- WIADOMOŚCI
- WAŻNE
- OPINIA
Dzieci na cyfrowym froncie. To kwestia bezpieczeństwa państwa
Autor. CyberDefence24/ChatGPT
Media społecznościowe, komunikatory, platformy streamingowe czy gry online nie są już dodatkiem do codzienności młodych ludzi. Stały się jednym z podstawowych środowisk, w których dorastają, budują relacje, zdobywają informacje i kształtują swoje poglądy. I to też tam pojawiają się zagrożenia, które wykraczają daleko poza dyskusję o czasie spędzanym przed ekranem.
Współczesne zagrożenia w sieci dotyczą cyberprzestępczości, manipulacji, dezinformacji, przemocy, a nawet działań o charakterze dywersyjnym. Dla młodych ludzi internet nie jest osobnym światem, do którego wchodzi się po szkole czy po odrobieniu lekcji. Na te problemy zwracają uwagę Justyna Kaczmarczyk i Konrad Ciesiołkiewicz w książce „Dojrzewanie w sieci. Młode pokolenie na cyfrowym froncie”, wydanej przez Wydawnictwo MANDO.
Świat bez podziału na online i offline
Klasyczne przeciwstawianie świata online rzeczywistości „prawdziwej” coraz mniej odpowiada temu, jak funkcjonuje współczesne społeczeństwo. Dotyczy to szczególnie młodego pokolenia, ale nie tylko jego. Żyjemy w środowisku nieustannego przepływu informacji, powiadomień i treści walczących o uwagę. Towarzyszący temu stres informacyjny może wpływać zarówno na kondycję jednostek, jak i całych społeczności.
Autorzy nie proponują jednak odwrócenia się od technologii. Ich zdaniem potrzebna jest raczej zmiana sposobu myślenia o środowisku cyfrowym oraz większy nacisk na odpowiedzialność, zaufanie, solidarność i dobro wspólne.
Nigdy nie mieliśmy na ten temat poważnej ogólnonarodowej debaty, która – być może po latach dialogu i sporów – ustanawiałaby coś na wzór umowy społecznej.
Konrad Ciesiołkiewicz, współautor książki
Rozwój internetu i platform w dużej mierze podporządkowany został mechanizmom rynkowym, podczas gdy instytucje publiczne i regulacje przez lata pozostawały o krok za technologicznymi zmianami.
Z tej perspektywy dyskusja o internecie nie powinna ograniczać się do odpowiedzialności pojedynczego użytkownika. Chodzi również o konstrukcję całego środowiska cyfrowego, interesy stojących za nim firm, sposób działania algorytmów oraz obowiązki państwa.
Dziecko i algorytm
Z jednej strony internet jest dla młodych ludzi czymś całkowicie naturalnym. Z drugiej – trafiają do środowiska zaprojektowanego tak, aby jak najdłużej zatrzymać ich uwagę. W tym środowisku muszą mierzyć się z dezinformacją, teoriami spiskowymi, presją społeczną, reklamą czy zwykłą manipulacją. Jednocześnie dopiero uczą się rozpoznawania intencji innych osób, oceniania wiarygodności informacji i radzenia sobie z emocjami.
Autorzy książki zwracają uwagę, że w takim starciu trudno mówić o równych szansach.
„Najbardziej zagrożone i podatne na wszelkie zranienia, teorie spiskowe, wszechobecną dezinformację, ideologiczną i komercyjną manipulację są dzieci i młodzież, które nie mają naturalnych zasobów poznawczych, emocjonalnych i wykształconych kompetencji społecznych do tego, żeby przeciwstawić się sile algorytmu” – piszą Justyna Kaczmarczyk i Konrad Ciesiołkiewicz.
Tym bardziej że celem tych mechanizmów jest przede wszystkim maksymalizacja uwagi użytkownika. To właśnie czas spędzony na platformie, kolejne kliknięcia i reakcje przekładają się na biznes. Autorzy podkreślają, że dzieje się to często bez oglądania się na szersze konsekwencje.
„Algorytm ma za cel „maksymalizację uwagi, bez względu na koszty psychiczne, społeczne i polityczne dla społeczeństw i państwa” – dodają.
Dlatego bezpieczeństwa młodych ludzi w sieci nie można sprowadzać wyłącznie do kwestii wychowania czy odpowiedzialności rodziców. W książce pojawia się znacznie szersza perspektywa: sposób, w jaki chronimy dzieci w cyberprzestrzeni, może mieć wpływ na odporność całego społeczeństwa.
Młodzi ludzie na celowniku
To szczególnie ważne, gdy spojrzymy na to, do czego internet jest dziś wykorzystywany.
Autorzy zwracają uwagę na rosnące zainteresowanie młodymi ludźmi ze strony grup przestępczych. W książce przywołują dane, zgodnie z którymi osoby małoletnie mają być angażowane w ponad 70 proc. rynków przestępczych w Unii Europejskiej.
Jednocześnie pojawia się drugi wymiar tego problemu – wojna hybrydowa i działania prowadzone przez Rosję przeciwko Ukrainie, Polsce oraz innym państwom europejskim. Miejscem, w którym można do nich dotrzeć, są dokładnie te same platformy, z których młodzi ludzie korzystają każdego dnia.
Główną domeną wrogich działań tego typu są przestrzenie platform społecznościowych, komunikatorów, gier online i platform streamingowych.
Fragment książki „Dojrzewanie w sieci. Młode pokolenie na cyfrowym froncie"
Problem w tym, że werbunek nie musi wyglądać jak scena z filmu szpiegowskiego. Może zacząć się zupełnie niewinnie – od rozmowy, nawiązania kontaktu, zainteresowania konkretną osobą czy zaproponowania drobnej przysługi.
Dopiero później mogą pojawiać się kolejne zadania.
Gaming to nie tylko rozrywka
Jedną z przestrzeni, której autorzy poświęcają szczególną uwagę, są gry online.
Nie chodzi przy tym o kolejną dyskusję o tym, czy dzieci grają za długo. Znacznie ważniejsze może być to, z kim podczas gry rozmawiają, do jakich społeczności trafiają i kto próbuje budować z nimi relację.
Zobacz też 
W książce pojawia się na ten temat rozmowa z Kamilem Basajem, ekspertem ds. cyberbezpieczeństwa. Zwraca on uwagę, że gaming może być wykorzystywany także w rosyjskich operacjach wpływu.
„Dla Federacji Rosyjskiej sektor gamingu to kolejne środowisko oddziaływania, które stanowi dodatkowe i specyficzne narzędzie operacji psychologicznych. Środowisko to jest również wykorzystywane do budowania zaplecza wywiadowczego” – mówi Basaj.
To pokazuje, dlaczego gry online coraz trudniej traktować wyłącznie jako cyfrową rozrywkę. Wokół popularnych tytułów powstają ogromne społeczności. Ludzie rozmawiają na czatach głosowych i komunikatorach, tworzą zamknięte grupy i nawiązują znajomości, które z czasem mogą wychodzić daleko poza samą grę.
„The Com". Zagrożenie, o którym wciąż mówi się niewiele
Jeszcze mniej znanym zjawiskiem są środowiska określane jako „The Com”. Ciesiołkiewicz opisuje je jako społeczności łączące różne formy cyberprzestępczości, manipulowania młodymi ludźmi oraz skrajnej przemocy.
Może dochodzić tam m.in. do uwodzenia i wykorzystywania małoletnich, a także tworzenia oraz rozpowszechniania materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci. Jednocześnie pojawia się element ekstremizmu, który nie zawsze musi mieć czytelne podłoże polityczne czy ideologiczne.
Autorzy zwracają uwagę na „nihilistycznie zorientowany ekstremizm, dla którego destrukcja staje się celem samym w sobie”. To ważna różnica. Nie zawsze trzeba przekonać młodego człowieka do konkretnej ideologii. Czasami wystarczy zbudować społeczność, w której przemoc, upokarzanie innych czy łamanie kolejnych granic zaczynają być traktowane jak element zabawy albo sposób na zdobycie pozycji w grupie.
Zamiast zakazów – rozmowa
Autorzy nie proponują przy tym odcięcia młodych ludzi od technologii. Wręcz przeciwnie – wskazują na potrzebę rozmowy, która pozwoli lepiej zrozumieć świat, w którym dzieci już funkcjonują.
W książce znajduje się propozycja prowadzenia takiego dialogu. Jego podstawą ma być stworzenie bezpiecznych warunków, zadawanie pytań i wspólne poszukiwanie odpowiedzi. Nie chodzi więc o wykład dorosłego, który tłumaczy dziecku, że internet jest niebezpieczny.
Znacznie ważniejsze jest wspólne przyjrzenie się temu, dlaczego określone treści pojawiają się na ekranie, skąd właściwie pochodzą, komu zależy na ich rozpowszechnianiu i dlaczego jedne materiały wywołują w nas tak silne emocje.




Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].
Wybrane okazje dla Ciebie