Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Pusty, bezludny i sztuczny. Znaczenie człowieka w cyfrowym świecie

Czy internet naprawdę umarł?
Czy internet naprawdę umarł?
Autor. CyberDefence24/Canva

Od 4chan’a do zalewu treści generowanych przez sztuczną inteligencję – koncepcja „martwego internetu” ewoluowała z cyfrowego mitu w realne wyzwanie współczesnych społeczności. Choć ponad połowa ruchu w sieci należy dziś do botów, prawdziwe zagrożenie leży gdzie indziej. Czy grozi nam stopniowe zatracanie granic między tym, co ludzkie, a co syntetyczne?

Pytanie o śmierć internetu pojawiało się na długo przed erą ChataGPT. W 2013 r. artystka i teoretyczka mediów Hito Steyerl opublikowała esej „Zbyt wiele świata: czy internet umarł?”. Nie twierdziła w nim jednak, że sieć przejęły boty – interesowało ją zupełnie coś innego.

Nigdy wcześniej tak wiele osób nie było zależnych od sieci, tak głęboko w nią włączonych, przez nią obserwowanych i za jej pośrednictwem wykorzystywanych. Internet może wydawać się przytłaczający, oszałamiający i pozbawiony realnej alternatywy.
Hito Steyerl, Too Much World: Is the Internet Dead?

Według Steyerl, internet przestał być osobnym, wirtualnym miejscem, do którego „wchodzimy”. Jego logika przeniknęła codzienność: gospodarkę, nadzór, politykę, kulturę i sposób organizowania życia. „Śmierć” internetu oznaczała więc dla niej przede wszystkim jego koniec jako osobnej, względnie autonomicznej przestrzeni.

Co ciekawe, autorka nie kończy swojej diagnozy stwierdzeniem, że należy porzucić już wtedy zdominowany przez korporacje internet. Zastanawia się raczej nad budowaniem obok niego alternatywnych sieci – omijających monopole platform i mechanizmy nadzoru.

Reklama

Internet „pusty i bezludny”

Początki dzisiejszego rozumienia Teorii Martwego Internetu sięgają 2019 roku i forum 4chan, gdzie anonimowy użytkownik opisał internet jako „pusty i bezludny.

Porównywał współczesną mu sieć z internetem z lat 2000., który był o wiele bardziej rozproszony. Zwracał uwagę na znikające społeczności, koncentrację użytkowników na kilku dużych platformach i powracające przez lata te same obrazki, tematy i odpowiedzi. Co ciekawe, przywoływał też CGI i deepfake’i. 

Interpretował całe zjawisko jako dowód, że widoczny internet jest znacznie mniejszy, niż sugerują liczby, rozpoczynając tym samym dyskusję o centralizacji i algorytmizacji sieci, która z czasem stała się podwaliną znacznie dalej idących interpretacji

Martwy Internet jako celowe zagranie

W 2021 roku użytkownik IlluminatiPirate zebrał te i inne wcześniejsze podejrzenia, nadając im bardziej spójną, spiskową formę. W analizie forumowicza, nie chodziło już tylko o to, że internet wydaje się sztuczny, ale że ta sztuczność jest celowo podtrzymywana.

Istnieje szeroko zakrojony, celowy wysiłek manipulowania kulturą i dyskursem w internecie i w szerszej kulturze, wykorzystując system botów i płatnych pracowników, których zadaniem jest tworzenie treści i reagowanie na nie w celu realizacji celów swoich pracowników.
Część wpisu IlluminatiPirate

Autor połączył działalność botów, systemów AI, algorytmów rekomendacyjnych, państwowych programów nadzoru i interesów wielkich firm technologicznych w jeden rozbudowany mechanizm wpływu.

Reklama

Czy teoria zaczęła doganiać rzeczywistość?

W tym samym roku teoria wyszła poza niszowe fora i trafiła na łamy „The Atlantic”, gdzie uznano jej główne założenie za niewiarygodne, dostrzegając jednak, że stojące za nim poczucie nie wzięło się znikąd.

Oceniono, że internet faktycznie stawał się mniej autentyczny, a użytkownikom coraz trudniej było ocenić, czy popularność danego wpisu jest spontaniczna, czy sztucznie napędzana.

Problem ten pogłębił się rok później. Wraz z pojawieniem się ChataGPT w 2022 r., a co za tym idzie upowszechnieniem generatorów tekstów, obrazów i filmów, masowe tworzenie przekonujących sztucznych treści „naturalnie” stało się znacznie łatwiejsze.

Określenie „martwy internet” coraz częściej przesuwało sedno rozmowy z wizji tajnej operacji zastępującej ludzi botami na bardziej przyziemne pytanie: co stanie się z internetem, jeśli coraz większą część oglądanych przez nas treści będą produkować maszyny?

Coraz większa część infrastruktury sieci działa bez bezpośredniego udziału człowieka, a coraz więcej publikowanych treści może mieć syntetyczne pochodzenie.

Yoshija Walter pisał na przykład, że platformy społecznościowe, wcześniej kojarzone przede wszystkim z kontaktem między ludźmi, coraz bardziej stają się kanałami dystrybucji treści napędzanych przez A, w tym chociażby reklam.

Ludzie, niczym rozbudowane modele językowe, uczą się z tego, co czytają. Nie chodzi tylko o to, że boty nas otaczają. Chodzi o to, że zaczynamy się do nich upodabniać.
Adam Aleksic, językoznawca w rozmowie z Times

Cytat przytoczony przez Times skłania do myślenia, że problemem nie jest tylko „martwy internet”, a „umierający w internecie człowiek”.

Największym zagrożeniem nie jest bowiem sama obecność botów, a stopniowe zacieranie różnicy między ludzką a syntetyczną komunikacją. Im więcej uczymy się z treści generowanych przez AI, tym bardziej powielamy ich schematy, w tym chociażby sposób formułowania informacji czy źródła, które systemy te podsuwają użytkownikom.

Więcej botów nie znaczy mniej ludzi

Ale cofnijmy się na moment, łatwo bowiem wpaść w pułapkę statystyk. Teoria martwego internetu jest bardzo często zestawiana z tym, że ponad połowa ruchu internetowego pochodzi od botów. Niekoniecznie oznacza to jednak, że ponad połowa użytkowników albo treści jest sztuczna.

  • „Ruch” to żądania wysyłane do serwerów: wejścia na strony, zapytania do API, pobrania plików czy automatyczne odczyty. Jeden crawler może wykonać miliony takich operacji, człowiek wygeneruje ich znacznie mniej.
  • Niektóre boty są nawet pożyteczne – na przykład pomagają wyszukiwarkom odnajdywać nowe strony (dobre/neutralne boty). Są też oczywiście takie, które służą do spamu, masowego zbierania danych albo przejmowania kont (złe boty). 
  • Już w 2012 roku firma Incapsula podała, że ponad połowa (51 proc.) ruchu na analizowanych przez nią stronach pochodziła z automatów. Rok później wynik wzrósł do 61,5 proc, czego dużą częścią były programy wykonujące swoje zadania w tle.

W kolejnych latach wyniki te raz rosły, raz spadały. Warto wziąć jednak poprawkę, że trudno je porównywać jeden do jednego – różne firmy badają różne fragmenty internetu, używają też innych metod.

Dobrze pokazują to choćby dane Impervy z 2019 roku. Według jej raportu, automaty odpowiadały wówczas za około 37,2 proc. obserwowanego ruchu (24,1 proc. złych botów, 13,1 proc. dobrych). Tymczasem według analizy Radware, z tego samego roku, boty miały generować aż 46,6 proc. ruchu (24,5 proc. złe, 22,1 proc. dobre). 

Imperva w 2023 roku wskazała już, że boty odpowiadały za 49,6 proc. ruchu, a w 2024 roku ich udział wzrósł do 51 proc. – liczby którą przekroczono w 2012 r.. 37 proc. z nich pochodziło od złych botów.

Firma zwraca uwagę, że rozwój generatywnej AI dodatkowo ułatwia tworzenie takich „automatów”, co potwierdza też HUMAN Security, który przeanalizował, że w 2025 roku ruch automatyczny zwiększał się znacznie szybciej (o 187 proc.) niż ruch generowany przez ludzi (3,1 proc.). 

Szczególnie mocno miała rosnąć aktywność agentów AI (o 7,851 proc.), które potrafią samodzielnie wykonywać zadania w internecie – przeszukiwać strony, zbierać informacje czy korzystać z poszczególnych usług online, ale to temat na następny artykuł.

Reklama

Czy jest się czego bać?

Na pewno nie tego, że boty przejmą internet – problem jest o wiele bardziej społeczny.

Jeśli coraz trudniej odróżnić człowieka od maszyny, łatwiej sztucznie kreować popularność, wpływać na opinię publiczną i wzmacniać skrajne przekazy. Pojawia się też uzasadniona podejrzliwość, tyle że wyniesiona na poziom, w którym użytkownik jest nieufny nie tylko względem fałszywych treści – zaczyna kwestionować i te prawdziwe, bo coraz trudniej mu ocenić, co jest czym.

Z technologicznego punktu widzenia dochodzi do tego sprzężenie zwrotne: AI tworzy treści, które trafiają do sieci, a kolejne modele uczą się na materiale wygenerowanym przez wcześniejsze modele.

Badanie opublikowane w „Nature” w pokazało, że bezkrytyczne trenowanie modeli na rekurencyjnie generowanych danych może prowadzić do tzw. model collapse, czyli stopniowej utraty różnorodności i coraz gorszego odwzorowywania danych, które pierwotnie pochodziły od ludzi.

Automatyzacja nie oznacza oczywiście końca sieci. Teoria martwego internetu to ostrzeżenie: internet bez zaufania może być „martwy” społecznie, nawet jeśli technicznie generuje więcej ruchu niż kiedykolwiek. Pytanie tylko ile człowieka pozostaje w nim widoczne?

Zobacz również
CyberDefence24.pl - Digital EU Ambassador

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama