Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • WAŻNE

Armia USA masowo likwiduje konta na platformach. Oto czego może nauczyć się Wojsko Polskie

żołnierze Wojska Polskiego
Jaką lekcję Wojsko Polskie może wyciągnąć z decyzji armii USA?
Autor. MON/CC BY-NC-ND 4.0

Armia Stanów Zjednoczonych nakazała zamknięcie oficjalnych kont społecznościowych jednostkom, które nie znalazły się na zatwierdzonej liście. Wojskowe komunikaty mówią o konsolidacji tysięcy profili. Amerykanie chcą w ten sposób m.in. ograniczyć ryzyko operacyjne. Skala zmian pokazuje jednak, że nie chodzi wyłącznie o administracyjne sprzątanie. To cenne lekcja dla Wojska Polskiego.

Cyfrowe wygaszanie jednostek

30 czerwca 2026 roku sekretarz Armii USA Dan Driscoll podpisał „Dyrektywę Armii 2026-17: Optymalizacja mediów cyfrowych”.

Dokument zaczął obowiązywać natychmiast. Dowódcy otrzymali 30 dni na potwierdzenie zgodności z nowymi zasadami, zarejestrowanie pozostających kont oraz zamknięcie i zarchiwizowanie profili organizacji, które nie znalazły się na liście uprawnionych podmiotów. 

Regulacje obejmują wojska regularneGwardię Narodową oraz Rezerwę Armii. Nie zalecają one jedynie ograniczenia liczby kont. Nakazuje likwidację oficjalnych profili prowadzonych przez organizacje niewymienione w załączniku, chyba że otrzymają one indywidualny wyjątek od zasad.

Na zatwierdzonej liście znalazły się m.in.: 

  • centralne konta sił zbrojnych USA, 
  • profile sekretarza Armii, 
  • szefa sztabu i sierżanta majora Armii, 
  • główne dowództwa, 
  • jednostki bezpośrednio podległe Departamentowi Armii, 
  • korpusy, 
  • dywizje, 
  • wybrane struktury wojsk specjalnych, 
  • część dowództw Rezerwy, 
  • Korpus Inżynieryjny,
  • organizacje odpowiedzialne za pozyskiwanie kandydatów do służby. 
Reklama

Gwardia Narodowa może zachować po jednym profilu organizacyjnym w każdym stanie, a także w Dystrykcie Kolumbii, Portoryko, Guam i na Wyspach Dziewiczych. 

Natomiast na liście brakuje wielu brygad, batalionów, kompanii, szkół i ośrodków szkoleniowych. 

Nie opublikowano pełnego zestawienia wszystkich zamykanych profili, dlatego nie można precyzyjnie określić, jaki procent struktur utracił własne kanały. 

Bezsporne jest jednak to, że prawo do prowadzenia oficjalnej komunikacji straciły również jednostki posiadające dużą liczbę obserwujących.

Portal DefenseScoop wskazał przykład 780. Brygady Wywiadu Wojskowego, specjalizującej się w operacjach cybernetycznych. 

Choć jej profil na platformie X obserwowało ponad 35 tys. osób, brygada nie znalazła się na liście uprawnionych organizacji. Musiała poinformować odbiorców o zamknięciu i archiwizacji kont oraz skierować ich do profili nadrzędnych dowództw.

Reklama

Od profesjonalizacji do sztywnej hierarchii

Nowa polityka jest kolejnym etapem operacji rozpoczętej w grudniu 2025 roku. Wówczas weszła w życie Dyrektywa Armii 2025-25 „Usprawnienie i doprecyzowanie korzystania przez organizacje Armii z mediów społecznościowych”.

Zgodnie z jej postanowieniami konto mogło funkcjonować, jeżeli organizacja dysponowała uprawnionym żołnierzem specjalności public affairs albo cywilnym specjalistą tej dziedziny. 

Profile bez odpowiedniego nadzoru miały zostać wyłączone do końca lutego 2026 roku. Ograniczenia obejmowały również oficjalne konta przywódcze prowadzone w związku z pełnionym stanowiskiem. Nie należy ich jednak utożsamiać z prywatnymi profilami dowódców. 

W strukturach Rezerwy możliwość prowadzenia samodzielnych kont została ograniczona przede wszystkim do dowództw kierowanych przez generałów i posiadających odpowiedni nadzór public affairs.

Dyrektywa z czerwca 2026 roku idzie znacznie dalej. Profesjonalne zarządzanie kontem już nie wystarcza

Nawet organizacja posiadająca wyszkolonych specjalistów musi zamknąć profil, jeżeli nie została wymieniona w załączniku albo nie uzyska indywidualnego odstępstwa od polityki. System oparty na kwalifikacjach personelu został więc zastąpiony znacznie bardziej scentralizowanym modelem, w którym decydujące znaczenie ma miejsce organizacji w wojskowej hierarchii.

Uzyskanie wyjątku jest możliwe, ale wymaga wykazania „krytycznej potrzeby misyjnej”, której nie można zaspokoić za pomocą konta nadrzędnego, strony internetowej, poczty elektronicznej lub bezpośredniego kontaktu. 

Wniosek musi zostać poparty przez właściwe główne dowództwo i zawierać zatwierdzony przez dowódcę plan nadzoru. Ostateczną decyzję podejmuje zastępca podsekretarza Armii.

Każde konto jest potencjalnym punktem ataku

Oficjalne uzasadnienie reformy ma mocne podstawy. Rozbudowana sieć wojskowych profili oznacza dużą liczbę administratorów, haseł, urządzeń, służbowych skrzynek kontaktowych, numerów telefonów, aplikacji powiązanych z kontami i procedur odzyskiwania dostępu. Każdy profil może zostać przejęty, skopiowany albo wykorzystany do podszywania się pod wojsko.

Problemem nie jest wyłącznie możliwość opublikowania fałszywego komunikatu.

Niedostatecznie przygotowany administrator może również zamieścić zdjęcie, film lub informację ujawniającą dane o personelu, wyposażeniu, lokalizacji albo ruchach jednostki

Pojedynczy materiał może wydawać się nieistotny, ale jego połączenie z innymi publicznie dostępnymi danymi może pozwolić przeciwnikowi odtworzyć znacznie szerszy obraz działalności wojska.

„Przewodnik Armii USA po mediach społecznościowych” określa szczegółowe wymagania dotyczące nadzoru, rejestracji kont, kontroli OPSEC oraz uprawnień do publikowania. 

Zgodnie z tymi zasadami, administratorami mogą być żołnierze, pracownicy cywilni lub kontraktorzy, ale oficjalne konta muszą pozostawać pod nadzorem uprawnionego żołnierza specjalności 46 albo pracownika cywilnego serii 1035. 

Treści przeznaczone do publikacji muszą przejść kontrolę osoby posiadającej upoważnienie dowódcy do ich ujawnienia oraz ocenę pod kątem bezpieczeństwa operacyjnego. 

Kontraktorzy nie mogą samodzielnie wypowiadać się w imieniu rządu. Wymaga się ponadto, aby konta były rejestrowane w odpowiednich katalogach, posiadały służbowy adres kontaktowy oraz odsyłały do oficjalnej witryny wojskowej. 

Administratorzy mają przechodzić szkolenia OPSEC, a armia przewiduje procedurę zgłaszania włamań i kontaktowania się z operatorami platform.

Reklama

Na szersze zagrożenia wskazuje raport U.S. Government Accountability Office (GAO), czyli instytucji kontrolnej Kongresu USA.

GAO ustaliło, że ślady cyfrowe pochodzące z urządzeń, stron internetowych, komunikacji online, oficjalnych publikacji i mediów społecznościowych mogą być łączone w rozbudowane profile żołnierzy oraz jednostek

Nawet pojedyncza informacja, która sama w sobie nie jest wrażliwa ani niejawna, po zestawieniu z innymi danymi może ujawniać działania, zainteresowania, zachowania i podatności personelu. 

Opisuje m.in. możliwość odtwarzania tras i harmonogramów działania, identyfikowania żołnierzy oraz ich rodzin, rozpoznawania wyposażenia i modyfikacji technicznych, a także wykorzystywania danych do phishingu, śledzenia, nękania, szantażu lub operacji wywiadowczych. 

GAO podkreśla, że źródłem takich informacji mogą być zarówno oficjalne komunikaty wojskowe, jak i prywatne konta, grupy rodzinne, dane geolokalizacyjne oraz informacje sprzedawane przez brokerów danych.

Zmniejszenie liczby oficjalnych profili powinno więc ograniczyć liczbę punktów wymagających zabezpieczenia, kontroli i archiwizacji oraz zmniejszyć ryzyko pozostawienia konta bez nadzoru po odejściu lub przeniesieniu jego administratora. 

Są to jednak przewidywane korzyści organizacyjne. Nie ma jeszcze długookresowych danych pozwalających ocenić, w jakim stopniu sama likwidacja profili poprawi bezpieczeństwo amerykańskiej armii.

Reklama

Jedna baza, jeden zestaw kont

Szczególne ograniczenia dotyczą garnizonów. Każdy podmiot wymieniony na zatwierdzonej liście może prowadzić tylko jeden zestaw oficjalnych profili pod nadzorem najwyższego rangą dowódcy — przykładowo po jednym koncie na Facebooku, Instagramie i platformie X. 

Kanały te mają służyć przede wszystkim do przekazywania informacji o misji dowódcy, funkcjonowaniu bazy, zmianach godzin otwarcia, usługach i zagrożeniach dla bezpieczeństwa.

Osobne konta, według stacji telewizyjnej KSWO, tracą m.in. Army Community Service oraz biura Morale, Welfare and Recreation, odpowiedzialne za pomoc rodzinom, rekreację, wydarzenia kulturalne i część usług socjalnych. Ich materiały mają być przekazywane administratorom głównego profilu.

W praktyce oznacza to likwidację kanałów wykorzystywanych przez żołnierzy i ich rodziny do zdobywania codziennych informacji. 

W Fort Sill wyłączono np. profile MWR, Army Community Service oraz Child and Youth Services. Informacje przeniesiono na stronę internetową, główny profil garnizonu, cotygodniowy newsletter i aplikację My Army Post.

Jeszcze dalej poszedł Fort Detrick. Jak poinformowano w oficjalnym materiale Defense Visual Information Distribution Service (DVIDS), od 3 sierpnia 2026 roku dezaktywował i zarchiwizował oficjalne profile na Facebooku, platformie X i YouTube. 

Informacje o zamknięciu bram, zmianach statusu funkcjonowania bazy, pogodzie, sytuacjach alarmowych, usługach i wydarzeniach mają być przekazywane przez oficjalną stronę internetową, My Army Post, pocztę elektroniczną, lokalne i regionalne media oraz wojskowy system powiadamiania. 

Oficjalny materiał DVIDS określił całą operację jako konsolidację tysięcy lokalnych stron jednostek

Większy zasięg nie zawsze oznacza większą użyteczność

Armia argumentuje, że przeniesienie materiałów z małych kont jednostek na profile wyższych dowództw pozwoli dotrzeć do większej publiczności

Taktyczni specjaliści public affairs oraz wojskowi twórcy mają nadal dokumentować szkolenia i operacje, ale wybrane zdjęcia oraz filmy będą publikowane na kontach wyższego szczebla, w serwisie Army.mil i na platformie DVIDS.

Jak podał dziennik Stars and Stripes, Alayne Conway, dyrektor Army Communications and Outreach, argumentowała, że ograniczenie cyfrowego chaosu pozwoli stworzyć wiarygodne, scentralizowane centra informacji, wzmocnić bezpieczeństwo cybernetyczne i przenosić materiały o żołnierzach na platformy, na których osiągną większy zasięg. 

Problem polega na tym, że większy zasięg nie musi oznaczać większej użyteczności dla lokalnego odbiorcy. 

Centralizacja rodzi ryzyko, że materiały przesyłane przez wiele jednostek do jednego zespołu komunikacyjnego będą podlegały większej selekcji

Nie ma jeszcze danych pozwalających stwierdzić, że reforma rzeczywiście doprowadzi do opóźnień albo ograniczenia liczby publikowanych informacji. Jest to jednak możliwe zagrożenie organizacyjne: konto dywizji lub garnizonu będzie musiało obsługiwać materiały pochodzące z wielu podporządkowanych struktur, nie tylko z jednego batalionu, programu lub biura.

Informacja o ćwiczeniach konkretnego pododdziału, powrocie żołnierzy, zmianie godzin działania placówki albo odwołaniu wydarzenia rodzinnego może być ważna dla stosunkowo niewielkiej grupy. Nie musi więc zostać uznana za priorytet na koncie obsługującym znacznie szerszą społeczność. 

To wniosek analityczny wynikający z konstrukcji nowego systemu, a nie potwierdzony już rezultat reformy.

Reklama

Generacja Z w wojsku: rekrutacja zaczyna się w środowisku cyfrowym

Problem lokalnej komunikacji nie dotyczy wyłącznie żołnierzy, ich rodzin i mieszkańców garnizonów. Ma również znaczenie dla rekrutacji, ponieważ generacja Z stanowi główną grupę docelową działań marketingowych amerykańskich sił zbrojnych. 

Nie oznacza to, że wszyscy przedstawiciele tego pokolenia są uzależnieni od smartfonów albo nie potrafią bez nich funkcjonować. Takie stwierdzenie byłoby stereotypem. 

Badania pokazują jednak, że internet mobilny, media społecznościowe i platformy cyfrowe odgrywają w ich środowisku informacyjnym znaczącą rolę.

Znaczenie platform społecznościowych jako źródła specjalistycznej wiedzy pokazuje badanie EY i TeachAI

Pokazało ono, że media społecznościowe były najczęściej wskazywanym źródłem wiedzy o sztucznej inteligencji — wymieniło je 55 proc. badanych. Na drugim miejscu znalazły się artykuły i media informacyjne (35 proc.). 

Wynik ten nie odnosi się bezpośrednio do rekrutacji wojskowej ani do ogółu informacji pozyskiwanych przez generację Z. Pokazuje jednak, że młodzi dorośli szukają na platformach społecznościowych także treści specjalistycznych, a nie wyłącznie rozrywki.

Bezpośrednie znaczenie marketingu cyfrowego dla rekrutacji potwierdza raport „Military Recruiting”amerykańskiego Biura Odpowiedzialności Rządu.

GAO ustaliło, że amerykańskie rodzaje sił zbrojnych wykorzystują m.in. Facebooka, X-a, Instagrama i YouTube’a do informowania młodych ludzi oraz osób mających na nich wpływ o ścieżkach kariery i realiach życia w wojsku. 

Wszystkie rodzaje sił zbrojnych posiadają ramy oceny działań marketingowych, w których ogólną grupę docelową określono jako generację Z — osoby urodzone w latach 1997-2012.

Raport nie dowodzi jednak, że samo prowadzenie kont społecznościowych automatycznie zwiększa liczbę kandydatów ani że każda jednostka musi posiadać własny profil. GAO zwraca wręcz uwagę na problemy z mierzeniem skuteczności działań marketingowych i potrzebę dokładniejszej oceny ich rezultatów. 

Potwierdza natomiast, że platformy cyfrowe są świadomie wykorzystywane jako element systemu rekrutacyjnego.

Reklama

Nie wynika z tego, że każdy batalion, kompania, klub wojskowy lub pojedynczy program powinny mieć własny profil, ale że ograniczenia liczby kont nie należy utożsamiać z ograniczeniem obecności cyfrowej armii.

Potencjalny kandydat może po raz pierwszy zetknąć się z wojskiem poprzez krótki film z ćwiczeń, materiał rekrutacyjny, relację żołnierza albo odpowiedź na pytanie zadane w mediach społecznościowych. Dopiero później może przejść na oficjalną stronę, zapoznać się z wymaganiami i skontaktować z rekruterem. 

To prawdopodobny mechanizm kontaktu z instytucją, ale dostępne raporty nie pozwalają określić, jak często dokładnie przebiega w ten sposób proces podejmowania decyzji o służbie.

Właściwą odpowiedzią nie powinno więc być cyfrowe wycofanie, lecz konsolidacja połączona z profesjonalizacją

Wojsko potrzebuje mniejszej liczby kont, ale powinny być one regularnie aktualizowane, bezpieczne, wiarygodne i dostosowane do odbioru na urządzeniach mobilnych.

Centralne profile mogą przedstawiać politykę obronną i najważniejsze działania armii, natomiast brygady, uczelnie wojskowe, centra szkoleniowe oraz struktury rekrutacyjne powinny zachować zdolność kierowania komunikacji do konkretnych grup odbiorców, jeżeli przemawia za tym rzeczywista potrzeba.

Smartfon jest dla wojska równocześnie zagrożeniem i narzędziem. Może umożliwiać ujawnienie lokalizacji, powiązań personalnych, rytmu ćwiczeń albo struktury jednostki. 

Jednocześnie bez komunikacji dostosowanej do urządzeń mobilnych wojsko ryzykuje osłabienie zdolności docierania do pokolenia stanowiącego podstawową grupę rekrutacyjną.

Archiwum bez dostępu dla opinii publicznej

Kontrowersje zwiększa sposób postępowania ze starymi materiałami. Wojsko USA potwierdziło lokalnej stacji telewizyjnej KSWO-TV, że zamknięte profile zostaną zarchiwizowane jako dokumentacja federalna, ale archiwa nie będą publicznie dostępne.

Z punktu widzenia administracji jest to zgodne z obowiązkiem zachowania oficjalnej dokumentacji. 

Z perspektywy historyków, dziennikarzy i lokalnych społeczności oznacza jednak, że wieloletnie kroniki jednostek przestaną być dostępne pod dotychczasowymi adresami. Dotyczy to zdjęć z ćwiczeń, uroczystości, zmian dowództwa, misji zagranicznych i powrotów z operacji.

Nie oznacza to, że wszystkie materiały zostaną bezpowrotnie zniszczone. Mają zostać zachowane w archiwach, ale ograniczony zostanie powszechny dostęp do ich uporządkowanych zbiorów na dotychczasowych profilach.

Zamknięcie oficjalnych kont może również zwiększyć znaczenie nieformalnych grup rodzin żołnierzy, stron prowadzonych przez weteranów oraz anonimowych profili komentujących życie w bazach. Nie podlegają one wojskowemu nadzorowi, obowiązkowi weryfikowania informacji ani procedurom OPSEC.

Ograniczenie oficjalnych kanałów może więc pozostawić więcej przestrzeni dla plotek, fałszywych profili i informacji publikowanych bez kontroli

Nie jest jeszcze możliwe stwierdzenie, że taki skutek rzeczywiście wystąpi. Ryzyko wynika jednak z prostego faktu: likwidacja kont nie usuwa zapotrzebowania na informacje o działalności jednostek, usługach garnizonowych i wydarzeniach dotyczących rodzin wojskowych.

Jeżeli kanały oficjalne nie zaspokoją tego zapotrzebowania, ich funkcję mogą częściowo przejmować źródła nieformalne. Z punktu widzenia bezpieczeństwa informacyjnego byłby to skutek przeciwny do zamierzonego.

Reklama

Centralizacja przekazu rodzi także ryzyko polityczne

Dostępne oficjalne komunikaty przedstawiają dyrektywę z czerwca 2026 roku jako element szerszego porządkowania cyfrowej obecności amerykańskiej armii, a nie reakcję na jeden incydent. Nie ma publicznych dowodów pozwalających stwierdzić, że całą reformę zaplanowano w celu politycznej kontroli komunikacji.

Nieufność podsyca jednak wydarzenie z kwietnia 2026 roku, gdy portal NOTUS opisał likwidację profili programu Soldier for Life po sporze dotyczącym materiału poświęconego demokratycznej senator i weterance wojny w Iraku Tammy Duckworth. 

NOTUS podał, że publikacja przedstawiająca jej wojskową służbę spotkała się z krytyką części prawicowych komentatorów nie dlatego, że kwestionowali jej udział w wojnie i odniesione rany, lecz dlatego, że uznawali ją za ostro partyjną przeciwniczkę administracji Donalda Trumpa. 

Spór dotyczył więc tego, czy oficjalny kanał sił zbrojnych USA powinien publikować pochwalny materiał o urzędującej senator, która wcześniej krytykowała kwalifikacje sekretarza Armii Dana Driscolla i głosowała przeciwko jego nominacji.

Wkrótce potem materiał usunięto, a konta programu zostały wyłączone. Źródło Departamentu Obrony, na które powołał się portal The Hill, łączyło decyzję z negatywnymi reakcjami na wpis.

Armia przedstawiła jednak inne wyjaśnienie. Jej rzecznik stwierdził, że konta programu nie były bezpośrednio prowadzone przez odpowiednio wykwalifikowany personel i powinny zostać zamknięte niezależnie od opublikowanej treści na podstawie dyrektywy z grudnia 2025 roku. 

Epizod ten nie dowodzi jeszcze politycznej motywacji całej reformy. Pokazuje jednak, dlaczego koncentracja komunikacji wojskowej będzie oceniana nie tylko przez pryzmat cyberbezpieczeństwa. Im mniej ośrodków ma prawo prowadzić oficjalne kanały, tym większa staje się możliwość odgórnego kształtowania jednolitego przekazu.

Sama możliwość centralnego zarządzania treścią nie jest jeszcze dowodem cenzury. Zwiększa jednak znaczenie przejrzystych procedur zatwierdzania, poprawiania i usuwania materiałów, zwłaszcza gdy publikacje dotyczą postaci politycznych, sporów społecznych lub wydarzeń mogących wywoływać partyjne reakcje.

Lekcja dla Wojska Polskiego

Amerykańska reforma prowadzi do pytania, czy podobną drogą powinno pójść Wojsko Polskie

Odpowiedź nie powinna polegać na prostym kopiowaniu rozwiązania USA. Polska ma regulacje, ale nie odpowiednik amerykańskiej dyrektywy.

W resorcie obrony istnieją dokumenty obejmujące działalność informacyjną, promocyjną i wykorzystywanie serwisów społecznościowych. Najważniejszym publicznie dostępnym jest Decyzja nr 33/MON Ministra Obrony Narodowej z 5 marca 2019 roku w sprawie działalności promocyjnej w resorcie obrony narodowej.

Do narzędzi działalności promocyjnej zalicza m.in. strony internetowe, portale, serwisy społecznościowe i ich elementy. 

Rozdziela również odpowiedzialność za promocję pomiędzy Ministerstwo Obrony Narodowej, główne dowództwa, Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej, Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych, Żandarmerię Wojskową, Dowództwo Garnizonu Warszawa, uczelnie wojskowe oraz inne instytucje resortu. 

Dowódcy niższych jednostek mogą prowadzić działalność promocyjną w zakresie określonym przez przełożonych, z uwzględnieniem własnych potrzeb i potrzeb lokalnej społeczności. 

Polski model dopuszcza więc znaczną aktywność informacyjną na niższych szczeblach, choć podlega ona resortowemu podziałowi kompetencji. 

Reguluje przede wszystkim planowanie, finansowanie, dokumentowanie i ocenianie działalności promocyjnej. Nie zawiera jednak publicznie dostępnego, szczegółowego systemu określającego liczbę dozwolonych kont, zasady przyznawania dostępu administratorom, obowiązkowe zabezpieczenia techniczne ani procedurę zamykania profili po zmianach organizacyjnych.

Za zarządzanie oficjalnymi kanałami Ministerstwa Obrony Narodowej w internecie, w tym w mediach społecznościowych, odpowiada Departament Komunikacji i Promocji MON

Do jego zadań należy także koordynowanie zewnętrznych procesów komunikacyjnych, monitorowanie środowiska informacyjnego oraz wspieranie systemu komunikacji strategicznej resortu i Sił Zbrojnych. 

Oznacza to, że polski system nie jest całkowicie zdecentralizowany. Istnieje struktura odpowiedzialna za koordynację przekazu i możliwość wydawania dokumentów planistycznych oraz wytycznych sektorowych. Treść szczegółowych zasad regulujących zarządzanie kontami poszczególnych jednostek nie została jednak publicznie udostępniona.

Na podstawie dostępnych dokumentów nie można wykluczyć, że dodatkowe wymagania dotyczące bezpieczeństwa, administratorów, zakładania kont i reagowania na incydenty funkcjonują w instrukcjach, rozkazach albo wytycznych przeznaczonych do użytku wewnętrznego. 

Nie ma jednak publicznie dostępnego polskiego odpowiednika Army Directive 2026-17, który zawierałby zamkniętą listę podmiotów uprawnionych do prowadzenia kont, nakazywał ich masową konsolidację i ustanawiał procedurę uzyskiwania wyjątków.

Polska regulacja dotyczy więc przede wszystkim działalności promocyjnej, podziału odpowiedzialności i organizacji przekazu. Amerykańska dyrektywa jest natomiast instrumentem reorganizacyjnym i bezpieczeństwa informacyjnego: przesądza, które struktury mogą zachować profile, pozostałym nakazuje ich likwidację i centralizuje proces publikowania.

Reklama

Polski odbiorca również funkcjonuje w środowisku cyfrowym

Brak jawnego odpowiednika amerykańskiej dyrektywy nie oznacza, że Wojsko Polskie powinno ograniczyć swoją obecność w mediach społecznościowych. Polski kontekst informacyjny wskazuje, że kanały cyfrowe mają szczególne znaczenie dla docierania do najmłodszych dorosłych i potencjalnych kandydatów do służby.

Pokazuje to raport Fundacji Centrum Badania Opinii Społecznej „Młodzi i media społecznościowe”, które przeprowadzono wśród dorosłych mieszkańców Polski w wieku 18–44 lat. 

CBOS zdefiniował na potrzeby analizy generację Z jako osoby w wieku 18–29 lat, a millenialsów jako osoby mające od 30 do 44 lat. 

Publikacja potwierdza, że wśród Polaków w wieku 18–24 lat media społecznościowe były najczęściej wskazywanym głównym źródłem informacji o wydarzeniach w kraju i na świecie. Wymieniło je 39 proc. respondentów, wobec 34 proc. wskazujących portale informacyjne i 12 proc. wybierających telewizję. 

Z tym że należy zwrócić uwagę, iż badanie to  dotyczyło rekrutacji wojskowej. Nie dowodzi więc, że aktywność Wojska Polskiego w mediach społecznościowych bezpośrednio zwiększa nabór. Pokazuje natomiast, że dla najmłodszych dorosłych Polaków platformy społecznościowe są jednym z podstawowych kanałów zdobywania wiedzy o bieżących wydarzeniach.

Bezpośrednio wykorzystania mediów społecznościowych w rekrutacji do Sił Zbrojnych RP dotyczyło badanie Pauliny Polko „Wykorzystanie mediów społecznościowych w procesach rekrutacyjnych Sił Zbrojnych RP”.

Reklama

Analiza profili facebookowych terenowych organów administracji wojskowej wykazała, że niemal wszystkie wykorzystywały tę platformę do promocji służby i działań rekrutacyjnych. Autorka oceniła jednak, że jakość komunikacji była często niewystarczająca i wymagała strategicznej poprawy. 

Inne badanie, poświęcone komunikacji Wojsk Obrony Terytorialnej w latach 2017–2019, wskazało na spójność przekazu oraz wzrost liczby użytkowników i ich aktywności. 

Wyniki te potwierdzają, że media społecznościowe mogą wspierać budowanie zainteresowania służbą, nie dowodzą jednak, ilu kandydatów faktycznie zgłosiło się do wojska pod wpływem konkretnych publikacji.

Polskie analizy pozwalają więc stwierdzić, że media społecznościowe są wykorzystywane w wojskowej rekrutacji i mogą zwiększać zasięg oraz zaangażowanie odbiorców. 

Brakuje natomiast publicznie dostępnego badania, które wiarygodnie mierzyłoby, ilu kandydatów rozpoczęło służbę bezpośrednio dzięki określonej platformie, profilowi jednostki lub kampanii cyfrowej.

Częściowa konsolidacja, nie cyfrowe wycofanie

Wojsko Polskie powinno przejąć z amerykańskiego modelu zasady profesjonalnego nadzoru, ograniczania powierzchni ataku i centralnej kontroli nad oficjalnymi profilami, ale nie musi kopiować skali likwidacji kont

Racjonalnym rozwiązaniem byłaby częściowa konsolidacja: materiały nadal powstawałyby na różnych szczeblach, lecz publikowano by je za pośrednictwem mniejszej liczby profesjonalnie zarządzanych kanałów.

Własne profile powinny zachować przede wszystkim MON, Sztab Generalny, główne dowództwa, rodzaje sił zbrojnych, dywizje, flotylle, skrzydła, wybrane brygady, garnizony, uczelnie, ośrodki szkoleniowe i struktury rekrutacyjne. 

Niższe jednostki przekazywałyby materiały do kont nadrzędnych, a wyjątki przyznawano by wyłącznie w przypadku rzeczywistej potrzeby komunikacyjnej. Jest to rekomendacja analityczna, a nie opis obowiązującej polityki MON.

Każdy profil powinien mieć określonego właściciela instytucjonalnego, przeszkolonych administratorów, służbowe mechanizmy odzyskiwania dostępu, silne uwierzytelnianie oraz procedurę reagowania na przejęcie konta

Publikacje powinny przechodzić kontrolę bezpieczeństwa operacyjnego, a wszystkie oficjalne profile należałoby umieścić w publicznym rejestrze umożliwiającym sprawdzenie ich autentyczności.

Konsolidacja nie może jednak oznaczać ograniczenia obecności wojska w przestrzeni cyfrowej. Treści powinny być dostosowane do urządzeń mobilnych, obejmować krótkie filmy, czytelne komunikaty i praktyczne informacje, ale nie mogą ograniczać się do oficjalnych materiałów promocyjnych. Wiarygodny przekaz rekrutacyjny powinien pokazywać zarówno możliwości związane ze służbą, jak i jej wymagania.

Amerykańska reforma zmniejsza liczbę potencjalnych punktów ataku, lecz równocześnie skupia prawo do publikowania na wyższych szczeblach dowodzenia. 

Jeżeli konta nadrzędne nie przejmą funkcji zamkniętych profili, wojsko może osłabić kontakt z żołnierzami, rodzinami, lokalnymi społecznościami i kandydatami do służby. Jest to jednak na razie prognoza, ponieważ reforma jest zbyt nowa, aby ocenić jej długofalowe skutki.

Nie każde konto zwiększa skuteczność komunikacji. Profil nieaktywny, źle zabezpieczony albo jedynie powielający treści przełożonych jest obciążeniem i źródłem ryzyka. 

Wojsko Polskie powinno więc ograniczyć rozdrobnienie komunikacyjne, ale nie własną widoczność. Najważniejszą zasadą powinno być pozostawienie tylko tych kanałów, które mają konkretne zadanie, określoną grupę odbiorców, profesjonalny nadzór i zabezpieczenia odpowiadające wojskowemu charakterowi publikowanych informacji.

Reklama
CyberDefence24.pl - Digital EU Ambassador

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama