Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rosja na wojnie kognitywnej z Polską. Poważne ostrzeżenie

Rosyjskie działania przeciwko Polsce coraz częściej łączą operacje informacyjne z aktami dywersji, których celem jest wywoływanie strachu i osłabianie zaufania do państwa. O zagrożeniach związanych z wojną hybrydową i kognitywną dyskutowano podczas konferencji „Wojna o umysły. Strach, dywersja, dezinformacja”.

Rosyjskie działania przeciwko Polsce coraz częściej łączą operacje informacyjne z aktami dywersji, których celem jest wywoływanie strachu i osłabianie zaufania do państwa.
Rosyjskie działania przeciwko Polsce coraz częściej łączą operacje informacyjne z aktami dywersji, których celem jest wywoływanie strachu i osłabianie zaufania do państwa.
Autor. Canva / CyberDefence24
  • Wojna kognitywna ma wpływać na sposób postrzegania rzeczywistości i podważać zaufanie do instytucji, mediów, ekspertów oraz faktów.
  • Państwo rozwija mechanizmy szybkiego reagowania na dezinformację i próby ingerowania w procesy wyborcze.
  • Przeciwdziałanie dezinformacji wymaga zaangażowania administracji, samorządów, mediów, instytucji bezpieczeństwa i samych obywateli.

„Mamy do czynienia z wojną hybrydową, która przechodzi w działania dywersyjne. Wysadzanie torów kolejowych czy podpalanie centrów handlowych w Polsce jest działaniem wrogim i dywersyjnym. Za tymi działaniami stoją służby rosyjskie. Wydarzenia te są następnie wykorzystywane również w wojnie informacyjnej” – mówił minister – koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak podczas konferencji „Wojna o umysły. Strach, dywersja, dezinformacja” w Sejmie. 

Współczesne działania hybrydowe obejmują szeroki zestaw narzędzi: od propagandy i manipulowania emocjami po cyberataki, sabotaż oraz akty fizycznej dywersji.

Poszczególne działania wzajemnie się wzmacniają, ponieważ rzeczywiste incydenty mogą być później wykorzystywane do budowania fałszywych narracji, wzbudzania paniki i pogłębiania podziałów społecznych.

Reklama

Wojna kognitywna uderza w zaufanie

Joanna Kluzik-Rostkowska, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Obrony Narodowej, podkreśliła podczas konferencji, że wojna kognitywna staje się coraz poważniejszym zagrożeniem, dodając, że skuteczna obrona wymaga przede wszystkim zrozumienia metod, którymi posługuje się przeciwnik.

Bardzo ważne jest, żeby wiedzieć, jakiej broni używa przeciwnik. Jeżeli będziemy wiedzieli, jaką bronią przeciwnik z nami walczy, wtedy będziemy potrafili się przed nią bronić.
Joanna Kluzik-Rostkowska, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Obrony Narodowej

Wicemarszałkini Sejmu RP Dorota Niedziela wskazała z kolei, że celem współczesnych operacji wpływu nie jest już wyłącznie przekonanie odbiorców do określonych poglądów. Znacznie groźniejsze może być systematyczne podważanie wspólnych punktów odniesienia, które pozwalają społeczeństwu oceniać rzeczywistość.

Coraz częściej chodzi o coś znacznie bardziej niebezpiecznego: o podważenie zaufania. Zaufania do instytucji państwa, do mediów, do ekspertów, a nawet do samych faktów.
Dorota Niedziela, Wicemarszałkini Sejmu RP

Utrata zaufania utrudnia państwu komunikowanie się z obywatelami w sytuacjach kryzysowych. Jeżeli każda informacja jest automatycznie kwestionowana, rośnie podatność społeczeństwa na manipulację, teorie spiskowe i działania mające wywoływać chaos.

Wojna o umysły trwa od wieków

Oddziaływanie na sposób myślenia przeciwnika nie jest zjawiskiem charakterystycznym wyłącznie dla ery internetu. Jak wskazał minister Siemoniak, nowe technologie zmieniły skalę, szybkość i precyzję takich operacji, jednak sama walka o postawy społeczne towarzyszy polityce i konfliktom od stuleci.

Wojna o umysły toczyła się zawsze. To nie jest odkrycie ostatnich lat, odkrycie Rosji ani odkrycie rzeczywistości cyfrowej.
Tomasz Siemoniak, minister - członek Rady Ministrów Polski, koordynator służb specjalnych

Współczesne operacje wpływu wykorzystują nowe kanały dystrybucji, ale ich podstawowy cel pozostaje niezmienny: osłabienie przeciwnika poprzez kształtowanie jego ocen, emocji i decyzji.

Reklama

Wojna informacyjna to kwestia bezpieczeństwa państwa

Tomasz Siemoniak podkreślił podczas konferencji, że zagrożenia informacyjne nie mogą być traktowane wyłącznie jako problem mediów, edukacji lub debaty publicznej. Skoro działania te są elementem wojny, muszą pozostawać także przedmiotem zainteresowania instytucji odpowiadających za bezpieczeństwo państwa.

„Oczywiście, jeżeli pada słowo „wojna”, ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo państwa muszą się tymi kwestiami zajmować. To nie jest tylko sprawa mediów czy obywateli. Jest to również obszar zainteresowania sektora bezpieczeństwa i ludzi, którzy zawodowo się tym zajmują” – wyjaśnił. 

Jak zaznaczył, dla służb specjalnych wojna informacyjna jest przedmiotem codziennej analizy i pracy operacyjnej. Instytucje bezpieczeństwa muszą ustalać, kto prowadzi działania przeciwko Polsce, jakich narzędzi używa oraz na jakich partnerach i pośrednikach opiera dystrybucję przekazu w kraju.

Rozpoznanie infrastruktury, aktorów i metod operacji wpływu pozwala wcześniej dostrzegać skoordynowane kampanie. Daje też możliwość odróżniania autentycznej debaty społecznej od działań inspirowanych lub wzmacnianych przez wrogie państwa.

Rosja wykorzystuje różne pola oddziaływania

Tomasz Siemoniak zwrócił uwagę, że niedemokratyczni przeciwnicy Polski i Zachodu łączą użycie siły z nowoczesnymi metodami wpływania na społeczeństwa. Operacje informacyjne mogą być wykorzystywane do ingerowania w procesy polityczne, wzmacniania podziałów i wspierania ruchów osłabiających spójność państw.

„Takie przykłady jak Brexit, podczas którego rosyjska propaganda angażowała się w bardzo zręczny sposób, czy próby wzmacniania separatyzmu w Hiszpanii pokazują, że walka ta może się odbywać na różnych polach” – powiedział.

Przeciwnik nie musi tworzyć konfliktu od podstaw. Może wykorzystywać istniejące napięcia społeczne, regionalne i polityczne, a następnie wzmacniać najbardziej radykalne przekazy.

Reklama

Platformy społecznościowe poza pełną kontrolą państw

Duże znaczenie w prowadzeniu wojny informacyjnej mają platformy społecznościowe. To tam treści mogą być błyskawicznie rozpowszechniane, wzmacniane przez algorytmy i kierowane do odbiorców najbardziej podatnych na określony przekaz.

Oczywiście mamy świadomość, że dzisiaj ta wojna toczy się również na płaszczyznach, na które państwa mają ograniczony wpływ. Są to media społecznościowe, które rządzą się własnymi regułami, są kierowane z zagranicy i za którymi stoją bardzo potężni właściciele. Nie chcą oni jakichkolwiek ograniczeń ani moderacji, nazywając takie próby cenzurą.
Tomasz Siemoniak, minister - członek Rady Ministrów Polski, koordynator służb specjalnych

Minister – koordynator służb specjalnych zaznaczył, że w takich warunkach działania państwa są szczególnie trudne. Platformy funkcjonują ponad granicami, ich mechanizmy rekomendacji pozostają nieprzejrzyste, a decyzje dotyczące moderacji podejmują prywatne podmioty znajdujące się poza krajową jurysdykcją.

Skala zagrożenia sprawia jednak, że państwa nie mogą zrezygnować z działań. Konieczne są regulacje, współpraca międzynarodowa oraz wywieranie presji na platformy, aby skuteczniej reagowały na skoordynowane operacje wpływu.

Ochrona wyborów przed ingerencją

Szczególnie wrażliwym momentem dla demokracji jest okres przed wyborami. Wtedy fałszywe informacje, skoordynowane kampanie oraz operacje prowadzone przy użyciu nieautentycznych kont mogą wpływać na nastroje wyborców i podważać zaufanie do wyników głosowania.

„W ubiegłym roku wspólnie z instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo internetu w Polsce stworzyliśmy taki projekt. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, NASK oraz inne instytucje zbudowały swoisty parasol ochronny, którego celem było szybkie reagowanie na dezinformację oraz na próby ingerencji w wybory w Polsce” – powiedział Siemoniak. 

Reklama

Każdy może przeciwdziałać dezinformacji

Walka z dezinformacją nie może zostać powierzona jednej instytucji. Nawet rozbudowany urząd nie byłby w stanie samodzielnie monitorować wszystkich fałszywych przekazów, prostować ich i docierać z wyjaśnieniami do każdej grupy odbiorców.

Minister Siemoniak wskazał, że odpowiedzialność spoczywa na administracji centralnej, samorządach, instytucjach publicznych, mediach, ale także obywatelach. Znaczenie ma zarówno szybkie reagowanie na manipulacje, jak i codzienne korzystanie ze sprawdzonych źródeł.

„Walka z dezinformacją jest zadaniem nie tylko ministra koordynatora służb specjalnych. Każda instytucja, każde ministerstwo, każdy urząd, każdy samorząd, a tak naprawdę każdy z nas, kto ma do dyspozycji choćby własny profil w mediach społecznościowych, powinien działać. Powinien nie ulegać dezinformacji i skłaniać innych, na których ma wpływ, do korzystania z rzetelnych źródeł oraz potwierdzonych informacji” – powiedział wiceprzewodniczący Koalicji Obywatelskiej. 

Odporność społeczna zależy w dużej mierze od nawyków informacyjnych. Sprawdzanie źródeł, powstrzymywanie się od impulsywnego udostępniania treści i poszukiwanie potwierdzenia w wiarygodnych kanałach ograniczają skuteczność kampanii dezinformacyjnych.

CyberDefence24.pl - Digital EU Ambassador

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].

Reklama

Krajowy system e-Faktur - co musisz wiedzieć o KSEF?

YouTube cover video
Materiał sponsorowany