- WIADOMOŚCI
Dlaczego tak łatwo wierzymy w kłamstwa? Ekspert wskazuje na jeden mechanizm psychologiczny
Sprostowania i twarde dowody w walce z kłamstwem w sieci często zawodzą, a mleko – jak mówi ekspert – bardzo często jest już rozlane. Dlaczego tak łatwo ulegamy manipulacji i trudno nam się przyznać do błędu, gdy już raz w coś uwierzymy? Prof. Jacek Wasilewski w rozmowie z CyberDefence24 rozbija na czynniki pierwsze mechanizmy psychologiczne, które wykorzystują nasi przeciwnicy oraz wskazuje, czego potrzebują polskie firmy oraz urzędy.
Autor. CyberDefence24/Canva
- Prebunking polega na wcześniejszym przygotowywaniu odbiorców na dezinformację i może ograniczać ich podatność.
- W kluczowych instytucjach i firmach powinny powstawać stanowiska osób odpowiedzialnych za rozpoznawanie dezinformacji oraz koordynowanie reakcji.
- Podatność na dezinformację wzmacniają m.in. polaryzacja społeczna, emocje oraz niski poziom zaufania do instytucji.
Prebunking może odegrywać istotną rolę w walce z dezinformacją, ale na razie nie wykorzystujemy w pełni jego potencjału. Jest to proaktywna technika uodparniania na dezinformację, która polega na ostrzeganiu ludzi przed próbami manipulacji i dezinformacji, zanim się z nimi zetkną.
Polega na wyjaśnianiu metod manipulacji, pokazywaniu możliwych fałszywych narracji oraz przygotowywaniu społeczeństwa na przekazy, które mogą pojawić się podczas kryzysu, kampanii wyborczej lub debaty dotyczącej ważnych inwestycji. Kto powinien się tym zajmować?
„Są organizacje pozarządowe, które specjalizują się w takich działaniach. Jest też bardzo duży zasób psychologów i specjalistów od komunikacji, którzy wiedzą, w jaki sposób to robić. Uważam jednak, że powinny się tym zajmować również organy samorządowe, ponieważ większość kryzysów można opanować właśnie na poziomie samorządów – od poziomu wojewódzkiego po niższe szczeble” – powiedział prof. Jacek Wasilewski w rozmowie z CyberDefence24.
Rozpoznanie zagrożenia
Kluczowym aspektem pozostaje samo dostrzeżenie zagrożenia. Instytucje muszą umieć rozpoznać, kiedy mają do czynienia z autentycznym sprzeciwem społecznym, a kiedy z celowo wzmacnianą lub sfabrykowaną narracją.
„W przypadku takich kwestii, które mogą bardzo silnie wpływać na zaufanie do różnych programów rządowych oraz na podejmowanie decyzji związanych z inwestycjami, niezwykle ważna jest umiejętność odróżniania podczas debaty publicznej tego, co może być dezinformacją, od tego, co jest realnym głosem” – tłumaczy prof. Jacek Wasilewski.
Takie rozróżnienie ma fundamentalne znaczenie. Zbyt późna reakcja umożliwia fałszywym narracjom zdobycie zasięgu, natomiast automatyczne uznawanie krytyki za dezinformację może dodatkowo osłabiać zaufanie do instytucji.
Debunking pozostaje potrzebny
Ważnym elementem przeciwdziałania dezinformacji jest także debunking. Podczas gdy prebunking ma charakter prewencyjny, debunking polega na identyfikowaniu i korygowaniu fałszywych informacji funkcjonujących już w przestrzeni publicznej.
„Debunking jest bardzo potrzebny, tylko, mówiąc obrazowo, mleko jest już wtedy rozlane. Prebunking jest znacznie lepszy, ponieważ sprawia, że mamy mniejsze zaufanie do potencjalnie fałszywych informacji” – wyjaśnia prof. Wasilewski.
Jeżeli odbiorca wcześniej pozna techniki manipulacji, może ostrożniej podchodzić do sensacyjnych treści, komunikatów wywołujących silne emocje lub przekazów opartych na rzekomo ukrywanych faktach. Debunking wymaga natomiast zmierzenia się z przekonaniem, które zdążyło się już utrwalić.
„Późniejszy debunking jest bardzo trudny do przeprowadzenia na szerszą skalę. Kiedy ludzie już w coś uwierzą, nawet jeżeli dotrą do informacji obalających daną tezę, nie musi to zmienić ich postawy” – dodaje ekspert.
Samo przedstawienie prawdziwych danych nie zawsze wystarcza. Odbiorca może odrzucić sprostowanie, zakwestionować jego źródło albo potraktować je jako kolejny dowód na istnienie rzekomego spisku. Z tego powodu komunikacja powinna uwzględniać również emocje, wcześniejsze przekonania i poziom zaufania do instytucji.
Potrzebna systemowa odpowiedź instytucji
Skuteczna walka z dezinformacją wymaga stałych struktur, jasno określonej odpowiedzialności i procedur reagowania. Doraźne działania podejmowane dopiero po wystąpieniu kryzysu mogą okazać się zbyt wolne, zwłaszcza gdy fałszywy przekaz szybko rozprzestrzenia się w mediach społecznościowych.
„W kluczowych instytucjach publicznych oraz firmach powinniśmy mieć tzw. oficera do spraw dezinformacji. Na przykład w Ministerstwie Klimatu jest stanowisko osoby zajmującej się dezinformacją, ale to za mało. Tak jak buduje się wały przeciwpowodziowe tam, gdzie wzbiera woda, tak samo tutaj powinniśmy zareagować systemowo i powoływać takich oficerów w przedsiębiorstwach, zwłaszcza tych strategicznych” – tłumaczy prof. Wasilewski.
Osoba odpowiedzialna za ten obszar mogłaby monitorować narracje dotyczące organizacji, oceniać ryzyko informacyjne, współpracować z działami komunikacji i bezpieczeństwa oraz przygotowywać reakcję przed wystąpieniem kryzysu.
Szczególne znaczenie miałoby to w sektorach strategicznych, gdzie dezinformacja może uderzać w ciągłość działania, reputację lub zaufanie do usług publicznych.
Systemowe podejście powinno także obejmować szkolenia pracowników, analizę podatności organizacji, przygotowanie scenariuszy kryzysowych oraz określenie kanałów szybkiego przekazywania sprawdzonych informacji.
Zobacz też

Dlaczego wierzymy w dezinformację?
Podatność na dezinformację nie wynika wyłącznie z braku wiedzy. Duże znaczenie mają mechanizmy psychologiczne, które sprawiają, że ludzie bronią wcześniej przyjętych przekonań i chętniej akceptują informacje zgodne z ich poglądami.
„Podatność wynika po pierwsze z tak zwanego efektu konsekwencji. Kiedy w coś uwierzymy, zaczynamy się tego trzymać. Nawet jeśli ktoś sfalsyfikuje nasze przekonanie, znajdujemy inne powody, aby podtrzymać zdanie, które już wcześniej przyjęliśmy” – wyjaśnia prof. Wasilewski.
Przyznanie, że wcześniejsze przekonanie było błędne, może być psychologicznie trudne. Odbiorca częściej szuka więc argumentów pozwalających zachować spójność własnej postawy, zamiast ponownie ocenić całą sytuację.
„Bardzo często mamy też już określoną postawę i przyjmujemy dezinformację, która jest z nią zgodna. Trudno nam wówczas walczyć z własnymi emocjami. Ponadto im wyższy jest poziom polaryzacji społecznej i im mniej ufamy oficjalnym instytucjom, tym bardziej jesteśmy podatni na kogoś, kto powie nam, jak jest naprawdę. Jeżeli jesteśmy przekonani, że oficjalna strona coś przed nami ukrywa, i mamy taką postawę wobec instytucji, wówczas przekaz sprzeczny z oficjalną linią wydaje nam się prawdziwy właśnie dlatego, że nie ufamy oficjalnym komunikatom” – tłumaczy ekspert.
Spadek zaufania do instytucji zwiększa podatność na alternatywne źródła informacji przedstawiające się jako bardziej wiarygodne od oficjalnych komunikatów. Ich przekaz może być odbierany jako bardziej wiarygodny właśnie dlatego, że pozostaje sprzeczny z komunikatami oficjalnymi.
Polaryzacja wzmacnia fałszywe narracje
Dezinformacja często jest projektowana w taki sposób, aby jednocześnie oddziaływać na dwie skonfliktowane grupy. Każda z nich otrzymuje przekaz zgodny z własnymi obawami, uprzedzeniami i interpretacją wydarzeń.
„Dezinformacja jest najczęściej konstruowana w taki sposób, że mamy dwie strony, które służą polaryzacji. Jedna strona otrzymuje informację silniej oddziałującą na jej emocje i przyjmuje ją, ponieważ jest ona zgodna z jej sposobem myślenia. Druga strona otrzymuje własną informację. W rezultacie obie strony stają się coraz bardziej nieufne” – wskazuje prof. Wasilewski.
Celem takiego działania nie zawsze jest przekonanie wszystkich odbiorców do jednej wersji wydarzeń. Skutkiem może być pogłębianie podziałów, wzajemnej wrogości i przekonania, że porozumienie z drugą stroną nie jest możliwe.
Dlatego budowanie odporności na dezinformację wymaga więcej niż umiejętności weryfikowania faktów. Potrzebne są świadomość własnych emocji, gotowość do kwestionowania wygodnych przekonań oraz zaufanie do instytucji zdolnych do szybkiego i przejrzystego komunikowania się ze społeczeństwem.




Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].
Krajowy system e-Faktur - co musisz wiedzieć o KSEF?
Materiał sponsorowany