Polska administracja jest uzależniona od oprogramowania Microsoftu? Publiczne przetargi pod lupą
Autor. Simon Ray/Unsplash
Polska administracja wyklucza w przetargach oprogramowanie producentów innych niż Microsoft – stwierdza w swoim raporcie Fundacja Instrat. Problem nierównych szans wskazuje nie tylko na obniżenie bezpieczeństwa i odporności, lecz także konieczność zmian w polityce zamówień publicznych.
Od kilku lat w przestrzeni publicznej coraz częściej poruszany jest temat suwerenności cyfrowej, który obejmuje nie tylko sferę związaną ze sztuczną inteligencją czy sprzętem.
Na naszych łamach w marcu informowaliśmy o wątpliwościach, jakie przedstawił związek dostawców usług chmurowych Polska Chmura w zakresie aktualizacji Standardów Cyberbezpieczeństwa Chmur Obliczeniowych. Jednym z punktów było przekazywanie kluczowych dla kraju danych poza jego jurysdykcję.
Czytaj też
Jedno oprogramowanie w większości administracji
Tymczasem w sferze oprogramowania sytuacja nie wygląda lepiej. Z raportu „Zamówienia na pozór otwarte” opublikowanego przez Fundację Instrat wynika, że pomimo teoretycznego zakazu wykluczania konkurencji, polska administracja publiczna jest de facto uzależniona od oprogramowania biurowego Microsoftu, w tym systemów operacyjnych.
Jednocześnie warunki przetargów wykluczają alternatywnych dostawców, stanowiących konkurencję dla amerykańskiego przedsiębiorstwa.
Organizacja dokonała analizy dokumentacji 72 postępowań dotyczących zamówień publicznych obejmujących oprogramowanie biurowe, wszczętych między styczniem a listopadem 2025 roku.
Spośród nich, tylko jedno – przeprowadzone przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina – w swoich warunkach nie preferowało Microsoftu; podmiot w swoich wymaganiach dotyczących systemu operacyjnego zawarł dość szerokie możliwości, dopuszczając m.in. otwartoźródłowe rozwiązania.
Warunki zgodne z przepisami, ale wykluczają konkurencję
Jak dominacja Microsoftu jest możliwa, skoro przepisy nie dopuszczają takiego postępowania?
Fundacja zwraca uwagę na wymagania: formalnie, zamawiający umożliwia zgłoszenie systemu lub usługi od innego podmiotu. Problem tkwi w szczegółach: alternatywne produkty muszą spełniać wymagania, które przede wszystkim zgadzają się z oprogramowaniem amerykańskiej firmy.
W zamówieniach z różnych instytucji powtarzają się te same wymagania. Część z nich jest w pełni racjonalna i uzasadniona. Wobec niektórych jednak powstaje bardzo mocne przypuszczenie, że są na liście z tego samego powodu: zamawiający chce uniknąć dostawy oprogramowania jakiegokolwiek innego producenta, więc wskazuje unikalne charakterystyki oprogramowania Microsoftu, choć wymaganie ich nie ma istotnego sensu praktycznego.
Raport „Zamówienia na pozór otwarte" Fundacji Instrat
Na liście funkcji unikalnych dla usług twórców systemu Windows podawanych w przetargach znalazły się:
- kompatybilność z Active Directory, rozwiązania Microsoftu pozwalającego zarządzać dostępami i licencjami na kontach użytkowników innych produktów spółki. Zastosowanie tego warunku eliminuje np. LibreOffice;
- ujęcie wszystkich programów w ramach jednego pakietu – jeżeli w postępowaniu pakiet biurowy ma obejmować także agenta poczty, to wyklucza to alternatywę np. LibreOffice i Thunderbird, które pochodzą od różnych dostawców;
- zgodność interfejsu – wśród wymagań ujmuje się dostępność funkcji w interfejsie pod tą samą nazwą jak w oprogramowaniu Microsoftu, czy działanie interfejsu użytkownika „w trybie graficznym z elementami 3D".
Czytaj też
Niechęć do ryzyka tworzy uzależnienie
Dlaczego jednak organizatorzy przetargów decydują się na zawieranie w wymaganiach pojęć, które ograniczają możliwość konkurencji?
Instrat wskazuje tu nie tylko na ograniczenie kosztów, lecz także niechęć do podejmowania ryzyka. Skala zastosowania usług amerykańskiej firmy w polskiej administracji jest tak duża, że w praktyce uczyniono ją standardem. Wprowadzanie alternatyw mogłoby być odejściem od tychże „norm”.
W efekcie, można mówić o uzależnieniu podmiotów od pojedynczego dostawcy. To z kolei oznacza kłopoty nie tylko w momencie, gdy dostawca zdecyduje o zakończeniu wsparcia dla umówionego programu czy możliwość dyktowania dowolnych cen ze względu na monopol.
W przypadku nieoczekiwanych problemów z usługą, nawet tych wywołanych przez czynniki zewnętrzne, może dojść do paraliżu działalności podmiotu.
Podobny przypadek miał miejsce w lipcu 2024, gdy w wyniku błędu aktualizacji Crowdstrike Falcon tysiące komputerów na całym świecie działających na systemie Windows nie mogło zostać uruchomionych. Pokazało to również, jak wiele firm korzysta z tego samego produktu.
Odejście od monopolu to większe oszczędności
Jak rozwiązać wskazane problemy związane z suwerennością cyfrową?
Fundacja Instrat wskazuje na konieczność realizacji celu związanego ze wzrostem udziału otwartego oprogramowania w administracji, który zawarto w projekcie Strategii Cyfryzacji Państwa. Należy też przywrócić „rzeczywistą konkurencyjność i równość szans” w zamówieniach publicznych, a także wdrożyć nową politykę zakupową i przepisy dot. zamówień publicznych, które będą eliminowały problem faworyzacji jednego podmiotu.
Podjęcie takich trudnych, ale zdecydowanych kroków miałoby według organizacji pozwolić na większe oszczędności, a także pozytywnie wpłynąć na bezpieczeństwo kraju. Umożliwiłoby również wzmacnianie potencjału technologicznego Polski i Europy, czy stworzenie lepszych warunków dla negocjacji cen czy funkcji oprogramowania wykorzystywanego przez administrację.
Zwróciliśmy się z pytaniami w sprawie do Ministerstwa Cyfryzacji. Czekamy na odpowiedź.



Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].
Cyfrowy Senior. Jak walczy się z oszustami?