Social media

Facebook papers: Meta tolerowała dezinformację o COVID-19, choć mogła z nią walczyć

Fot. Ivan Diaz / Unsplash

Meta świadomie dopuściła dezinformację na temat COVID-19 i szczepionek przeciwko tej chorobie w swoich usługach cyfrowych. Tolerancja dla tych treści i brak zdecydowanej walki z nimi był wyborem podjętym przez koncern – wynika z dokumentów wchodzących w skład tzw. „Facebook papers".

„Facebook papers" to dokumenty związane z działalnością koncernu Meta (do października ub. roku – Facebook), które mediom przekazała sygnalistka Frances Haugen. Dowiadujemy się z nich m.in. o tym, że Facebook od dawna zdawał sobie sprawę z negatywnego wpływu Instagrama na młodych użytkowników, ale jednak nie podjął żadnych działań, aby poprawić tę sytuację. Napisaliśmy o tym tekst w naszym serwisie .

Na łamach CyberDefence24.pl opisywaliśmy również sprawę podwójnych standardów moderacji , które Facebook miał stosować – jak wynika z dokumentów – wobec osób uprzywilejowanych i zajmujących wysokie stanowiska polityczne, biznesowe, bądź będących celebrytami.

Facebook wiedział o problemach z dezinformacją antyszczepionkową

Serwis Gizmodo , który opublikował właśnie kolejną porcję dokumentów przekazanych mediom przez Frances Haugen, twierdzi iż Facebook wiedział od początku o tym, jak ważną rolę odgrywa w kształtowaniu opinii publicznej wokół zagadnień związanych z pandemią COVID-19 i kwestiami bezpieczeństwa.

Z dokumentów wynika, że dziesięć miesięcy przed pierwszym oficjalnie wykrytym przypadkiem infekcji koronawirusem w USA, Monika Bickert – dyrektorka ds. zarządzania polityką w wymiarze globalnym koncernu stworzyła wewnątrz firmy plan na walkę z dezinformacją szczepionkową. Był to wówczas narastający problem na Facebooku i nie tylko – dotyczył jednak innych chorób i narastającej niechęci do szczepień, która budowała się na szybko rozprzestrzeniających się, nieprawdziwych informacjach.

Bickert zaproponowała wtedy, aby ograniczyć widoczność dezinformujących na temat szczepionek treści w strumieniach aktualności na Facebooku. Tak się jednak nie stało. Jak pisze Gizmodo, Facebook podjął świadomą decyzję o tym, aby treści dezinformujących na temat szczepionek nie usuwać, a zezwolić na ich obecność – i nie zdawał sobie ewidentnie sprawy z tego, że wówczas, jak wydawało się, nieszkodliwe grupy antyszczepionkowe wkrótce urosną w ogromną siłę, posiadającą wielką moc oddziaływania na społeczeństwo w kryzysowej sytuacji.

Czytaj też

Eksperci ostrzegali

W 2019 roku, jak wynika z dokumentów, eksperci z branży medycznej ostrzegali, że w Nowym Jorku pojawia się coraz więcej przypadków odry. To właśnie ta choroba i szczepionki przeciwko niej były najgorętszym tematem dyskutowanym w grupach antyszczepionkowych na Facebooku, gdzie roiło się od dezinformacji na temat ich rzekomych szkodliwych dla zdrowia skutków. Eksperci za powrót groźnej zakaźnej choroby zaczęli obwiniać media społecznościowe – to właśnie tam najszybciej rozprzestrzeniały się fałszywe informacje.

Facebook jednak nie podjął działań, aby zatrzymać tę falę – jak czytamy, jedynie „ograniczył" widoczność grup, wykluczył je z rekomendowanych społeczności w serwisie i nie pokazywał w wynikach wyszukiwania na swojej platformie treści, które mogły wprowadzać w błąd i zawierały dezinformację na temat szczepień. Żadne z tych działań, jak wskazuje Gizmodo, nie było jednak efektywne.

Czytaj też

Zalew komentarzy

Jedną z metod przeciwdziałania dezinformacji antyszczepionkowej miały być bezpłatne komunikaty instytucji odpowiedzialnych za zdrowie publiczne.

Te jednak szybko zrezygnowały z oferty Facebooka, argumentując to znikomą skutecznością tego rodzaju działań. Każdy post zawierający sprawdzone treści dotyczące aspektów medycznych związanych ze szczepieniami był natychmiast zalewany falą dezinformujących i hejterskich komentarzy. O tym, że działania te nie przynoszą żadnego skutku, przekonała się nawet Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), która – jak wynika z dokumentów – wkrótce zrozumiała, że oferowanie porad z zakresu zdrowia i szczepień na Facebooku przynosi więcej złego, niż dobrego.

Czytaj też

Facebook rozumiał zagrożenie COVID-em

Dokumenty opublikowane przez Gizmodo dowodzą, że Facebook doskonale rozumiał zagrożenie związane z dezinformacją antyszczepionkową na swojej platformie w kontekście pandemii koronawirusa.

Serwis pisze jednak, że i w tym przypadku mieliśmy do czynienia z charakterystycznym zachowaniem koncernu, który zaczął ważyć na szali zdawałoby się całkowicie nieporównywalne wartości: życie ludzkie i polityczne ryzyko wynikające z podjęcia zasadniczych działań w walce z problemem.

Facebook wiedział, że działania antyszczepionkowców na platformie „znacząco wpływają na stosunek do kwestii zdrowia publicznego", a dezinformacja antyszczepionkowa „ma potencjał wywołania szkód względem jednostek i społeczeństwa".

Gizmodo pisze, że kiedy liczba zmarłych w wyniku zakażenia COVID-19 w maju 2020 roku przekroczyłą w USA 100 tys., jeden z pracowników zespołu ds. integralności Facebooka przyznał, iż to właśnie ta platforma odegrała rolę w stworzeniu „wielkiej komnaty pogłosowej", w której wybrzmiewały fałszywe narracje dotyczące tego, że eksperci ds. zdrowia publicznego celowo wprowadzają społeczeństwo w błąd (nakłaniając do szczepień).

Najbardziej aktywne grupy polityczne przez całe tygodnie na Facebooku sprzeciwiały się ograniczeniom sanitarnym związanym z pandemią, a ich siła oddziaływania na portalu społecznościowym Marka Zuckerberga była wzmacniana nie tylko popularnością wśród użytkowników, ale i aktywnością botów, które były wykorzystywane do zapraszania setek, a nawet tysięcy osób dziennie do udzielania się na tych forach.

Czytaj też

Gigantyczna skala dezinformacji

Z jednego z badań wewnętrznych Facebooka datowanego na marzec 2021 roku wynika, iż co najmniej 913 grup dezinformujących na temat szczepień aktywnych na portalu składało się wówczas z 1,7 mln użytkowników. Wszystkie te osoby dołączyły do grup przez inne grupy – naganiające niejako uczestników antyszczepionkowych dyskusji.

Gizmodo pisze, że w miarę, jak zbliżał się termin wyborów prezydenckich z 2020 roku w USA, Facebook zaczął postrzegać kwestię poglądów dotyczących szczepień – w tym – popularność dezinformujących tez wśród użytkowników – jako sprawę związaną z preferencjami politycznymi.

Sam temat szczepionek wylądował w jednej szufladce z innymi, które zdaniem portalu podlegają „upartyjnieniu politycznemu".

Czytaj też

Kto jest odpowiedzialny za dezinformację?

Z informacji ujawnionych przez serwis wynika jasno – platformy społecznościowe zdają sobie doskonale sprawę z tego, jak wielką rolę odgrywają, gdy mowa o dezinformacji i rozprzestrzenianiu się szkodliwych treści. Bardzo często jednak świadomym wyborem platform jest zaniechanie zasadniczych działań w tych kwestiach – a przyczyny jak zwykle, sprowadzają się do polityki i biznesu.

Nic dziwnego zatem, że m.in. Unia Europejska uznała, że czas samoregulacji i przypominania o poczuwaniu się do odpowiedzialności po stronie platform już minął. Czy Akt o usługach cyfrowych (DSA), który ma być remedium na tego rodzaju problemy, spełni swoją rolę? Czas pokaże, najprawdopodobniej – przy okazji kolejnego kryzysu.

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected]

Komentarze

    Czytaj także