Technologie

W co gra Elon Musk idąc na wojnę z Apple?

Fot. Steady Hand Co. / Unsplash

Choć w środę Elon Musk dziękował Timowi Cookowi za wycieczkę po „pięknej siedzibie Apple'a", a prezes tego koncernu miał podobno zapewnić go, że Twitter nigdy nie zostanie usunięty z platformy dystrybucji oprogramowania na sprzęty z jabłuszkiem, pomiędzy oboma menedżerami od dawna wrze.

O tym, że Elon Musk – od ubiegłego miesiąca szczęśliwy (?) właściciel Twittera – starł się z Apple'em wokół tematu wycofania przez tę firmę reklam z serwisu i rzekomych gróźb usunięcia platfromy z dystrybucji w sklepach z oprogramowaniem na urządzenia tej firmy, pisaliśmy na łamach CyberDefence24.pl w tym tekście.

Po co Muskowi konflikt z Apple'em?

Dziennik „Washington Post" wskazuje, że relacja z Apple'em jest dla Twittera bardzo wartościowa i lepiej, aby nie stała się przedmiotem ambicjonalnych działań miliardera.

Apple do tej pory inwestowało bardzo wiele w reklamy na Twitterze (ok. 48 mld dol.), ważna jest również dystrybucja aplikacji Twittera przez platformę App Store z oprogramowaniem na iPhone'y i iPady. Bez nich Musk może nie móc „odrobić" utraconych na potencjalnej wojnie z koncernem Tima Cooka przychodów w inny sposób – a pieniędzy jego świeżo zakupiona zabawka potrzebuje bardzo.

Musk krytykował Apple'a za zachowania monopolistyczne i oskarżał koncern o cenzurę. Według rozmówców „WP", nowy właściciel Twittera nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że jeśli wdroży na platformie model subskrypcyjny w nadziei na wygenerowanie kolejnych przychodów z regularnie płaconego za Twittera w wersji premium abonamentu, to Apple również okaże się kluczowe dla jego szerokiego oddziaływania, przy zastrzeżeniu 30 proc. prowizji od transakcji.

Szkodą dla Muska może jednak okazać się polityka prywatności Apple'a, która znacząco ogranicza możliwość wykorzystywania danych użytkowników urządzeń tej firmy do celów reklamy ukierunkowanej. Apple samo wchodzi w biznes reklamowy, o czym również można przeczytać na naszych łamach.

Musk w chórze krytyków

Elon Musk nie jest pierwszą osobą, która krytykuje Apple za nadużywanie swojej ogromnej i silnej pozycji rynkowej.

Zrobiło to już wielu regulatorów oraz inne firmy, o czym świadczą liczne postępowania antymonopolowe toczące się przeciwko temu koncernowi.

Rękawicę Apple'owi rzucił również Facebook, który argumentował, że ograniczenie możliwości gromadzenia przez platformy społecznościowe danych użytkowników telefonów znacznie wpłynie na obniżenie ich przychodów (istotnie tak się stało, Facebook stracił miliardy dolarów).

Do dziś jednak – o czym przypomina „WP" – nikomu nie udało się zmusić Apple'a do większej otwartości, która pozwoliłaby użytkownikom m.in. na pobieranie oprogramowania na iPhone'y z zewnętrznych źródeł, koncern nie ugiął się też pod apelami o zmniejszenie pobieranych od transakcji wewnątrz App Store i oprogramowania prowizji.

Jeśli Apple usunie Twittera z dystrybucji w App Store, w skrócie będzie to oznaczało, że nowi użytkownicy nie będą mogli zainstalować Twittera na swoich urządzeniach. W praktyce przełoży się to na niemożność dalszej rozbudowy bazy użytkowników przez platformę Muska – i kolejny kłopot w pozyskiwaniu nowego finansowania.

Twitter również ważny dla Apple'a

Twitter od dawna był centralnym narzędziem promocyjnym w kampaniach reklamowych nowych iPhone'ów i iPadów Apple'a. To właśnie tam koncern uruchamiał realizacje z dużym dotarciem, informujące jednocześnie o nowych produktach ogromne, zróżnicowane grupy odbiorców.

Jak zakończy się konflikt obu firm? Czas pokaże. Póki co, miesiąc po przejęciu Twittera przez Muska, platforma tonie w chaosie i staje się coraz mniej atrakcyjna dla reklamodawców – nie tylko tych największych, jak koncern Tima Cooka.

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected]

Komentarze

    Czytaj także