Armia i Służby

Wojskowy sprzęt USA w rękach Chin dzięki talibom. „Poznają plany Pentagonu”

Fot. The U.S. National Archives/nara.getarchive.net
Fot. The U.S. National Archives/nara.getarchive.net

Chiny będą posiadały dostęp do amerykańskiego sprzętu wojskowego, dzięki współpracy z talibami. W ten sposób uzyskają wgląd do rozwiązań stosowanych przez USA i poznają jego słabe punkty. Pekin będzie mógł również zbudować własne urządzenia, bazując na technologii Stanów Zjednoczonych.

Pod względem technologii, ostatecznym zwycięzcą trwającego dwie dekady konfliktu w Afganistanie są najprawdopodobniej Chiny – podkreślili eksperci w rozmowie z DefenseOne. Wynika to z faktu, że Państwo Środka będzie posiadało szczegółowy wgląd w rozwiązania zastosowane w amerykańskim uzbrojeniu (w tym samolotach i pojazdach bojowych), które wojsko USA porzuciło na miejscu. Dlaczego?

Talibowie to partnerzy Pekinu. Wielokrotnie podkreślali, że współpraca z Chinami to dla nich najważniejszy punkt na mapie dyplomacji. Na bazie tych relacji Państwo Środka będzie mogło przeanalizować pozostawiony przez Amerykanów sprzęt i poznać tajniki jego powstawania. W związku z tym Pekin może wykorzystać tę wiedzę do stworzenia własnej broni, bazującej na technologii USA.

Houston, mamy problem

Zdaniem ekspertów, z którymi rozmawiał DefenseOne, dla Stanów Zjednoczonych jest to poważny problem, zwłaszcza w kontekście rywalizacji z Chinami. Posiadając dostęp do amerykańskiego uzbrojenia, Pekin pozna jego słabe punkty, które może wykorzystać.

Pentagon zadeklarował, że sprzęt używany przez siły zbrojne USA w Afganistanie został skutecznie zniszczony lub wyłączony. Jednak jak wskazał Josh Lospinoso, dyrektor generalny firmy zajmującej się cyberbezpieczeństwem Shift5, urządzenia elektroniczne mogą stanowić laboratorium dla osób, posiadających do nich dostęp. „To plac zabaw do testowania cyberataków na podobny sprzęt” – podkreślił specjalista na łamach DefenseOne.

Poznanie tajemnic

O jak poważnym problemie mówimy potwierdzają słowa Georgianny Shea, która przez 5 lat pomagała Departamentowi Obrony USA w badaniu nowych technologii. Jej zdaniem przejęcie sprzętu przez talibów obnaża Stany Zjednoczone. W ten sposób przeciwnicy zobaczą wszystko, nad czym pracowali Amerykanie przez lata. „Poznają plany Pentagonu, sposób konfiguracji sprzętu czy możliwe sposoby jego ochrony. Daje im nieograniczony dostęp do analizy luk, o których nawet nie mamy pojęcia” – zaalarmowała ekspertka.

Nie mówimy tutaj stricte o samolotach czy pojazdach jak Humvee, tylko o technologii, jaka znajduje się na ich pokładzie: od radioodbiorników po systemy kryptograficzne. Pomimo deklaracji Departamentu Obrony o wyłączeniu urządzeń, wciąż mogą one ujawniać tajemnice Amerykanów.

Chiny beneficjentem

Sytuacja zyskuje na znaczeniu, ponieważ niektóry sprzęt celowo posiada luki, aby specjaliści posiadali „bramy” i bezpośredni dostęp do niego. Nikt jednak nie przewidział, że z czasem może on trafić w ręce talibów, a następnie Chińczyków. Zdaniem ekspertów Pekin z pewnością skorzysta z okazji i weźmie na warsztat pozostawianą przez Amerykanów technologię.

Dla Państwa Środka wykrycie podatności nie będzie stanowiło wysiłku. Jak wskazał w rozmowie z DefenseOne Josh Lospinoso, sprawny haker zidentyfikuje luki w zabezpieczeniach w ciągu kilku godzin. A każdy sprzęt takie posiada. To wszystko sprawia, że Chiny staną się najprawdopodobniej głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa wojskowego sprzętu USA w nadchodzących latach.

Jednak przejęcie amerykańskiego sprzętu przez talibów, to nie tylko możliwość dla Chin w zakresie wykrycia słabych punktów czy poznania tajemnic Pentagonu, ale także doskonała okazja do opracowania własnych rozwiązań na bazie amerykańskiej technologii, które można przeznaczyć na eksport.


Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture. 

image
Fot. Reklama

Komentarze

    Czytaj także