Social media

Cyfrowe państwo opiekuńcze. Nowe przepisy inwigilacyjne w Australii

Fot. Angelo_Giordano / Pixabay
Fot. Angelo_Giordano / Pixabay

Nowelizacja prawa regulującego kwestie nadzoru elektronicznego nad obywatelami w Australii budzi kontrowersje. Ustawa została wcześniej w tym miesiącu zaaprobowana przez parlament i umożliwia służbom nie tylko gromadzenie danych o użytkownikach komunikacji elektronicznej na nieznaną wcześniej skalę, ale również ich modyfikację. Uprawnia też je do przejmowania kont społecznościowych obywateli bez ich wiedzy.

Ustawa, znana w Australii jako Hacking bill (ustawa hakerska), znacznie rozszerza uprawnienia służb dotyczące działań z zakresu inwigilacji obywateli kraju z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej. Oprócz rozbudowanych możliwości gromadzenia danych, organy ścigania oraz służby wywiadowcze zyskały dzięki niej uprawnienia do nieograniczonego łączenia oraz modyfikowania danych, przejmowania kont w mediach społecznościowych i usługach cyfrowych, a także przechwytywania wszelkiej komunikacji elektronicznej osób poddawanych nadzorowi, dzięki przepisom regulującym możliwość kontroli ruchu w sieci. Organizacja Access Now zwraca uwagę, że oprócz braku konieczności informowania osób poddawanych inwigilacji o działaniach służb, te zyskały również możliwość aktywnego maskowania swoich działań po ich zakończeniu.

Jak będzie hakować australijska policja?

Przede wszystkim - po cichu. Możliwości aktywnego hakowania komunikacji i urządzeń obserwowanych osób uzyskała dzięki nowelizacji ustawy nie tylko australijska policja federalna, ale również Australijska Komisja Wywiadu Kryminalnego (ACIC).

Ustawa, jak podkreśla Access Now, przeszła przez parlament pomimo głośnego sprzeciwu opinii publicznej, która od dłuższego już czasu domagała się wzmocnienia mechanizmów ochrony danych obywateli kraju.

Nowelizacja ustawy inwigilacyjnej to zagrożenie dla praw człowieka

Według ekspertów Access Now znowelizowane prawo regulujące w Australii kwestie inwigilacji spowoduje zagrożenie dla praw obywatelskich i praw człowieka. Australia, jak podkreślono w analizie opublikowanej przez organizację, należy do sojuszu wywiadowczego Pięciorga Oczu, w którego skład wchodzą również Kanada, USA, Zjednoczone Królestwo oraz Nowa Zelandia. Wszystkie te kraje wielokrotnie atakowały koncepcję szyfrowanej komunikacji, a obniżenie standardów ochrony cyfrowych praw człowieka wpłynie znacząco na ich status w pozostałych państwach sojuszu, jak i na całym świecie.

Access Now podkreśla, że nowelizacji prawa nie towarzyszą żadne obwarowania legislacyjne, które miałyby posłużyć obywatelom jako gwarancja ochrony przed możliwymi nadużyciami władz wykorzystujących te regulacje. Nowelizacja pozwoli służbom na działanie bez konieczności uzyskiwania nakazu sądu na prowadzenie działań inwigilacyjnych.

Nadzór nad prywatną komunikacją nie tylko w Australii

W lipcu tego roku Parlament Europejski przyjął tzw. Derogację dyrektywy ePrivacy, która pozwala na zautomatyzowane skanowanie prywatnej komunikacji przez jej dostawców. Derogacja ma służyć walce z pornografią dziecięcą, a zautomatyzowanemu skanowaniu miałaby podlegać komunikacja elektroniczna taka, jak np. rozmowy w komunikatorach internetowych czy poczta elektroniczna. Rozwiązanie zostało potępione przez frakcję Zielonych oraz Partię Piratów, których przedstawiciele ocenili, że jej wprowadzenie oznacza praktyczny koniec prywatności cyfrowej komunikacji.

Według badań prowadzonych przez sondażownię YouGov 72 proc. obywateli i obywatelek 10 państw członkowskich UE (Polski, Niderlandów, Niemiec, Włoch, Francji, Austrii, Czech, Hiszpanii, Szwecji i Irlandii) sprzeciwia się monitorowaniu prywatnej komunikacji. Plany Unii Europejskiej w tym zakresie wspiera jedynie 18 proc. ankietowanych.


Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture. 

image
Fot. Reklama

Komentarze

    Czytaj także