Social media

Jakie zmiany czekają Twittera po przejęciu przez Elona Muska?

Fot. Chris J. Davis / Unsplash

Zakup Twittera przez Elona Muska to bez wątpienia najbardziej kontrowersyjne przejęcie w świecie Big Techów w ostatnich latach. Jakie zmiany w popularnym serwisie mikroblogowym wprowadzi miliarder-wizjoner i czego mogą spodziewać się użytkownicy platformy? W poniższym tekście staramy się zmapować wstępne plany szefa Tesli.

Elon Musk zakupił Twittera za 44 mld dol . Ta niebagatelna suma ma pozwolić mu przejąć kontrolę nad platformą, która - jak stwierdził - ma potencjał współczesnej agory, placu miejskiego pozwalającego na wolną wymianę myśli, która nie powinna być krępowana ramami moderacji. Sam Musk mówi o sobie, że jest absolutystą wolności słowa - a Twitter powinien być miejscem, w którym bez sztucznych ograniczeń może wybrzmiewać każda myśl.

Cyfrowa agora

Agencja Associated Press w swojej analizie wskazuje, że przekształcenie Twittera w cyfrowy plac miejski to tak naprawdę główny priorytet Muska, a zarazem cel, który do tej pory pozostaje najmniej zdefiniowany. O tym, jak ma zostać zrealizowany, wiemy najmniej.

Według Muska, Twitter powinien być neutralny politycznie i pozwalać na tak wiele wolności słowa, jak mieści się w ramach tworzonych przez prawa krajowe w państwach, w których platforma jest dostępna.

Szef Tesli zdaje sobie sprawę, że jego plany dotyczące praktycznego uwolnienia Twittera od moderacji są bardzo niemile widziane przez zwolenników lewicy, a postrzegane jako dobry ruch przez stronę prawicową, od dawna uważającą, że Twitter ją ucisza i dyskryminuje.

Czytaj też

AP zaznacza, że Musk nie podjął jeszcze decyzji (a przynajmniej nie poinformował o tym opinii publicznej) w kwestii tego, co zrobi z permanentnym banem, jaki został nałożony na konto byłego prezydenta USA Donalda Trumpa w związku z wydarzeniami z 6 stycznia 2021 r. na Kapitolu. Twitter, podobnie jak Facebook, uznały wówczas, że Trump aktywnie zachęcał do przemocy i wspierał uczestników zamieszek, którzy wtargnęli do budynków administracji federalnej w Waszyngtonie. W wyniku zdarzeń życie straciło kilka osób, wiele zostało rannych.

Wielki powrót zbanowanych?

Nie wiadomo również, czy Musk nie przywróci na Twittera wielu zbanowanych kont użytkowników, którzy blokady dorobili się dzięki działalności dezinformacyjnej, wspieraniu teorii spiskowych i uczestnictwie w ruchach takich, jak QAnon. O fenomenie tego początkowo wirtualnego, teraz jednak coraz bardziej realnego zjawiska politycznego, pisaliśmy na łamach CyberDefence24.pl m.in. w tym tekście .

Na ulubioną platformę polityków i dziennikarzy mogą zatem wrócić tysiące trolli, angażujących się w szkodliwe - z perspektywy dobrostanu społecznego - aktywności. Agora jednak to wolność wypowiedzi - nawet, jeśli pozostają one dalekie od jakiejkolwiek mądrości i obywatelskości.

Czytaj też

AP podkreśla, że Elon Musk nie wyklucza, że bany na Twitterze nadal będą rozdawane - nie będą jednak permanentne, a jedynie tymczasowe i będą miały charakter wychowawczy.

Algorytmy otwarte dla publiczności i badań

Jedną z najważniejszych, jednak najmniej komentowanych zapowiedzi Muska w kontekście przejęcia Twittera jest otwarcie algorytmów platformy i takie ich przekształcenie, by funkcjonowały w modelu open-source.

Otwartość algorytmów pozwoli badaczom zajrzeć "pod karoserię" Twittera, użytkownikom natomiast - zbudować większe zaufanie do platformy, podobnie jak urzędnikom - ci ostatni wzywali wielokrotnie Big Techy do większej przejrzystości w zakresie tego, jak działają ich algorytmy. 

Musk chce zatem upiec kilka pieczeni na jednym ogniu - większa przejrzystość to spełnienie postulatów regulatorów, akademików, a ostatecznie komentariatu, który w zamkniętym charakterze sieci społecznościowych do tej pory upatrywał przyczyn wielu wypaczeń, nękających platformy tego rodzaju.

Czytaj też

W modelu open-source miałyby funkcjonować na Twitterze algorytmy proponujące użytkownikom treści do przeglądania i czytania. Oznacza to ostateczne rozwianie mitu o "shadow banach" na Twitterze - czyli cichym ograniczaniu widoczności treści, np. konserwatywnych, bez banowania kont użytkowników, z których one pochodzą. Dowodów na to, że "shadow bany" są stosowane względem amerykańskiej prawicy nigdy nie znaleziono, jednak mit ten funkcjonuje na bardzo wysokim poziomie i pozwolił wręcz na budowanie politycznej aktywności w opozycji do Twittera jako emanacji myśli liberalnej.

Walka ze spamem i botami

Boty bardzo często zachęcające użytkowników do udziału w piramidach finansowych i innych oszustwach, wykorzystujących kryptowaluty, których fanem jest Musk, to dla nowego właściciela Twittera osobisty wróg. Podszywają się pod niego, wykorzystując jego reputację do naciągania ludzi na "inwestycje" w rzeczywistości będące sposobem działania cyberprzestępców. Niszczą zaufanie do jego marki osobistej, a dodatkowo szkodzą Twitterowi i jego wartości.

Boty to jednak zróżnicowana klasa obiektów i nie wszystkie są złośliwe. Niektóre z nich powstały na Twitterze po to, by edukować i zamieszczają treści związane z ciekawostkami historycznymi, czy matematycznymi.

Zautomatyzowane konta to problem niejednorodny, choć zwykliśmy postrzegać go przede wszystkim przez pryzmat tego, co szkodliwe.

Weryfikacja tożsamości dla wszystkich

Walka ze spamem i botami to walka z wiatrakami - wiedzą o tym wszystkie wielkie sieci społecznościowe i niemal każdy admin internetowego forum. Jak Elon Musk chce zwyciężyć w tej straceńczej zdawałoby się wojnie? Dzięki uniwersalnej weryfikacji tożsamości, która miałaby objąć wszystkich użytkowników Twittera chcących zapłacić za to odpowiednią kwotę.

Weryfikacja tożsamości nie będzie jednak - jak wszystko wskazuje - obowiązkowa, a mechanizmy mające filtrować spamkonta to za mało - istnieją już przecież zautomatyzowane sposoby ich obchodzenia.

Płatny Twitter?

AP przypomina, że Musk chwalił się iż sprawi, że Twitter będzie wolny od reklam. Tymczasem, reklamy to 92 proc. przychodów serwisu, który ma nieustanny problem z rentownością.

Czy obudzimy się w świecie, w którym za możliwość czytania żenujących wpisów polityków i wrzucenia zdjęcia własnego kota będziemy płacić? Być może. Model subskrypcyjny Twittera znów jednak nie będzie obowiązkowy, a raczej oprze się na koncepcji Twitter Blue - płatnej wersji premium serwisu, która jak do tej pory nie przebiła się do szerszej świadomości i nie cieszy się wcale wygórowaną popularnością.

Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture.

Komentarze

    Czytaj także