- WIADOMOŚCI
Kamery nagrywały sąsiadów przez całą dobę. Pierwsza taka kara od UODO
Autor. CyberDefence24/ChatGPT
Ponad 26 tys. zł musi zapłacić właściciel prywatnego monitoringu, który rejestrował nie tylko jego posesję, lecz także drogę publiczną i sąsiednie nieruchomości. Jedna z kamer miała być skierowana bezpośrednio na okno toalety w pobliskim budynku. To pierwsza kara prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych związana z prywatnym monitoringiem.
Monitoring miał składać się z kilkunastu kamer, które przez całą dobę rejestrowały zarówno obraz, jak i dźwięk. Urządzenia obejmowały swoim zasięgiem nie tylko teren należący do właściciela systemu, ale również fragment drogi publicznej oraz posesje sąsiadów.
Mimo nakazu ograniczenia monitoringu właściciel nieruchomości nie zmienił ustawienia kamer ani nie zdemontował urządzeń. Prezes UODO nałożył więc na niego administracyjną karę pieniężną w wysokości 26 tys. 711 zł.
Urząd podkreśla, że jest to pierwsza kara związana z prywatnym monitoringiem. Nie została jednak nałożona bezpośrednio za samo zamontowanie kamer, lecz za niewykonanie prawomocnej decyzji organu nadzorczego.
Sąsiedzi czuli się obserwowani
Sprawa rozpoczęła się od skarg złożonych do UODO przez sąsiadów właściciela nieruchomości. Twierdzili oni, że system monitoringu narusza ich prywatność i negatywnie wpływa na codzienne życie.
Z przekazanych Urzędowi informacji wynikało, że kilkanaście kamer działało 24 godziny na dobę, rejestrując nie tylko wizerunek, ale również głos osób znajdujących się poza posesją właściciela systemu.
Szczególne kontrowersje wzbudziła jedna z kamer, która – według skarżących – miała być skierowana bezpośrednio na okno toalety w sąsiednim budynku. Mieszkańcy wskazywali, że czują się nękani i nieustannie obserwowani.
Prezes UODO wezwał właściciela monitoringu do złożenia wyjaśnień. Korespondencja dwukrotnie nie została jednak odebrana. Organ nadzorczy ocenił więc sprawę na podstawie dokumentacji przekazanej przez skarżących oraz własnych ustaleń. Ich twierdzenia zostały uznane za udowodnione.
Prywatny monitoring nie może zastępować policji
Właściciel nieruchomości wykorzystywał materiały z kamer między innymi do inicjowania postępowań w sprawach o wykroczenia. Argument dotyczący ochrony porządku nie przekonał jednak Urzędu.
Prezes UODO podkreślił, że zapewnienie porządku publicznego jest zadaniem odpowiednich służb i instytucji państwowych. Osoba prywatna nie może przejmować ich kompetencji i prowadzić stałej obserwacji przestrzeni publicznej za pomocą własnego systemu kamer.
Samo dążenie do ochrony nieruchomości nie oznacza zatem prawa do nieograniczonego nagrywania osób korzystających z drogi, przechodniów czy sąsiadów przebywających na własnych posesjach.
Monitoring powinien być ustawiony w taki sposób, aby obejmował przede wszystkim teren, którego bezpieczeństwo chce zapewnić właściciel. Rejestrowanie sąsiednich nieruchomości lub przestrzeni publicznej musi być ograniczone do niezbędnego minimum i mieć odpowiednie uzasadnienie.
Szczególnie problematyczne jest nagrywanie dźwięku. Rejestracja prowadzonych przez inne osoby rozmów oznacza znacznie dalej idącą ingerencję w ich prywatność niż samo utrwalanie obrazu.
Nakaz miał zostać wykonany w siedem dni
Po przeprowadzeniu postępowania prezes UODO nakazał zaprzestanie przetwarzania wizerunku i głosu osób znajdujących się na drodze publicznej oraz sąsiednich nieruchomościach.
Właściciel systemu miał zdemontować urządzenia lub trwale zmienić ich ustawienie tak, aby kamery obejmowały wyłącznie jego własną posesję. Na wykonanie decyzji otrzymał siedem dni od momentu jej doręczenia.
Nie zaskarżył decyzji do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Oznaczało to, że rozstrzygnięcie stało się prawomocne i podlegało wykonaniu.
Mimo to właściciel nie zastosował się do nakazu. Nie zareagował również po otrzymaniu upomnienia ze strony UODO. Organ wszczął więc kolejne postępowanie – tym razem dotyczące nałożenia administracyjnej kary pieniężnej za nieprzestrzeganie jego decyzji.
Według Urzędu nakaz nie był wykonywany przez niemal pół roku. UODO uznał ten okres za długi i nieznajdujący żadnego usprawiedliwienia. Była to jedna z okoliczności obciążających, które wpłynęły na ostateczną wysokość kary.
Jej maksymalny wymiar za nieprzestrzeganie nakazu organu nadzorczego może wynieść nawet 20 mln euro. W opisywanej sprawie UODO zdecydował o nałożeniu 26 tys. 711 zł.
Domowa kamera nie zawsze jest poza RODO
Właściciele prywatnych kamer często powołują się na tzw. wyjątek domowy. Zgodnie z nim przepisów RODO nie stosuje się do przetwarzania danych przez osobę fizyczną w ramach czynności o czysto osobistym lub domowym charakterze.
Nie oznacza to jednak, że każda kamera zamontowana na prywatnym budynku automatycznie znajduje się poza zakresem przepisów dotyczących ochrony danych.
Wyjątek może mieć zastosowanie przede wszystkim wtedy, gdy monitoring obejmuje wyłącznie prywatną przestrzeń właściciela. Jeżeli kamera rejestruje drogę publiczną, chodnik, sąsiednie działki, wejścia do innych budynków lub ich mieszkańców, przetwarzanie może wykraczać poza czynności o charakterze domowym.
UODO powołuje się w tym zakresie na orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wynika z niego, że wyjątek domowy powinien być interpretowany wąsko i obejmować jedynie działania rzeczywiście należące do sfery życia prywatnego lub rodzinnego.
Pierwsza kara UODO dotycząca prywatnego monitoringu jest więc istotnym sygnałem dla właścicieli domów i mieszkań. Kamera może chronić nieruchomość, ale nie daje prawa do stałego obserwowania sąsiadów, nagrywania ich rozmów ani prowadzenia prywatnego nadzoru nad przestrzenią publiczną.



Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].