Reklama
  • WAŻNE
  • WIADOMOŚCI
  • WYWIADY

Biegli w Polsce zarabiają grosze. Realia upadającego systemu

26 zł za godzinę pracy „na rękę” – tyle w Polsce dostają biegli sądowi zajmujący się sprawami związanymi z cyberprzestępczością. Dla porównania stawka godzinowa konsultanta na rynku komercyjnym wynosi 150-300 zł. To przepaść, która sprawia, że system upada a woli politycznej do jego reformy jak nie było, tak nie ma. 

Posłuchaj artykułu
haker pieniądze polska cyberprzestępczość
Biegłych ds. informatyki jest coraz mniej. Mało kto chce to robić.
Autor. CyberDefence24/Canva
  • W sektorze prywatnym doświadczeni specjaliści cyberbezpieczeństwa z zakresu informatyki śledczej mogą zarobić nawet 3500 zł dziennie. W przypadku biegłego sądowego mówimy o kwotach znacznie niższych, co skutecznie zniechęca do pracy i wsparcia wymiaru sprawiedliwości: „państwo płaci 26 zł na rękę za godzinę pracy i grozi 10 latami więzienia za pomyłkę".
  • Oficjalnie biegły powinien otrzymać wynagrodzenie 'niezwłocznie' po zamknięciu sprawy. W praktyce średni czas to kilka miesięcy. Rekordowe opóźnienie? Kilka lat".
  • Reformy systemu wciąż brakuje. Ustawa o biegłych sądowych miała wejść w życie na początku tego roku. Jest już marzec i nadal jej nie ma. „To nie jest przypadek".

Pociąganie cyberprzestępców do odpowiedzialności nie jest zjawiskiem prostym. Wymaga zaangażowania, wiedzy i doświadczenia. Tu trzeba działać sprawnie i szybko. 

Jak wskazała w rozmowie z naszym portalem prof. ucz. dr hab. inż. Agnieszka Gryszczyńska, Dyrektor Departamentu ds. Cyberprzestępczości i Informatyzacji w Prokuraturze Krajowej, kluczowy jest moment wykrycia incydentu i zabezpieczenia dowodów. 

Później, w toku postępowania, niezwykle ważną rolę odgrywają biegli, których ekspertyzy wpływają na finał sprawy. Często od wyniku ich pracy zależy, czy ktoś np. trafi na długie lata do więzienia. Z czym muszą się mierzyć?

Reklama

Co jest najtrudniejsze w pracy biegłego?

Szymon Palczewski, CyberDefence24: W postępowaniach biorą udział biegli IT i/lub biegli ds. cyberbezpieczeństwa. Czym się w zasadzie różnią?

Biegły z ponad 20-letnim doświadczeniem (anonimowość zachowana ze względu na pełnioną funkcję): Tu występuje istotna różnica kompetencji. Biegły z zakresu informatyki to profil szeroki: zajmuje się analizą nośników danych, odzyskiwaniem plików, ekspertyzami oprogramowania, wyceną systemów informatycznych, porównawczą analizą kodu źródłowego. To generalista od technologii.

Biegły z zakresu cyberbezpieczeństwa lub cyberprzestępczości to specjalizacja węższa, ale głębsza. Taki ekspert rozkłada na czynniki pierwsze incydenty bezpieczeństwa, analizuje malware, śledzi ataki hakerskie, prowadzi OSINT, biały wywiad, analizuje przepływy kryptowalut i blockchain. To detektyw cyfrowego świata.

W praktyce zakres zadań obejmuje: 

  • informatykę śledczą – tworzenie kopii binarnych nośników, analizę dysków, odzyskiwanie usuniętych plików; mobile forensics; 
  • ekstrakcję danych z telefonów, odblokowanie zabezpieczeń, odzyskiwanie wiadomości;
  • nalizę logów i ruchu sieciowego – odtwarzanie linii czasowej zdarzeń, analizę powłamaniową;
  • coraz częściej ekspertyzy kryptowalutowe i weryfikację deepfake'ów.

Jak w praktyce wygląda ich praca?

Praca biegłego bardzo się różni w zależności od sprawy. Prosta ekspertyza – jeden nośnik danych, kilka pytań od sądu – zajmuje maksymalnie kilka dni roboczych. Złożone sprawy z wieloma nośnikami, szyfrowaniem, analizą całej sieci komputerowej mogą ciągnąć się wieloma miesiącami, nawet ponad pół roku ciągłej pracy.

Czy może Pan opisać taki proces o początku do końca? Rozumiem, że na wstępie otrzymuje Pan coś na wzór „zlecenia” od sądu bądź prokuratury i co dzieje się dalej?

Typowy proces wygląda tak: biegły otrzymuje postanowienie sądu lub prokuratury z pytaniami i zabezpieczony materiał dowodowy. Następnie tworzy kopie binarne dysków, używając specjalistycznych blokerów sprzętowych – to krytyczne, bo każda zmiana na oryginalnym nośniku mogłaby być wykorzystana przez obronę. Potem analizuje system plików, artefakty systemowe, odzyskuje usunięte pliki, przeszukuje logi, sprawdza historię przeglądarki, komunikatory, geolokalizację.

W sprawach mobile forensics ekstrahuje dane z telefonów – to często największe wyzwanie, bo smartfony mają coraz lepsze zabezpieczenia. Analizuje też ruch sieciowy, odtwarza linię czasową zdarzeń, identyfikuje wektory ataku. Kluczowy czynnik to objętość danych i szyfrowanie – łamanie zabezpieczeń wielokrotnie wydłuża proces.

To złożone, wymagające zadanie, które wymaga dużego wysiłku.

Właśnie wbrew temu, co ludzie myślą, najtrudniejsza nie jest analiza techniczna, lecz… napisanie raportu. Opinia musi być zrozumiała dla sędziów, prokuratorów i adwokatów bez wykształcenia technicznego. To tak naprawdę ogromne wyzwanie komunikacyjne: przetłumaczenie złożonych zagadnień technicznych na język prawniczy.

Do tego dochodzi ogromna presja.

Osobiście dodałbym jeszcze jeden trudny aspekt, o którym rzadko się mówi: trauma. Sprawy dotyczące pornografii dziecięcej, cyberstalkingu, przemocy wymagają wielkiej odporności psychicznej. 

Jak zostać biegłym?

Kto może zostać biegłym?

Biegłym sądowym może zostać osoba, która spełnia określone w przepisach wymagania formalne. Przede wszystkim musi być obywatelem polskim lub obywatelem innego państwa Unii Europejskiej, korzystać z pełni praw cywilnych i obywatelskich oraz dawać rękojmię należytego wykonywania obowiązków biegłego. Wymagane jest również ukończenie 25 lat i posiadanie teoretycznych i praktycznych wiadomości specjalnych w danej dziedzinie.

A jeśli chodzi uprawnienia? Trzeba posiadać odpowiednie certyfikaty itd.?

W przypadku informatyki i cyberbezpieczeństwa nie istnieje jeden konkretny certyfikat czy dyplom, który automatycznie uprawniałby do bycia biegłym. Liczy się całokształt wykształcenia i doświadczenia zawodowego. Mile widziane są ukończone studia informatyczne, certyfikaty branżowe takie jak EnCE, ACE, GCFE czy OSCP, a także udokumentowane doświadczenie w pracy związanej z bezpieczeństwem IT lub informatyką śledczą. Prezes sądu okręgowego, który ustanawia biegłego, ocenia kwalifikacje kandydata na podstawie przedłożonych dokumentów i może zasięgnąć opinii instytucji branżowych.

Biegły jest ustanawiany na okres pięciu lat, po czym może ubiegać się o ponowne ustanowienie. Oprócz biegłych stałych wpisanych na listę, sąd może również powołać biegłego ad hoc – eksperta niewpisanego na listę, ale posiadającego odpowiednie kompetencje do konkretnej sprawy.

Czyli – jak dobrze rozumiem – gdy zostanę biegłym, moje nazwisko i specjalizacja trafi do specjalnego wykazu, z których korzysta wymiar sprawiedliwości?

Tak. Istnieją listy biegłych sądowych, które są prowadzone przez każdy z sądów okręgowych w Polsce. To rozproszone bazy danych – każdy sąd prowadzi swoją własną listę. Są one publicznie dostępne, można je znaleźć na stronach BIP poszczególnych sądów.

Jakby w erze cyfryzacji nie można było zrobić jednej bazy danych…

Planowana jest reforma, która zakłada utworzenie Krajowego Rejestru Biegłych, zastępującego te rozproszone listy jedną centralną bazą. Z założenia ma to zwiększyć przejrzystość systemu i ułatwić sądom oraz prokuraturom znajdowanie specjalistów z odpowiednich dziedzin. Ale ustawa wciąż nie została uchwalona.

No właśnie. Pozostaje nam tylko czekać. Jakie dane znajdują się na takiej liście biegłych?

Listy zawierają podstawowe dane: imię, nazwisko, specjalizację, zakres, czasem wykształcenie i tytuły naukowe. Nie ma tam jednak informacji o rzeczywistym doświadczeniu, liczbie wykonanych ekspertyz, opiniach o jakości pracy. System nie przewiduje żadnego publicznego ratingu ani mechanizmu oceny biegłych przez zleceniodawców.

W praktyce, jaką wiedzę musi posiadać biegły?

Biegły z zakresu IT lub cyberprzestępczości musi łączyć głęboką wiedzę techniczną z umiejętnością jej przekładania na język prawniczy. Od strony technicznej niezbędna jest znajomość systemów operacyjnych – zarówno Windows, Linux, jak i macOS – na poziomie umożliwiającym analizę ich struktur plików, rejestrów i mechanizmów bezpieczeństwa. Kluczowa jest wiedza o systemach plików, metodach odzyskiwania danych i technikach anti-forensic stosowanych przez sprawców przestępstw.

Biegły od cyberprzestępczości powinien dodatkowo rozumieć protokoły sieciowe, metody ataków hakerskich, działanie złośliwego oprogramowania oraz techniki anonimizacji w internecie. Znajomość kryptowalut i blockchaina staje się coraz bardziej istotna w sprawach dotyczących prania pieniędzy czy ransomware.

Równie ważna jak wiedza techniczna jest znajomość procedur prawnych, zasad postępowania dowodowego i wymogów stawianych opiniom biegłych. Biegły musi wiedzieć, jak prawidłowo zabezpieczyć dowody cyfrowe, aby nie zostały zakwestionowane przed sądem. Powinien znać Kodeks postępowania karnego i cywilnego w zakresie dotyczącym biegłych, a także śledzić orzecznictwo sądowe dotyczące dowodów elektronicznych. Nieustanne dokształcanie się jest koniecznością, ponieważ technologia zmienia się szybciej niż prawo.

Reklama

Państwo płaci grosze i to z opóźnieniami

Ile zarabiają biegli? Prokurator Agnieszka Gryszczyńska podczas Kongresu Danych Osobowych mówiła o ok. 35 zł x roboczogodzina. Tak to faktycznie wygląda?

Informacja podana przez Agnieszkę Gryszczyńską jest wiarygodna. Ta kwota odpowiada stawkom obowiązującym przed reformą z kwietnia 2024 roku. Górna granica podstawowej stawki wynosiła wtedy 32,39 zł/h, a z 50-procentową podwyżką za złożoność sprawy – około 34,35 zł/h, czyli rzeczywiście „około 35 złotych” brutto, co daje około 25 zł netto przy działalności gospodarczej.

Później Ministerstwo Sprawiedliwości podniosło mnożniki o 30-49 procent. Obecnie minimalna stawka to 32 zł/h a maksymalna podstawowa stawka to około 44 zł/h. 

Pewnie zazwyczaj kręcimy się wokół tej dolnej granicy.

Tak, dominuje – niestety – tendencja do przyznawania stawek bliższych dolnej granicy widełek, chyba że biegły wyraźnie wnioskuje o wyższą stawkę – takie wnioski nie zawsze są uwzględniane. 

A czy zdarzają się przypadki, gdzie sąd obniża kwotę? Jest to w ogóle możliwe?

Oczywiście. Nierzadko dochodzi do sytuacji, w których sąd samodzielnie i jednostronnie obniża (!) stawkę biegłego, zbliżając ją do minimum. O ile to jest zasadne przy nieprofesjonalnej postawie biegłego, to – ponownie „niestety” – zdarza się też to wobec profesjonalnych biegłych, którzy… przez takie sytuacje rezygnują z wykonywania opinii.

Czyli zamiast podwyższenia stawki, częściej dochodzi do jej obniżenia…

W sprawach szczególnie złożonych sąd może podnieść stawkę o 50%, co daje 68,51 PLN za godzinę, jednak to rzadkość.

Biegły musi być ekspertem: posiadać wiedzę, doświadczenie, odpowiednie umiejętności. Jaka jest zależność między poziomem jego zaawansowania/tytułem a wynagrodzeniem?

Jeśli biegły ma tytuł doktora (rzadkość), zarobi około 63 zł/h; doktor habilitowany (jeszcze większa rzadkość) – 76 zł/h, a profesor (ekstremalna rzadkość) – 96 zł/h. Mówimy oczywiście o stawkach brutto.

To brzmi jak żart w porównaniu do stawek na rynku komercyjnym.

Żeby nie być gołosłownym, dla porównania: specjalista cyberbezpieczeństwa z zakresu informatyki śledczej na rynku komercyjnym zarabia od 15 do 30 tysięcy złotych miesięcznie, a stawka godzinowa konsultanta wynosi 150-300 zł. Doświadczony ekspert może pobierać nawet 3500 zł za jeden dzień pracy. 

Biegły sądowy bez tytułu naukowego za trzy dni ekspertyzy dostanie 750-1060 złotych. Dodatkowo, wypłata przychodzi po kilku miesiącach, a rekordowe opóźnienie wyniosło kilka lat.

Patrząc na te kwoty, bycie biegłym nie jest – lekko mówiąc – atrakcyjne. A zapotrzebowanie jest duże.

Zapotrzebowanie jest ogromne, a deficyt dramatyczny. Na listach sądów okręgowych w Polsce figuruje około 180 biegłych z zakresu informatyki sądowej – to tylko 1,4 procent wszystkich biegłych sądowych. To dramatycznie mało. Dla porównania, w specjalizacji „budownictwo” jest ich kilka tysięcy. 

Tymczasem sama policja przyjmuje kilkadziesiąt tysięcy zgłoszeń o cyberprzestępstwach rocznie. CERT Polska rocznie rejestruje ponad pół miliona zgłoszeń.

Gdyby wszystkie sprawy wymagały opinii biegłego, każdy specjalista musiałby obsłużyć ponad 450 spraw rocznie. To oczywiście niemożliwe, ale pokazuje skalę problemu.

Sądy – jak na przykład SO Warszawa-Praga – aktywnie poszukują specjalistów poprzez publiczne komunikaty.

Wartość polskiego rynku cyberbezpieczeństwa to około 3 miliardy złotych, a my mamy ok. 180 biegłych sądowych i stawki z epoki kaset VHS.

Reklama

Wspomniał pan w opóźnieniach przy wypłacaniu wynagrodzeń. To duży problem? Często dochodzi do takich sytuacji?

Oficjalnie biegły powinien otrzymać wynagrodzenie „niezwłocznie” po zamknięciu sprawy. W praktyce średni czas to kilka miesięcy. Rekordowe opóźnienie? Kilka lat.

Wyobraźmy sobie specjalistę, który wykonał ekspertyzę, wydał ze swoich pieniędzy na licencje i sprzęt, a zapłatę dostał po kilku latach. To nie jest rozsądny sposób traktowania profesjonalistów.

Biorąc pod uwagę sytuację, którą pan przedstawił bycie biegłym to raczej dodatkowa praca niż sposób na życie.

Dla zdecydowanej większości biegłych z zakresu IT i cyberbezpieczeństwa jest to praca dodatkowa, a nie główne źródło utrzymania. Wynika to z kilku czynników.

Czyli w grę wchodzą nie tylko kwestie finansowe?

To jeden z czynników. Oczywiście, stawki godzinowe są zbyt niskie, aby przy typowej liczbie zleceń zapewnić dochód porównywalny z wynagrodzeniem specjalisty IT na rynku komercyjnym. 

Po drugie, liczba spraw wpływających do konkretnego biegłego jest nieregularna – mogą być miesiące z wieloma zleceniami i okresy przestoju.

A więc biegłym może być np. specjalista na co dzień pracujący z sektorze prywatnym, który albo chce dorobić sobie i zdobyć wartościowe doświadczenie albo robi to z poczucia misji.

Zgadza się. „Typowy biegły” z tego obszaru to informatyk lub specjalista ds. bezpieczeństwa zatrudniony na etacie w firmie lub prowadzący własną działalność gospodarczą, który funkcję biegłego pełni niejako przy okazji. I tak jak Pan wspomniał, niektórzy traktują to jako formę służby publicznej i sposób na wykorzystanie swojej wiedzy dla dobra wymiaru sprawiedliwości. Inni cenią sobie możliwość zetknięcia się z ciekawymi przypadkami i poszerzenia doświadczenia zawodowego.

Istnieją oczywiście wyjątki – osoby, które zbudowały praktykę ekspercką obejmującą zarówno opinie sądowe, jak i zlecenia prywatne dla kancelarii prawnych czy firm i utrzymują się wyłącznie z tej działalności. Wymaga to jednak zbudowania odpowiedniej renomy, rozpoznawalności i sieci kontaktów, co zajmuje wiele lat.

Podsumowując, biegły sądowy to nie zawód, tylko funkcja. Dodatkowa rola pełniona przez specjalistę, który normalnie pracuje gdzie indziej. I przy obecnych stawkach musi pracować gdzie indziej, bo z samej funkcji biegłego nie da się wyżyć.

Zastraszanie i naciski to „chleb powszedni”

Nie jest to łatwa praca. Mówiliśmy chociażby o presji czy obciążeniu psychicznym. A jakie ryzyka/zagrożenia wiążą się z byciem biegłym?

Praca biegłego sądowego wiąże się z poważnymi ryzykami prawnymi i finansowymi. Najpoważniejszym jest odpowiedzialność karna za wydanie fałszywej opinii. Zgodnie z artykułem 233 paragraf 4 Kodeksu karnego grozi za to kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do nawet 8 lat, a w przypadku wyrządzenia szczególnie dużej szkody – do 10 lat. Dotyczy to nie tylko celowego kłamstwa, ale również opinii rażąco niezgodnych z rzeczywistością wydanych wskutek braku kompetencji lub niedbalstwa.

Biegły ponosi również odpowiedzialność cywilną za szkody wyrządzone błędną opinią. Strona, która poniosła straty w wyniku wadliwej ekspertyzy, może dochodzić odszkodowania. Z tego powodu coraz więcej biegłych wykupuje ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej, choć nie jest ono obowiązkowe.

A jeśli chodzi o kwestie poza, nazwijmy je, formalno-prawne? Mam na myśli np. różnego rodzaju naciski i „brudne praktyki”.

Tak, to równie realne scenariusze. Biegły w sprawach karnych może spotkać się z próbami właśnie zastraszenia lub nacisków ze strony oskarżonych lub ich środowiska. Opinia niekorzystna dla jednej ze stron może skutkować skargami na biegłego składanymi do prezesa sądu. W sprawach medialnych biegły może zostać publicznie krytykowany. Do tego dochodzi stres związany z odpowiedzialnością za los drugiego człowieka lub wręcz całej firmy – błędna opinia może doprowadzić do skazania niewinnej osoby lub uniewinnienia sprawcy.

Reklama

Lista zakazów

Czego absolutnie nie może robić biegły?

Lista ograniczeń jest jasna. Po pierwsze, nie może orzekać o winie ani odpowiedzialności – to wyłączna domena sądu. Nie może wykraczać poza zakres zlecenia. Nie może samodzielnie uzupełniać materiału dowodowego, szukać dowodów na poparcie stanowiska którejkolwiek ze stron. Nie może ustalać stanu faktycznego i prawnego sprawy.

Po drugie, nie może używać tytułu „biegły sądowy” w działalności prywatnej lub komercyjnej. To bardzo ważne ograniczenie, często niezrozumiałe dla osób spoza branży. Wykorzystanie tytułu poza zleceniami od sądu lub prokuratury jest bezprawne i może skutkować pozbawieniem funkcji.

Po trzecie, biegły nie może przyjmować zleceń w sprawach, w których ma interes osobisty lub pozostaje w relacji z którąś ze stron. Musi zachować bezstronność i może zostać wyłączony na wniosek strony, jeśli istnieją podstawy do wątpliwości w jego obiektywizm.

Po czwarte, nie może komentować publicznie spraw, w których opiniuje – obowiązuje go tajemnica. Nie może też prowadzić mediacji między stronami czy negocjować swojego wynagrodzenia – stawki są sztywno określone w rozporządzeniu.

Wreszcie – i to jest mniej oczywiste – biegły nie powinien wchodzić w rolę detektywa. Jego zadanie to odpowiedzieć na pytania sądu na podstawie przedstawionego materiału dowodowego, a nie prowadzić własne śledztwo czy szukać dodatkowych dowodów. To fundamentalna różnica między biegłym sądowym a prywatnym detektywem czy ekspertem pracującym dla klienta komercyjnego.

Bycie biegłym to misja, gdzie nie ma miejsca na błędy

A jak na waszą pracę wpływa rozwój nowoczesnych technologii? Wystarczy wspomnieć o narzędziach bazujących na sztucznej inteligencji, które są już używane. Oczywiście tych „zdobyczy współczesnego świata” jest więcej. Co to zmienia?

Nowe wyzwania narastają szybciej niż możliwości ich obsługi i to jest fakt. Weryfikacja deepfake’ów generowanych przez AI staje się codziennością. Osoby podejrzane stosują zaawansowane techniki anty-forensics – profesjonalne niszczenie danych, fałszowanie metadanych, używanie sieci Tor i VPN. Pojawia się specjalizacja w analizie kryptowalut i blockchain, która wymaga zupełnie nowego zestawu umiejętności. 

System nie nadąża, podobnie budżet biegłego, który musi ciągle aktualizować i rozbudowywać swój warsztat.

Na podstawie naszej rozmowy można stwierdzić, że praca biegłego jest niezwykle odpowiedzialna a jej wyniki faktycznie przekładają się na finał prowadzonej sprawy.

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to jedna z najbardziej odpowiedzialnych ról w systemie wymiaru sprawiedliwości. Trafnie pan zauważył: opinia biegłego często decyduje o losie sprawy – czy ktoś trafi do więzienia, czy zostanie uniewinniony. W sprawach cywilnych może zadecydować o tym, kto straci majątek, firmę, prawo do dziecka.

Wiele osób nie docenia ich roli.

Wyobraźmy sobie sprawę o cyberstalking: oskarżony twierdzi, że to nie on wysyłał groźby; że ktoś zhakował jego komputer (klasyk, takich spraw jest mnóstwo). Opinia biegłego może wykazać, że zalogowania następowały z jego adresu IP, z jego urządzenia, w godzinach kiedy był w domu – albo że rzeczywiście był to atak z zewnątrz. Ta opinia przesądzi o wyroku.

Albo sprawa o pornografię dziecięcą: biegły musi ustalić, czy pliki były świadomie pobrane i oglądane, czy może znalazły się na dysku przez malware, przypadkowe kliknięcie, udostępniony komputer. Różnica między 5 latami więzienia a uniewinnieniem.

W sprawach gospodarczych: czy doszło do celowego zniszczenia dowodów księgowych, czy to był rzeczywiście awaria systemu? Czy pracownik wykradł dane firmowe, czy miał do nich prawo? Opinia biegłego przesądzi o odszkodowaniach sięgających milionów złotych.

Reklama

Czy jest sprawa, która szczególnie zapadła panu w pamięć jako biegłemu?

Jedną mam na myśli: zgłoszenie pedofilii, której miał dopuścić się mężczyzna.

Błyskawiczna asysta na rzecz Wydziału Kryminalnego Policji (część biegłych sądowych pracuje równolegle jako funkcjonariusze Policji) i przeszukanie jego mieszkania. W trakcie przeszukania rzekomy sprawca był w pracy, otworzyła nam jego żona. Była to bezdzietna rodzina.

W toku wstępnego badania komputera znajdującego się w mieszkaniu rzeczywiście odnajduję w katalogu „Dokumenty” kilka plików z twardą pedofilią. 

Szczęśliwi funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego ponaglają mnie abym kończył, zabezpieczył komputer i zjeżdżamy do bazy. 

Zastanowiła mnie jednak lokalizacja tych plików – który pedofil trzyma takie zdjęcia w oficjalnie dostępnym katalogu „Dokumenty”? 

Dodatkowo zastanowił mnie wynik wstępnej analizy historii eksploatacji tego komputera – skoro pliki te znajdowały się w tak oczywistym i oficjalnym miejscu, to dlaczego nigdzie nie było śladów przeszukiwania stron pedofilskich oraz zapisu podobnych materiałów.

Zacząłem zastanawiać się czy ktoś celowo nie wgrał tego pliku. Pierwsze co przyszło mi do głowy to… żona. Jednak ona zachowywała się prawidłowo – była wystraszona samą czynnością przeszukania i zszokowana znalezionymi materiałami, jej emocje wydawały się autentyczne.

Zapytałem się jej kto był u nich dzień wcześniej o godz. 18:20. Odpowiedziała, że nikt. Pytam drugi raz i proszę, aby się zastanowiła czy ktoś inny dosłownie nie dotykał tego komputera – kategorycznie zaprzeczyła.

Poprosiłem ją, aby zadzwoniła do męża – bardzo ją to zaskoczyło. Dodatkowo, koledzy z Wydziału Kryminalnego dość mocno zaprotestowali, uznając to za stratę czasu, jednak udało mi się ich przekonać do jednominutowego telefonu żony do męża w trybie głośnomówiącym. Poprosiłem, aby zadała to samo pytanie mężowi, które zadałem jej ja.

Mąż, oczywiście w szoku, ledwo był w stanie się wypowiadać. Stwierdził, że nikogo u nich nie było. Poprosiłem po raz drugi i ostatni, aby po pierwsze ochłonął, a po drugie zastanowił się czy na pewno nikt inny niż on i żona nie miał dostępu do tego komputera dzień wcześniej o godz. 18:20.

Po chwili ciszy i namysłu przypomniał sobie, że jednak dokładnie wtedy rzeczywiście był u nich sąsiad, który przyszedł wydrukować dokument, bo jego drukarka się zepsuła.

W ciągu tej krótkiej chwili sprawa zmieniła bieg o 180 stopni – sąsiad, który okazał się świadomym źródłem celowego zapisu i pozostawienia tych materiałów, a jednocześnie anonimową osobą telefonicznie zgłaszającą przestępstwo.

Do dzisiaj zastanawiam się czy to małżeństwo ma świadomość czego uniknęli. Prawie żaden biegły nie dokonuje takich analiz i nie angażuje się w ustalanie stanu faktycznego, zadając pytania podczas zabezpieczania sprzętu, na którym znaleziono materiały pedofilskie. Biegły ma stwierdzić obecność materiałów i zabezpieczyć materiał.

Gdyby nie ta ciekawość i dodatkowe pytania, wątpię, aby ten podejrzany wiele dni i miesięcy później pamiętał, że dokładnie wtedy przyszedł do niego ten sąsiad.

Policja również nie prowadzi pogłębionych ustaleń przy pedofilii – znajduje materiał, kieruje sprawę do prokuratury, która kieruje sprawę do sądu.

Reklama

System się zawala, państwo nie reaguje

Ten przykład dobitnie pokazuje, że realizujecie zadania dużej wagi a błędu nie wolno popełnić.

Odpowiedzialność jest ogromna, a margines błędu minimalny, bo każdy może mieć dramatyczne konsekwencje. I przy tym wszystkim – państwo płaci 26 zł na rękę za godzinę pracy i grozi 10 latami więzienia za pomyłkę. To nie jest normalny model odpowiedzialności zawodowej.

Cały system opiera się na garstce ekspertów, których – mam takie wrażenie – będzie coraz mniej.

W rzeczywistości, jak już wspomniałem wcześniej, istnieje naprawdę niewielka grupa praktyków, którzy trzymają cały system na barkach: zaledwie kilka firm i indywidualni biegli z setkami opinii. Gdyby te kilkadziesiąt osób zdecydowało się odejść, system de facto by się zawalił. I właśnie to się powoli dzieje.

Sytuację miała poprawić reforma, lecz nadal jej nie ma. Pana zdaniem z czego to wynika?

Ustawa o biegłych sądowych była zapowiadana przez każdy rząd od wielu kadencji. Projekt z lipca 2024 zakładał wejście w życie na początku 2026 roku. Mamy marzec 2026 i ustawy nadal nie ma. To nie jest przypadek ani opóźnienie techniczne. To systemowy brak woli politycznej, żeby naprawić coś, co ewidentnie nie działa.

Powtórzę raz jeszcze: system trzyma się na altruizmie specjalistów, którzy mimo wszystko wierzą, że wymiar sprawiedliwości nie może zostać sparaliżowany. Ale ta grupa maleje z roku na rok. A liczba spraw rośnie dynamicznie.

Dziękuję za rozmowę.

CyberDefence24.pl - Digital EU Ambassador

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].

Reklama

Cyfrowy Senior. Jak walczy się z oszustami?