Odwrócenie ról. Chiny zaczynają obawiać się technologii z USA i Izraela
Autor. Canva
Z doniesień portalu Reuters wynika, że Chiny odchodzą od amerykańskich oraz izraelskich rozwiązań technologicznych z zakresu cyberbezpieczeństwa. Powodem mają być obawy o bezpieczeństwo narodowe.
Informacje ujawnione przez Reutersa pokazują, że Chiny coraz otwarciej traktują zagraniczne technologie jako potencjalne wektory wpływu i ryzyka dla bezpieczeństwa narodowego.
Uno reverse w relacjach technologicznych
Z perspektywy strategicznej mamy do czynienia z interesującym odwróceniem ról. Przez lata to Zachód, w tym USA oraz państwa Unii Europejskiej, ostrzegał przed chińskimi technologiami, argumentując, że mogą one umożliwiać nieuprawniony dostęp do danych.
Przykład Polski jest tutaj szczególnie wymowny. W debacie publicznej i decyzjach instytucjonalnych coraz częściej podnoszono kwestie ograniczania obecności chińskich dostawców w obszarach wrażliwych, takich jak telekomunikacja, infrastruktura krytyczna czy systemy informatyczne administracji publicznej. Motywacja była zawsze podobna: ochrona danych i suwerenność informacyjna.
Dziś analogiczną logikę stosuje Pekin, tyle że w przeciwnym kierunku. Chińskie władze uznają, że oprogramowania cyberbezpieczeństwa (na ten moment mówi się o kilku dużych dostawcach) pochodzące z firm z USA i Izraela mogą stanowić zagrożenie, ponieważ działają głęboko w infrastrukturze IT, mają dostęp do logów, ruchu sieciowego i informacji o architekturze systemów.
Czytaj też
Rozwijanie rynku wewnętrznego
Odejście od zachodnich rozwiązań sprzyja budowie własnego ekosystemu cyberbezpieczeństwa, wspiera krajowych producentów i wpisuje się w szerszą strategię technologicznej samowystarczalności Chin. Podobne mechanizmy obserwowaliśmy wcześniej w sektorze półprzewodników i sztucznej inteligencji. Cyberbezpieczeństwo jest kolejnym obszarem, w którym Pekin dąży do pełnej kontroli i uniezależnienia się od zagranicznych dostawców, nawet kosztem krótkoterminowej efektywności czy jakości rozwiązań.
Ta sytuacja powinna skłaniać do refleksji. Przypadek Chin pokazuje, że argument suwerenności cyfrowej nie jest wyłącznie narracją Zachodu.
Jednocześnie rodzi to pytanie o granicę między realnym zarządzaniem ryzykiem a technologicznym protekcjonizmem. Jeśli każda strona uzna, że wyłącznie własne rozwiązania są bezpieczne, globalny rynek technologiczny odczuje to w postaci osłabienia wspólnych standardów i interoperacyjności systemów. W dłuższej perspektywie może to paradoksalnie obniżyć poziom bezpieczeństwa cyfrowego zamiast go wzmocnić.


Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].
Cyfrowy Senior. Jak walczy się z oszustami?