- WIADOMOŚCI
Rosja rozwija niebezpieczną siatkę w Grecji. Uderza w czułe punkty społeczeństwa
Autor. Zdjęcie wygenerowane przy użyciu modelu Gemini
Propaganda trafia do greckich odbiorców bez rosyjskiego logo. Mechanizm zwany „praniem narracji” wykorzystuje głęboko zakorzeniony antyamerykanizm, nieufność do NATO oraz poczucie kulturowo-religijnej bliskości. Efekt? Moskwa nie musi promować Putina, by osiągać swoje cele. Robi to w inny sposób.
Rosyjska propaganda w Grecji nie opiera się dziś przede wszystkim na bezpośrednim przekazie RT, Sputniku czy RIA Nowosti. Po ograniczeniu dostępu do rosyjskich mediów państwowych coraz większego znaczenia nabrał model, w którym rosyjskie pochodzenie informacji stopniowo znika, a przekaz dociera do odbiorcy za pośrednictwem lokalnych i pozornie niezależnych źródeł.
Mówimy o skuteczniejszym modelu, gdzie narracja powstaje na rosyjskim Telegramie, stronie należącej do sieci propagandowej albo w państwowej agencji informacyjnej, następnie trafia do pozornie niezależnego portalu, zostaje przetłumaczona na grecki i ostatecznie pojawia się w lokalnym medium już jako „informacja zagraniczna”.
Balkan Insight opisuje ten mechanizm jako jeden z podstawowych sposobów przenikania kremlowskiego przekazu do greckiej przestrzeni informacyjnej.
Sama infrastruktura propagandowa nie wyjaśnia jednak, dlaczego określone narracje znajdują w Grecji odbiorców. Znacznie ważniejsze jest to, że Moskwa nie musi tworzyć społecznych uprzedzeń od podstaw. Może wykorzystywać istniejące od dziesięcioleci nastroje antyamerykańskie, nieufność wobec NATO oraz przekonanie części Greków o szczególnym historycznym, kulturowym i religijnym pokrewieństwie z Rosją.
W tym sensie kremlowska propaganda nie tyle narzuca Grekom zupełnie nowy obraz świata, ile podsuwa odpowiednio skonstruowane informacje pasujące do istniejących wcześniej przekonań.
Nie trzeba oglądać RT, żeby odbierać przekaz Kremla
Najdokładniej mechanizm ten opisuje Mediterranean Digital Media Observatory – MedDMO w raporciedotyczącym narrative laundering – praniem narracji.
Najpierw fałszywa informacja pojawia się na małej, trudno identyfikowalnej stronie lub w alternatywnym medium. Następnie przejmują ją prorosyjskie portale, konta społecznościowe, Telegram, sieć Pravda oraz czasami oficjalne rosyjskie kanały. Wielokrotne powtórzenie tej samej historii ma w końcu stworzyć wrażenie, że potwierdzają ją różne, niezależne od siebie źródła.
W Grecji taki system ma własną infrastrukturę. Według francuskiej służby odpowiedzialnej za wykrywanie i analizowanie zagranicznych ingerencji cyfrowych, VIGINUM, należąca do rosyjskiego ekosystemu informacyjnego sieć Portal Kombat/Pravda została rozszerzona na kolejne państwa Unii Europejskiej, w tym właśnie w tym właśnie Grecję i Cypr.
Między 20 a 26 marca 2024 roku utworzono 31 nowych domen, z czego 19 kierowano do państw UE. VIGINUM wskazało wspólną infrastrukturę techniczną, identyczny adres IP związany z serwerem znajdującym się w Rosji oraz powiązane kanały Telegramu i VK.
Natomiast Greece Fact Check pisze, że grecka wersja sieci początkowo funkcjonowała jako pravda-gr.com, a następnie jako greece.news-pravda.com.
Portal nie produkuje własnych informacji. Automatycznie zbiera i tłumaczy materiały pochodzące z rosyjskich mediów państwowych, prorosyjskich kanałów Telegramu, kont społecznościowych i innych elementów kremlowskiego ekosystemu informacyjnego.
W przypadku Grecji szczególne znaczenie mają również greckojęzyczne kanały Telegramu, z których treści mogą być automatycznie przejmowane i ponownie rozpowszechniane. Oznacza to, że jedno: rosyjskiego komunikatu nie musi już przekazywać rosyjskie medium.
Od rosyjskiego Telegramu do greckiego portalu
Przykładów jest wiele. Greece Fact Check prześledził historię informacji, według których w czasie pożarów w Kalifornii miało spłonąć osiem luksusowych domów należących do ukraińskich oficerów, kupionych rzekomo za pieniądze przekazane Ukrainie przez Zachód.
Punktem wyjścia był rosyjski kanał Telegramu Military Observer, który powoływał się na bliżej nieokreślone „ukraińskie źródła”. Historię następnie powieliły rosyjskie strony, sieć Pravda i konta społecznościowe. W Grecji pojawiła się ona m.in. w Pronews.gr, BankingNews.gr i Iskra.gr.
Jeszcze bardziej charakterystyczna była historia rzekomego zakupu przez Ołenę Zełenską Bugatti Tourbillon za 4,5 mln euro. Greece Fact Check ustalił, że fałszywa historia rozpoczęła się od francuskojęzycznej strony utworzonej zaledwie kilka dni wcześniej i należącej do rosyjskiej sieci CopyCop.
Następnie została przedstawiona jako informacja „francuskiego medium” i rozpowszechniona w Grecji przez np. BankingNews, Iskra, Makeleio, SLpress i inne strony. Sam Bugatti Paris oficjalnie zaprzeczył istnieniu transakcji.
Widzimy więc, że mechanizm jest prosty, ale skuteczny. Jeżeli grecki odbiorca przeczyta: rosyjskie media twierdzą, że żona Zełenskiego kupiła samochód za 4,5 mln euro”, może zachować dystans a informację podało „francuskie medium”, które następnie cytuje grecki portal, rosyjskie pochodzenie operacji zostaje ukryte.
W maju 2026 roku podobną drogę przeszła informacja, że ukraińskie organy antykorupcyjne przygotowują aresztowanie Ołeny Zełenskiej. Tym razem stwierdzono, że historia rozpoczęła się od anonimowych źródeł przywoływanych przez RIA Nowosti, a następnie była rozpowszechniana przez rosyjski ekosystem propagandowy.
Nie chodzi więc wyłącznie o pojedyncze fake newsy. Tworzona jest powtarzalna narracja: zachodnie miliardy są rozkradane, ukraińskie elity żyją w luksusie, Zełenski jest skorumpowany, a europejscy podatnicy finansują prywatny majątek ukraińskich przywódców.
Poszczególne historie można obalać, lecz po ich wielokrotnym powtórzeniu pozostaje ogólne wrażenie, że „coś musi być na rzeczy”.
Grecki rynek informacyjny pomaga w praniu przekazu
Nieprzypadkowo operacja znajduje podatny grunt właśnie w internecie.
EU DisinfoLab wskazuje, że dezinformacja nie jest w Grecji zjawiskiem marginalnym. Problem wzmacniają niski poziom zaufania do mediów, niedobór niezależnych redakcji, spadek wolności prasy, załamanie przychodów reklamowych po latach oszczędności oraz przechodzenie mediów na modele oparte na clickbaitcie.
W takim środowisku gotowy materiał pochodzący z Telegramu, zagranicznego portalu czy agencji może zostać szybko przetłumaczony i opublikowany bez kosztownej weryfikacji.
Rosyjskiej operacji informacyjnej nie jest wówczas potrzebna kontrola nad redakcją. Wystarczy stworzyć treść wystarczająco sensacyjną, aby mechanizmy rynku medialnego zaczęły ją rozpowszechniać samodzielnie.
Ale nawet to nie wyjaśnia wszystkiego. Aby propaganda była naprawdę skuteczna, komunikat musi odpowiadać na istniejące potrzeby, lęki lub uprzedzenia odbiorcy. I tu pojawia się grecka specyfika.
Antyamerykanizm – kapitał, którego Moskwa nie musiała tworzyć
Silne nastroje antyamerykańskie w części greckiego społeczeństwa nie zostały stworzone przez współczesną Rosję. Mają własne historyczne źródła: okres dyktatury wojskowej 1967–1974, postrzeganie polityki Waszyngtonu wobec junty, kryzys cypryjski oraz turecką inwazję na Cypr w 1974 roku.
Historyk Ioannis Chalkos w pracy „Międzynarodowy wymiar Metapolitefsi 1974–1976: ponowna ocena” opisujerok 1974 jako przełom nie tylko wewnętrzny, ale również w polityce zagranicznej Grecji.
Kryzys cypryjski i przekonanie, że zachodni sojusznicy nie zapewnili Grecji odpowiedniego wsparcia, wpłynęły na gwałtowne pogorszenie społecznego stosunku do Stanów Zjednoczonych i NATO.
To właśnie taki historyczny kod może być wykorzystywany przez rosyjski przekaz. Kreml nie musi przekonywać odbiorcy, że Rosja jest dobra. Znacznie łatwiej przekonać go, że USA nie można ufać.
Wyniki badań Hellenic Foundation for European & Foreign Policy – ELIAMEP są pod tym względem bardzo wymowne.
W raporcie z 24 czerwca 2022 roku czytamy, że tylko 26,2 proc. Greków uznało USA za naturalnego partnera europejskiego bezpieczeństwa, którego obecność sprzyja pokojowi. 51 proc. uważało natomiast, że Stany Zjednoczone nie powinny angażować się w te kwestie, ponieważ ich obecność raczej zwiększa napięcia i niepewność.
Jeszcze bardziej istotny był stosunek do wojny na Ukrainie. W tym samym badaniu tylko 60 proc. greckich respondentów wskazywało Rosję jako odpowiedzialną za wojnę, natomiast 53,3 proc. uważało, iż rozszerzanie NATO daje uzasadnienie rosyjskiej agresji w regionie Morza Czarnego.
Niemal 45 proc. określało wojnę jako konflikt „imperialistyczny”. Wśród respondentów identyfikujących się z lewicą aż 64,8 proc. przypisywało odpowiedzialność za wojnę również Stanom Zjednoczonym.
Dla rosyjskiej propagandy jest to niezwykle dogodny punkt wejścia.
Narracja może zostać zbudowana następująco: NATO rozszerzało się na Wschód; USA sprowokowały konflikt; Ukraina jest jedynie narzędziem Waszyngtonu; Europejczycy płacą za amerykańską politykę; Rosja jedynie zareagowała na zagrożenie.
Nie trzeba w takim przekazie wychwalać Władimira Putina. Wystarczy uruchomić nieufność wobec Stanów Zjednoczonych.
Prawosławie: Rosja jako „kulturowo bliski” naród
Drugi element jest jeszcze bardziej charakterystyczny dla Grecji.
Badanie ELIAMEP wykazało, że 61,1 proc. Greków uważało, iż Rosję i Grecję łączą silne więzi historyczne i kulturowe. Tylko 33,7 proc. określało kraj Putina jako podstawowego partnera strategicznego.
Jeszcze bardziej uderzające były odpowiedzi dotyczące tożsamości: 69,1 proc. respondentów wskazywało silne podobieństwo Greków i Rosjan w kwestii religijności, a 43,5 proc. – wartości rodzinnych.
To rozróżnienie jest kluczowe. Sympatia wobec Rosji nie musi oznaczać poparcia dla rosyjskiej polityki zagranicznej. Może być zakorzeniona przede wszystkim w poczuciu wspólnoty cywilizacyjnej.
Potwierdzały to późniejsze analizy ELIAMEP. Evren Balta i Ioannis N. Grigoriadis w raporcie z 18 stycznia 2024 roku ponownie wskazali utrzymującą się w Grecji nieufność wobec Zachodu, Stanów Zjednoczonych i NATO oraz znaczną grupę respondentów postrzegających Rosję jako potencjalnego partnera w europejskim systemie bezpieczeństwa.
Rosja wykorzystywała tę bliskość od lat. Carnegie Endowment for International Peace zwraca uwagę, że Moskwa w Grecji posługiwała się narracją wspólnego dziedzictwa kulturowego i religijnego, równocześnie wykorzystując istniejące nastroje antyamerykańskie i eurosceptyczne. Moskwa angażowała się w relacje z politykami, biznesem, środowiskami religijnymi i kulturalnymi, przedstawiając się jako obrońca tradycyjnych wartości.
W ten sposób do antyamerykanizmu można dołączyć drugi komunikat: Ameryka reprezentuje obcy, liberalny i geopolitycznie egoistyczny Zachód; Rosja – historycznie bliski, prawosławny naród broniący tradycyjnych wartości.
Dopiero połączenie obu elementów daje szczególnie silny przekaz.
Lewica i prawica mogą dojść do tego samego wniosku różnymi drogami
Rosyjski system wpływu ma jeszcze jedną przewagę: może oddziaływać jednocześnie na ideologicznie przeciwstawne środowiska.
Dla części radykalnej lewicy atrakcyjny jest przekaz: NATO jest narzędziem amerykańskiego imperializmu, wojna jest konfliktem mocarstw, a Ukraina prowadzi wojnę zastępczą w interesie Waszyngtonu.
Dla części nacjonalistycznej i konserwatywnej prawicy przekaz może wyglądać inaczej: Rosja jest prawosławnym mocarstwem, broni rodziny, religii i tradycyjnych wartości przed liberalnym Zachodem.
Carnegie Endowment for International Peace podkreśla, że Moskwa od dawna potrafi wykorzystywać zarówno lewicowe tradycje antyamerykańskie, jak i konserwatywne środowiska podatne na narrację o wspólnocie religijnej i tradycyjnych wartościach.
Wspomniane uprzednio badanie ELIAMEP z 2022 roku pokazuje przy tym interesujący paradoks: przekonanie o podobieństwie Greków i Rosjan pod względem religijności i wartości rodzinnych występowało w całym spektrum politycznym, ale było nawet częstsze wśród respondentów identyfikujących się z lewicą.
W praktyce rosyjskie narracje mogą znajdować odbiorców po przeciwnych stronach greckiego spektrum politycznego: w części lewicy przez antyamerykanizm i antynatowskość, a w części konserwatywnej prawicy przez odwołania do prawosławia i tradycyjnych wartości.
Może dostarczać obu środowiskom różnych argumentów prowadzących do podobnego rezultatu – wzrostu nieufności wobec USA, NATO, Ukrainy oraz polityki Zachodu.
Rosja próbowała wykorzystywać również środowiska prawosławne operacyjnie
Nie jest to wyłącznie kwestia narracji i symboliki. W 2018 roku Grecja wydaliła dwóch rosyjskich dyplomatów i zakazała wjazdu dwóm kolejnym po oskarżeniach o ingerowanie w sprawy wewnętrzne państwa, w związku z porozumieniem z Macedonią Północną.
Ośrodek Studiów Wschodnich pisał, że rosyjscy dyplomaci mieli próbować przekazywać pieniądze greckim działaczom lokalnym, nacjonalistycznym i prawosławnym w celu organizowania protestów przeciwko porozumieniu grecko-macedońskiemu otwierającemu Skopje drogę do NATO.
Również agencja Reutera informowała wówczas o rosnącym zaniepokojeniu władz w Atenach rosyjską aktywnością oraz wpływami Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej na Górze Athos.
Ten przypadek pokazuje, że religijna bliskość nie była dla Moskwy wyłącznie abstrakcyjną wartością soft power. Może być wykorzystywana jako istniejąca sieć społecznych kontaktów i tożsamości przydatnych w działaniach politycznych. Z tym, że nie oznacza to jednak, iż greckie prawosławie należy utożsamiać z wpływami rosyjskimi.
Grecka Cerkiew nie jest przedłużeniem Patriarchatu Moskiewskiego
To rozróżnienie jest fundamentalne. Kościół Grecji nie jest podporządkowany Moskwie, a w ostatnich latach interesy greckiego i rosyjskiego prawosławia wielokrotnie wchodziły ze sobą w konflikt.
W październiku 2019 roku Święty Synod Kościoła Grecji poparł prawo Patriarchatu Ekumenicznego w Konstantynopolu do przyznania autokefalii Kościołowi Ukrainy. Był to krok zdecydowanie sprzeczny z interesami Patriarchatu Moskiewskiego.
Z tej racji nie można wprost twierdzić, że prawosławie automatycznie oznacza prorosyjskość. Natomiast można przyjąć tezę, że Rosja wykorzystuje w swojej propagandzie poczucie prawosławnej wspólnoty istniejące w części greckiego społeczeństwa, mimo że instytucjonalne greckie prawosławie nie jest kontrolowane przez Moskwę i w wielu zasadniczych sprawach znajduje się z nią w sporze.
Antyamerykanizm także nie oznacza automatycznie poparcia dla Rosji
Podobnego uproszczenia należy unikać w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych.
Greckie społeczeństwo nie jest jednolicie antyamerykańskie, a stosunek do USA zmieniał się wraz z sytuacją międzynarodową i coraz bliższą współpracą wojskową Aten z Waszyngtonem.
Badanie Pulse dla Kathimerini z lutego 2024 roku pokazało już bardziej przychylny obraz Stanów Zjednoczonych. Większość respondentów pozytywnie oceniała amerykańską postawę wobec Grecji, a 64 proc. spodziewało się dyplomatycznej i powściągliwej reakcji Waszyngtonu w przypadku kryzysu grecko-tureckiego.
Nie zmienia to jednak istnienia silnego historycznego antyamerykańskiego repertuaru, który można uruchomić w odpowiedniej sytuacji – zwłaszcza kiedy przekaz dotyczy NATO, wojny, Turcji, Cypru lub rzekomego podporządkowania Europy Waszyngtonowi.
Zobacz też 
Rosja nie musi przekonywać Greków do Putina
Na tym polega najważniejsza różnica między klasyczną propagandą a współczesnymi operacjami wpływu. Celem nie musi być stworzenie w Grecji masowego ruchu popierającego Władimira Putina.
Wystarczy osiągnąć znacznie mniej spektakularne rezultaty:
- sprawić, aby część społeczeństwa uznała, że Rosja została sprowokowana przez NATO;
- przekonać odbiorców, że Ukraina jest beznadziejnie skorumpowana;
- zasiać przekonanie, że zachodnia pomoc jest rozkradana;
- utrwalić obraz wojny jako konfliktu USA z Rosją prowadzonego rękami Ukraińców;
- pogłębić przekonanie, że interesy Grecji nie są tożsame z interesami Stanów Zjednoczonych i NATO.
Wszystkie te cele mogą zostać osiągnięte bez jednego sloganu wychwalającego Kreml. Grecki odbiorca nie otrzymuje informacji opatrzonej logo rosyjskiej telewizji państwowej. Otrzymuje artykuł greckiego portalu, wpis lokalnego komentatora albo materiał przedstawiany jako wiadomość zaczerpnięta z medium francuskiego, niemieckiego czy ukraińskiego.
W efekcie powstaje prosty i zarazek skuteczny mechanizm: Rosja produkuje narrację. Sieć ją „pierze.” Lokalne media nadają jej narodowy język i pozory niezależności.
A później do gry wchodzą mechanizmy, których Rosja nie musiała tworzyć: pamięć o polityce USA wobec Grecji i Cypru, antynatowska tradycja części lewicy, konserwatywny sprzeciw części prawicy wobec liberalnego Zachodu oraz zakorzenione przekonanie o szczególnej więzi między prawosławnymi Grekami i Rosjanami.
Z tej racji rosyjska propaganda w Grecji może być skuteczna nawet wtedy, gdy sama Rosja nie cieszy się powszechnym poparciem. Nie musi sprawić, aby Grecy uwierzyli Moskwie. Wystarczy, że część z nich przestanie wierzyć Waszyngtonowi, NATO, Ukrainie i własnym mediom.
I właśnie w tym sensie antyamerykanizm i prawosławna bliskość kulturowa nie są dodatkiem do kremlowskiej operacji informacyjnej, lecz jednym z najważniejszych elementów środowiska, w którym ta operacja może działać.





Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].