- WIADOMOŚCI
Włamanie do radia i fałszywe strony. Fake newsy o polskim zajęciu czeskich ziem
Autor. CyberDefence24
Nie, Polska aktywnie nie domaga się zajęcia ponad 600 hektarów czeskich ziem. Redakcja CyberDefence24.pl wykryła kampanię dezinformacyjną, która mogła mieć na celu pogorszenie relacji z naszymi południowymi sąsiadami. Dotychczas nieznani sprawcy opublikowali dwa fałszywe artykuły w polskich mediach (włamując się przynajmniej raz), podszyli się pod znany portal oraz stworzyli fałszywe konta na Facebooku, gdzie o sprawie wypowiadały się nieprawdziwe konta dyplomatów. Treści wykorzystywały prawdziwe żądania dotyczące zmiany granicy polsko-czeskiej.
„Ktoś włamał się do systemu edycji portalu radiopik.pl i zamienił opublikowany tekst na nieprawdziwy – o tym, że Polska rzekomo planuje zajęcie kawałka terytorium Czech. Stanowczo odcinamy się od tych treści i informujemy, że nie mamy z tym nic wspólnego” – czytamy na łamach Radia PiK.
Wyszukiwanie w Google pozwala ustalić, że faktycznie opublikowano artykuł dotyczący rzekomego „polskiego zajęcia terytorium Czech”. Co ciekawe – nie dotyczy to wyłącznie wspomnianego portalu polskiego radia, lecz również portalu tcz.pl (lokalnych mediów z Tczewa). Oba artykuły zostały usunięte.
Autor. Oskar Klimczuk / CyberDefence24
”Dokument zawiera żądanie rewizji granicy państwowej oraz przekazania gruntów o łącznej powierzchni 638,44 hektara” – stwierdzał jeden z fałszywych artykułów.
Postanowiliśmy poszukać kolejnych informacji o sprawie. Fałszywe informacje w polskich mediach były dopiero początkiem.
Czeskie media? Nie, podróbka
Dzięki opcji wyszukiwania obrazem udało się nam ustalić, że tego samego zdjęcia okładkowego (zawierającego rzekomy dokument MSZ) używały trzy portale. Dwa z nich zostały wymienione w artykule, zaś trzeci pochodził z Czech.
Należy obiektywnie przyznać, że strona wyglądała profesjonalnie, zaś artykuł wyglądał wiarygodnie. Dokładnie taki był zamysł obecnie nieznanych osób (bądź osoby) odpowiedzialnych za przeprowadzenie kampanii.
Treść pojawiła się na portalu „lrozhlas[.]cz”. Domena do złudzenia przypomina prawdziwą stronę dużej czeskiej witryny – „irozhlas.cz”. Jeżeli pierwszą literę prawdziwej strony radia zapiszemy z wielkiej litery, wygląda następująco: „Irozhlas.cz”. Prawdziwa strona: „Irozhlas[.]pl” (irozhlas[.]pl). Fałszywa strona: „lrozhlas[.]cz” (Lrozhlas[.]cz).
Portal wykorzystywał rzekomy wzrost „sprzedaży reklam nieruchomości” w obszarze, którego dotyczyć ma rzekoma rewizja. „Ludzie się boją” – stwierdzono w artykule, pokazując, że zleceniodawcy kampanii chcieli grać na emocjach.
Nieznane osoby (bądź osoba) umyślnie zarejestrowały domenę przypominającą prawdziwy portal, aby uwiarygodnić swoje działania. Poniżej znajduje się porównanie dwóch stron – na pierwszy rzut oka trudno określić, która jest prawdziwa. Strona z małą literą „L” wielokrotnie linkuje do prawdziwych artykułów prawdziwego portalu (z małą literą „i”).
Autor. irozhlas.pl / strona dezinformacyjna / CyberDefence24 / Oskar Klimczuk
Dwa języki w jednym piśmie
Niezwykle interesujący aspekt kampanii dotyczy rzekomego pisma od polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Dokument został w całości sporządzony po czesku, oprócz… samej końcówki.
”Velvyslanectví České republiky o své hluboké úctě.dzy oboma państwami.” – stwierdzono pod koniec sfałszowanego dokumentu. Nietypowa zmiana języka na dwa ostatnie wyrazy, prawda?
Autor. Fałszywa strona / CyberDefence24 / Oskar Klimczuk
Taka „nagła zmiana języka” sugeruje, że dokument został wygenerowany z pomocą sztucznej inteligencji (AI).
Fałszywy ambasador i minister
Źródłem fałszywego dokumentu miało być rzekome prywatne konto Ambasadora Czech w Polsce na Facebooku. Linkowanie do profilu występowało również w fałszywym artykule w podrobionej witrynie czeskiego portalu informacyjnego. Umyślnie nie wskazujemy nazwisk oraz kont, aby nie potęgować dezinformacyjnej narracji.
Na portalu od Meta możemy zapoznać się z wypowiedzią wygenerowaną przez sztuczną inteligencję, gdzie postać do złudzenia przypominająca ambasadora wykazuje sprzeciw do rzekomych polskich roszczeń.
W komentarzach wtóruje mu konto podszywające się pod… jednego z polskich wiceministrów spraw zagranicznych. Na profilu widzimy wersję fałszywego dokumentu w języku polskim (jako zrzut ekranu), do której dołączono apel o…. „uważaniu na dezinformację”, precyzując, że chodzi o 368,44 hektara ziemi, a nie o 638,44 ha.
Obydwa fałszywe konta mają po kilkudziesięciu znajomych. Ich zdjęcia profilowe oraz tła zostały ustawione 22 i 25 maja. Rolka z wygenerowanym ambasadorem Czech w Polsce została wyświetlona ok. 10 tys. razy.
A gdzie prawda?
Czy Polska dąży do uzyskania ponad 600 hektarów czeskiej ziemi? Nie. Jednocześnie faktycznie sprawa korekty granicznej jest elementem prawdziwych relacji polsko-czeskich.
Narracja o sporze polsko-czeskim wykorzystuje prawdziwe roszczenia terytorialne, prawdopodobnie do skłócenia ze sobą Czechów i Polaków.
„Chodzi o sprawę, która ma swój początek w 1958 roku. Podczas wytyczania granicy władze PRL przekazały Czechosłowacji grunty o powierzchni 1205,9 ha, natomiast Czechy polskiej stronie - 837,46 ha. Powstał tzw. dług graniczny, tytułem którego do Polski powinno trafić jeszcze 368,44 ha” – czytamy na łamach WP, odnoszącego się do korekty granic z końca lat 50. XX wieku.
Podsumowując – Czechy faktycznie zyskały 368,44 ha w 1958 roku na rzecz Polski, lecz obecnie nikt nie planował „zajęcia terytorium Czech” w ramach 600 ha ziemi.
W odpowiedzi MSZ na interpelację poselską nr 16400 z kwietnia br. czytamy:
Aktualne pozostaje stanowisko rządu, iż kwestia wyrównania „czechosłowackiego zysku terytorialnego" o powierzchni ponad 368 ha powinna zostać uregulowana w umowie międzynarodowej przez przekazanie terytorium. Należy przy tym dodać, że strona czeska nigdy oficjalnie nie przedstawiła powodów wycofania się z ustaleń w zakresie zawarcia takiej umowy, które zostały poczynione w trakcie rozmów toczących się do 2015 r. (...) Kwestia gotowości stron do rozmów w zakresie znalezienia sposobu rozwiązania kwestii długu terytorialnego była m.in. przedmiotem rozmowy między MSZ RP Radosławem Sikorskim a MSZ RC Petrem Macinką w dniu 16 lutego 2026 r.
sejm.gov.pl
Widzimy, że dezinformacja potrafi mieć w sobie „ziarno prawdy”. Proste wyszukiwanie bez dalszej analizy mogłoby utwierdzić nas w przekonaniu, że żądanie ponad 600 hektarów jest prawdziwe.
Czego nas to uczy?
Pamiętajmy, że konta w mediach społecznościowych mogą być fałszywe. Nawet wideo z czyimś wizerunkiem, na portalu z jego imieniem i nazwiskiem, może być deepfake’iem, uwiarygadniającym daną narrację.
Warto podkreślić, że kampania wykorzystywała prawdziwe roszczenia terytorialne do wzmocnienia dezinformacyjnej narracji (m.in. o „strachu Czechów”). Doszło również do nieautoryzowanej publikacji materiałów na dwóch polskich portalach informacyjnych – każde medium powinno zadać sobie pytanie o to, jak dziś wygląda cyberbezpieczeństwo w ramach danego portalu.
Podstawowe pytania powinny brzmieć:
- Czy wymuszasz dwuetapowe uwierzytelnianie dla swoich użytkowników?
- Jakie uprawnienia mają dziennikarze/redaktorzy/edytorzy?
W przeszłości byliśmy świadkami próby włamania do CMS-a (systemu zarządzania treścią) jednego z dużych portali techonologicznych oraz obrażania dziennikarki, co opisaliśmy na naszych łamach.
W 2022 roku informowaliśmy o włamaniach na strony TV Republika oraz Radia Szczecin, gdzie kolporotwano fałszywe informacje o rzekomym użyciu „radioaktywnej broni” w Drawsku.
Dwa lata wcześniej doszło do publikacji dezinformującego artykułu związanego z obecnością wojsk USA w Polsce (więcej: tutaj na łamach wielu lokalnych mediów.
Jednym z głośniejszych przykładów opublikowania fałszywej informacji w polskich mediach jest publikacja spreparowanej depeszy przez Polską Agencję Prasową.
Polskie człogi nie wjadą do Liberaca, lecz wicepremier Gawkowski wielokrotnie podkreślał, że „cyfrowe czołgi” już jeżdzą po polskich ulicach.




Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].
Wybrane okazje dla Ciebie