Social media

Leki kupowane w mediach społecznościowych. Zagrożenie, które może zabić

Fot. Ksenia Yakovleva / Unsplash

Podczas pandemii koronawirusa dostępność leków, które zazwyczaj można wykupić wyłącznie po konsultacji z lekarzem, w wielu przypadkach została drastycznie ograniczona. Rolę lekarzy wystawiających recepty przejęły media społecznościowe, gdzie również w Polsce można kupić wiele preparatów, które powinny być przyjmowane wyłącznie pod nadzorem medycznym.

Problem dostępności leków, których skład chemiczny nie podlega żadnej kontroli i które mogą mieć nieokreślone, tragiczne w skutkach efekty uboczne dla zdrowia przyjmującej je osoby, dostrzeżono przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych.

Śmierć ze Snapchata

Dziennik "New York Times" opisuje przypadek dwudziestolatka, który najpierw stracił przytomność, a potem zmarł w toalecie jednego z supermarketów. Jak wykazało policyjne dochodzenie, mężczyzna zaopatrywał się w leki z rodziny opioidów przez media społecznościowe, konkretniej zaś - przez Snapchata. Chciał oszczędzić - pandemia mocno nadszarpnęła jego finanse i zdobycie leku przez aplikację wydawało się wyjściem znacznie tańszym, niż wykupienie go na receptę od lekarza, gdzie trzeba zapłacić również za wizytę.

Czytaj też

Co poszło źle? Jak się okazało - substancja, którą przyjął dwudziestolatek - wysportowany, profesjonalnie uprawiający skate i snowboarding, była zanieczyszczona śmiertelną dawką fentanylu.

Podobnych śmierci w USA w ubiegłym roku odnotowano ponad 108 tys.

Fałszywe leki w mediach społecznościowych to szeroki problem

Według amerykańskich centrów ds. kontroli i prewencji chorób, bardzo wiele fałszywych leków sprzedawanych jest w mediach społecznościowych osobom, które nie mają wiedzy na temat tego, jak duże ryzyko wiąże się z przyjmowaniem substancji nieznanego pochodzenia, jednakże chcą tanio i bez nadzoru lekarskiego pozyskać określone medykamenty.

Przedawkowania fentanylu są obecnie wiodącą przyczyną zgonów, którym można było zapobiec w grupie wiekowej pomiędzy 18 a 45 rokiem życia. Wyprzedzają tym samym samobójstwa, wypadki drogowe i incydenty z użyciem broni - pisze "NYT".

Czytaj też

Dystrybucja fałszywych leków odbywa się z wykorzystaniem mediów społecznościowych i komunikatorów internetowych. Miejscem, gdzie dilerzy znajdują swoich klientów są przede wszystkim zamknięte grupy na Facebooku i WhatsAppie, które nie podlegają żadnemu nadzorowi. Dilerzy posługują się specyficznym slangiem, transakcje natomiast odbywają się już za pośrednictwem wiadomości prywatnych.

Według badaczy zajmujących się tym problemem, obecnie nielegalne transakcje mają miejsce praktycznie na każdej platformie społecznościowej - nawet na Pintereście, który kojarzy się przede wszystkim z kolekcjonowaniem inspirujących materiałów z dziedzin takich jak moda czy wyposażenie wnętrz.

W Polsce problemem leki, które trudno uzyskać

W naszym kraju pozasystemowa sprzedaż leków dotyczy przede wszystkim tych medykamentów, które dostępne są wyłącznie po wizycie lekarskiej i uzyskaniu recepty.

To silne środki przeciwbólowe i preparaty antykoncepcyjne, które można zakupić na forach internetowych i grupach na Facebooku. W obrocie znajdują się również pigułki antykoncepcji awaryjnej "dzień po" oraz substancje mające pomagać wychodzić z uzależnień, np. od tytoniu czy alkoholu.

Czytaj też

Czy wszystkie leki sprzedawane na forach internetowych i w mediach społecznościowych są podróbkami, które mogą zaszkodzić?

Niekoniecznie - w wielu przypadkach w ogłoszeniach można spotkać osoby oferujące preparaty, których same z jakiegoś powodu nie zużyją (na przykład zdecydowały się zajść w ciążę i odsprzedają posiadane wcześniej i wykupione na zapas pakiety pigułek antykoncepcyjnych).

W wielu serwisach internetowych - szczególnie takich, które pozwalają na anonimowe umieszczanie ogłoszeń drobnych w internecie - widoczne są jednak anonse, które pojawiają się cyklicznie i z pewnością nie pochodzą od osób prywatnych, a od handlarzy zaangażowanych w regularną dystrybucję leków poza ich oficjalnym i kontrolowanym przez ochronę zdrowia obrotem.

Jak media społecznościowe reagują na handel lekami?

Wiodące platformy społecznościowe dostrzegają problem nielegalnego obrotu lekami, który odbywa się z ich wykorzystaniem.

Snapchat zablokował możliwość wyszukiwania fraz takich, jak np. "Xanax" (nazwa popularnego leku psychotropowego na uspokojenie, często przepisywanego osobom w depresji - red.). Kiedy użytkownicy wyszukują takie frazy, przekierowywani są do kanału wideo w aplikacji, gdzie można znaleźć materiały edukacyjne na temat ryzyka związanego z zakupem nielegalnie dystrybuowanych leków.

Meta (Facebook) informuje z kolei, że w ostatnim kwartale 2021 roku z głównego serwisu społecznościowego tej firmy usunięto 4 mln wpisów związanych z nielegalnym obrotem lekami (dane te dotyczą całego świata). Instagram podjął działania względem 1,2 mln takich treści, z czego część była zgłaszana przez użytkowników, część zaś wykryły algorytmy specjalnie szkolone do wykrywania tego rodzaju działań.

Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture.

Komentarze

    Czytaj także