Biznes i Finanse

Wszystkie kłopoty Twittera. Długi, rosnące koszty i spadek przychodów

Fot. Duncan Cumming / Flickr

Długi, rosnące koszty działalności i spadek przychodów to problemy, z jakimi po przejęciu Twittera musi zmierzyć się Elon Musk. Tymczasem, z platformy odchodzą kolejni reklamodawcy, a w mediach nie gasną spekulacje o bankructwie serwisu.

O bankructwie Twittera spekuluje m.in. dziennik „Wall Street Journal" , który wskazuje jednak, że upadek platformy to nie jest jedyna droga, którą mogą potoczyć się wydarzenia po przejęciu serwisu przez Elona Muska.

Gazeta wskazuje, że obecnie bardzo trudno jest stwierdzić z zewnątrz, w jakim stanie znajduje się firma – Twitter stał się prywatny, a zatem nie musi już przesyłać regularnych sprawozdań finansowych do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd USA, które w Stanach Zjednoczonych są najważniejszym narzędziem do oceny stanu przedsiębiorstwa.

Czytaj też

W jakim stanie jest Twitter?

Jednak wskazówek na ten temat pozostawił nieco sam Elon Musk, który dzielił się chętnie publicznie informacjami na temat problemów platformy.

Jak przypomina „WSJ", od 2019 roku nie odnotowała ona żadnego zysku, a w ciągu ośmiu lat minionej dekady spółka informowała o stratach. W 2021 roku zmniejszyły się one w wymiarze rocznym do 221,4 mln dolarów z 1,14 mld dolarów w 2020 r. – twierdzi gazeta.

Jednocześnie, największym problemem platformy, który również hamuje poprawę jej stanu finansowego, jest brak napływu nowych użytkowników i wzrostu przychodów. Przychody w ostatnim roku uplasowały się na poziomie 5,1 mld dolarów.

Niemal 90 proc. przychodów Twittera pochodzi z reklam, które od zawsze były dla platformy głównym sposobem pozyskiwania środków. W 2021 roku Twitter od reklamodawców zainkasował 4,51 mld dolarów, a 571 mln – z licencji na dane i innych usług.

Firma przed początkiem rozmów o przejęciu przez Muska miała dług netto w wysokości 600 mln dolarów. Miała też do dyspozycji 2 mld dolarów w gotówce. W marcu kapitalizacja rynkowa Twittera plasowała się na poziomie 37,48 mld dolarów.

Czytaj też

Nowy właściciel i stare problemy

Po przejęciu przez Muska w Twitterze nastąpiło tąpnięcie. Musk wcześniej w listopadzie informował, że platforma odnotowała „masywny spadek przychodów". Uciekli z niej reklamodawcy, m.in. koncern General Motors czy United Airlines. Według nowego właściciela, obecnie platforma traci 4 mln dolarów dziennie.

Nowojorska gazeta zwraca przy tym uwagę, że nie wiadomo do końca, czemu przypisywać tak drastyczny spadek przychodów z reklam – czy to problemy wywołane w Twitterze przez Muska, czy też część szerszego trendu odwrotu reklamodawców od platform cyfrowych i oszczędzania na budżetach marketingowych w obliczu kryzysu, który dotyka coraz więcej branż.

Chwiejność Muska jednak nie pomaga, a wiele firm – jak wskazuje „WSJ" – może poczekać z wydatkowaniem pieniędzy na reklamę na Twitterze, dopóki sytuacja w tej firmie się nie unormuje i nie zostaną wypracowane nowe procesy biznesowe, gwarantujące platformie płynność. Może to potrwać wiele miesięcy.

Obecnie prognozy przychodów z reklamy dla Twittera wyglądają zatrważająco źle, o czym świadczą dane cytowanej przez „WSJ" firmy Insider Intelligence, wskazującej iż do 2024 roku przychody z tego źródła dla platformy spadną o 40 proc.

Czytaj też

Nowe źródła przychodów i cięcia

Musk zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę i ucieka się do innych modeli finansowania. Jednym z nich ma być subskrypcja Twitter Blue – usługi płatnej, ulepszonej wersji serwisu, w której użytkownik za cenę 8 dolarów miesięcznie będzie mógł chwalić się słynnym niebieskim znaczkiem oznaczającym zweryfikowane konto na platformie, a także umieszczać swoje treści za paywallem. Nowa usługa ma ruszyć 29 listopada.

Oprócz poszukiwania nowych źródeł przychodów, Musk postawił też na cięcie kosztów. To m.in. zwolnienia grupowe. W końcu ubiegłego roku firma miała 7,5 tys. pełnoetatowych pracowników, czyli o 5,5 tys. więcej, niż na koniec 2020 r.

„WSJ" odnotowuje, że zwolnienie 3,7 tys. osób mogłoby pomóc Twitterowi zaoszczędzić nawet 860 mln dolarów rocznie, co przekłada się na 15 proc. wszystkich ponoszonych przez platformę kosztów działalności.

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected]

Komentarze

    Czytaj także