Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • WAŻNE
  • OPINIA

Nie chodzi o to, by pokochali Putina. Oto co Rosja robi we Włoszech [OPINIA]

Laptop i smartfon z grafikami łączącymi flagi Włoch i Rosji, na tle Rzymu i cyfrowej sieci symbolizującej operacje wpływu oraz dezinformację w mediach społecznościowych.
Rosyjskie operacje wpływu we Włoszech nie sprowadzają się już tylko do prostych fake newsów. Coraz częściej przypominają zorganizowany system oddziaływania na debatę publiczną, zaufanie do instytucji i polityczne decyzje dotyczące Ukrainy.
Autor. CyberDefence24/ChatGPT

Rosyjskie operacje wpływu we Włoszech coraz mniej przypominają klasyczną propagandę, a coraz bardziej przemysłowo zorganizowany system oddziaływania na debatę publiczną. Celem wcale nie musi być stworzenie we Włoszech większości sympatyzującej z Kremlem, lecz zwiększanie politycznych kosztów wspierania Ukrainy, podważanie wiarygodności NATO i UE oraz pogłębianie nieufności wobec własnych instytucji.

We Włoszech zmienia się sposób myślenia o rosyjskiej dezinformacji. To już nie problem pojedynczych fałszywych wiadomości krążących po mediach społecznościowych, lecz element znacznie szerszych działań wymierzonych w odporność państwa, zaufanie do instytucji i zdolność społeczeństwa do odróżniania informacji od manipulacji.

Pokazuje to opublikowane w sierpniu 2026 roku oficjalne sprawozdanie COPASIR – parlamentarnego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Republiki. Dokument zawiera osobny podrozdział poświęcony zagrożeniom dla bezpieczeństwa narodowego związanym z dezinformacją Federacji Rosyjskiej i innych zagranicznych aktorów państwowych.

To istotna zmiana języka, ale przede wszystkim diagnozy. COPASIR przestaje patrzeć na dezinformację wyłącznie jak na zbiór kłamstw publikowanych w internecie, a zaczyna traktować ją jako instrument szerszych działań wpływu politycznego i strategicznego.

Powołując się na informacje przekazane przez Bruno Valensisego, dyrektora cywilnego kontrwywiadu AISI, Komitet wskazuje na aktywność struktur rosyjskich, chińskich, irańskich i północnokoreańskich, których działania mają służyć oddziaływaniu na opinię publiczną.

W przypadku Rosji i Chin włoskie służby mówią również o „manewrach wpływu” wykorzystujących techniki wojny poznawczej. Nie chodzi tu wyłącznie o przekazanie odbiorcy fałszywej informacji. Istotą takich działań jest manipulowanie informacją, wzmacnianie istniejących podziałów oraz pogłębianie polaryzacji społecznej.

Reklama

W tym modelu media społecznościowe przestają być jedynie kanałem kolportażu propagandy. Stają się przestrzenią, w której można wzmacniać najbardziej konfliktowe treści, podważać wiarygodność instytucji i wpływać na atmosferę towarzyszącą decyzjom politycznym oraz wyborom.

COPASIR wskazuje przy tym, że szerokie wykorzystanie platform społecznościowych może tworzyć ryzyko ingerencji również w procesy demokratyczne.

Włoski portal Formiche.net zwraca uwagę właśnie na tę ewolucję: włoskie rozumienie bezpieczeństwa rozszerza się poza klasyczny kontrwywiad, wojsko i terroryzm na odporność państwa, system informacyjny, technologie oraz zdolność instytucji do funkcjonowania pod trwałą presją zewnętrzną.

Również portal analityczno-geopolityczny Decode39 dochodzi do podobnego wniosku, określając zagraniczną manipulację informacyjną jako strukturalne, a nie incydentalne wyzwanie dla bezpieczeństwa.

Rosja sprzedaje Włochom opowieść o słabym i zależnym państwie

Szczególnie interesujące jest to, że COPASIR wskazuje konkretne rosyjskie narracje kierowane do włoskiej opinii publicznej.

Jedna z najważniejszych przedstawia rząd w Rzymie jako hipokrytyczny i podporządkowany interesom zagranicznym. Druga opisuje Zachód i Ukrainę jako znajdujące się w nieuchronnym moralnym, politycznym i gospodarczym upadku. Kolejne przekonują, że sankcje wobec Rosji są nieskuteczne, NATO i Włochy prowadzą politykę „wojowniczą” i „rusofobiczną”, a militarna klęska Ukrainy jest jedynie kwestią czasu.

To bardzo precyzyjny zestaw komunikatów. Nie trzeba przekonywać Włocha, że Władimir Putin ma rację. Wystarczy wzmacniać przekonanie, że dalsze wspieranie Ukrainy nie ma sensu, sankcje przynoszą Europie poważne koszty, włoskie władze są podporządkowane interesom zagranicznym, a wojna i tak zakończy się zwycięstwem Rosji.

Reklama

Efekt, do którego może zmierzać taka operacja, jest politycznie znacznie bardziej użyteczny niż zwykła sympatia do Kremla. Każda kolejna decyzja o pomocy wojskowej dla Kijowa staje się trudniejsza do obrony, sankcje mogą być przedstawiane jako bezcelowe samookaleczenie, a działania NATO – jako źródło problemu zamiast reakcji na rosyjską agresję.

COPASIR informuje ponadto, że podczas przesłuchania sekretarza stanu Alfredo Mantovano w sierpniu 2025 roku omawiano sieć stron internetowych i kont społecznościowych przypisywanych rosyjskim aktorom prowadzącym działalność informacyjną i wpływową oraz rozpowszechniającym treści antyeuropejskie i antynatowskie.

268 tysięcy materiałów. Propaganda zamieniona w produkcję przemysłową

Skalę problemu pokazuje „Roczny raport o polityce informacyjnej na rzecz bezpieczeństwa 2026”. Dokument został opublikowany przez włoski System Informacji na rzecz Bezpieczeństwa Republiki.

Dołączona do materiałów oficjalna infografika dotycząca dezinformacji wymienia sieć Pravda, znaną wcześniej jako Portal Kombat, jako jedną z głównych rosyjskich kampanii FIMI – Foreign Information Manipulation and Interference.

Jej mechanizm polega m.in. na masowym wykorzystywaniu i przetwarzaniu materiałów pochodzących z prorosyjskich serwisów oraz kanałów Telegram, a następnie rozpowszechnianiu ich w kolejnych wersjach językowych.

Według danych CheckFirst i Digital Forensic Research Lab (DFRLab), przytoczonych w oficjalnym materiale włoskiego Systemu Informacji na rzecz Bezpieczeństwa Republiki, do 31 stycznia 2026 roku w części sieci Pravda ukierunkowanej na Włochy opublikowano około 268,6 tys. materiałów. Pod względem liczby publikacji Włochy zajmowały piąte miejsce po Niemczech, Hiszpanii, Francji i Stanach Zjednoczonych.

Źródłem tych danych jest Pravda Dashboard – interaktywny panel analityczny opracowany przez CheckFirst i DFRLab, służący do monitorowania skali, geografii i intensywności aktywności rosyjskiej sieci informacyjnej Pravda.

Reklama

Z tym że 268,6 tys. nie należy jednak utożsamiać ani z liczbą odrębnych operacji wpływu, ani z rzeczywistym zasięgiem rosyjskiego przekazu we Włoszech. Dane te nie pozwalają ustalić, ilu użytkowników faktycznie zetknęło się z publikowanymi materiałami, a tym bardziej – czy i w jakim stopniu wpłynęły one na ich poglądy. Pokazują przede wszystkim skalę i intensywność działania infrastruktury służącej do masowego rozpowszechniania prorosyjskich treści

CheckFirst i DFRLab opisują Pravdę jako zautomatyzowany, wielojęzyczny ekosystem, który w skali globalnej opublikował miliony materiałów, przejmując i przetwarzając treści pochodzące z rosyjskich źródeł oraz kanałów Telegram.

Nie jest to więc tradycyjny model propagandy oparty na kilku dużych mediach kierujących jednolity przekaz do masowego odbiorcy. To rozproszona infrastruktura zdolna do seryjnego wytwarzania, przetwarzania i dystrybucji ogromnej liczby treści dostosowanych do różnych państw i języków. 

Propaganda coraz mniej przypomina tu redakcję gazety, a coraz bardziej fabrykę treści.

Fałszywa ANSA, czyli kradzież wiarygodności zamiast jej budowania

Drugi model jest jeszcze bardziej niebezpieczny: zamiast przekonywać użytkownika, aby zaufał rosyjskiemu medium, można przejąć wiarygodność medium, któremu już ufa. Tak działa Doppelgänger.

Operacja polega m.in. na tworzeniu stron łudząco przypominających prawdziwe portale informacyjne oraz instytucje państwowe. Wśród podszywanych mediów znalazła się również włoska ANSA

EU DisinfoLab wskazuje w swoim zestawieniu dotyczącym Doppelgängera, że kopiowano np. marki Le Monde, The Guardian, Der Spiegel i właśnie ANSA.

Reklama

W tym przypadku przypisanie rosyjskie nie opiera się jedynie na analizach think tanków. W decyzji Rady Unii Europejskiej z 28 lipca 2023 roku wskazano rosyjskie firmy Social Design Agency (SDA) oraz Structura National Technologies jako kluczowych aktorów kampanii RRN, odpowiedzialnych za tworzenie fałszywych stron podszywających się pod instytucje publiczne i legalne media, między innymi w Niemczech, Francji, Włoszech, Ukrainie i Wielkiej Brytanii.

UE określiła obie firmy jako podmioty blisko związane z rosyjską władzą polityczną.

W późniejszych unijnych dokumentach dotyczących przeciwdziałania zagranicznej ingerencji podkreślono, że podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku aktywność Doppelgängera wykryto m.in. we Włoszech, Francji, Niemczech, Polsce i Hiszpanii.

W ramach tej wielopaństwowej kampanii podszywano się pod siedem autentycznych mediów, wykorzystywano 47 nieautentycznych portali i tysiące fałszywych kont.

Ponad 1200 wykrytych w czerwcu 2024 roku postów na X związanych ze schematem Doppelgängera wygenerowało łącznie ponad cztery miliony wyświetleń. Dane te dotyczą całej obserwowanej kampanii, a nie wyłącznie Włoch.

Reklama pozwala ominąć konieczność zbudowania publiczności

Kolejnym narzędziem jest płatna dystrybucja. CheckFirst w swojej analizie opisał, że między 1 a 27 maja 2024 roku Meta zaakceptowała co najmniej 275 prorosyjskich reklam propagandowych skierowanych do odbiorców we Włoszech, Niemczech, Francji i Polsce.

Według badaczy reklamy te dotarły łącznie do ponad 3 mln kont w czterech państwach. W samych Włoszech zidentyfikowano 61 reklam, które miały dotrzeć do 1 441 543 kont.

Zmienia to ekonomię operacji wpływu. Nie trzeba przez lata budować popularnego prorosyjskiego profilu. Można stworzyć stronę lub konto, wykupić zasięg i precyzyjnie dotrzeć do określonych grup odbiorców, a po zablokowaniu infrastruktury zastąpić ją kolejną.

Wojna informacyjna zostaje w ten sposób połączona z tymi samymi mechanizmami targetowania, które normalnie służą do sprzedaży produktów i usług.

Reklama

Czasami celem nie jest odbiorca, lecz dziennikarz

Jeszcze inną funkcję pełni operacja Overload. Badacze CheckFirst ustalili, że wśród jej głównych celów znalazły się Francja, Niemcy, Włochy i Ukraina. Mechanizm polega np. na produkowaniu fałszywych materiałów, a następnie kierowaniu ich do redakcji i organizacji fact-checkingowych z prośbami lub żądaniami ich zweryfikowania.

Paradoks jest oczywisty: nawet jeżeli materiał zostanie zdementowany, operatorzy kampanii mogą osiągnąć część celu. Redakcja traci czas, fałszywa historia zaczyna krążyć, a samo dementowanie zwiększa jej widoczność.

Współczesna operacja wpływu nie zawsze musi więc sprawić, aby odbiorca uwierzył w kłamstwo. Czasem wystarczy zmusić media i fact-checkerów, aby poświęcali uwagę tematowi narzuconemu przez operatorów prorosyjskiej kampanii.

Telefon do Meloni: można wykorzystać także prawdziwe słowa

Dobrym przykładem szerszej logiki takich działań był przeprowadzony w 2023 roku prank wymierzony w premier Giorgię Meloni.

Rosyjscy pranksterzy Władimir Kuzniecow i Aleksiej Stolarow, znani jako Vovan i Lexus, podszyli się pod przedstawiciela Komisji Unii Afrykańskiej i uzyskali rozmowę z włoską premier.

Reklama

Meloni mówiła m.in. o narastającym zmęczeniu wojną w Ukrainie. Nagranie zostało następnie opublikowane i wykorzystane w obiegu informacyjnym.

W tym przypadku nie trzeba było fałszować wypowiedzi. Mechanizm polegał na zdobyciu autentycznego materiału metodą oszustwa, wybraniu politycznie użytecznych fragmentów i wprowadzeniu ich do obiegu informacyjnego.

Nie ma jednak podstaw, aby przedstawiać jako ustalony fakt tezę, że Vovan i Lexus są funkcjonariuszami rosyjskich służb specjalnych. Sami zaprzeczali takim związkom, a w źródłach otwartych nie przedstawiono publicznego dowodu potwierdzającego ich formalną przynależność do rosyjskich służb.

Wiadomo natomiast, że w 2024 roku obaj otrzymali rosyjski państwowy Order Przyjaźni. To istotne rozróżnienie: działania korzystne dla rosyjskich interesów informacyjnych nie oznaczają automatycznie udokumentowanego kierowania ich przez konkretną służbę specjalną.

SWR, GRU czy Administracja Prezydenta?

Robert Lansing Institute w swojej analizie przedstawia ocenę, według której długoterminowe operacje politycznego wpływu we Włoszech najbardziej odpowiadają profilowi SWR, bardziej agresywne działania cybernetyczne i hybrydowe – GRU, natomiast FSB może pełnić funkcje wspierające, m.in. techniczne i kontrwywiadowcze.

Z tym że należy zaznaczyć, iż jest to jednak ustalenie COPASIR a nie publicznie potwierdzone przypisanie konkretnych operacji prowadzonych we Włoszech do tych trzech rosyjskich służb.

Publiczna część raportu włoskiego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Republiki mówi o rosyjskich aktorach, sieciach stron i kont oraz działaniach wpływu, ale nie wskazuje, że za konkretnymi operacjami stoją SWR, GRU lub FSB.

Reklama

Znacznie mocniejsze publiczne podstawy istnieją natomiast dla wykazania związków części tego ekosystemu z rosyjskim aparatem państwowym.

Sankcyjne dokumenty UE wiążą Social Design Agency i Structura z rosyjską władzą polityczną. Późniejsze dokumenty unijne wskazują również na udział Sofii Zacharowej, urzędniczki Administracji Prezydenta Federacji Rosyjskiej, we współpracy z kierownictwem podmiotów zaangażowanych w kampanię Doppelgänger.

Dowodzi to, że mamy do czynienia z rosyjskim, państwowo powiązanym ekosystemem operacji wpływu i – w przypadku części działań – udokumentowanymi związkami z aparatem państwowym Federacji Rosyjskiej.

Znacznie ostrożniej należy natomiast przypisywać poszczególne operacje konkretnej rosyjskiej służbie specjalnej.

Nie chodzi o to, aby Włosi pokochali Putina

Najważniejszym błędem byłoby mierzenie skuteczności rosyjskich działań liczbą Włochów, którzy zaczęli popierać Kreml.

Operacja wpływu może przynosić korzyści również wtedy, gdy jej odbiorca nie wierzy Rosji. Wystarczy, że przestaje wierzyć własnemu rządowi. Że zaczyna postrzegać NATO jako współodpowiedzialne za wojnę. Że każdą informację traktuje jako propagandę. Że sankcje postrzega wyłącznie przez pryzmat kosztów ponoszonych przez własne społeczeństwo. Że dochodzi do wniosku, iż Ukraina i tak przegra, dlatego dalsza pomoc dla Kijowa nie ma sensu.

Włoskie służby opisują erozję spójności społecznej i zaufania do instytucji jako jeden z efektów, do których mogą zmierzać działania dezinformacyjne i wpływowe.

Osłabienie zaufania może następnie ułatwiać wpływanie na decyzje, pogłębianie podziałów i polaryzowanie debaty. Nie oznacza to jednak, że Rosja potrafi dowolnie sterować włoskimi wyborcami. 

Reklama

EU DisinfoLab ostrzega przed automatycznym utożsamianiem ogromnej liczby kont, materiałów czy wyświetleń z rzeczywistym wpływem politycznym. Dane dotyczące oddziaływania Doppelgängera pozostają niepełne, a skala infrastruktury nie jest tym samym co udowodniona skuteczność w zmianie zachowań wyborczych.

Z tej racji najtrafniej opisywać rosyjską strategię nie jako próbę „przejęcia Włoch”, lecz systematycznego zwiększania tarcia wewnątrz włoskiej demokracji.

Moskwa nie musi doprowadzić do zwycięstwa wskazanego przez siebie kandydata. Wystarczy, że zwiększy polityczny i społeczny koszt określonych decyzji, pogłębi podziały, utrudni budowanie poparcia dla pomocy Ukrainie i sankcji wobec Rosji oraz będzie wzmacniać tematy i interpretacje korzystne dla własnych interesów.

To nie jest już wyłącznie walka o to, komu ludzie uwierzą, ale o to, aby nie wierzyli nikomu.

Współczesna operacja wpływu nie musi przekonać odbiorcy do rosyjskiej wersji wydarzeń. Wystarczy doprowadzić go do przekonania, że żadna wersja nie jest wiarygodna. Dlatego do przestrzeni informacyjnej wprowadza się wiele, nieraz sprzecznych narracji: że Ukraina przegrywa, że wojna jest sztucznie przedłużana, że sankcje są nieskuteczne albo że przede wszystkim szkodzą Europie. Ich wspólnym mianownikiem nie musi być spójność, lecz podważanie zaufania.

W takim środowisku każdy komunikat państwa może zostać przedstawiony jako manipulacja, każdy ekspert jako stronniczy, a każde sprostowanie jako kolejny element propagandy. 

Nie trzeba niszczyć instytucji państwa – wystarczy osłabić przekonanie obywateli, że można im ufać.

To zmienia charakter współczesnej wojny informacyjnej. Klasyczna propaganda próbowała narzucić określoną wizję świata. Współczesne operacje wpływu mogą być nastawione również na produkowanie niepewności, cynizmu i apatii.

Z punktu widzenia Rosji nie trzeba więc stworzyć prorosyjskiego społeczeństwa. Wystarczy zwiększać chaos informacyjny i utrudniać władzom zdobywanie trwałego społecznego poparcia dla sankcji, pomocy Ukrainie, wydatków obronnych czy polityki NATO.

Ostatecznym produktem takiej operacji nie musi być wyborca sympatyzujący z Kremlem. Może nim być obywatel przekonany, że wszyscy kłamią, media manipulują, politycy realizują cudze interesy, a prawdy i tak nie da się ustalić. Dla Rosji to już może być wystarczający sukces.

Reklama
CyberDefence24.pl - Digital EU Ambassador

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama