Polityka i prawo

Przeszukanie posiadłości Trumpa przez FBI. W social mediach wrze

Donald Trump / fot. MIH83 / Pixabay

Po przeszukaniu posiadłości byłego prezydenta USA Donalda Trumpa przez FBI, w powiązanych z nim mediach społecznościowych – w tym, na założonej przez Trumpa platformie Truth Social – pojawiły się teorie spiskowe m.in. sugerujące wybuch wojny domowej w USA i wzywające do przemocy.

Przeszukanie posiadłości Donalda Trumpa na Florydzie zakończyło się konfiskatą tajnych dokumentów, które nie powinny znajdować się w posiadaniu byłego prezydenta – informowały amerykańskie media.

Informacje te szybko wywołały wrzawę w internecie, szczególnie w prawicowych mediach społecznościowych, w tym – w sieci Truth Social założonej przez Donalda Trumpa, która miała być „odtrutką" na „lewacko-liberalne skrzywienie" dominujących platform społecznościowych takich jak Facebook, Twitter czy YouTube, gdzie Trump został zbanowany po wydarzeniach z 6 stycznia 2021 roku.

Przypomnijmy, wówczas to tłum zwolenników byłego prezydenta, nie mogący pogodzić się z przegraną swojego faworyta w wyborach, w których zwyciężył kandydat Demokratów – Joe Biden, wtargnął do budynków rządowej administracji federalnej na Kapitolu w Waszyngtonie.

Agresja i działania uczestników tych wydarzeń były koordynowane w mediach społecznościowych, a sam Donald Trump miał według platform ostentacyjnie zachęcać do udziału w aktach przemocy – za co stracił dostęp do kont i możliwość publikowania w wiodących serwisach.

Jakie teorie zaczęły krążyć po Truth Social?

Z sieci społecznościowej Truth Social promowanej przez byłego prezydenta dowiemy się, że Stany Zjednoczone powstały "w wyniku powstania, po którym nastąpiło kilka lat krwawej przemocy i kraj ten wkrótce zaleje komunizm", jeśli tylko „nie weźmiemy do rąk broni i nie przeciwstawimy się temu" – cytuje wpisy użytkowników dziennik „New York Times".

Czytaj też

W serwisie pojawiły się również głosy o potrzebie „odnowy drzewa wolności i podlaniu go krwią patriotów oraz tyranów", a także cytat z jednego z listów Thomasa Jeffersona (jeden z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych – red.) o tym, że „czasami pozbycie się niebezpiecznego szkodnika wymaga pewnych środków przemocy, niestety".

Wezwania do przemocy i zapowiedzi wojny domowej

W sieci Truth Social pojawiły się również wezwania do wojny, bądź nawet stwierdzenia, że w Stanach Zjednoczonych „wojna już trwa" i „nie będzie ona grzeczna".

Jeden z profili wzywał do wyruszenia na Florydę, gdzie mieści się przeszukana posiadłość Donalda Trumpa i zabijania agentów federalnych, którzy dokonali jej przeszukania.

Regulamin platformy Truth Social, jak wspomina „New York Times", mówi iż usuwanie kont użytkowników sieci powinno być ograniczone do „absolutnego minimum". Jednocześnie, stwierdza się w nim iż każdorazowo, kiedy platforma będzie wykorzystywana jako „narzędzie do popełniania przestępstw lub innych czynności niezgodnych z prawem", będą podejmowane stosowne działania z zakresu moderacji treści.

Czytaj też

Jednym z powodów, które Truth Social wymienia w swoich zasadach społeczności jako możliwe przyczyny blokowania kont, są zachęty do przemocy – a tych, jak widać po przeszukaniu domu byłego prezydenta USA, w jego sieci społecznościowej nie brakowało.

Nie tylko Truth Social

Nowojorski dziennik pisze, że emocje związane z przeszukaniem posiadłości Trumpa przez FBI rozlały się również do innych sieci społecznościowych. To m.in. platforma Telegram, gdzie kanał utrzymuje skrajnie prawicowa grupa bojówkarzy Proud Boys. Po wydarzeniach na Florydzie pojawiły się na nim zapowiedzi nadchodzącej „wojny domowej".

Dane z narzędzia Dataminr służącego do analizy treści pojawiających się na Twitterze wskazały, że liczba wpisów z frazą „wojna domowa" w tym serwisie w ciągu zaledwie doby od wejścia FBI na teren byłego prezydenta zwiększyła się dziesięciokrotnie.

Spiskowcy wietrzą spisek

„New York Times" pisze, że w ciągu tygodnia popularność w skrajnie prawicowych mediach społecznościowych zaczęła zyskiwać inna teza.

Oto wezwania do przemocy i wojny domowej, które pojawiały się tam jeszcze chwilę wcześniej, zdaniem rosnącej liczby użytkowników miały być niczym innym, jak przynętą i prowokacją zamieszczaną na platformach przez przedstawicieli federalnych organów ścigania lub agentów partii Demokratów, którzy chcą przedstawić prawdziwych amerykańskich patriotów w złym świetle i przypisać im wzywanie do przemocy oraz podburzanie społeczeństwa, które i tak jest już skrajnie podzielone.

Czytaj też

Co ma być celem takich działań? Pozbawienie patriotów broni przez administrację obecnego prezydenta, który obawia się powstania. Alternatywnie, Biden może chcieć dążyć do wprowadzenia stanu wojennego, obawiając się wybuchu rozruchów po prawej stronie sceny politycznej.

Skrajnie prawicowe strony i komentatorzy szybko podłapali tę narrację, m.in. Jack Posobiec (użytkownik sieci Truth Social z polsko brzmiącym nazwiskiem), który – jak cytuje „NYT" – zamieścił na swoim profilu wpis: „KAŻDY MÓWIĄCY TERAZ O AKTACH PRZEMOCY TO FED (agent federalny – red.)". Strona internetowa Conservative z kolei zarekomendowała swoim czytelnikom, aby ci przyjęli, że każda osoba opowiadająca się za wojną domową, przemocą lub każdym innym działaniem tego rodzaju w istocie wspomaga narracje „lewej strony".

Czy moderacja to odpowiedź na przemoc?

To nie pierwszy raz, kiedy media społecznościowe preferowane przez zwolenników byłego prezydenta USA promują przemoc i działania zmierzające (na razie w teorii) do obalenia rządu i siłowego przywrócenia ich ulubieńca do władzy.

Czytaj też

Moderacja – zarówno ta ze strony firm technologicznych, będących operatorami platform, jak i ta kontrolowana przez państwo – to cenzura. Jak jednak postępować w sytuacjach, kiedy to właśnie media społecznościowe stają się kolebką dla przemocy i zagrożenia znacznie wykraczającego poza świat wirtualny?

Być może odpowiedzią nie jest takie czy inne postępowanie internetowych usługodawców, ale postawa polityków – ostatecznie to ich zachowanie wyznacza standardy dla debaty publicznej, nie tylko tej w internecie.

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected]

Komentarze

    Czytaj także