- WIADOMOŚCI
- WAŻNE
Obce państwa i ekstremiści werbują dzieci. Służby ujawniły przerażający mechanizm
Autor. CyberDefence24/Canva
Wystarczy smartfon i dostęp do sieci, by nastolatek stał się narzędziem w rękach obcych służb lub ekstremistów. Brytyjczycy alarmują: Internet przestał być tylko przestrzenią komunikacji, lecz stał się środowiskiem, w którym obce służby i radykałowie werbują oraz szantażują dzieci i młodzież.
Najbardziej niepokojącym elementem najnowszych ostrzeżeń brytyjskiej policji nie jest sam wzrost zagrożenia ze strony ekstremistów i wrogich państw, ale sposób, w jaki nowe technologie otwierają przed nimi bezpośredni dostęp do dzieci i nastolatków.
Platformy społecznościowe, gry internetowe, komunikatory, systemy rekomendacyjne i generatywna sztuczna inteligencja tworzą środowisko, w którym młody człowiek może zostać wyszukany, stopniowo oswojony z przemocą, wciągnięty do zamkniętej grupy, zmanipulowany, a następnie nakłoniony do popełnienia przestępstw.
Młodzi zachęcani do przemocy
Jak podaje Associated Press oraz WRAL HDTV Mast, brytyjska policja obserwuje rosnące wykorzystywanie przestrzeni cyfrowej przez ekstremistów, skrajną prawicę i podmioty działające na rzecz wrogich państw.
Szczególne zaniepokojenie służb budzi fakt, że treści propagandowe są celowo dostosowywane do języka, zainteresowań i sposobu korzystania z internetu przez młodych ludzi.
Vicki Evans, starsza krajowa koordynatorka do spraw zwalczania terroryzmu w londyńskiej Metropolitan Police, wskazała w materiale Associated Press (AP), że propaganda jest łączona z fragmentami gier komputerowych, muzyką, obrazami historycznymi i materiałami atrakcyjnymi wizualnie dla młodego odbiorcy.
Dzieci i nastolatki mogą być następnie zachęcane do odtwarzania w świecie rzeczywistym brutalnych czynówoglądanych wcześniej na ekranie.
Współczesne platformy mogą automatycznie podsuwać kolejne, coraz bardziej radykalne materiały na podstawie wcześniejszych reakcji użytkownika.
Młody człowiek nie musi więc rozpoczynać od poszukiwania treści terrorystycznych. Wystarczy zainteresowanie przemocą, militariami, prowokacyjnym humorem lub skrajnymi komentarzami, aby system rekomendacyjny zaczął budować wokół niego coraz bardziej zamknięte środowisko informacyjne.
Od zainteresowania do radykalizacji
Zagrożenie wynika przede wszystkim z szybkości tego procesu. Vicki Evans zwróciła uwagę w wypowiedzi dla AP, że w przypadku niektórych użytkowników przejście od kontaktu ze szkodliwą treścią do głębokiego zaangażowania może być gwałtowne.
Internet nie tylko dostarcza ideologii. Umożliwia również natychmiastowe wejście do grup, w których ekstremalne poglądy nie są podważane, lecz nagradzane uznaniem innych uczestników.
Także Laurence Taylor, szef brytyjskiej policji antyterrorystycznej, na łamach agencji wskazał, że w internecie narasta mieszanina rasizmu, mizoginii i skrajnej homofobii.
Poglądy, które wcześniej były powszechnie odrzucane, coraz rzadziej spotykają się w zamkniętych społecznościach z krytyką. W efekcie młody użytkownik może uznać, że przemoc, pogarda i dehumanizacja przeciwnika są zachowaniami akceptowanymi, a nawet pożądanymi.
Problemem nie jest przy tym jedynie obecność brutalnych materiałów. Znaczenie ma ich masowość i powtarzalność.
Stały kontakt z nagraniami przemocy, drastycznymi obrazami i treściami gloryfikującymi zamachowców może przesuwać granicę tego, co użytkownik uważa za normalne. Materiały początkowo wywołujące szok stają się elementem codziennej rozrywki, następnie przedmiotem żartów, a w końcu potencjalnym wzorcem zachowania.
Według Associated Press, brytyjska policja obawia się, że ogromna ilość treści formalnie legalnych, lecz skrajnie brutalnych lub poniżających, prowadzi u części odbiorców do wypaczenia oceny tego, co jest dopuszczalne.
Szczególnie podatni na dalszą manipulację stają się młodzi ludzie poszukujący przynależności, uznania, silnych bodźców lub prostych odpowiedzi na własne problemy.
Przypadek Alfiego Colemana
Konsekwencje internetowej radykalizacji pokazuje sprawa Alfiego Douglasa Colemana.
Według Metropolitan Police, zaczął radykalizować się w internecie w wieku 14 lat. Przez kolejne lata korzystał ze skrajnie prawicowych forów i grup internetowych, gromadził materiały terrorystyczne oraz instrukcje dotyczące broni i materiałów wybuchowych.
Przygotowywał także dokument przypominający manifest, w którym opisywał swoje poczucie krzywdy, poglądy oraz zamiar przeprowadzenia ataku.
Zdaniem śledczych planował zdobyć broń palną i zabić przypadkowych ludzi w imię skrajnie prawicowej ideologii.
We wrześniu 2023 roku przekazał 3500 funtów za pistolet Makarowa i amunicję. Nie wiedział jednak, że domniemany sprzedawca był funkcjonariuszem działającym pod przykryciem. Coleman został zatrzymany natychmiast po odebraniu torby z bronią.
30 kwietnia 2026 roku sąd Old Bailey uznał go za winnego przygotowywania aktu terrorystycznego, a 8 lipca 2026 roku skazał na 13 lat i sześć miesięcy pozbawienia wolności oraz dodatkowe pięć lat nadzoru po odbyciu kary.
Przypadek Colemana pokazuje, że cyfrowa radykalizacja może trwać przez całe dojrzewanie młodego człowieka. Internet staje się wówczas nie tylko źródłem treści, lecz środowiskiem wychowawczym. Dostarcza języka, symboli, autorytetów, modeli zachowania i społeczności, która wzmacnia przekonanie, że przejście do przemocy jest logicznym następstwem przyjętej ideologii.
Zobacz też

Nastolatki jako wykonawcy operacji obcych państw
Technologia obniża także próg przejścia od fantazji do działania.
Ten sam użytkownik może w jednym urządzeniu oglądać propagandę, pobierać instrukcje, rozpoznawać cele, komunikować się z innymi radykałami, przygotowywać manifest i szukać dostępu do broni.
Zagrożenie dla młodego pokolenia nie ogranicza się do terroryzmu i skrajnej prawicy. Internet umożliwia również werbowanie nastolatków do działań prowadzonych w interesie obcych państw.
Wspomniana uprzednio Vicki Evans poinformowała, że w związku z operacjami prowadzonymi przez pośredników zatrzymywano osoby mające zaledwie 15 lat.
Ostrzegła, że celem werbunku może zostać praktycznie każdy, a młody człowiek może nawet nie zdawać sobie sprawy, iż osoba zlecająca mu określone czynności działa w interesie Moskwy, Teheranu lub władz Hongkongu.
Mechanizm ten opisał również dyrektor generalny Security Service, czyli MI5, Ken McCallum.
Według niego, obce służby werbują pośredników za pomocą mediów społecznościowych, przekazują im instrukcje przez szyfrowane komunikatory i oferują wynagrodzenie w kryptowalutach.
Z punktu widzenia zleceniodawcy są oni jednorazowymi wykonawcami: po przeprowadzeniu operacji mogą nie otrzymać obiecanej zapłaty, a po zatrzymaniu zostają pozostawieni bez pomocy.
Werbunek nie wymaga formalnego związku młodego człowieka z obcym wywiadem ani pełnej świadomości celu operacji. Zadania mogą być przekazywane stopniowo: od rozpoznania określonego miejsca lub wykonania aktu wandalizmu po podpalenie i przygotowanie poważniejszej przemocy.
Organized Crime and Corruption Reporting Project opisał m.in. werbunek przez Telegram, oferowanie zapłaty w kryptowalutach oraz zlecanie kandydatom próbnych aktów wandalizmu i przygotowywania podpaleń.
Brytyjskim przykładem takiego modelu jest sprawa Dylana Earla. Counter Terrorism Policing w komunikaciepoinformowała, że Dylan to młody brytyjski pospolity przestępca zwerbowany przez internet do działania jako rosyjski pełnomocnik.
Za pośrednictwem Telegramu nawiązał kontakt z Grupą Wagnera, a następnie zorganizował w Wielkiej Brytanii siatkę wykonawców podpalenia jednego z magazynów z pomocą przeznaczoną dla Ukrainy.
Z zabezpieczonego telefonu Earla odzyskano tysiące wiadomości, zdjęć, filmów i plików dotyczących przygotowywanych działań. Telefon oraz komunikator nie były w tej sprawie dodatkiem do operacji. Były jej centrum dowodzenia, kanałem werbunku, magazynem informacji i narzędziem przekazywania poleceń.
Również Crown Prosecution Service podała, że grupa planowała też podpalenie należących do Jewgienija Cziczwarkina londyńskich lokali Hide i Hedonism Wines oraz porwanie samego biznesmena, znanego krytyka Kremla.
Przypadek ten pokazuje, że pojęcie „zagrożenia internetowego” może być mylące. Operacja rozpoczęła się w przestrzeni cyfrowej, ale jej efektem było fizyczne podpalenie, straty materialne i przygotowywanie dalszych aktów przemocy
Internet zmniejsza dystans między obcą służbą a potencjalnym wykonawcą. To, co rozpoczyna się od anonimowej rozmowy i pozornie prostego, płatnego zlecenia, może prowadzić do rozpoznania celu, aktu wandalizmu, podpalenia lub przygotowania przemocy.
Młody człowiek ponosi pełne konsekwencje karne, podczas gdy rzeczywisty zleceniodawca pozostaje za granicą i zrywa z nim kontakt.
Sadystyczne społeczności polują na dzieci a sztuczna inteligencja rozszerza możliwości sprawców
Jeszcze bardziej brutalną odmianą technologicznego zagrożenia są tzw. sieci Com: luźne, zdecentralizowane społeczności internetowe, w których często młodzi sprawcy łączą cyberprzestępczość, szantaż, wykorzystywanie dzieci i podżeganie do przemocy.
National Crime Agency opisała internetowe społeczności tworzone głównie przez nastoletnich chłopców, którzy współpracują lub rywalizują w zadawaniu krzywdy innym osobom.
Działalność łączy cyberataki, oszustwa, szantaż, ekstremizm, przemoc, wykorzystywanie seksualne dzieci i nakłanianie ofiar do samookaleczeń.
Nie są to klasyczne organizacje posiadające hierarchię i jednoznaczny cel. Funkcjonują jako płynne środowiska, w których pozycję zdobywa się poprzez prezentowanie coraz bardziej brutalnych materiałów i udowadnianie zdolności do kontrolowania ofiar.
Według NCA, liczba zgłoszeń dotyczących tych środowisk wzrosła w latach 2022–2024 sześciokrotnie.
Ofiarami były m.in. jedenastoletnie dziewczynki zmuszane lub nakłaniane do samookaleczania, krzywdzenia rodzeństwa, znęcania się nad zwierzętami, wykonywania czynności seksualnych albo podejmowania prób samobójczych.
Technologia nadaje takiej przemocy szczególny charakter. Sprawca może docierać do wielu dzieci jednocześnie, ukrywać swoją tożsamość, archiwizować zdobyte materiały i przekazywać je innym uczestnikom grupy.
Zdjęcie lub nagranie wysłane przez ofiarę staje się narzędziem kolejnego szantażu. Każde ustępstwo zwiększa kontrolę sprawcy, a możliwość natychmiastowego rozpowszechnienia materiału potęguje poczucie bezradności dziecka.
W tych społecznościach przemoc nie jest jedynie środkiem do osiągnięcia korzyści finansowej. Staje się formą internetowej rozrywki, rywalizacji i budowania pozycji. Technologia pozwala przekształcić cierpienie ofiary w treść, którą można oglądać, komentować i wykorzystywać do zdobywania uznania w grupie.
Także generatywna sztuczna inteligencja zwiększa skalę zagrożenia, ponieważ umożliwia tworzenie realistycznych treści bez udziału dziecka w pierwotnym nagraniu lub fotografii.
NCA i Internet Watch Foundation zwracają uwagę, że sprawcy przestępstwa wobec dzieci coraz częściej wykorzystują publicznie dostępne zdjęcia do produkowania realistycznych materiałów o charakterze seksualnym.
Jak wskazał dyrektor generalny Security Service, czyli MI5, Ken McCallum, technologia jest czynnikiem umożliwiającym działanie każdego współczesnego zagrożenia.
Sztuczna inteligencja może wspierać przygotowywanie propagandy, zdobywanie informacji o broni, wybieranie celów oraz wzmacnianie operacji wpływu i cyberataków.
W odniesieniu do młodego pokolenia oznacza to możliwość prowadzenia manipulacji na masową skalę. System może generować tysiące spersonalizowanych wiadomości, utrzymywać pozornie indywidualną relację z użytkownikiem i nieustannie dostosowywać przekaz do jego reakcji.
Algorytm nie jest neutralnym pośrednikiem
Brytyjski regulator Office of Communications wskazał, że systemy rekomendacyjne stanowią jeden z głównych sposobów, w jakie dzieci docierają do szkodliwych treści.
Firmy technologiczne zostały zobowiązane m.in. do ograniczania takich materiałów w kanałach rekomendacji, skuteczniejszej weryfikacji wieku i utrudniania obcym osobom kontaktowania się z niepełnoletnimi.
Problemu polega na tym, że algorytm nie tylko odpowiada na zainteresowania użytkownika. Aktywnie kształtuje jego kolejne wybory. Decyduje, jakie nagranie pojawi się następne, jaki komentarz zostanie wyróżniony i do jakiej społeczności użytkownik zostanie skierowany.
Model biznesowy oparty na utrzymywaniu uwagi może wchodzić w bezpośredni konflikt z bezpieczeństwem dziecka. Materiały brutalne, skrajne i szokujące często wywołują silniejsze reakcje niż treści umiarkowane. Platforma może więc nagradzać ich twórców większym zasięgiem, nawet jeśli nie jest to świadomym celem jej właścicieli.
W efekcie młody człowiek nie porusza się po neutralnym katalogu informacji. Znajduje się w środowisku, które nieustannie analizuje jego zachowanie i wybiera materiały mające największą szansę zatrzymania go przed ekranem.
Zakaz nie wystarczy. Młode pokolenie w pułapce cyfrowego ekosystemu
Brytyjski Department for Science, Innovation and Technology w komunikacie zapowiedział zakaz udostępniania głównych platform społecznościowych użytkownikom poniżej 16. roku życia.
Przepisy mają objąć m.in. TikToka, Snapchata, YouTube’a, Instagrama, Facebooka i X’a, a ich wejście w życie zaplanowano na wiosnę 2027 roku.
Wobec użytkowników w wieku 16 i 17 lat niektóre funkcje, w tym transmisje na żywo i możliwość kontaktowania się z nieznajomymi, mają być domyślnie wyłączone.
Brytyjski rząd zapowiada również ograniczenia dotyczące funkcji dostępnych dzieciom w grach internetowych i usługach opartych na sztucznej inteligencji.
Radykalizacja, szantaż i werbunek mogą przenieść się do gier, komunikatorów, mniejszych serwisów, zamkniętych forów albo usług działających poza brytyjską jurysdykcją.
Najważniejszy wniosek z brytyjskich ostrzeżeń jest jednoznaczny: nowe technologie przestały być jedynie narzędziami komunikacji wykorzystywanymi przez młodych ludzi. Stały się środowiskiem, w którym kształtowane są ich normy, emocje, relacje i sposób postrzegania przemocy.
Dziecko może być jednocześnie odbiorcą algorytmicznie promowanych treści, celem seksualnego sprawcy, kandydatem do ekstremistycznej społeczności, ofiarą szantażu i potencjalnym wykonawcą zadania zleconego przez osobę działającą na rzecz obcego państwa.
Największe zagrożenie nie polega na tym, że młodzi ludzie mogą przypadkowo zobaczyć pojedynczy brutalny film, lecz na powstaniu całego systemu, który potrafi ich odnaleźć, analizować, przyciągać coraz silniejszymi bodźcami, izolować od odmiennych opinii i stopniowo prowadzić do zachowań, których wcześniej nie uznaliby za dopuszczalne.
Dlatego ochrona młodego pokolenia nie może ograniczać się do usuwania pojedynczych wpisów i blokowania kont. Musi obejmować sposób projektowania algorytmów, mechanizmy kontaktowania się obcych osób z dziećmi, funkcje gier i chatbotów, przepływ treści między platformami oraz odpowiedzialność firm technologicznych za konsekwencje ich produktów.
Brytyjskie doświadczenie pokazuje, że zagrożenie zaczynające się na ekranie może zakończyć się samookaleczeniem, wykorzystywaniem seksualnym, zakupem broni, podpaleniem lub zamachem. Młode pokolenie nie jest już jedynie widzem cyfrowej przemocy. Coraz częściej staje się jej celem, ofiarą, a niekiedy również narzędziem.




Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].