zauważalny również przez dziennikarzy. Moja droga była ciekawa, jak każda zawodowa ścieżka, która trwa ponad 20 lat. To, że jestem dzisiaj na tym stanowisku nie jest zbiegiem okoliczności, ale wynikiem świadomej pracy z mojej strony: zapracowałam na nie swoimi kompetencjami i umiejętnościami, ale też wyborami, których dokonywałam i zasadami, jakimi w życiu się kieruję i zawsze kierowałam.

Dobierałam pracodawców uważnie - chciałam pracować w środowisku, które wyznaje wartości takie jak różnorodność i inkluzywność, więc wybierałam firmy o wartościach zbliżonych do moich. Firmy tworzą ludzie, więc de facto pracowałam z liderami i liderkami, którzy podzielali mój pogląd na świat. A ponieważ chciałam, aby była większa reprezentacja kobiet na stanowiskach zarządczych, to sama musiałam też tą ścieżką podążyć, aby dać przykład innym, że to możliwe i że warto próbować.

Czytaj też

Pracujemy coraz częściej zdalnie lub hybrydowo, tymczasem Google niedawno otworzył nową imponującą siedzibę w Warszawie. Firma nastawia się na pracę stacjonarną?

Otwarcie naszego nowego biura w Warszawie i siedziby Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud to dowód na to, jak ważną rolę odgrywa Polska w rozwoju światowej technologii i mam nadzieję, że ta inwestycja jest tak odbierana. Pandemia pokazała coś, co już widzieliśmy wcześniej - pracownicy cenią sobie elastyczność. W takim duchu mówimy o modelu, który nazywamy "Future of work". Bazuje on na łączeniu pracy zdalnej z możliwościami jakie daje praca w biurze. Dla nas taki model hybrydowy przewiduje dwa dni pracy z domu i trzy dni pracy z biura, ale jest to format, który może być dopasowywany do potrzeb różnych ludzi i zespołów.

Wierzymy, że nic nie zastąpi kontaktu osobistego, tych przysłowiowych spotkań przy kawie, czy w kantynie, bo tam zawsze rodziły się pomysły, zresztą nie tylko w Google. Dalej będziemy analizować, ewaluować i słuchać czy i jak ten model działa, zarówno pod względem zadowolenia pracowników, jak i efektywności pracy.

Nowa inwestycja wymaga zatrudnienia wielu nowych pracowników i to w sytuacji, gdy na rynku brakuje specjalistów od IT. Czy łatwo jest zdobyć nowych i jak planujecie ich przyciągnąć?

Specjalista IT to jeden z najbardziej pożądanych zawodów, nie tylko na polskim, ale i na globalnym rynku. Moją rolą jest to, aby ci najlepsi chcieli przyjechać do Warszawy i właśnie w tym mieście wykorzystywali swój talent i umiejętności. W tej chwili bardzo szybko się rozwijamy - nasze warszawskie biuro liczy już ponad 800 osób, a co miesiąc zatrudniamy nowe. Ostatnio z ciekawości zerknęłam na naszą globalną stronę internetową ze wszystkimi ofertami pracy i policzyłam, że w Warszawie rekrutujemy na ponad 80 różnych typów stanowisk. Aż 500 z 800 osób w naszym warszawskim zespole to inżynierowie i inżynierki, a ta liczba w ciągu ostatnich trzech lat się potroiła, co pokazuje, jak szybko się rozwijamy.

Powstanie nowego biura potwierdza, że będziemy dalej zatrudniać. Bardzo liczymy na to, że taka nowa siedziba i to, jak atrakcyjnym miastem jest Warszawa do życia i pracy, sprawi, że pracą tu będą zainteresowani najlepsi - z Polski i całego świata. Zaznaczę też, że nasze nowe biuro jest nie tylko zapleczem inżynieryjnym, ale jako Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud będzie spełniało ważną rolę w budowaniu kompetencji chmurowych dla Polski i Polaków.

Firma Alphabet, do której należy Google, może pochwalić się imponującym wzrostem przychodów. A jak na tym tle wypada oddział w Polsce?

Nie podajemy wyników w podziale na kraje, ale ponieważ internet jest tak globalny, spójrzmy na wyniki ogólnoświatowe. Ostatnie dwa lata pandemiczne były wielkim testem dojrzałości, na który została wystawiona technologia, bo to w czasie pandemii firmy technologiczne miały więcej pracy niż kiedykolwiek wcześniej i pokazały, jak bardzo mogą pomóc społeczeństwu odnaleźć się w trudnych czasach.

Moim zdaniem firmy technologiczne ten egzamin zdały. Dzięki m.in. naszej technologii dzieci mogły kontynuować naukę, zaś dorośli - pracować, instytucje publiczne mogły obsługiwać obywateli, a sklepy sprzedawać, chociaż fizycznie zostały zamknięte. Dlatego wszyscy, którzy pomagali użytkownikom i firmom normalnie funkcjonować, znajdują odzwierciedlenie tej sytuacji w wynikach raportowanych do inwestorów.

Google Cloud, do którego należy nowa siedziba w Warszawie, tworzy rozwiązania chmurowe. Jakie ma znaczenie dla Polski i europejskiej branży technologicznej?

Jak wspomniałam wcześniej, Polska ma wielki potencjał i stoi przed wielką szansą. Widzimy Warszawę jako chmurową stolicę Europy. Warszawa ma doskonałe warunki do rozwoju całego ekosystemu technologicznego. To dobre miejsce do inwestycji w technologię, dobre miejsce do życia, do rozwoju kariery i do doświadczania kultury. Chcemy, aby zjeżdżali tu specjaliści i specjalistki z całego świata i tutaj tworzyli najbardziej zaawansowane technologie i produkty.

Problem spersonalizowanej reklamy wywołuje emocje. Niedawno w Parlamencie Europejskim pojawiła się propozycja, aby zakazać reklam ukierunkowanych na określone grupy. Co Pani o tym sądzi?

Myślę, że świat, w którym żyjemy, absolutnie wymaga pewnych ram regulacyjnych. Jako Google zawsze mówimy: regulacje - tak, ale zróbmy je mądrze. Istotą spersonalizowanej reklamy jest to, aby dotarła ona do przysłowiowego Kowalskiego dokładnie wtedy kiedy ten jej najbardziej potrzebuje. Zanim dokonamy tego ograniczenia, zastanówmy się nad efektem końcowym, gdy szum reklamowy stanie się hałasem.

Ostatnio zrobiłam taki test sama dla siebie -- wyłączyłam opcję spersonalizowanej reklamy na koncie Google i internetowa rzeczywistość, której doświadczyłam, była dużo gorsza. Mimo, że mam psa i mieszkam w Warszawie - pojawiały mi się reklamy karmy dla kotów i wulkanizatora opon spod Rzeszowa.

Czytaj też

Reklama spersonalizowana jest kluczowym elementem wyrównującym szanse małych i średnich przedsiębiorstw w dotarciu do swoich klientów. Mam doświadczenie w wielkiej amerykańskiej firmie z branży FMCG, która miała nieograniczone środki na reklamę, zwłaszcza telewizyjną. Mniejsi gracze z tej samej branży nie mieli wówczas szans w dotarciu do klientów w starciu z wielkim koncernem i mainstreamowymi mediami.

Dziś, 20 lat później, małe firmy kosmetyczne dzięki spersonalizowanej reklamie internetowej mogą spokojnie konkurować z gigantami w wyścigu o uwagę użytkownika, więc de facto - o sprzedaż.  Pamiętajmy więc o tym, że pochopne regulacje mogą zachwiać całym ekosystemem i zniwelować konkurencyjność, a tym samym możliwości wyboru dla konsumentów.

Google ogłosił już jakiś czas temu, że do końca 2023 roku wycofa pliki cooki es firm zewnętrznych, tzw. Third-party cookies. Czy zmiana ta będzie miała wpływ na użytkowników? Czy będzie im wyświetlało się mniej spersonalizowanych reklam

Wycofanie plików cookies firm zewnętrznych wiąże się z wprowadzeniem przez Google standardów Privacy Sandbox. Rozwiązanie to zapewni użytkownikom jeszcze większą anonimowość i prywatność w wyszukiwarce, ale jednocześnie odpowie na potrzeby reklamodawców i wydawców w zakresie personalizacji reklam.

Chcę podkreślić, że będąc odpowiedzialnymi za nowe rozwiązanie, cały czas współpracujemy z branżą we wprowadzaniu wszelkich zmian. Natomiast oczekiwania użytkowników względem prywatności rosną, co wyraźnie pokazują badania, dlatego chcemy tym oczekiwaniom jak najbardziej sprostać. Rozwiązania Privacy Sandbox wpłyną na większe poszanowanie prywatności użytkowników sieci.

Afera związana z ukrywanymi raportami Facebooka na temat szkodliwości treści z Instagrama dla młodych ludzi wstrząsnęła światem i skupiła jego uwagę na zagrożeniach internetu. Czy to była ważna lekcja dla Google?

Myślę, że tutaj warto rozróżnić dwie rzeczy: internet i platformy. Z jednej strony internet jako narzędzie, w ramach którego może funkcjonować wiele pożytecznych usług, a który dzięki przepływowi treści, energii i pomysłów wnosi nową jakość w nasze życie, a z drugiej strony - platformy korzystające z internetu i dostarczające usługi internetowe.

W Google od dawna skupiamy się na tym, aby korzystanie z naszych narzędzi było bezpieczne. Na YouTube są bardzo wyraźne wytyczne, określające jakie treści mogą się na nim znaleźć. Jesteśmy odpowiedzialni za ich egzekwowanie, i robimy to po to,  by YouTube był miejscem przyjaznym dla każdego. Średnio w ciągu trzech miesięcy usuwamy z platformy ponad 4 mln kanałów, które łamały nasze zasady, a 90 proc. tych kanałów zostało usuniętych ze względu na spam, który generowały.

Warto zauważyć, że większość wideo łamiących nasze zasady jest wyłapywana i blokowana zanim jeszcze trafi na platformę. Do tego wykorzystujemy między innymi algorytmy uczenia maszynowego i widzimy, że z dnia na dzień stają się coraz bardziej perfekcyjne. To dobrze wróży bezpieczeństwu sieci.

YouTube bardzo zyskał na zamknięciu nas w domach z powodu kryzysu zdrowotnego. Korzystanie z platformy stało się jeszcze częstsze i bardziej powszechne. Co Panią zaskoczyło, jeśli chodzi o ten serwis?

Trochę mnie zaskoczyło to, na ile sposobów można piec chleb (śmiech). Nie wiedziałam też, ile rodzajów jogi jest praktykowanych, choć teraz, z perspektywy czasu myślę jednak, że bardziej była to obserwacja niż zaskoczenie, bo przecież jesteśmy częścią globalnej wioski.

Doświadczenie lockdownu pokazało, że na całym świecie wyszukujemy podobnych zagadnień, mamy te same marzenia i podobne lęki. Wydawało mi się, że tylko w Polsce piekliśmy chleb, ale okazało się że przepisy na pieczenie chleba były jednym z najczęściej wyszukiwanych haseł na całym świecie. Wszędzie ćwiczyliśmy jogę, urządzaliśmy balkony, szyliśmy w domu maseczki.

Był też taki moment, kiedy branża handlowa zauważyła skokowe wzrosty sprzedaży golarek i trymerów do włosów, co było bezpośrednio skorelowane z popularnością filmów na YouTube, które odpowiadały na pytanie „Jak obciąć w domu włosy?" Okazało się więc, że YouTube jest źródłem inspiracji i wiedzy.

W badaniu etnograficznym, które przeprowadzaliśmy w ubiegłym roku, zapytaliśmy Polaków czym jest dla nich YouTube. Rolę, jaką pełni w ich życiu serwis widać najlepiej po metaforach wykorzystywanych w wypowiedziach użytkowników opisujących platformę. YouTube jest jednocześnie kołderką i plasterkami na rozmaite życiowe bóle, jest też jak Adam Słodowy i jak MacGyver - pomoże rozwiązać każdy problem. 

Ta platforma wideo jest prawdziwą kopalnią wiedzy na każdy temat. Czy jest rzecz, której nie można na niej znaleźć?

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech YouTube jest to, że wyzwala ludzką kreatywność i daje każdemu na świecie taką samą szansę na nieskrępowane wyrażanie siebie, swoich pomysłów, twórczości i energii, więc nawet jeśli dziś czegoś na YouTube jeszcze nie ma - jutro może się to zmienić.

YouTube też błyskawicznie odpowiada na potrzeby i trendy. W okresie pandemii widzieliśmy to w szczególności w dynamicznym rozwoju treści związanych z nauką na całym świecie. W naszym badaniu przeprowadzonym z Kantarem okazało się, że 72 proc. nastolatków korzysta z YouTube, aby pomóc sobie w nauce. 73 proc. z nich stwierdziło, że używa YouTube w tym celu zdecydowanie częściej niż przez pandemią.

To jest trend, który widzimy nie tylko w Polsce. Cieszę się, że ponad 60 proc. uczniów najczęściej szukało porad z matematyki. Królowa nauk może sprawia problemy, ale ważne, że różni twórcy i kanały, takie jak KhanAcademy czy Matemaks potrafią rozjaśnić nastolatkom jej zawiłości i pomóc im w jej zrozumieniu.

W czołówce znalazły się też chemia (43 proc.), języki obce (41 proc.), historia (41 proc.) czy fizyka (40 proc.). Tutaj też mamy wielu twórców, którzy pomagają nastolatkom nauczyć się i zrozumieć przeróżne kwestie - chociażby Pan Belfer - nauczyciel chemii, który od dawna z wielką pasją działa w internecie, aby pomóc nie tylko uczniom, ale i nauczycielom wykorzystać nowoczesne narzędzia, w tym internet, do nauki.

Ale nie chciałabym mówić tylko o młodzieży, bo jak spojrzymy na grupy 50- czy 60-latków, to badanie pokazało, że z praktycznych porad wideo korzystają też osoby w tym wieku. Takich filmików DIY („Do it yourself" -- "Zrób to sam") zwłaszcza kulinarnych, szuka wiele osób. W czasie pandemii szczególną popularnością na całym świecie cieszyły się filmy o pieczeniu chleba na zakwasie lub przyrządzaniu kawy po koreańsku, czyli Dalgona coffee. 46 proc. badanych wskazało, że ostatnio oglądany film typu DIY ("zrób to sam") dotyczył właśnie tematyki kulinarnej.

Kanał Roberta Makłowicza króluje w zestawieniu i był najczęściej wymieniany wśród respondentów. Na liście znalazły się także takie kanały jak Tuba Smaku - Pascal Brodnicki czy Kocham gotować. 

Jakie ważne trendy wychwycił YouTube w ostatnim, tak trudnym i dziwnym dla wszystkich czasie?

Przede wszystkim - coraz częściej oglądamy YouTube na telewizorze - już co czwarty użytkownik YouTube ogląda wideo na dużym ekranie i to może być bezpośredni wpływ pandemii. Z jednej strony pandemia wymusiła na nas pozostanie w domach, z drugiej strony zauważamy zmęczenie monitorami i ekranami telefonów komórkowych. Wybór większego ekranu wydaje się więc być dość oczywisty.

Co więcej - lubimy oglądać wideo z kimś, a trudno jest wspólnie oglądać filmy na smartfonie. W naszym najnowszym badaniu zaprezentowanym podczas YouTube Brandcast - czyli corocznego święta YouTube w Polsce - okazało się, że prawie połowa sesji na connected TV wynika z chęci podzielenia się tym, co zostało odkryte na YouTube. Ponad 4,5 mln widzów w lipcu 2021 roku oglądało YouTube na telewizorach i to przez ponad godzinę dziennie - to zdecydowanie ważny trend nie tylko dla twórców, ale także  reklamodawców.

Innym trendem, który wybrzmiał w badaniu etnograficznym, o którym wspomniałam wcześniej, jest też duże znaczenie jakie YouTube ma dla Polek i Polaków. Okazuje się, że za YouTube tęskniłoby cztery razy więcej osób niż za telewizją. Użytkownicy i użytkowniczki wskazywali, że w serwisie znajdują wszystko to czego szukają a filmy są dostosowane do ich potrzeb, zainteresowań i oczekiwań. To dla nas bardzo cenna informacja, która pokazuje rolę jaką pełni YouTube w codzienności Polaków.

Pandemia sprawiła, że zainteresowanie zakupami w sieci gwałtownie wzrosło. W zeszłym roku prawie 61 proc. Polaków zrobiło zakupy online. Jak Google planuje ten trend wykorzystać?

Ten trend to dobra okazja, by pomóc polskim przedsiębiorcom w lepszym dotarciu do nowych klientów. Jak? Otóż według naszego badania nawet 231 milionów euro może wynosić utracony przychód sklepów internetowych z powodu barier związanych ze złym doświadczeniem użytkownika na smartfonie.

Rezygnujemy z zakupów na telefonach komórkowych z wielu przyczyn  \- za małe literki, za dużo formularzy do wypełniania. Dla 70 proc. Polaków głównym problemem jest to, że strona jest za wolna. To stracone możliwości dla sklepów. W Google staramy się pomagać naszym partnerom w przekuciu takiej straty na szansę - chociażby poprzez tworzenie i udostępnianie bezpłatnych narzędzi, z których każdy przedsiębiorca może skorzystać w dowolnym momencie i które przynoszą realną korzyść.

Jednym z nich jest niedawno uruchomiony w Polsce Grow My Store, który przeprowadza błyskawiczny audyt strony internetowej pod względem łatwości obsługi przez użytkownika, dzięki czemu można szybko znaleźć miejsca, w których potencjalni klienci opuszczają stronę, nie dokonując zakupu. Google ułatwia połączenie sprzedawców z klientami, więc mam nadzieję, że na tym trendzie skorzystają przede wszystkim polskie biznesy.

Wydarzenie Inventors @Google pokazało, że firma, która zasłynęła z niezbędnej nam teraz do życia wyszukiwarki, pracuje nad wieloma wynalazkami z różnych dziedzin. Na jakie obszary firma kładzie nacisk w nowych rozwiązaniach technologicznych?

Staliśmy się firmą "AI first" i wykorzystujemy sztuczną inteligencję we wszystkich naszych produktach i usługach, aby były one bardziej pomocne dla użytkowników. Sztuczna inteligencja ułatwia ludziom wykonywanie codziennych czynności, niezależnie od tego, czy chodzi o wyszukiwanie zdjęć, przełamywanie barier językowych w Tłumaczu Google, czy pomaganie sobie w zadaniach za pomocą Asystenta Google.

Co ważne, sztuczna inteligencja zapewnia również nowe sposoby patrzenia na istniejące problemy: od lepszego działania opieki zdrowotnej po postęp w odkryciach naukowych i pomoc w przewidywaniu chociażby zmian klimatycznych. Dlatego też rozwijamy rozwiązania, które mogą pomóc na przykład medykom, czy naukowcom, którzy zmierzają się z wieloma wyzwaniami. Są to między innymi takie projekty jak: opracowanie narzędzia zdolnego do wykrywania raka piersi czy projekt prognozowania powodzi, który pomaga co roku zwalczać katastrofalne szkody, wyposażając osoby zagrożone tym kataklizmem w szczegółowe ostrzeżenia.

Innym, bardzo ciekawym obszarem, w który inwestujemy jest połączenie kultury i technologii. Dzięki tysiącom partnerów, także z Polski, użytkownicy mogą poznawać świat za pomocą platformy Google Arts & Culture. Zespół współpracując z naukowcami, kuratorami sztuki i instytucjami kultury eksperymentuje i przybliża nas, często w innowacyjny sposób, do dziedzictwa kultury z całego świata. Polecam obejrzeć kolekcję "Chopin Forever" przygotowaną przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina, której premiera miała miejsce podczas zeszłorocznego Konkursu Chopinowskiego. 

Gdy jakiś czas temu Facebook miał awarię, pojawiły się memy z radą: „Żyj tak, abyś nie zauważył awarii Facebooka". Czy prywatnie dużo korzysta Pani z mediów społecznościowych i innych usług w sieci?

Do wszystkich usług cyfrowych podchodzę w ten sam sposób - korzystam z nich wtedy, kiedy są mi potrzebne. Jak chcę coś kupić, to szukam w wyszukiwarce, ja chcę sprawdzić pogodę, to zaglądam w aplikację pogodową, jak chcę zrobić pieczoną dynię z szałwią, to szukam przepisu na YouTube. Jestem więc dużą orędowniczką odpowiedzialnego używania technologii.

Z mediów społecznościowych też korzystam wtedy, kiedy potrzebuję. Aby kontrolować czas, który na nie poświęcam, korzystam z aplikacji Digital Wellbeing. W ten sposób z pomocą technologii kontroluję jej obecność w moim życiu. Korzystajmy z technologii mądrze i świadomie. Tego Państwu i sobie życzę w 2022 roku.

Chcemy być także bliżej Państwa - czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać - zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected]. Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture.

Reklama

Komentarze