- WIADOMOŚCI
- WAŻNE
- WYWIADY
Palantir prześwietlony przez polskich żołnierzy. Podbije wojsko?
Z technologii Palantira już korzystają polscy żołnierze. Choć na razie Siły Zbrojne RP posiadają jedynie wersję testową Maven Smart System, to dzięki temu wojskowi eksperci mogli odkryć i dokładnie zbadać wnętrze jednego z najbardziej przykuwających uwagę narzędzi używanych m.in. do zarządzania polem walki. Sprawa umów z MON-em pozostaje otwarta, bo wciąż - jak słyszymy - trwają „konstruktywne rozmowy”. Okazuje się jednak, że nie jest to pierwsza styczność polskiego rządu z Palantirem. Wcześniej firma współpracowała z jednym z resortów, pomagając zarządzać kryzysem migracyjnym.
Autor. CyberDefence24/Canva
Palantir jest jedną z firm, która budzi wiele emocji. Jej działalność, a przede wszystkim oferowane produkty budzą liczne pytania. Pomimo że rozwiązania przedsiębiorstwa są używane w m.in. siłach zbrojnych oraz służbach wywiadowczych państw NATO, nie brakuje wokół nich wątpliwości.
Uwagę przykuwają przede wszystkim kwestie związane z bezpieczeństwem danych oraz ryzykiem ingerencji w infrastrukturę przez dostawcę. I nie można się temu dziwić, ponieważ system Palantira bazuje na niezwykle wrażliwych informacjach, w tym tajemnicach wojskowych (jeśli jest wdrażany w siłach zbrojnych).
Przykładów praktycznego wykorzystania „tajemniczej” technologii firmy nie trzeba daleko szukać. Korzysta z niej np. ukraińskie wojsko podnosząc skuteczność działań na froncie czy niemieckie służby do zapobiegania zamachom terrorystycznym. Okazuje się, że Palantir pomógł też już Polsce, zanim mówiło się o umowach z MON-em.
Co firma chce osiągnąć wchodząc do Wojska Polskiego? O działaniu systemu AI, testach i umowach z resortem obrony, ale i przykładach realnego zastosowania rozmawiamy z Maciejem Łaską, Dyrektorem Zarządzającym Palantir Technologies Polska.
Autor. Palantir
Szymon Palczewski, CyberDefence24: Co jest główną misją Palantira? W jakim celu powstał?
Maciej Łaska, Dyrektor Zarządzający Palantir Technologies Polska: Misją Palantira i celem, który przyświeca firmie od początku, jest tworzenie narzędzi opowiadających na najważniejsze wyzwania w obszarze bezpieczeństwa i obronności, przy jednoczesnej ochronie integralności danych, praw obywatelskich oraz prywatności. Nasi założyciele zauważyli, że technologia musi być w stanie pogodzić bezpieczeństwo i swobody obywatelskie – że te wartości nie stoją ze sobą w sprzeczności.
Przykładem tego, jak technologia może efektywnie wspierać działania operacyjne i ratować życia, był problem IED w Afganistanie. Żołnierze tonęli w raportach, danych, mapach, informacjach i meldunkach z różnorakich źródeł. Palantir umożliwił połączenie tych danych w jedną całość, która pozwalała dużo lepiej planować patrole, monitorować drogi, reagować zawczasu. Ci, którzy już wtedy używali Palantira, ponosili znacznie mniejsze straty.
A co wspólnego z początkiem firmy ma CIA?
Kwestia inwestycyjna to właśnie druga strona powstania firmy. Gdy Palantir powstawał prawie dwadzieścia pięć lat temu, wśród inwestorów królowały aplikacje internetowe przeznaczone dla konsumentów i spółki e-commerce. Wielu wierzyło w koniec historii, a niewielu chciało inwestować w firmę, która nie tylko chciała budować technologię dla rządów, wojsk i służb, ale otwarcie mówiła o tym, że jej narzędzia nigdy nie trafią w ręce Rosji czy Chin.
In-Q-Tel, fundusz CIA, specjalizuje się właśnie w takich ambitnych projektach dual-use oraz na rzecz bezpieczeństwa. Uwierzył w nas i zainwestował 2 miliony dolarów. Zresztą od 1999 r. In-Q-Tel zainwestował w ponad 500 spółek, m.in. Keyhole (później znane jako Google Earth – red.), Gitlab, Databricks, Anduril, MongoDB, a nawet ICEYE – jesteśmy zatem w doborowym towarzystwie.
Czy a jeśli tak, to jaki wpływ na powstanie Palantira miał zamach z 11 września na WTC?
Jednym z wniosków z zamachów z 11 września była niewystarczająca koordynacja i współpraca między służbami wywiadowczymi. Informacje o zamachowcach i ich działaniach istniały w silosach poukrywanych często na komputerach pojedynczych analityków. Przez fragmentaryzację danych organizacje te nie były w stanie wykorzystać maksymalnie potencjału wcześniej zabezpieczonych informacji i podejmować efektywnie możliwie najlepszych decyzji. Właśnie na to wyzwanie zdecydował się odpowiedzieć Palantir.
Wspomniał Pan na wstępie o Afganistanie, zahaczyliśmy też o służby wywiadu. Czyli podmioty, które korzystają z waszej technologii to m.in. wojsko, służby i organy ścigania?
Tak, praca na rzecz sił zbrojnych, służb specjalnych, instytucji bezpieczeństwa publicznego, celno-skarbowych i innych jest w naszym DNA. Można powiedzieć, że cały rozwój firmy przez pierwszą dekadę był dyktowany potrzebami i optyką zagrożeń właśnie tych instytucji. Tutaj nie chodziło o optymalizacje czasu dostaw, a o zapobiegnięcie zamachowi terrorystycznemu. Od 25 lat pomagamy instytucjom odpowiedzialnym za nasze bezpieczeństwo lepiej i szybciej podejmować decyzje na podstawie danych, które już posiadają. A posiadają wiele danych, my ich nie dostarczamy.
Jak spojrzy Pan na sytuacje, w których zachodnie służby czy wojsko były zaskoczone przez ostatnie 20 lat, to okaże się, że w zasadzie we wszystkich przypadkach informacje były, natomiast nie zostały one przekute na wiedzę i działanie.
Wiemy kto, to teraz pora zapytać „gdzie?”. Które państwa korzystają z rozwiązań Palantira?
Jesteśmy obecni w ponad 20 krajach członkowskich NATO. Naszymi pierwszymi partnerami w Europie były kraje skandynawskie, w których obowiązują jedne z najbardziej rygorystycznych praw dotyczących prywatności obywateli oraz bezpieczeństwa i retencji danych. W Niemczech i Danii policja wykorzystuje platformę Palantir m.in. w obszarze zwalczania przestępczości zorganizowanej i gospodarczej, przeciwdziałania terroryzmowi oraz wykrywania przestępstw na tle seksualnym. Niemieckie władze otwarcie mówią o tym, że dzięki narzędziom dostarczanym przez nas udało się zapobiec zamachom.
Nieprzerwanie od 10 lat współpracujemy z francuskim kontrwywiadem, czyli Dyrekcją Generalną Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DGSI). Od roku pracujemy również w NATO, gdzie platforma Maven Smart System jest faktycznym kręgosłupem sztucznej inteligencji i łączy ze sobą systemy, które do tej pory ze sobą nie rozmawiały.
To instytucje, które są niezwykle wymagające i nie uznają kompromisów. Przez lata ścisłej współpracy zbudowaliśmy relacje oparte na zaufaniu i skuteczności, dzięki czemu nasze narzędzia są wykorzystywane w najbardziej krytycznych misjach prowadzonych przez te organizacje. Proszę mi wierzyć, że ten czynniki skuteczności jest kluczowy, to on pozwala uzyskać asymetryczną przewagę nad przeciwnikiem.
Wspomniał Pan, że z Mavena korzystają m.in. Niemcy, Francuzi i inne kraje NATO. To czy – skoro jest to takie samo rozwiązanie wszędzie – mogą się wzajemnie wspierać?
Jak najbardziej – wszyscy nasi klienci posiadają własne, niezależne, kontrolowane w pełni przez nich samych środowiska Palantir. Natomiast technologicznie istnieje pełna interoperacyjność i kompatybilność między środowiskami. Oznacza to, że nasi partnerzy (pod warunkiem, że pozwalają im na to obowiązujące przepisy i procedury – red.) mogą efektywnie i w sposób kontrolowany wymieniać się informacjami między sobą, dzielić wnioskami a nawet całymi aplikacjami, które samodzielnie zbudowali w platformie. Mogą też prowadzić koordynowane działania sojusznicze w oparciu o swoje własne środowiska, utrzymując pełną kontrolę nad swoimi danymi.
To brzmi ciekawie. Może zgłębić ten wątek?
Dane pozostają zawsze pod pełną kontrolą klienta – nigdy nie opuszczają dedykowanego, kontrolowanego przez niego środowiska. Jednak nie tylko dane pozostają pod ich kontrolą; być może równie ważne, a może nawet ważniejsze, jest to, że klienci mają pełną swobodę podejmowania decyzji dotyczących swoich danych. Kontrola nad danymi i autonomia decyzyjna – podstawowe zasady dyskusji na temat suwerenności cyfrowej – są pod pewnymi względami w wyjątkowy sposób realizowane przy wykorzystaniu oprogramowania Palantir.
To, czy w ogóle i w jaki sposób taka współpraca z inną organizacją następuje, pozostaje zawsze w gestii naszych partnerów. Palantir jako firma nie jest w takich przypadkach w żaden sposób informowana ani angażowana.
W praktyce, jeśli np. Brytyjczycy czy Amerykanie stworzą aplikację, integrację lub funkcjonalność w Mavenie, mogą „podzielić się nią” z innymi partnerami posiadającymi własne, suwerenne środowisko. To samo z resztą dotyczy zbudowanych przez Ukraińców rozwiązań w zakresie dronów.
A co w sytuacji, gdy stronami konfliktu byliby wasi klienci? Przykładowo, w ramach NATO mamy spór o Grenlandię między USA a Danią. Oba te kraje korzystają z Palantira. Inny przypadek to Grecja i Turcja o Cypr.
Jako Palantir podpisujemy z partnerem umowę na dostarczenie konkretnej zdolności. Nie mamy żadnej możliwości ingerencji w nią po przekazaniu jej klientowi. Klient jest w stanie zarządzać i utrzymywać platformę Palantir bez angażowania naszych inżynierów – to kwintesencja suwerenności. Rzecz jasna, jedni nie mogą wyłączyć czy zmodyfikować systemu drugim.
Chyba że wyłączą prąd…
Myślę, że siły zbrojne są na taką ewentualność doskonale przygotowane.
Mówiąc wprost: dane, integracje i aplikacje stworzone w oparciu o platformę Palantir pozostają własnością intelektualną klienta i może z nimi robić co zechce?
Dokładnie tak.
Jak podchodzicie do państw będących obecnie wyzwaniem dla Zachodu? Mam na myśli Rosję, Chiny i Iran. Na początku rozmowy użył Pan określenia, że jesteście firmą, której rozwiązania „nigdy nie trafią w ręce” tych państw. Rozumiem, że utrzymujecie to stanowisko?
Tak, od początku jednoznacznie mówiliśmy, że nasze narzędzia nigdy nie trafią do Rosji, Chin czy Iranu. Z tego też powodu uniknęliśmy sytuacji, w której nasza technologia mogłaby być wykorzystywana do np. agresji na Ukrainę, jak to miało miejsce w przypadku innych firm. Nic się w tym zakresie nie zmieniło.
W Europie jest państwo, które w ostatnim czasie sporo narobiło wokół was szumu. Mowa oczywiście o Szwajcarii. Jak do tego podchodzicie? Zarzuty były mocne, np. wskazywano, że istnieje ryzyko przekazywania danych do amerykańskich służb.
Szwajcaria – mam na myśli tamtejsze wojsko i służby – nigdy nie nawiązała z nami formalnej współpracy. W odróżnieniu od Wojska Polskiego nie przeprowadzili też testów czy ćwiczeń przy użyciu naszych narzędzi.
Sztab Sił Zbrojnych Szwajcarii nie otrzymał nawet formalnej oferty na dostarczenie naszych zdolności. W związku z tym doniesienia, mówiące o tym, że Szwajcaria odrzuciła Palantira lub zerwała z nami współpracę, są po prostu niezgodne ze stanem rzeczywistym. Co do przekazywania jakichkolwiek danych, myślę, że moje wcześniejsze wypowiedzi dość jednoznacznie tę kwestię wyjaśniły.
Ale jednak opublikowano raport, który stworzył wokół was niezbyt pozytywną „aurę”.
Wnioski zawarte w raporcie bazują w dużym stopniu na mylących lub nieprecyzyjnych doniesieniach medialnych, nie na faktycznych, realnych doświadczeniach z naszą technologią.
Mamy powody, by sądzić, że wspomniana redakcja działała w złej wierze – niemalże w roli aktywistów, nie dziennikarzy – naruszając obowiązujące w Szwajcarii przepisy i uniemożliwiając włączenie do dyskursu publicznego istotnych, wyjaśniających szczegółów. Pozostaje mi spekulować, czy redakcja zdecydowałaby się na takie działanie, gdyby informacje przez nią przekazywane były zgodne ze stanem faktycznym.
Maven w wojsku i służbach. Czego (nie)widzi Palantir?
Te mylące – jak Pan twierdzi – doniesienia z czegoś się biorą. Jesteście firmą, której produkt „karmiony” jest niezwykle ważnymi danymi: wojskowymi, wywiadowczymi itp. To siłą rzeczy rodzi podejrzenia „kto, jak i gdzie” ma do nich dostęp.
Jedynym decydentem w zakresie „kto, jak i gdzie” ma dostęp do danych jest klient, który jest również dysponentem swojego środowiska Palantir. Od bezpieczeństwa fizycznego, przez infrastrukturę sprzętowo-sieciową, aż po prawa dostępu do danych – wszystko to jest definiowane i kontrolowane przez klienta.
Czyli cała infrastruktura – od serwerów po kable – jest klienta?
Zgadza się. To klient, np. siły zbrojne, decyduje, gdzie i w jakiej infrastrukturze wdrażany jest system. Ona znajduje się pod pełną kontrolą zamawiającego. Palantir w tej kwestii niczego nie narzuca, poza przekazaniem wymagań w zakresie klasy sprzętu, pamięci, mocy obliczeniowej niezbędnej do poprawnego funkcjonowania systemu. Dostawcę sprzętu klient może wybrać samodzielnie.
Nie występuje zatem żadna fizyczna możliwość po stronie firmy, aby dane gdziekolwiek wypłynęły.
A co w sytuacji, gdy nie mam tej infrastruktury i chcę, abyście mi ją postawili razem z systemem?
Jest taka możliwość i mamy klientów, którzy z tego rozwiązania korzystali. Otrzymują wówczas oferty dotyczące zakupu sprzętu od różnych dostawców i mogą wybrać najkorzystniejsze rozwiązanie. Sam Palantir nie jest dostawcą sprzętu.
Czy Maven musi posiadać dostęp do internetu?
Nie, system nie potrzebuje dostępu do internetu. Maven funkcjonuje w sieci zamkniętej, niejawnej, nad którą pieczę sprawują administratorzy wojskowi. To oni wydzielają dostęp pracownikom Palantira, jeżeli widzą taką potrzebę i wyłącznie na potrzeby wsparcia technicznego.
Nie potrzebuje, ale rozumiem, że może posiadać?
W sytuacji, w której funkcjonują rozwiązania hybrydowe, posiadające swoisty most między chmurą a instalacją lokalną, istnieje oczywiście możliwość zasilania Mavena danymi spoza sieci zamkniętej (np. zdjęciami satelitarnymi – red.). Dla wielu kluczowych procesów wojskowych jest to zresztą bardzo korzystne ze względu na aktualność danych i moce obliczeniowe. Wtedy infrastruktura techniczna pozwala na jednokierunkowe transfery danych do Mavena. Również w tym przypadku, pełną kontrolę nad infrastrukturą sieciową takiego rozwiązania, np. diodą jednokierunkową, ma klient.
Natomiast nawet w tym przypadku Palantir nie jest nigdy dostawcą żadnych danych. Nie zbieramy, nie przechowujemy ani nie sprzedajemy danych. Nigdy nie przekazujemy danych pomiędzy naszymi klientami, chyba, że sami klienci zawierają w tej sprawie porozumienie i wtedy również to oni sami decydują w jaki sposób to następuje.
Jak zatem działa wasza sztuczna inteligencja?
To bardzo istotne pytanie. Chciałbym podkreślić, że Palantir nie posiada i nie rozwija swoich własnych modeli. Oferujemy platformę, która umożliwia naszym klientom wdrażanie sztucznej inteligencji – własne modele, popularne modele LLM, czy też inne modele dostosowane do indywidualnych potrzeb, opracowane przez podmioty zewnętrzne – do ich środowiska operacyjnego.
Filozofia naszej platformy jest taka, że sztuczna inteligencja ma być drugim pilotem użytkownika – przyspieszać powtarzalne procesy, łączyć informacje z wielu źródeł przy jednoczesnym utrzymaniu centralnej roli człowieka w procesie decyzyjnym.
Kluczowa jest w tym transparentność i elastyczność. Użytkownik końcowy musi mieć możliwość wyboru konkretnego podzestawu danych, na podstawie których system może wygenerować sugerowane działania. Dzięki temu w platformie Palantir sztuczna inteligencja pracuje w konkretnym obszarze na wyznaczonych danych z ustalonymi punktami odniesień co minimalizuje ryzyko halucynacji.
Dzięki otwartej architekturze system jest także agnostyczny jeżeli chodzi o modele - to klient decyduje jakich modeli chce użyć. Można dobierać i łączyć dowolne modele komercyjne, open-source oraz modele własnościowe rozwinięte np. przez same siły zbrojne lub państwowe ośrodki badawcze.
AI porusza się w konkretnym, zdefiniowanym przez użytkownika obszarze, dostarczając gotowy produkt w postaci m.in. obrobionych danych, prognoz, sugestii wspierających zarządzanie czy proces decyzyjny. Sugeruje różne ścieżki i możliwości, ale ostateczna decyzja zawsze leży po stronie analityka, logistyka lub dowódcy.
Technologia Palantir na wojnie. Realne użycie
Jeśli z waszego systemu korzystają np. Amerykanie, to czy jest ono obecnie wykorzystywane na Bliskim Wschodzie? Mam na myśli Iran, Izrael i trwająca tam wojnę.
System od dziesięcioleci funkcjonuje szeroko w amerykańskich siłach zbrojnych (jest wykorzystywany przez wszystkie dowództwa strategiczne USA, w tym wojska specjalne – red.), natomiast nie chcemy komentować doniesień medialnych w zakresie szczegółów użycia.
Mogę natomiast powiedzieć, że za najbardziej znanymi systemami izraelskimi typu Gospel czy Lavender, rzekomo wykorzystywanymi do kierowania operacjami wojskowymi podczas wojny w Strefie Gazy, nie stoi Palantir.
A co z Ukrainą?
W pierwszych dniach pełnoskalowej inwazji, kiedy dyplomaci i większość firm opuszczało Ukrainę, nasi ludzie jechali do Kijowa. Otworzyliśmy tam biuro. Prezes Palantira Alex Karp był pierwszym szefem zachodniej firmy, który został przyjęty przez Prezydenta Zełenskiego.
Od 4 lat bardzo konkretnie wspieramy Ukrainę w walce z agresorem. Nie możemy zdradzać wielu szczegółów, ale jesteśmy dumni z naszej współpracy z ukraińskimi siłami zbrojnymi. W domenie publicznej mówimy o dwóch konkretnych projektach.
Na czym polegają?
W pierwszym przypadku nasza technologia pomaga w rozminowywaniu wielkich obszarów. Rozwiązanie Palantir służy do zarządzania tym procesem, zwiększając szybkość i efektywność prowadzonych działań, np. wokół gęsto zaludnionych obszarów, infrastruktury krytycznej, dróg do szkół biorąc pod uwagę rodzaj i intensywność walk.
Drugi projekt to katalogowanie, prowadzenie śledztw i wszystkie inne prace związane ze zbrodniami wojennymi. Mowa o setkach tysięcy, jeśli nie milionach dokumentów, doniesień, danych w postaci np. rozmów ze świadkami, zdjęciami, nagraniami. Śledztwa dotyczące zbrodni wojennych są prowadzone także w kontekście bardzo dużych ilości danych na temat samego konfliktu i jego przebiegu.
Czyli rozwiązanie Palantir służy do ich logicznego „poukładania” i analizy?
Dokładnie tak. Wszystko jest integrowane i katalogowane w dedykowanym środowisku Palantir w celu weryfikacji wydarzeń, co potem może posłużyć do wszczęcia odpowiednich postępowań i procesów przed międzynarodowymi trybunałami.
Wspomniał Pan teraz o niemilitarnych obszarach wykorzystania waszej technologii. Oczywiście jest to bardzo ważne i potrzebne, ale co z działaniami typowo wojennymi na froncie?
Wiele nie mogę zdradzić, ale nasze rozwiązania realnie pomagają ukraińskiej armii. Ma to bardzo istotny wpływ na oblicze tej wojny.
A czy – nie zgłębiając się w szczegóły – może Pan wskazać, do czego Ukraińcy używają Palantira?
Nasze narzędzia służą do wielokrotnego przyspieszenia procesu targetingu i maksymalnie efektywnego wykorzystania – ograniczonych przecież – zasobów. Wspieramy Ukrainę w rozwiązywaniu najtrudniejszych problemów technologicznych współczesnego pola walki. Niech to wystarczy.
Nie tylko na froncie. Palantir współpracował z polskim rządem
To była śmiała decyzja, aby wejść do kraju, gdzie pociski zaczęły masowo spadać i akurat wtedy otworzyć tam swoje biuro.
Ale właśnie w ten sposób Palantir podchodzi do sytuacji kryzysowych i wspierania w tych trudnych chwilach swoich partnerów. Mamy duży wkład w np. walce z powodziami w Teksasie, pożarami w Hiszpanii, zarządzaniu siecią elektroenergetyczną w Kalifornii.
Do tego dochodzą inne inicjatywy, jak World Food Program realizowany przez ONZ czy też amerykański lub brytyjski program szczepień, których filarem technologicznym był system Palantir.
A to ciekawe, że firma kojarzona z wojskiem i służbami jest także obecna w takich obszarach.
Pomagamy na wielu polach, bo nasze platformy są uniwersalne, znajdują zastosowanie niezależnie od skali danych i wyzwania. W kontekście wojskowym, wspierają działania na froncie, ale również w tylnej strefie działań, tj. w logistyce czy planowaniu osobowym i materiałowym; w przypadku programu szczepień w czasie pandemii COVID-19, usprawniał proces efektywnego rozprowadzania szczepionek.
Poza tym, o czym się często zapomina, mniej więcej połowa globalnych przychodów Palantira pochodzi z sektora prywatnego. Nasze technologie są wykorzystywane w dziesiątkach branż przez tysiące przedsiębiorstw na całym świecie.
Czy w przypadku Polski też dostrzeżemy waszą obecność w czasie jakiegoś kryzysu niemilitarnego? W naszym kraju sytuacji zapalnych nie brakuje.
Tak, w Polsce byliśmy zaangażowani w szereg projektów w reakcji na kryzys migracyjny po wybuchu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę.
Na czym to polegało?
Opowiem o jednym z nich. W marcu 2022 r. wspólnie z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej realizowaliśmy projekt, który miał na celu zapewnienie bezpieczeństwa uciekającym dzieciom z pieczy zastępczej.
Jak wszyscy pamiętamy, po inwazji do Polski przyjeżdżały setki autokarów z nieletnimi obywatelami Ukrainy z domów dziecka. Platforma Palantir była wykorzystywana do usprawnienia procesu ich rejestracji i znalezienia im odpowiednich, zweryfikowanych rodzin zastępczych. Kluczowe było, aby nie rozdzielać rodzeństwa i dzieci z tych samych ośrodków. System Palantir znacząco to ułatwił.
Rozumiem, że pojechaliście na miejsce i tam „rozbiliście tymczasowe centrum”?
W ciągu 72 godz. od rozpoczęcia współpracy byliśmy w Stalowej Woli, gdzie znajdował się punkt recepcyjny, w którym przyjmowano większość autokarów z Ukrainy. Pracowaliśmy na trzy zmiany. Zespół składał się z inżynierów Palantira z Nowego Jorku i Warszawy, a kiedy my spaliśmy pracowali nasi ludzie w Australii. W ścisłej współpracy z pracownikami punku recepcyjnego i ministerstwa w ciągu kilku dni stworzyliśmy system do integracji tych wszystkich danych.
Kto z niego korzystał?
Polska administracja przy jego pomocy zarządzała transportami przyjeżdżającymi do Polski, weryfikowała rodziny zastępcze, przypisywała im podopiecznych i (zgodnie z w ustaleniami międzyrządowymi – red.) przekazywała stronie ukraińskiej informacje o tym, gdzie znajdują się dzieci, jaki jest ich status.
Ponadto, na podstawie zgromadzonych informacji wypłacano świadczenia dla osób opiekujących się nieletnimi. Równocześnie system musiał spełniać najbardziej restrykcyjne wymagania prawne i techniczne w obszarze bezpieczeństwa, segmentacji i dostępu do – w końcu bardzo wrażliwych – danych.
Ten system nadal działa?
Projekt realizowaliśmy przez 2 lata. Po tym czasie sytuacja na szczęście się ustabilizowała i system – spełniwszy swoją rolę – przestał być potrzebny.
Działaliście na podstawie kontraktu z ministerstwem?
Nie, była to inicjatywa w pełni pro publico bono.
Technologia Palantira w rękach polskich żołnierzy
27 października 2025 r. podpisaliście list intencyjny dotyczący współpracy z MON-em. Wówczas wicepremier i szef resortu obrony Władysław Kosiniak-Kamysz mówił, że pierwsze umowy to kwestia „miesiąca-dwóch”. Minęło ponad 5 i nadal nic nie ma. W międzyczasie ministerstwo przekazało nam, że analizuje alternatywy. Na czym zatem stoicie?
Sprawa współpracy z MON-em jest otwarta i prowadzimy bardzo produktywny dialog z Resortem Obrony Narodowej.
Autor. Monika Dwulatek/WCEO / MON / CC BY-NC-ND 4.0
Podczas konferencji prasowej związanej z podpisaniem listu intencyjnego Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że z perspektywy wojska niezwykle ważna są fuzja danych ze wszystkich jednostek sił zbrojnych oraz ich ochrona. Widzicie, że ta świadomość w armii rośnie?
Absolutnie podpisujemy się pod słowami premiera Kosiniaka-Kamysza. Fuzja danych i wynikająca z niej wieloźródłowa, wielodomenowa świadomość sytuacyjna daje niekwestionowaną przewagę decyzyjną na polu walki i pełni rolę odstraszającą.
Dalsza część wywiadu pod filmem „Podpisanie listu intencyjnego między MON i Palantir Technologies”.
Na przestrzeni naszej dotychczasowej współpracy z MON obserwujemy, jak wspomniana przez Pana świadomość rośnie. Świetnie się pracuje z polskimi żołnierzami: ich ekspertyza, wiedza, zaangażowanie są na wyjątkowym poziomie. Mają wysokie, ale bardzo jasne oczekiwania, co mieliśmy okazję zobaczyć podczas testów. Wyjątkowo skrupulatnie testowali możliwości Mavena pod kątem konkretnych taktycznych i operacyjnych wyzwań, z którymi mierzą się na co dzień. Podczas warsztatów spontanicznie wymyślali nowe przypadki użycia, sami budowali je już w drugim dniu testów. To było dla nas bardzo motywujące.
Wojsko posiada szerokie zdolności i olbrzymie zasoby informacyjne i gdy się je połączy w spójny, bogaty obraz, potencjał bojowy wzrasta wykładniczo. Naszym zadaniem jest sprawienie, by dowódcy, ale też pojedynczy żołnierze spędzali jak najmniej czasu na powtarzalnych czynnościach i wszystkie informacje, które rozproszone są po dziesiątkach systemów, mieli na wyciągnięcie ręki – przy zachowaniu wszystkich zasad i wymogów dostępu i bezpieczeństwa danych.
Autor. Palantir Technologies
Wspomniał Pan o testach prowadzonych przez Wojsko Polskie. Mówił o nich również szef MON. Kiedy realnie zaczęliście współpracować z SZ RP?
Praktyczną współpracę rozpoczęliśmy podczas ćwiczeń FEX-24 w Nowej Dębie i Lipie w maju 2024 r. Nasze zaangażowanie było poprzedzone wieloma rozmowami i prezentacjami zdolności dla sił zbrojnych, po których zaproszono nas do udziału w ćwiczeniach.
I jakie zadania przed wami postawiono?
Celem było zintegrowanie się z różnymi platformami i standardami obowiązującymi w Siłach Zbrojnych RP oraz NATO, a także zastosowanie narzędzi sztucznej inteligencji do rozpoznania i klasyfikacji obiektów na strumieniach wideo pochodzących z różnych dronów. W ramach testów nasza platforma zintegrowała się m.in. z dronami komercyjnymi, jak również z platformą FLYEYE firmy WB Electronics oraz autorską konstrukcją Wojskowego Instytutu Techniki Pancernej i Samochodowej, której nigdy wcześniej nie widzieliśmy.
Kolejnym krokiem było udostępnienie danych i detekcji na intuicyjnym interfejsie dla żołnierzy. Wszystko musiało działać w czasie rzeczywistym.
Ile wam to zajęło?
Ćwiczenia były rozpisane na 3 dni. Wszystkie główne założenia zrealizowaliśmy w połowie pierwszego dnia. Platforma Palantir zintegrowała się z dronami, które dostarczały dane w różnych protokołach i formatach, ATAK-iem oraz zdjęciami satelitarnymi, kończąc na prezentacji procesu dynamicznego targetingu na zidentyfikowanych przez modele wizji komputerowej celach.
I rozumiem, że właśnie te doświadczenia były fundamentem do pierwszego porozumienia z Dowództwem Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni (grudzień 2024 – red.)?
Zgadza się. Na podstawie tego porozumienia podpisanego z DKWOC udostępniliśmy Wojsku Polskiemu do testów platformę Maven Smart System. Oczywiście praca w tym środowisku opiera się na danych testowych lub ze źródeł otwartych, ale pozostałe kwestie, jak funkcjonalności czy możliwość rozbudowywania systemu nie są ograniczone. Testowana przez Siły Zbrojne platforma jest w pełni tożsama z tą, którą do dyspozycji ma m.in. NATO i z docelowym rozwiązaniem, które pozyskałyby Siły Zbrojne RP.
Autor. Palantir Technologies
Jak długo polska armia może jeszcze korzystać z „testowego” Mavena?
Tę kwestię reguluje nasze porozumienie z Siłami Zbrojnymi. Wojsko Polskie ma wciąż dostęp do środowiska testowego Maven Smart System, dedykowanego wyłącznie SZ RP. Użytkownicy dalej z niego korzystają, ale formalne testy z udziałem naszych inżynierów i ekspertów są zakończone.
W międzyczasie podpisaliśmy wspomniany list intencyjny z MON-em i cały czas prowadzimy aktywny dialog z resortem odnośnie potencjalnych obszarów zastosowania systemu.
Z tego co Pan mówi wynika, że SZ RP posiadają już pełną wiedzę techniczną dotyczącą „wnętrza” systemu, w tym mają świadomość, jak np. działa jego „podbrzusze” programistyczne.
Absolutnie tak – to również było przedmiotem testów i dotychczasowych rozmów. Nie ma tu żadnych czarnych skrzynek, backdoorów czy innych „niespodzianek” – przekazaliśmy Siłom Zbrojnym RP obszerną dokumentację dotyczącą architektury systemu, wymaganej infrastruktury, funkcjonalności oraz certyfikatów związanych z bezpieczeństwem.
Wojsko Polskie posiada wysokiej klasy specjalistów, którzy mogą zajrzeć w każdy zakątek platformy. Rozumieją oni architekturę, mechanizmy bezpieczeństwa i zarządzania platformą. Nie ma ani jednego elementu platformy, do którego specjalny dostęp ma tylko Palantir – administratorem docelowego rozwiązania będą siły zbrojne.
W Polsce posiadamy wiele krajowych firm z branży zbrojeniowej. PGZ, Pitradwar, Grupa WB, Rosomak, Lubawa, PZL Mielec i Świdnik, Mesko, Huta Stalowa Wola itd. Do tego mamy sprzęt zagranicznej produkcji. Na ile w takim środowisku Palantir się odnajduje?
Największe sukcesy jako firma odnotowujemy właśnie tam, gdzie występuje zróżnicowany, dynamicznie działający ekosystem dostawców dla sił zbrojnych. W przypadku Polski, poza zagranicznymi producentami, prowadzimy bardzo produktywne rozmowy i już integrujemy się z platformami i technologiami polskich dostawców. Do tego dochodzą lokalne startupy, które dostarczają coś, czego my nie robimy, m.in. zaawansowane modele wizji komputerowej, modele detekcji dla zobrazowania satelitarnego, różnego typu sensory, łączność, efektory. Integrując te zdolności w Maven Smart System, siły zbrojne mogą potęgować zwrot z już poczynionych i przyszłych inwestycji.
W zeszłym roku miałem przyjemność uczestniczyć w IDA Bootcamp, organizowanym przez Polski Fundusz Rozwoju i JW Formoza, podczas którego kilkadziesiąt polskich startupów prezentowało swoje innowacyjne rozwiązania: od bezzałogowców, po modele i sensory. Z wybranymi podmiotami pozostajemy w aktywnym kontakcie i integrujemy ich rozwiązania z Mavenem.
W wyniku tej współpracy, wspominane firmy mogą powiedzieć z przekonaniem, że są interoperacyjne i kompatybilne z systemem będącym kluczowym systemem operacyjnym w NATO.
Co chcecie osiągnąć wchodząc do polskiej armii?
Ze względu na strategiczną rolę w NATO i na Flance Wschodniej, Polska jest dla nas szczególnie ważnym partnerem.
Naszym celem jest dostarczenie Wojsku Polskiemu platformy, która od niemal 25 lat sprawdza się w warunkach bojowych w najbardziej wymagających środowiskach na świecie. Chcemy, aby polski żołnierz był bezpieczniejszy a równocześnie bardziej skuteczny na polu walki.
Autor. Palantir Technologies
Technologia Palantira w biznesie
Maven, czyli wasz flagowy produkt, o którym mówimy, rozwija się. Ile inwestujecie w ulepszanie swojej technologii?
W zeszłym roku wydaliśmy ok. 2 mld zł na badania i rozwój. Z inwestycji w nowe, innowacyjne zdolności i rozwiązania korzysta tysiące klientów Palantira – zarówno rządowych, jak i w sektorze prywatnym – na całym świecie.
Co dzięki temu zyskują wasi biznesowi klienci?
W przypadku przedsiębiorstw szczególny nacisk nałożony jest na zwrot z inwestycji poprzez podniesienie efektywności przedsiębiorstwa, np. zwiększenie i poprawę jakości produkcji w firmach przemysłowych, optymalizacja łańcuchów dostaw, zwalczanie oszustw w sektorze ubezpieczeń i bankowości.
Nie sposób wymienić wszystkich obszarów zastosowania naszej platformy. Niezależnie od branży, nadrzędnym celem jest uwolnienie, ze wsparciem sztucznej inteligencji, potencjału danych, którymi dysponuje przedsiębiorstwo.
Może Pan podać przykład firmy, która faktycznie korzysta z systemu Palantira?
Trudno wybrać tylko jedną firmę, ale ciekawym przykładem jest na pewno Airbus. W 2015 r., we współpracy z Palantirem, przedsiębiorstwo zintegrowało rozproszone dane produkcyjne dotyczące samolotu A350, obejmujące pięć milionów części i setki zespołów w czterech krajach. Dzięki platformie Palantir Skywise, powstałej w 2017 roku, udało się przyspieszyć dostawy A350 o 33%, umożliwiając lepszą kontrolę jakości, prewencyjne serwisowanie samolotów i szybsze reagowanie na opóźnienia.
Obecnie ponad 10,000 samolotów oraz 49% floty Airbusa jest podłączonych do Skywise, z którego korzysta ponad 25,000 użytkowników miesięcznie. Platforma pozwala nie tylko na optymalizację produkcji, ale także na redukcję kosztów i poprawę niezawodności w całej branży lotniczej.
W październiku, po 10 latach współpracy, Airbus podpisał z nami wieloletnie przedłużenie umowy – to dowód na długotrwały zwrot z inwestycji w naszą technologię.
Kontrakty w Palantirem. Jak wyglądają umowy?
Jeśli chodzi o umowy, macie je podpisane z wieloma państwami i firmami. Wystarczy wspomnieć o USA, Wielkiej Brytanii, Francji czy Niemczech lub Airbusie czy L3Harris. O jakich kwotach mówimy?
To są rzeczy nieporównywalne – każda umowa jest szyta na miarę pod konkretne wymagania klienta. Inaczej wygląda współpraca z choćby jednym ze strategicznych dowództw USA, które pod względem wielkości jest większe od niejednej europejskiej armii, inaczej w przypadku służb specjalnych mniejszego państwa, a jeszcze inaczej w przypadku sektora przedsiębiorstw.
Czyli cena uzależniona jest od liczby użytkowników?
Nie – nie sprzedajemy licencji na indywidualnego użytkownika. W dużym uproszczeniu koszt rozwiązania zależy od konkretnych zdolności, które dostarczamy. Zatem innych potrzebuje wojsko, innych służby mundurowe, innych firma z branży przemysłowej itd.
Dostarczamy rozwiązanie dostosowane do potrzeb klienta w ramach naszej platformy. Przykładowo, na koszt systemu wpływa też wolumen i typ danych czy w jaki sposób dane są przetwarzane.
Wyobraźmy sobie, że w imieniu MON-u podpisujemy dzisiaj umowę na dostarczenie Mavena. Ile czasu potrzebujecie na jego „postawienie” w wybranym przeze mnie miejscu?
W przypadku zdolności on-premise, zależy to w dużej mierze od czasu dostawy sprzętu, na którym umiejscowiony będzie Maven. Sama instalacja i konfiguracja to kwestia pojedynczych tygodni – po zakończeniu tego procesu wojsko ma do dyspozycji pełnowartościowy, operacyjny system. Nie mamy do czynienia z wieloletnim, kosztownym procesem projektowania i budowania systemu od zera – zwrot z tej inwestycji siły zbrojne zaczną realizować od pierwszego dnia współpracy.
Model biznesowy Palantira nie opiera się na sprzedawaniu klientom roboczogodzin inżynierów. Zależy nam na tym, żeby nasi klienci jak najszybciej mogli w suwerenny, niezależny sposób korzystać z platformy. Dlatego na każdym etapie współpracujemy ramię w ramię z klientem: z administratorami, programistami, specjalistami od sztucznej inteligencji i użytkownikami końcowymi.
To znaczy pokazujecie „co z czym” się łączy, w jaki sposób itd., coś jak syn z ojcem przy majsterkowaniu?
Można to tak określić – z tym, że posługując się Pana porównaniem, syn od początku ma do dyspozycji własne narzędzia, dokumentację i zaszytą w systemie sztuczną inteligencję, która znacznie przyspiesza wszystkie procesy zarządzania i budowania w platformie.
Nasi eksperci współpracują blisko ze specjalistami klienta i objaśniają krok po kroku co właśnie ma miejsce. Mogą patrzeć, zadawać pytania, sprawdzać, weryfikować.
Postawienie systemu to jedno. Ktoś go potem musi jeszcze obsługiwać.
Zgadza się, dlatego wdrożenia obejmują szkolenia, które – jak już wspomniałem – w praktyce zaczynają się już na etapie konfiguracji systemu. I również tutaj chcemy wyszkolić operatorów jak najszybciej, ale bez uszczerbku na dokładności oraz jakości.
Tylko użytkowników Mavena mogą być tysiące. Każdego z nich przeszkolicie?
To zależy od preferencji klienta. Zwyczajowo szkolimy osoby, które później będą szkoliły innych – metodologia o nazwie „train the trainer” jest wśród naszych klientów bardzo popularna, bo daje im więcej kontroli i potrafi być bardziej efektywna kosztowo.
Skoro wasi eksperci stawiają system u klienta, np. w wojsku, potem „trenują trenerów”, to znaczy, że macie do niego fizyczny i cyfrowy dostęp.
To bardzo ważna kwestia, którą należy wyjaśnić. Ponownie podkreślam: Palantir nie jest administratorem systemu ani danych zintegrowanych w systemie. Palantir nie udziela dostępu (ani fizycznego, ani cyfrowego – red.) oraz nie decyduje o tym, kto może i w jakim stopniu używać rozwiązania – wszystko to pozostaje pod pełną kontrolą klienta.
Do nas należy wykonywanie konkretnych instrukcji klienta a po ich wykonaniu, klient może odciąć nas od dostępu i samodzielnie korzystać z Mavena. Wszelkie uprawnienia dostępu, które możemy uzyskać, służą wyłącznie celom zapewnienia wsparcia technicznego oraz szkolenia klienta z obsługi i zarządzania systemem.
Mówiąc wprost, jeśli zamawiającym jest wojsko, to wojsko decyduje kto ma dostęp do systemu i infrastruktury. Dostęp dla inżynierów Palantira ma miejsce wyłącznie w ramach zasady wiedzy niezbędnej „need-to-know” jasno określonej przez klienta, w miejscu i zakresie przez niego zdefiniowanym.
A więc – czysto teoretycznie – jeśli będziecie mieć dostęp do systemu dłużej niż należy, to jest to wina klienta?
Powtórzę raz jeszcze, Palantir sam z siebie nie ma dostępu ani wglądu w system używany przez klienta.
Co więcej, wszystko, co dzieje się w ramach rozwiązania jest rejestrowane. Administrator klienta widzi zatem kto i w jaki sposób korzysta z systemu, co pozwala przeciwdziałać nieodpowiedniemu wykorzystaniu platformy przez jakiegokolwiek użytkownika.
Wróćmy do naszej umowy. Co dostaję w pakiecie poza wdrożeniem Mavena na moje potrzeby i szkoleniem?
Licencja obejmuje też wszelkie aktualizacje i łatki, jeśli pojawia się jakaś podatność oraz wsparcie techniczne. Przez cały okres trwania współpracy jesteśmy do dyspozycji klienta.
Na ile posiadając taki pakiet, mogę „ingerować” w wasz system?
Naszą platformę cechuje otwarta architektura oraz wykorzystywanie rynkowych standardów i języków oprogramowania – nie używamy własnościowych, zamkniętych protokołów lub formatów danych.
Jeśli klient dysponuje swoimi ekspertami, może np. tworzyć własne aplikacje i integracje, o których my nawet nie wiemy. Ma również możliwość dowolnego wykorzystania danych zintegrowanych w Mavenie poza platformą – oferujemy zestaw narzędzi dla programistów, który daje im pełną elastyczność w tym zakresie.
No dobrze, a jeśli nie przedłużymy umowy? Wyłączycie system?
Nie. Nie istnieje możliwość zdalnej ingerencji lub wyłączenia systemu.
To co zatem się zmienia w przypadku wygaśnięcia umowy? Chyba musi być jakaś zachęta, żeby ją przedłużać a nie żeby to była „jednorazowa” przygoda.
Na przestrzeni lat obserwujemy, że najlepszą zachętą są wyniki pracy systemu i zdolności, które dostarcza. Są to rezultaty z niczym nieporównywalne i klienci to wiedzą. Maven po prostu działa – tylko tyle i aż tyle. To jest to, co sprawia, że tak wielu tak bardzo wymagających klientów nawiązuje i podtrzymuje współpracę z Palantirem w najbardziej kluczowych procesach bezpieczeństwa państwa. Mają świadomość, że czasy pozyskiwania technologii na podstawie slajdów, obietnic i wieloletnich planów rozwojowych odeszły do lamusa.
Zachętą jest więc prawdziwa, nie deklaratywna, funkcjonalna suwerenność, elastyczność i wiodące, sprawdzone w boju możliwości naszych narzędzi. Właśnie dlatego nasi klienci nawiązują z nami tak długotrwałą współpracę. Jest to dla nas powód do dumy i motywuje nas to pracy na rzecz tworzenia jeszcze większej przewagi dla naszych partnerów.
Dziękuję za rozmowę.






Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].
Krajowy system e-Faktur - co musisz wiedzieć o KSEF?
Materiał sponsorowany