Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rodzice zarabiają na wizerunku dzieci. Czas na radykalne kroki

Sharenting, pomimo że stał się codziennością, rodzi poważne pytania o prywatność, bezpieczeństwo i prawa najmłodszych. Podczas posiedzenia sejmowej Komisji ds. Dzieci i Młodzieży eksperci wskazywali, że obecny brak systemowych regulacji naraża nasze pociechy na wykluczenie, komercyjne wykorzystywanie i cyfrowy wstyd. W odpowiedzi zaproponowano kampanie edukacyjne, nowe przepisy ograniczające publikację wizerunku oraz regulacje dotyczące dzieci-influencerów.

sharenting dzieci zdjęcia
„Dzieci uczestniczące w tworzeniu treści w mediach społecznościowych zostają pozbawione ochrony, narażone na nadmierna eksploatacje, utratę prywatności oraz oraz dla rozwoju psychofizycznego" - Minister Sławomir Pałka
Autor. CyberDefence24/Canva
  • Sharenting to zjawisko polegające na publikowaniu wizerunku i informacji o dzieciach przez rodziców w mediach społecznościowych. Może prowadzić do wstydu, cyberprzemocy i naruszenia prywatności dzieci.
  • Dzieci-influencerzy i dzieci w placówkach edukacyjnych są narażone na nadmierną eksploatację i komercyjne wykorzystanie.
  • Brak systemowych regulacji prowadzi do sytuacji, w których dzieci pozostają bez realnej ochrony.
  • Rozwiązania zaproponowane podczas komisji obejmują m.in. wprowadzenie zakazu publikowania wizerunku dzieci poniżej 13. roku życia.

Sharenting (od ang. share - udostępniać i parenting - rodzicielstwo), czyli publikowanie przez rodziców wizerunku i informacji o dzieciach w mediach społecznościowych, stał się w ostatnich latach elementem cyfrowej codzienności. Zdjęcia z wakacji, szkolnych uroczystości czy zwykłych, domowych chwil trafiają do sieci, po prostu z potrzeby dzielenia się radosnymi momentami.

Jednocześnie zjawisko to rodzi coraz więcej pytań o świadomą zgodę najmłodszych, ich bezpieczeństwo i długofalowe konsekwencje budowania cyfrowego śladu już od pierwszych lat życia (śladu, który nigdy nie znika).

W tym kontekście, 11 lutego br. odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji ds. Dzieci i Młodzieży (DIM), poświęcone zagadnieniom „zwiększenia ochrony wizerunku małoletnich w przestrzeni cyfrowej oraz kompleksowemu uregulowaniu zasad publikowania treści z udziałem dzieci, ochrony ich danych osobowych i pracy w internecie”. Obrady koncentrowały się wokół trzech głównych tematów: sharentingu, przetwarzania wizerunku małoletnich oraz ich pracy w internecie.

Sharenting jako źródło wstydu

Zacznijmy od zagadnienia, od którego w gruncie rzeczy wszystko się wywodzi - sharentingu, który może pryzbierać wiele różnych form.

Poradnik dla rodziców, przygotowany we współpracy Ministerstwa Cyfryzacji i Akademii NASK, pt. „Sharenting i wizerunek dziecka w sieci” wprowadza pojęcie „troll parentingu”.

Oznacza ono publikowanie treści, które „kompromitują dzieci, ośmieszają je lub pokazują trudne, wstydliwe, a nawet upokarzające momenty z ich życia”, często pod pozorem „niewinnego” żartu.

Dorosłym takie sytuacje mogą wydawać się urocze czy zabawne, jednak z perspektywy dziecka uwiecznionego na nagraniu, tego typu materiał może w przyszłości stać się źródłem wstydu lub poczucia utraty kontroli nad własnym wizerunkiem.

W raporcie przedstawiono alarmujące dane. Choć 81% rodziców ocenia publikowanie zdjęć swoich dzieci jako neutralne lub pozytywne, aż 51% nastolatków deklaruje, że budzi to w nich zdenerwowanie. Co więcej, 41,6% młodych osób doświadcza w związku z tym nieprzyjemnych komentarzy ze strony internautów lub rówieśników.

#PHOTO[ id: 1813724 | desc: „Każdy człowiek powinien mieć możliwość tworzenia własnej tożsamości i wizerunku, także w świecie cyfrowym” - Raport Ministerstwa Cyfryzacji i Akademii NASK ]

Oznacza to, że nawet pozornie niewinne treści mogą stać się pretekstem do drwin czy wykluczenia.

Istotą rzeczy jest fakt, że w momencie publikacji nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie odczucia nasze dziecko (lub jego środowisko) będzie miało wobec udostępnionych treści w przyszłości. To, co dziś wydaje się „po prostu” sharentingiem, z perspektywy starszego już dziecka może zostać odebrane jako krępujące czy wręcz upokarzające (troll parenting).

Na ten aspekt zwróciła uwagę posłanka Polski 2050 Barbara Okuła, podkreślając, że wielu rodziców nie działa ze złej woli, lecz nie myślą o swoich dzieciach jako o „przyszłych dorosłych”.

Potencjalne narażenie dzieci na nienawiść w szkole czy internecie jest tylko fragmentem zagrożeń, które mogą ich spotkać w sieci. Nadmierna ekspozycja ujawnia nie tylko prywatne dane dzieci, ale też stwarza ryzyko ich nikczemnego wykorzystywania.

Reklama

Ochrona danych osobowych

Urząd Ochrony Danych Osobowych podkreśla, że wizerunek dziecka jest daną osobową i dobrem osobistym. Publikowanie zdjęć i filmów z jego udziałem, wymaga szczególnej ostrożności oraz uwzględnienia nadrzędnej zasady, którą jest dobro dziecka.

Już na początku obrad Komisji powiedziano wprost, że rozpowszechnianie takich treści w Internecie wiąże się z poważnymi zagrożeniami, takimi jak cyberprzemoc, kradzież tożsamości czy wykorzystanie zdjęć na forach o nielegalnych treściach. Skala zjawiska pokazuje, że obecny poziom ochrony wizerunku małoletnich jest niewystarczający wobec realiów cyfrowych.

Sławomir Pałka , podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości zwrócił uwagę, że publikowanie wizerunku dziecka bez jego świadomej zgody może być poważnym naruszeniem standardów konstytucyjnych, a w świetle prawa rodzinnego działaniem sprzecznym z dobrem dziecka. Podkreślił przy tym, że sąd rodzinny posiada instrumenty pozwalające mu reagować na przypadki nadmiernej ekspozycji dziecka w sieci.

Przedstawicielka Rzecznika Praw Dziecka Katarzyna Hernandez zaznaczyła z kolei, że młodzi ludzie sami postrzegają publikowanie ich wizerunku bez zgody jako jedno z najbardziej szkodliwych zjawisk w sieci, podkreślając tym samym prawo dziecka do decydowania o swojej prywatności.

Problem ten potęguje też fakt, że zgody rodziców i opiekunów bywają nie w pełni świadome. Często w regulaminach placówek lub formularzach imprez łączy się zgodę na udział dziecka z licencją na wykorzystanie wizerunku bez ograniczeń czasowych czy kontekstowych. Taki zapis prowadzi do sytuacji, w których rodzice tracą kontrolę nad tym, gdzie i w jakim celu pojawiają się zdjęcia ich dzieci.

Rodzice zarabiają na wizerunku dziecka

Podczas obrad zwracano uwagę na rosnący problem komercyjnego wykorzystywania wizerunku dzieci w sieci, na wielu płaszczyznach: dzieci influencerów, dzieci-influencerów i akcji promocyjnych szkół, przedszkoli i wydarzeń sportowych.

Kapitalizowanie codzienności i zabaw małoletnich w celu korzyści finansowych, stanowiła dużą część dyskusji ze względu na perspektywę Tomasza Woźniakowskiego, prezesa fundacji „Dzieci są z nami”. Przedstawił on problem drugiej strony tego zjawiska - influencerów nękanych za decyzje dotyczące upubliczniania swoich dzieci. Wskazał na realne konsekwencje wzmożonej kontroli społecznej, takie jak wielokrotne wizyty pracowników MOPS czy bezzasadne wytaczanie spraw w sądach rodzinnych.

Nie ulega jednak wątpliwości, że brak systemowych regulacji w tym obszarze sprawia, że dzieci pozostają pozbawione ochrony, narażone na nadmierną eksploatację, utratę prywatności oraz zagrożenia dla prawidłowego rozwoju psychofizycznego - jest to stanowisko, które podzielała większość członków komisji.

Reklama

Problem sharentingu nie dotyczy jednak wyłącznie rodziców publikujących treści swoich dzieci. Staje się on coraz bardziej widoczny chociażby w żłobkach, przedszkolach czy szkołach, gdzie zamieszczanie zdjęć z zajęć stało się niemal standardem komunikacji z rodzicami i (co gorsze) sposobem promocji placówki w mediach społecznościowych.

W kontekście promocji, Alina Czyżewska, działaczka społeczna zajmująca się praworządnością w oświacie i samorządach, określiła takie praktyki jako traktowanie dzieci jak bezpłatne „nośniki treści marketingowych”. W swojej wypowiedzi, przytoczyła liczne relacje nauczycieli, opisujące presje dyrekcji na produkowanie materiałów promocyjnych, co w konsekwencji, zaczyna zastępować realną pracę pedagogiczną.

Zadaniem pracowników dydaktycznych jest przede wszystkim opieka nad dziećmi, a nie tworzenie materiałów. Ze względu na rosnącą świadomość, coraz częściej rodzice decydują się nie wyrażać zgody na publikowanie wizerunku swoich dzieci.

Choć teoretycznie możliwe byłoby fotografowanie wszystkich podopiecznych, a publikowanie tylko tych zdjęć, na które uzyskano zgodę, w praktyce jest to po prostu uciążliwe dla pracowników, którzy i tak foto-relacjonując życie placówki wykonują „ponadprogramową pracę”.

Selekcja zdjęć, rozmywanie twarzy dzieci bez zgody i sprawdzanie listy zajmuje zbyt dużo czasu, w efekcie czego dzieci, których opiekunowie nie wyrazili zgody na publikację, często w ogóle nie są fotografowane, co może symbolicznie wykluczać je z grupy i odbierać rodzicom możliwość „wglądu” w dzień dziecka.

Proponowane rozwiązania

Nie ma wątpliwości, że temat sharentingu wymaga wielowymiarowego podejścia. Podczas komisji przedstawiono szereg rozwiązań mających ograniczyć jego negatywne skutki.

Patrząc na wspomniany już wczesniej fakt, że sharenting nie wynika ze złej woli rodziców a ich braku świadomości, minister Pałka zapropnował, prowadzenie kampanii społecznych i edukacyjnych, uświadamiających rodzicom faktyczne zagrożenia.

Miałyby je wykonać instytucje publiczne oraz organizacje pozarządowe. Przedstawiciel resortu sprawiedliwości podkreślił, że tego rodzaju inicjatywy uzupełniłyby działania legislacyjne, stanowiąc element systemowej ochrony dzieci w przestrzeni internetowej.

Kolejnym legislacyjnym rozwiązaniem zaproponowanym tym razem przez Alinę Czyżewską jest wprowadzenie zakazu publikowania wizerunku dzieci poniżej 13. roku życia przez placówki oświaty.

W kwestii dzieci-influencerów, rozważanym rozwiązaniem prawnym jest wprowadzenie odrębnej ustawy, niezależnej od kodeksu pracy. J

Jak wskazuje Piotr Aszkiałowicz, doktorant na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, pewne środowiska pracy (pracownicy oświaty czy ci medyczni) ze względu na ich specyfike wymagają szczególnej regulacji. Dziecko-influencer jest jednym z nich ze wzgledu a to, że zakresu działań nie można w pełni ująć w ramach ogólnych przepisów kodeksu pracy.Takie rozwiązanie pozwala zachować integralność kodeksu, stosując jego przepisy tylko tam, gdzie nie zostały uregulowane w odrębnych ustawach.

Ostatnim proponowanym rozwiązaniem jest po prostu ograniczenie możliwości zarabiania na wizerunku dzieci.

Magdalena Margas z Krajowego Cechu Fotografów podkreśla, że są one często wykorzystywane komercyjnie, a wartość samych influencerów rośnie wraz z pojawieniem się dziecka. Gdyby uniemożliwić rodzicom czerpanie zysków z obecności dzieci w sieci, zmniejszyłaby się motywacja do ich angażowania, chroniąc prywatność najmłodszych, pozwalając im rozwijać pasje bez presji finansowej.

Reklama
CyberDefence24.pl - Digital EU Ambassador

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].

Reklama

Cyfrowy Senior. Jak walczy się z oszustami?