Prywatność

Przeglądarka DuckDuckGo obiecywała prywatność, po cichu oddając dane Microsoftowi

Fot. Dawit / Unsplash

Przeglądarka DuckDuckGo, która przedstawia się jako chroniąca prywatność użytkowników przed wszędobylskimi trackerami gromadzącymi dane dla potrzeb reklamy ukierunkowanej, po cichu pozwalała na pozyskiwanie informacji o osobach z niej korzystających firmie Microsoft.

DuckDuckGo to firma, która – choć od lat ma raczej niszowy zasięg – konsekwentnie przedstawia się jako łatwo dostępna alternatywa dla najpopularniejszych narzędzi internetowych w segmencie wyszukiwarek. Jak twierdzi, wyróżnia ją szacunek dla prywatności użytkowników.

Przeglądarka internetowa DuckDuckGo, która niedawno trafiła na rynek, miała być kolejnym produktem firmy, ukierunkowanym na oddanie internautom kontroli nad tym, jak wiele danych na ich temat gromadzą podmioty zajmujące się profilowaniem dla celów marketingu.

Czytaj też

Audyt przeprowadzony przez niezależnego eksperta ds. prywatności i cyberbezpieczeństwa Zacha Edwardsa wykazał jednak, że obietnice maksymalizacji ochrony prywatności użytkowników nijak mają się do rzeczywistości – DuckDuckGo po cichu robi wyjątek w dostępie do danych dla jednego ze swoich partnerów biznesowych – koncernu Microsoft, z którym współpracuje przy wyszukiwarce internetowej.

DuckDuckGo nie blokuje skryptów Microsoftu

Wspomniany wyżej badacz, podczas swojego audytu przeglądarki DuckDuckGo, wykrył, że wersja tego programu na urządzenia mobilne nie blokuje żądań dostępu do danych wysyłanych przez skrypty reklamowe Microsoftu działających na witrynach internetowych, które nie należą do tej firmy.

Edwards przetestował przeglądarkę na stronach należących do Facebooka (domena Workplace.com) i wykrył, że DuckDuckGo informuje użytkowników o blokowaniu skryptów należących do Mety i Google'a, jednak nie zapobiega przesyłaniu danych do Microsoftu.

Czytaj też

Co to oznacza w praktyce?

To, że dane użytkowników DuckDuckGo mogą być wykorzystywane do śledzenia ich aktywności w różnych witrynach i usługach cyfrowych przez podmioty zależne od Microsoftu – takie jak np. wyszukiwarka Bing i serwis LinkedIn.

Odkrycie Edwardsa świadczy również, że nie należy bezkrytycznie ufać deklaracjom firm oferujących nam usługi obiecujące ponadprzeciętną ochronę prywatności – od każdej reguły mogą być wyjątki, o których nie zawsze jako użytkownicy jesteśmy informowani.

DuckDuckGo bowiem nie mówi otwarcie o swoich umowach z Microsoftem, a w komunikacji z użytkownikami firma ta obiecuje znacznie zwiększone standardy ochrony prywatności względem innych obecnych na rynku produktów, które – nawiasem mówiąc – przynajmniej nie udają, że nas nie śledzą.

Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture.

Komentarze

    Czytaj także